Archiwum dla czerwiec, 2012
cze
03

Kontynuacja odcinka 23

W odpowiedzi w dniu 18 sierpnia 2003 roku Przemysław Gdański dalej uparcie twierdził, że mój artykuł przyniósł szkodę polskim szachom. „Jest dla mnie trudne do zrozumienia i zaakceptowania, że zamiast zamieszczać swą krytykę w prasie, nie wysłał Pan swojego materiału do ludzi za proces szkolenia centralnego odpowiedzialnych i w niego zaangażowanych (np. Wiceprezesi ds. Sportowych i Młodzieżowych, szef wyszkolenia, Sekretarz Generalny, Dyrektor Akademii, Trener Kadr Kobiet i prezes PZSzach). To byłoby znakomitym rozpoczęciem dyskusji we właściwym gronie. Cóż, wybrał Pan inną ścieżkę, a dyskusja przeniosła się na forum internetowe, gdzie ani jej poziom, ani efekty nie mogą zadawalać”.

//////////////////////////////

Czyli ja przedstawiałem swoją wersję wydarzeń, a Przemysław Gdański swoją. To mi przypominało polemikę na forum. Ja tłumaczyłem…tłumaczyłem, a oponenci tego i tak nie rozumieli, bo nie chcieli! Podobnie prezes nie chciał przyjąć do wiadomości mojej działalności szkoleniowej i moich sugestii. Szkoda, że wtedy jeszcze nie wiedziałem o „Internetowej szkole szachowej”, w której zaangażowany był jego młodszy brat Jacek. Wtedy miałbym mocne argumenty, że prezesowi mogło nie zależeć na wprowadzeniu wirtualnego szkolenia w MASZ!

////////////////////////////

Dalej Przemysław Gdański napisał, że idea „okrągłego stołu” mu się podoba, ale obawia się jednak, że po moim artykule kilka zasłużonych dla polskich szachów osób może mieć wątpliwości co do szczerości intencji. Może ludziom typu Ryszard Bernard należy się się po prostu „przepraszam”? 

/////////////////////////////

Groteska, ja miałem przepraszać Ryszarda Bernarda za jego postępowanie! Przecież to on jest właśnie m.in. współwinny temu, że wirtualne szkolenie w ramach MASZ zostało wprowadzone do praktyki dopiero w tym roku. Na list nie zdążyłem zareagować, a prezes 20 sierpnia przysłał mi kolejny email. Powtórzył te same zarzuty pod moim adresem, że opublikowałem szkodliwy dla polskich szachów artykuł i że wykazuję się ogromnym brakiem sympatii, szacunku i uznania dla Ryszarda Bernarda itd.

//////////////////////////////

W moich listach elektronicznych z dnia 20 i 21 sierpnia odrzuciłem kategorycznie wszystkie zarzuty Przemysława Gdańskiego. M.in. napisałem: „Ja wcale nie jestem wrogiem Bernarda. Cenię jego sukcesy i to wiele razy podkreślałem. Ale nie mogę zrozumieć, że on działa jeszcze starymi metodami i nie dopuszcza nowych. Czy Pan, jako dyrektor banku, dopuściłby do tego, aby zamiast komputerów wrócono do liczydeł? Bernard, jako szef centralnego szkolenia, powinien zrozumieć, że my żyjemy już w 21 wieku…”. Dalej powtórzyłem mój projekt systemu szkolenia w kraju: „Moim głównym planem jest stworzenie systemu szkoleniowego, aby objęta była nim utalentowana młodzież wchodząca w zakres działania Akademii. Ale opieka nad naszymi talentami nie może się ograniczyć tylko do 2-3 sesji w roku. Trzeba stworzyć możliwość kontaktów pomiędzy sesjami, czyli przez cały rok szkoleniowy. Wzorcem powinny być moje doświadczenia”… Dalej pisałem „Uważam, że konieczne jest utworzenie Komisji Szkoleniowej PZSzach, której celem będzie planowanie szkolenia młodzieży w Polsce, jego przeprowadzenie, kontrola i ocena z podsumowaniem i wyciągnięciem właściwych wniosków. Nie może być tak, że o szkoleniu decyduje tylko dyrektor Akademii. Kierownik wyszkolenia Zbigniew Czajka nie ma żadnego głosu w sprawach Akademii, gdyż zabrano mu wszelkie uprawnienia, co uważam za wielkie nieporozumienie. Na czele komisji powinien stanąć wiceprezes d/s szkoleniowych, który koordynowałby całym ruchem szkoleniowym. Oczywiście musi to być osoba kompetentna. Umiejąca podejmować samodzielnie i szybko decyzje, a nie czekająca na dyspozycje z góry. Przez cały rok szkoleniowy powinna być gotowa do współpracy grupa kompetentnych trenerów, którzy by rozwiązywali wszelkie stawiane przez naszą młodzież problemy szkoleniowe poprzez pocztę elektroniczną”… „Poprzez trening wirtualny można wiele pomóc naszej młodzieży, dostarczając jej materiały do treningu oraz udzielać ważne wskazówki dotyczące pracy samoszkoleniowej. Spotkania na sesjach powinny mieć przede wszystkim charakter konsultacyjny. Jest ważne, aby był także kontakt bezpośredni pomiędzy trenerami i młodzieżą. Takie były moje założenia, kiedy zacząłem w 1999 roku trening wirtualny z Wojtaszkiem. Niestety życie pokazało coś innego: z Radkiem spotkałem się dopiero po trzech latach w grudniu 2002 roku, natomiast z Brzeskim ani razu od mojej ostatniej sesji w Wiśle w 2000 roku. To jest właśnie zasługa Bernarda… „

//////////////////////////////

Na te moje dwa emaile Przemysław Gdańsku już nie odpowiedział pisemnie, lecz poprosił elektronicznie 25 sierpnia o mój numer telefonu. Natychmiast przekazałem mu wszelkie dane. Następnego dnia prezes zadzwonił do mnie. Rozmowa była bardzo sympatyczna, tylko że nic konkretnego nie przyniosła. Trudno mi było z nim rozmawiać o sprawach wirtualnego treningu i innych sprawach szkoleniowych, gdy prezes używał ciągle tych samych starych argumentów! Rozmowa została zakończona deklaracją:”Będziemy w kontakcie”!

28 sierpnia do frontalnego ataku na forum PZSzach przeciwko mnie ruszył arcymistrz Bartłomiej Macieja!

 ///////////////////////////

Przemysław Gdański zrobił karierę zawodową. Nie miał zbyt dużo czasu na szachy. Rok później przegrał wybory i wycofał się z działalności szachowej. Jego następca Janusz Woda natychmiast zlikwidował forum Polskiego Związku Szachowego.

cze
03

Zadanie 18

Czarne zaczynają i wygrywają

Rozwiązanie jest w komentarzu

 

cze
03

Kontynuacja odcinka 22

W moim archiwum temat „Akademia Młodzieżowa” zajmuje ważne miejsce. Sporo zebranych tam materiałów wykorzystałem  do tej pory w licznych artykułach w krajowych pismach fachowych. Obecnie ich lektura pozwoliła mi na przypomnienie wielu ciekawych faktów, o których – z biegiem czasu – już zapomniałem.

Ostatnio sięgnąłem po teczkę z napisem „Przemysław Gdański” i znalazłem tam wydruki listów elektronicznych z okresu dyskusji na forum PZSzach o unowocześnieniu Akademii. Warto przypomnieć pewne fakty.

W emailu do mnie z dnia 14 sierpnia 2003 prezes się zgodził, że poziom merytoryczny, jak i język niektórych wypowiedzi na forum jest poniżej wszelkiej krytyki. Ale jednocześnie zwrócił uwagę na to, że usuwanie anonimowych postów byłoby stosowaniem swego rodzaju cenzury, co w obecnych czasach wolności słowa budzi naturalne wątpliwości. Moja krytyka była ostra i może spowodować ograniczenie środków przyznawanych na rozwój naszej dyscypliny. Mogłem podzielić się swoimi doświadczeniami i przemyśleniami z osobami zaangażowanymi w centralny proces szkolenia (do których mogłem dotrzeć bezpośrednio, a nie za pośrednictwem prasy).

//////////////////////////////

Email został wysłany też – jako kopia – do wielu osób. A więc nie była to prywatna korespondencja ze mną, lecz publiczna.

Prezes wytłumaczył sens publikacji postów, nawet tych ostrych. A więc w ten sposób uspawiedliwił Radosława Jedynaka za jego chamskie zachowanie na forum. W moich wcześniejszych tekstach pisałem o próbie wyjaśnienia wielu kwestii za pomocą listów do Ryszarda Bernarda, ale to nie dało żadnego rezultatu, ponieważ nie było żadnej reakcji z jego strony. W czasie mojego marcowego pobytu w Warszawie bardzo chciałem spotkać się z Ryszardem. Prosiłem Zbigniewa Czajkę, aby zaaranżował takie spotkanie. „Nie będzie żadnego problemu” – odpowiedział. A jednak do spotkania nie doszło, bo dyrektor Akadamii nie miał na to ochoty. W dniu egzaminu Waldemar Czarnota był rano w biurze PZSzach i rozmawiał z Bernardem. Kiedy ja się tam zjawiłem w południe po egzaminach, to już go tam nie było. Nikt  nie mógł mi odpowiedzieć, czy jeszcze odwiedzi biuro. Sam prezes Przemysław Gdański nie wysłuchał mnie, bo rzekomo nie miał czasu. Tak więc opublikowałem artykuł. Miałem jakieś inne wyjście na zwrócenie uwagi na  poważne problemy dotyczące szkolenia w Polsce? Oskarżenia, że artykuł był donosem do Polskiej Konfederacji Sportu odrzuciłem jako nonsens. Wulgarne teksty na forum były dopuszczalne, bo jest demokracja, ale moje jawne polemiczne artykuły to już donos. Co za absurd!

W moim obszernym emailu w dniu 15 sierpnia 2003 odpowiedziałem na wszystkie zarzuty prezesa. M.in. napisałem: Od 1999 roku proponuję pewne zmiany w systemie szkolenia. Nikt tym się nie interesuje. Uważa Pan, że jest to zjawisko normalne? Przecież chcemy chyba, aby poziom naszych szachów podniósł się przynajmniej o jedną poprzeczkę? Na ten temat rozmawialem przecież z Pana poprzednikami, co nie odniosło żadnego skutku. Rozmawiałem także z Czajką, który twierdzi, że nie ma nic wspólnego z Akademią. Bernard mnie lekceważy. Pan nie miał czasu w marcu. To z kim mam dalej rozmawiać? Powinno być stanowisko wiceprezesa d/s szkoleniowych. Wtedy byłaby jakaś możliwość dyskusji. Z Bernardem nie ma takiej możliwości. Wysłalem Panu wywiad-rzeka, który ukazał się w Szachach/Chess. Przecież tam dokładnie opowiedziałem, jak to mnie potraktowano. To z kim mam jeszcze rozmawiać?

W dalszej części listu zaproponowałem zorganizowanie spotkania roboczego, coś w rodzaju „okrągłego stołu” w celu opracowania nowych rozwiązań.

cze
02

Szanowni Państwo!

Od dłuższego czasu otrzymuję wiele postów dotyczących Facebooka. Moja prośba: proszę nie przesyłać zaproszeń per znajomy, lecz kliknąć – lubię to.

Posiadam swój profil https://www.facebook.com/konikowski

 

 

 

 

cze
01

Kontynuacja odcinka 21

To, że mamy zdolną młodzież, wiemy wszyscy. Świadczą o tym świetne wyniki od wielu lat w mistrzostwach świata i Europy. Ale martwi nas fakt, że ta młodzież po osiągnięciu wieku seniora znika z horyzontów szachowych. To zjawisko przypisuje się słabemu systemowi szkolenia w Polsce. Młodzieżowa Akademia Szkoleniowa od lat jest pod tym względem w ogniu krytyki!

 Byłem trzykrotnie na sesjach Akademii i swoje doświadczenia opisałem w wielu artykułach w polskich pismach specjalistycznych oraz na mojej stronie i blogu np. w kategorii Szachy w Polsce-Szkolenie pt. „Mamy wspaniałą młodzież!”.

Zaproponowałem nowe rozwiązania szkoleniowe, które zostały całkowicie zignorowane przez szefów Akademii Marka Matlaka i Ryszarda Bernarda. Zaproponowane przeze mnie w 1999 roku wirtualne szkolenie miało być dodatkową formą szkolenia w ramach MASZ tej młodzieży, która takiej pomocy by potrzebowała, ponieważ mieszkała w ośrodkach bez możliwości stałego kontaktu z trenerem. Moja 4-letnia współpraca z Radosławem Wojtaszkiem była wzorcem tej formy edukacji szachowej! Tymczasem Ryszard Bernard, który w tym czasie pełnił funkcję dyrektora Akademii tym zupełnie się nie interesował i nawet przeszkadzal mi w pełnej realizacji moich zamierzeń. Kiedy ja proponowałem Radkowi start w jakimś turnieju w celach treningowo-szkoleniowych, to Ryszard Bernard powoływał go na sesję Akademii,  która już w tym okresie była dla niego praktycznie mało przydatna.

Dyrektor Akademii nie odpowiadał na moje listy i nie interesował się moją pracą z Wojtaszkiem oraz Brzeskim – w tym czasie czołowymi juniorami w kraju w swoich kategoriach. Próbowałem tą sytuacją zainteresować Włodzimierza Schmidta, pełniącego w tym czasie funkcję wiceprezesa d/s Sportowych. Brak reakcji! Jedynym, który mnie moralnie popierał był Zbigniew Czajka – wówczas kierownik wyszkolenia PZSZach. Ale jak twierdził, nic nie może zrobić, bo został odsunięty od wszelkich prac związanych z Akademią.

Postanowiłem zainteresować więc tym problemem ówczesnego prezesa Polskiego Związku Szachowego Przemysława Gdańskiego. W marcu 2003 roku zdawałem egzamin w Centralnym Ośrodku Sportu na trenera I klasy. Przyjechałem do Warszawy na tydzień, aby zreferować prezesowi sytuację i poprosić o pomoc w pełnej realizacji mojego planu.

Z prezesem spotkalem się krótko 23 marca na turnieju „O komórkę”. Poprosiłem o dłuższe spotkanie. Wyjeżdżałem do Dortmundu dopiero 29 marca. Myślałem, że jest to wystarczająco dużo czasu na spotkanie lub rozmowę telefoniczną. W biurze PZSzach zostawiłem wiadomość: nazwę hotelu i numer telefonu do mojego pokoju. W ciągu tygodnia byłem też dwa razy osobiście w biurze i dodatkowo dzwoniłem.

Niestety Przemysław Gdański nie znalazł w ciągu tygodnia dla mnie czasu, nawet na rozmowę telefoniczną. Uznałem to za zlekceważenie mnie, mojej inicjatywy i działalności na rzecz polskich szachów! Ale wtedy jeszcze nie wiedziałem, że jego brat Jacek realizuje dla własnych celów prywatnych moją ideę, którą ja zaproponowałem i wdrożyłem w życie na użytek Polskiego Związku Szachowego!

W ciągu 20-to godzinnej powrotnej podróży autobusem do Dortmundu napisałem artykuł „Quo vadis polskie szachy!

Dodatkowa literatura:

Akademia Młodzieżowa

Komputery w szachach

cze
01

Pozycja 13

Mat w 4 posunięciach

Rozywiązanie jest w komentarzu

  • Szukaj:
  • Zwiastun

  • Odnośniki

  • Skąd przychodzą

    Flag Counter
  • Ranking FIDE na żywo

  • Codzienne zadania

    Play Computer