Archiwum dla maj, 2011
maj
31

Wracam jeszcze krótko do dyskusji na forum Polskiego Związku Szachowego o unowocześnieniu Akademii Młodzieżowej w 2003 roku. Już tam próbowano rozpowszechniać teorię, że nie było żadnego współdziałania z Radkiem. Napisałem więc do niego email, aby zajął jakieś stanowisko w tej sprawie. To by uspokoiło tych najbardziej agresywnych „dyskutantów”. Niestety Radek na to nie zareagował. Napisałem więc do jego ojca, który potwierdził moje kontakty z synem. Ten post został opublikowany na tym forum (Kopię zamieściłem na mojej stronie). Ale to i tak nie uspokoiło emocji niektórych forumowiczów, w tym nowych opiekunów Radka.

Wiem z różnych źródeł, że Wojtaszek zaraz po zerwaniu kontaktu ze mną najpierw przyznawał się do naszej kooperacji, ale twierdził, że to mu nic nie dało. Potem już tylko twierdził, że takiej współpracy w ogóle nie było. Dlatego oskarżano mnie na różnych forach, że piszę nieprawdę. Kilka lat znosiłem cierpliwie te pomówienia i nie reagowałem na napastliwe ataki. 29 stycznia 2011 roku prezes Tomasz Sielicki m.in. tak napisał do mnie: „Proszę zawsze pisać prawdę i dziwię się że do tej pory Pan tego nie robił”. I to zmusiło mnie do zmiany stanowiska i zdecydowałem się na publikację części naszej korespondencji. To była praktycznie wymiana doświadczeń na polu: trener – podopieczny. Wynika z niej jasno, że Wojtaszek miał duże korzyści z tych naszych kontaktów i został zmuszony do ich zerwania .

Szanowni Państwo! Co by było, gdybym nie zachował tej korespondencji? Radek wyparłby się współpracy ze mną, a ja nie mógłbym tego udowodnić. Wyszedłbym na kłamcę. Na szczęście dla mnie zachowało się wiele materiałów i pokazałem, że to Radosław Wojtaszek nie jest szczery w swych wypowiedziach.

A swoją drogą otrzymałem sporo prywatnych emilów w tej sprawie. Wszyscy są zgodni, że po mistrzu Polski i olimpijczyku można by oczekiwać jakieś klasy, a tej niestety zabrakło Radosławowi Wojtaszkowi!

Jeszcze o jednej sprawie. 26 stycznia 2011 roku napisałem prywatny email do Tomasza Sielickiego. Jeszcze tegoż samego dnia otrzymałem odpowiedź. Prezes nie pytając się o moją zgodę, wysłał kopię mojego emaila do wielu osób. A przecież to był mój prywatny list! Czyżby istniały jakieś specjalne przywileje dla prezesa Polskiego Związku Szachowego?

cdn.

maj
30

Kierownik Wyszkolenia Polskiego Związku Szachowego Piotr Murdzia tak komentuje na stronie PZSzach występ Polek na na turnieju w Orlovej – Lutyně:

Znakomicie spisała się arcymistrzyni Karina Szczepkowska-Horowska, która ze stratą tylko pół punktu, odniosła pewne zwycięstwo na turnieju w Orlovej – Lutyně. Tym samym nasza zawodniczka odrobiła wszystkie (niemałe, bo 30 oczek) straty rankingowe poniesione podczas niedawno zakończonych Mistrzostw Europy Kobiet w Tbilisi. Z Polek dobrze jeszcze wystąpiła Edyta Jakubiec, która poprawiła swój ranking o ponad 12 punktów.

Strona turnieju
Dokładne wyniki

maj
30

W trakcie czterech lat współpracy niestety nie udało mi się przekonać Radosława Wojtaszka , aby wzbogacił swój repertuar debiutowy o aktywniejsze otwarcia. Radek gra dalej warianty, w których białymi jest trudno walczyć o przewagę debiutową. Jego gra dość często jest bardzo schematyczna. Ponieważ ma już dużą technikę gry, to ten sposób jest na pewno skuteczny na słabych przeciwników. Z silniejszymi są już często kłopoty. Ale widocznie taki styl zaproponował mu trener Artur Jakubiec, o którym Radek tak często wspomina.

Przyszłość pokaże, kto miał rację! Już dawno pisałem, że taka gra nie rozwija twórczo zawodnika. Wręcz przeciwnie, ogranicza go w rozwoju. Radek źle rozgrywa ostatnio dynamiczne pozycje. To są, niestety, skutki nieprawidłowej pracy nad sobą. Ale Radek jest młody i może jeszcze poprawić swój styl gry.

Jestem ostrożny do używania w stosunku do Radosława Wojtaszka oceny: Superarcymistrz! Pozycja w rankingu FIDE często nie jest adekwatna do siły gry. Wojtaszek musi jeszcze pokazać swoją klasę w silnych turniejach i przeciwko prawdziwym superarcymistrzom. Zobaczymy, jak długo utrzyma swoją wysoką pozycję na liście rankingowej. Ale nie ulega wątpliwości, że Radosław Wojtaszek jest klasowym arcymistrzem!

cdn.

maj
29

Jest to tłumaczenie z języka niemieckiego mojej książki testowej z zakresu końcówek lekkofigurowych „Testbuch der Leichtfigurenendspiele”. Przedstawiłem w niej 140 pouczających pozycji do samodzielnych ćwiczeń. Książka jest też doskonałym materiałem szkoleniowym dla trenerów.

Finales de piezas menores en ejercicios
Jerzy Konikowski
Editorial Hispano Europea, A.A. 2009
08908 L´Hospitalet – Barcelona
ISBN 978-84-255-1858-4
154 stron

maj
29

Sprawa Radosława Wojtaszka. Na mojej witrynie podałem już wiele szczegółów tej kilkuletniej, można śmiało powiedzieć nowatorskiej w tamtych czasach, współpracy. Radkowi nie tylko dostarczałem materiały szkoleniowe czy wybrane partie zawodników, ale także analizy różnych pozycji. Proponowałem stosowanie pewnych wariantów debiutowych i otwarć. Emaile opublikowałem jako dowód, że taka akcja istniała i Radosław Wojtaszek dużo z tego skorzystał. Jednocześnie chciałem pokazać zalety mojej koncepcji. Jestem przekonany, że gdyby wprowadzono ją 12 lat temu, to może sytuacja w czołówce krajowej wyglądałaby zupełnie inaczej. Może mielibyśmy już kilku „Wojtaszków”!

Dla mnie jest niezrozumiałe, że Mateusz Bartel wymienia jako wzorzec dwóch szkoleniowców, którzy kiedyś postawili mur betonowy przed możliwością unowocześnienia Akademii Młodzieżowej. Przecież ci dwaj trenerzy Polskiego Związku Szachowego wstrzymali na długie lata postęp szkolenia polskiej młodzieży i ich działania są wzorcem?

Dlaczego z taką zaciętością zwalczano moją wzorcową ideę szkolenia polskiej młodzieży? Najpierw atakował mnie Bartłomiej Macieja (Polonia Warszawa) – nieoficjalny rzecznik kierownictwa Polskiego Związku Szachowego pod wodzą Przemysława Gdańskiego i Jana Maciei. Teraz ster przejął aktywnie w swoje ręce nowy mentor polskich szachów Mateusz Bartel, reprezentujący obecnie klub Polonii Wrocław.

Mateusz Bartel jest przedstawicielem młodej generacji, wychowanej na wartościach najnowszej techniki. Czytając jego tekst mam wrażenie, że raczej nie reprezentuje własnych poglądów!

cdn.

maj
29

„Afera szachowa” zakończona pomyślnie dla Polskiego Związku Szachowego.

Szczegóły

maj
28

Szanowni Państwo!

Zamieszczam tekst Krzysztofa Kledzika, który ukazał się wcześniej jako komentarz do tematu „Mateusz Bartel w nowej roli!”(3). Uważam, że ten wpis jest bardzo istotny i powinien być z miejsca zauważalny. Widać, że nowy rzecznik prezesa Tomasza Sielickiego zastosował metodę znaną nam z czasów komunizmu – cenzurę!

Aktywnie do akcji na blogu Mateusza Bartla wkroczył też Grzegorz Gajewski. Przypominam, że lubelski arcymistrz uczestniczył w atakach na mnie w czasie pamiętnej dyskusji na forum Polskiego Związku Szachowego w 2003 roku o unowocześnieniu Akademii.

Krzysztof Kledzik pisze:

W sobotę 28 maja w godzinach rannych zaglądnąłem na blog am Mateusza Bartla i zwróciłem uwagę na wpis am Gajewskiego, któremu najwyraźniej „puściły” nerwy. Nie rozumiem przyczyn tego stanu, zważywszy na fakt iż toczone dyskusje przebiegają na spokojnie, w kulturalny sposób, z zachowaniem szacunku dla oponenta. W tymże komentarzu am Gajewski napisał, cyt.:

„Klauzula tajności? A co to takiego? Rola dowodowa? Pseudoprawniczy język, Panie Krzysztofie, gdyby na chemii się Pan znał na podobnym poziomie, to Uniwersytet Gdański już dawno temu wyleciałby w powietrze”.

Odpowiedziałem na ten komentarz, mój wpis pojawił się od razu na blogu, jednak gdy po kilku godzinach zaglądnąłem tam ponownie, wpisu nie było. Am Bartel uznał za stosowne usunąć go. Ciekawe czy nałożył na moje przyszłe wpisy tzw. „bana”? Oczywiście am Bartel może nie akceptować moich wpisów, trudno mieć mu to za złe, w końcu to jest jego prywatny blog, i jedynie nasz arcymistrz decyduje o tym które komentarze zaakceptować, a które nie.

W moim przekonaniu, zamieszczony przeze mnie komentarz nie obrażał nikogo, a ponieważ na wszelki wypadek zachowałem go, wklejam go poniżej:

„Sprawy związane z zachowaniem tajemnicy czy poufności (dotyczące np. ważnych spraw państwowych czy obronności kraju) są odpowiednio sklasyfikowane i opisane. O klauzuli tajności można poczytać w odpowiednim Dzienniku Ustaw. Poniżej podaję dwa linki:

Informacja niejawna

Ustawa

Nie jestem chemikiem zamkniętym jedynie we własnej dziedzinie i staram się orientować w różnych aspektach życia.

Taką odpowiedź pragnąłem przekazać am Gajewskiemu, niestety uniemożliwiono mi to.

maj
28

Feliks Stamm jako zawodnik stoczył tylko 13 oficjalnych walk (11 zwycięstw, 1 remis, 1 porażka) oraz około 30 walk pokazowych. Nigdy nie był mistrzem Polski. Mimo tak krótkiej kariery zawodniczej i praktycznie żadnych sukcesów był świetnym trenerem. Wychował wielu znakomitych bokserów.

Pamiętam film o nim, który przed laty wyemitowała „TV Polonia”. Byli podopieczni Stamma z wielkim szacunkiem wspominali swego wychowawcę. Najbardziej ubawiła mnie scena, gdy niskiego wzrostu trener pouczał wielkiego Zbigniewa Pietrzykowskiego (nie tylko wzrostem). W pewnym momencie Stamm zaczął nawet wymachiwać palcem, co zostało z dużą pokorą przyjęte przez znakomitego boksera.

Nie wyobrażam sobie podobnej sceny w szachach. Nasi arcymistrzowie wiedzą wszystko najlepiej i nie potrzebują żadnych porad trenerów!

Feliksa Stamma widziałem dwa razy na meczach międzypaństwowych, które odbyły się w Bydgoszczy. Jako młody chłopak interesowałem się boksem. Raz byłem nawet na treningu dla młodszych juniorów. Jedyna sparringowa-walka zakończyła się moją klęską. Był to dla mnie koniec przygody z boksem.

Ryszard Stamm – syn Feliksa – krótko prowadził z moją klasą w szkole podstawowej zajęcia wychowania fizycznego. Kilka miesięcy zastępował nauczyciela, który złamał sobie nogę. Pamiętam go jako bardzo spokojnego człowieka i świetnego pedagoga!

Feliks Stamm w Wikipedii

maj
28

W polskim środowisku szachowym rozpowszechniona jest teoria, że dobrym trenerem może być tylko silny szachista z wysokim rankingiem, najlepiej arcymistrz i mający znaczące sukcesy turniejowe.

W innych dyscyplinach ten problem przedstawia się zupełnie inaczej. Dlatego postanowiłem wprowadzić nowy temat „Trenerzy“. Będę tutaj przedstawiać szkoleniowców, którzy nigdy nie byli w swoich dyscyplinach wielkimi zawodnikami, a swoje największe sukcesy odnosili właśnie jako trenerzy.

Na mojej stronie w zakładce „Problemy PZSzach” przytaczam fragmenty znakomitego artykułu Anny Kiczko o roli trenera we współczesnym sporcie. To powinni obowiązkowo przeczytać polscy szachiści, trenerzy i działacze.

Zapraszam do lektury: