Archiwum dla 12 lutego 2012
lut
12

Znany arbiter szachowy i autor znakomitych felietonów w „Magazynie Szachista” pt. „W sędziowskim kotle” Zygmunt Ryll ze Skawiny przysłał nam kalendarz ścienny wydany przez Małopolski Związek Szachowy.

 Od wielu lat niemieckie wydawnictwo „Edition Marco” z Berlina wydaje kalendarz kieszonkowy (format 15.5×10.5). Na 288 stronach zamieszczonych jest wiele informacji o szachistach i imprezach szachowych. Są ciekawe pojedynki na szachownicy, fragmenty partii i problemy szachowe. Jest także wiele innych ciekawych wiadomości z podwórka królewskiej gry.

Jest to fragment kalendarza z 2007 roku.

lut
12

Dzisiaj Krzysztof Długosz opublikował na swojej stronie polemiczny tekst Zdewaluowany tytuł arcymistrza, który przytaczam w całości:

Jak podaje New York Post, obecnie na świecie jest 1.284 szachistów posiadających tytuł arcymistrza. Dla mnie jest to liczba wprost przerażająca. W ciągu ok. pięćdziesięciu lat ten szlachetny i najwyższy tytuł szachowy tak się zdewaluował, że obecnie nie znaczy prawie nic.  Być tysięcznym zawodnikiem w czymkolwiek oznacza być zwykłym przeciętnym i nikt na to nie zwróci żadnej uwagi, poza najbliższą rodziną. FIDE powinna pojąć zdecydowane kroki, by ten stan zmienić i przywrócić właściwą rangę najwyższemu tytułowi szachowemu.

////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////

Zgadzam się z autorem tej polemiki, że FIDE doprowadziło do prawdziwego absurdu w tej kwestii. Za moich młodzieńczych czasów było bardzo trudno zdobywać kategorie i tytuły szachowe, bo o tym decydowały pewne rygorystyczne regulaminy, które nie dopuszczały do paradoksów. Wtedy znałem na pamięć wszystkich mistrzów międzynarodowych i arcymistrzów, bo było ich bardzo mało w świecie. Te tytuły miały wtedy dużą wartość i ich posiadacze cieszyli się wielkim szacunkiem!

Podobnie było w kraju. I kategoria świadczyła już o pewnej klasie zawodnika. Było bardzo mało kandydatów i mistrzów krajowych. Pamiętam, jakie to było dla mnie przeżycie, kiedy po raz pierwszy zobaczyłem w swym życiu mistrza. Był nim Adam Borchardt z Torunia, jedyny szachista z tym tytułem na Pomorzu. W 1967 roku w Wiśle w Mistrzostwach Polski juniorów grało trzech kandydatów na mistrza (Jerzy Lewi, Andrzej Łuczak i Jerzy Konikowski), bo więcej ich nie było w tej kategorii wiekowej.

Obecnie te tytuły nie mają żadnej wartości, ponieważ już dzieci otrzymują tytuły międzynarodowe. Nikogo to nie interesują, że  nie mają do tego odpowiedniej wiedzy, siły gry i tym samym kwalifikacji. Kiedyś tytuły zdobywało się w odpowiedniej klasie turniejach międzynarodowych. Obecnie można uzyskać arcymistrza nawet w krajowych imprezach. Liberalne przepisy FIDE dopuszczają do takich komedii!