Archiwum dla maj, 2011
maj
27

Mateusz Bartel posunął się już za daleko w swoim tekście, oskarżając mnie o oczernianie pewnych osób. Nigdy nie miało to miejsca. Jeśli pisałem krytycznie o kimś, to były ku temu widocznie jakieś powody.

Mnie nie interesuje to, co Piotr Murdzia robi w biurze i jakie rozwiązuje problemy administracyjne. Pisałem natomiast, że – jako kierownik wyszkolenia Polskiego Związku Szachowego – jest współodpowiedzialny za program szkolenia najzdolniejszego obecnie juniora w kraju Dariusza Świercza, który moim zdaniem nie jest optymalny. Na mojej stronie i blogu jest wystarczająco dużo wyjaśnień w tej sprawie. Ta cała awantura związana z turniejem w Wijk aan Zee nie musiała ujrzeć światło dzienne. Ale to prezes Tomasz Sielicki posłal wielu osobom mój prywatny email, który był kierowany tylko do niego. I to był początek całej potyczki, która trwa do dnia dzisiejszego.

Powtarzam jeszcze raz, że po 1.e4 jest wiele otwarć, wariantów i pozycji do nauki i badań, które trzeba koniecznie dobrze poznać. I w tym kierunku powinien – moim zdaniem – młody arcymistrz teraz pracować. Po partiach widać, że mu te pozycje leżą i pasują do jego stylu gry. Natomiast Dariusz ogólnie źle rozgrywa pozycje po 1.d4. Tutaj powstają przecież inne sytuacje, inne struktury pionkowe. Uważam, że na to młody arcymistrz ma jeszcze czas. Trzeba najpierw zgłębić te gry, które mu najlepiej pasują, i które już całkiem dobrze rozgrywa. Przecież po 1.e4 jest jeszcze bardzo dużo materiału do przerobienia. Po co teraz grać i ćwiczyć inne otwarcia? Uważam, że to nie ma teraz sensu.

Mnie zastanawia jedno, że niektórzy arcymistrzowie z takim uporem polecają Darkowi tę „oburęczność“. Nasuwa to podejrzenie, że tymi radami chcą się pozbyć szybko ewentualnego konkurenta. Przypominam, że były już takie przypadki w polskich szachach. Pisałem już na mojej stronie, że w przeszłości czołowy arcymistrz kraju trenował zdolnego juniora Marcina Kamińskiego i potem te wspólne analizy wykorzystał przeciwko niemu w bezpośredniej partii, aby zainkasować punkt.

O roli trenerów zagranicznych w szkoleniu naszej młodzieży już pisałem na mojej stronie: 9. Moja współpraca z Radosławem Wojtaszkiem (część 5)

Oto wycinek: Maciej Brzeski natychmiast po przyjeździe z Łaz poinformował mnie, że był tam trener zagraniczny Adrian Michalczyszyn. Ukraiński arcymistrz polecił mu grać czarnymi dwa nowe warianty i to już na mistrzostwach Europy! Jak można polecać młodemu zawodnikowi grać coś nowego w tak ważnej imprezie, bez przygotowania teoretycznego i praktycznego? Michalczyszyn rzekomo w podobny sposób zalecał i innym jakieś warianty. Jak można było dopuścić do tego, aby trener zagraniczny, który nie zna dobrze polskiej młodzieży i z naszymi szachami nie jest emocjonalnie związany, polecał grać reprezentantom Polski w najważniejszych imprezach roku nieprzygotowane i nieograne systemy debiutowe? Znam Adriana Michalczyszyna od wielu lat. Cenię jego fachowość i znam wiele jego książek. Ale uważam za nierozsądne obdarzanie go tak wielkim kredytem zaufania. Sprawa przygotowania debiutowego naszej najlepszej młodzieży powinna być tajemnicą i zostać wyłącznie w gestii krajowych trenerów. I dyrektor Akademii Ryszard Bernard powinien zdawać sobie z tego sprawę!

cdn.

maj
26

Powracam jeszcze do polemiki na Forum Polskiego Związku Szachowego z 2003 roku. W jej trakcie otrzymywałem wiele listów elektronicznych od różnych ludzi. Były też telefony od osób polskiego pochodzenia zamieszkałych na terenie Niemiec. Wspierano mnie duchowo, ale tylko nieliczni włączyli się publicznie do dyskusji. Inni bali się wulgarnych ataków niektórych „dyskutantów“, jakich to osobiście ja doznałem. Inni natomiast nie chcieli się ujawnić, aby nie narazić się działaczom PZSzach. Jeden z kolegów otwarcie napisał: „Masz rację. Takie dodatkowe szkolenie to byłaby pożyteczna sprawa. Sam korzystam z tego w mojej dziedzinie. Ale oficjalnie nie mogę ciebie poprzeć. Jestem zapraszany na sesje Akademii i dostaję honorarium. A ja potrzebuje pieniędzy“.

Dlatego cenię sobie ludzi odważnych, którzy polemizują bez ukrywania swojej tożsamości. Do takich osób zalicza się p.Krzysztof Kledzik. Pan Krzysztof nie tylko dostarcza mi ciekawych materiałów, które wstawiam na blogu, ale także pisze wartościowe komentarze.

Przy okazji zapraszam wszystkich chętnych do współpracy, którzy mają coś ciekawego do powiedzenia w kwestii rozwoju polskich szachów!

Zapraszam do lektury tekstu Krzysztofa Kledzika

maj
26

W pierwszej rundzie ligi francuskiej nasz najlepszy arcymistrz Radosław Wojtaszek niespodziewanie poniósł porażkę.

Francuska Federacja Szachowa: tutaj można oglądać wyniki i partie na żywo

maj
26

Nigdy nie przepuszczałem, że gdy w 1999 roku zaproponowałem unowocześnienie Akademii Młodzieżowej i pewne zmiany szkoleniowe w jej ramach, spotka się to z negatywnym odbiorem. Są bowiem ludzie w Polsce, którzy ciągle twierdzą, że to był błędny pomysł i ja miałem złe zamiary. Natomiast pozytywnie ocenia się dalej tych, którzy tę koncepcję wtedy zablokowali i uniemożliwili jej prawidłowe wprowadzenie w życie.

Straciły na tym tylko nasze szachy! Obecnie na całym świecie stosuje się powszechne szkolenia w różnych dziedzinach w takiej formie, jaką ja zaproponowałem polskiej młodzieży już 12 lat temu. Jestem Polakiem. A to, że mieszkam od 1981 roku w Niemczech nie zmienia moich pozytywnych emocji w odniesieniu do polskich szachów. Pasjonuję się ich rozwojem i proponuję pewne idee. Od wielu lat marzą mi się wielkie sukcesy, tak jak to było kiedyś w czasach Rubinsteina, Tartakowera, Najdorfa itd. Ale w Polsce są jednak ludzie, którym prawdopodobnie nie zależy na wielkich wynikach i hamują wszelkie próby zmian prowadzących do unowocześnienia metod treningowych polskiej młodzieży. Skutki są tego widoczne. W ostatnich dziesięciu latach pojawił się tylko jeden talent, reszta ginie w tłumie.

Według mnie bardzo niepokojącym zjawiskiem w Polsce jest to, że krytykowaniem zajęli się czołowi zawodnicy. Zamiast intensywnie trenować, grać w silnych turniejach, poprawiać swój ranking i tym samym własny wizerunek w szachach światowych, tracą cenny czas na „politykowanie“. Ma się wrażenie, że boją się oni dynamicznego rozwoju szachów młodzieżowych, aby tym samym utrudnić powstanie potencjalnej konkurencji i zapewnić sobie – bez większych wysiłków – rozkoszne życie zawodowego szachisty na długie lata,

Kiedyś mentorem polskich szachów był arcymistrz Bartłomiej Macieja. W pamiętnej dyskusji na forum Polskiego Związku Szachowego w 2003 roku pt. „Akademia szachowa – unowocześniać czy nie?” ostrzegałem go, że wielogodzinne dyskusje nie wpłyną dodatnio na jego rozwój szachowy. Zasugerowałem mu ograniczenie do minimum tych nic nie dających, z punktu widzenia szkoleniowego, polemik. Tę radę powtórzyłem w jakimś numerze miesięcznika „Magazyn Szachista“. Ale ten utalentowany zawodnik, z fantastycznymi warunkami dalszego sportowego rozwoju, nie posłuchał dobrych rad doświadczonego trenera. Teraz widzimy skutki tej młodzieńczej nierozwagi. Bartłomiej Macieja przestał się liczyć w szachach światowych. Także jego pozycja i autorytet w szachach krajowych spadł.

Jego rolę przejął teraz aktualny mistrz Polski i może się powtórzyć historia. Dlatego w moim tekście z dnia 24 maja 2011 zwróciłem uwagę na to, że szachista zawodowy powinien trenować 10 godzin dziennie. A na pewno nie robi tego Mateusz Bartel. Tymczasem wszyscy fani oczekują jego startów w silnych turniejach, pięknych partii i wspaniałych wyników!

Tutaj znajdziecie Państwo tekst Mateusza Bartla

cdn.

maj
25

Działacze PiS – co podkreślają – nie mają nic przeciwko samej dyscyplinie sportu. Ich interwencja, o której poinformowało wczoraj „Życie Warszawy”, dotyczy lokalu, który dzielnica wynajęła szachistom poza konkursem przed wyborami samorządowymi w październiku 2010 r. W PiS przyznają, że wtedy się nie zorientowali.

W maju Związek porzucił swój dawny adres przy ul. Czerniakowskiej i wprowadził się do większej (244,7 m kw.) i tańszej siedziby przy Al. Jerozolimskich 49. Jak napisali na swojej stronie internetowej gracze – to powrót do przedwojennej tradycji, gdy szachiści rezydowali w centrum Warszawy, „będąc tętniącym sercem życia szachowego w kraju”.

Inaczej widzi sprawę PiS. Jak twierdzi Paweł Puławski, jeden z autorów wniosku, wynajęcie Al. Jerozolimskich odbyło się wbrew obowiązującym w mieście przepisom. – To lokal na parterze, z wejściem od ulicy. Takich lokalizacji nie wolno wynajmować poza konkursem i komercyjnymi stawkami – mówi. – Tymczasem szachiści, jak inne organizacje działające non-profit, z tej procedury są zwolnieni. Cena za m kw. [ok. 14 zł/m kw.] jest znacznie niższa od rynkowej. To w naszej ocenie było działanie na szkodę dzielnicy.

Radny dodaje, że sprawy by nie było, gdyby Wojciech Bartelski umieścił szachistów w jakieś śródmiejskiej oficynie na piętrze. – Przecież organizacja o tym charakterze nie wymaga reprezentacyjnej siedziby od frontu – zauważa.

Nie kryje też, że dodatkową czujność w szeregach PiS wzmogło hobby Wojciecha Bartelskiego, którego Związek nazywa „mecenasem szachów”.

– Nigdy nie robił tajemnicy z tego, że szachy są u niego na pierwszym planie i ma do nich serce. Nic dziwnego, to królewska gra – komentuje radny SLD Marcin Rzońca, były wiceburmistrz dzielnicy.

To właśnie Rzońca był pierwszym działaczem Sojuszu, który zaczął tropić sprawę wynajęcia i remontu w Al. Jerozolimskich. W marcu zapytał o szczegóły umowy stołeczny ratusz. Urzędnicy odpisali radnemu m.in., że przecież decyzję podejmował osobiście, jako reprezentant SLD w zarządzie Śródmieścia. – Tak wyszło, człowiek podejmuje tyle decyzji, że o niektórych można zapomnieć – tłumaczy Rzońca.

Jednak jak mówi, sama odpowiedź na interpelację, w której pytał m.in. o samego siebie, pozwoliła mu odtworzyć „klimat posiedzeń zarządu dzielnicy”. – Wtedy też byłem zdziwiony. Zapytałem nawet: „Wojtek, czy mamy prawo przyznać lokal Związkowi?”. Padła zdecydowana krótka odpowiedź. Nie miałem powodów, by protestować, obowiązywała koalicyjna lojalność, więc poparłem burmistrza.

W ocenie Rzońcy SLD poprze wniosek działaczy partii Kaczyńskiego. Ale jak tłumaczy, powód wotum nieufności będzie w przypadku radych tej partii inny. Ludziom Sojuszu nie tyle chodzi o wynajęcie lokalu w Al. Jerozolimskich, ale wyrażenie „opinii o całokształcie działalności burmistrza Bartelskiego w tej kadencji”. – Uważam natomiast, że próba rozliczania Bartelskiego za samo przyznanie lokalu to temat wyssany z palca – komentuje Jerzy Budzyn, radny i wiceszef warszawskiego SLD. – Związek Szachowy to cisza, spokój, zamyślenie. Czy może być lepszy najemca?

W PiS i SLD nie spodziewają się zbyt wiele. Nasi rozmówcy przyznają, że będzie to „głosowanie symboliczne”, bo większość w radzie ma Platforma Obywatelska.

– Sprawy nie komentujemy – mówi Urszula Majewska, rzeczniczka burmistrza Bartelskiego. – W ciągu siedmiu dni zostanie zwołana sesja.
Przeczytaj także: Wystarczyło kilka dni PiS w TVP: radny dostał posadę.

Iwona Szpala
24.05.2011 aktualizacja: 2011-05-23 21:07

Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna

maj
25

Wreszcie w szóstej partii padł wynik rezultatywny. Wygrał Borys Gelfand i on będzie walczył w przyszłym roku z Anandem o tytuł mistrza świata.

Strona turnieju
ChessBase News wersja niemiecka
ChessBase News wersja angielska
Rosyjska Federacja Szachowa
Borys Gelfand w Wikipedii

maj
24

Nowy mentor polskich szachów w fotografii Marka Skrzypczaka

Nie jest żadną tajemnicą, że zawodowi szachiści trenują ok. 10 godzin dziennie. Tak też pracuje obecnie najsilniejszy zawodnik Polski Radosław Wojtaszek.

Ale na pewno nie poświęca tyle czasu na własne szkolenie aktualny mistrz kraju. Mateusz Bartel jest redaktorem naczelnym pisma Polskiego Związku Szachowego „MAT“. Takie zajęcie jest oczywiście bardzo pracochłonne. Dodatkowo arcymistrz zajął się prowadzeniem własnego bloga.

Na pewno ucierpi na tym gra. Przypominam, że Mateusz Bartel nie miał ostatnio rewelacyjnych wyników. Uzyskał wprawdzie pozytywny rezultat na olimpiadzie, ale miał słaby dystans. Natomiast jedyna partia z silniejszym rankingowo przeciwnikiem zakończyła się porażką. Potem przyszła katastrofa na mistrzostwach Europy i słaby występ w lidze niemieckiej. Po zdobyciu mistrza kraju arcymistrz nie grał w żadnym międzynarodowym turnieju. A powinien!

Chyba, że Mateusz Bartel postanowił poświęcić się wyłącznie pracy publicystycznej i w piśmie „MAT” bronić interesów Polskiego Związku Szachowego na zasadzie „Wszystko jest super“! Ostatnio Mateusz Bartel postanowił rozprawić się z opozycją, czyli ludźmi mającymi inny punkt spojrzenia od oficjalnej linii Polskiego Związku Szachowego.

Cały tekst znajdziecie Państwo na blogu Mateusza Bartla

Załączam dwa komentarze jako reakcja na wypowiedź mistrza Polski:

Gratuluję znakomitego rozeznania w środowisku szachowym. Jeśli dobrze zrozumiałem, to ludzi mających cokolwiek wspólnego z szachami podzieliłeś na: Tomasza Sielickiego, osoby go wspierające i pozostałych (szkodliwych – Twoim zdaniem). Ja bym się tak nie odważył. Hasło – kto nie jest z nami, jest przeciw nam – już wielokrotnie słyszałem. Nigdy nie powodowało pozytywnych skutków. Patentu na mądrość nie ma nikt – nawet ekipa Tomasza Sielickiego, ale jeszcze trochę „pochodzisz” po tym łez padole i sam się o tym przekonasz. W takiej organizacji jak PZSzach, każdy chce coś ugrać dla siebie a większość interesów jest przeciwstawna. Jeśli arcymistrzowie mają lepiej – gorzej muszą mieć pozostali i to wyzwala frustracje, bo „woreczek z kasą” jest bardzo malutki. Za chwilę ktoś Ci zarzuci, że chwalisz (każdy by chwalił), gdyż czerpiesz. A co będzie, gdy braknie prezesa? Pomyśl …
Szacharnia Krzysztof Długosz

Witam wszystkich
Zachowałbym umiar w gloryfikowaniu PZSzach-u. A krytyka nie powinna być odbierana jako marudzenie, czy chęć podkładania nogi naszym szachistom. Skoro krytyka pojawia się, widocznie są powody do tego. Co do trzeciego punktu ” Trener malkontent”, zauważam tu jednoznaczne odniesienie do konkretnej osoby, której osiągnięcia bezpodstawnie neguje się w środowisku szachowym od wielu lat. Zarówno osiągnięcia, całą pracę, jak i od dawna proponowane koncepcje zmian w polskich szachach. Taka negatywna postawa w stosunku do tej osoby jest dla mnie kompletnie niezrozumiała, dziwna i przykra.
Krzysztof Kledzik

maj
24

Ten mecz to przykry przypadek antyreklamy dla naszej dyscypliny! Zawodnicy powinni ponieść jakieś sankcje finansowe za unikanie walki.

Strona turnieju
ChessBase News wersja niemiecka
ChessBase News wersja angielska

maj
23

Dom Kultury – Pomnik Czynu Bojowego Kleeberczyków w Woli Gułowskiej ogłasza dwudziesty drugi formalny konkurs na oryginalne kompozycje szachowe w następujących działach:

DWUCHODÓWKI – sędzia Leopold SZWEDOWSKI
TRZYCHODÓWKI – sędzia Jan RUSINEK
SAMOMATY w 2 POSUNIĘCIACH – sędzia Eugeniusz IWANOW
SAMOMATY w 3 – 4 POSUNIĘCIACH – sędzia Waldemar TURA
MATY POMOCNICZE w 2 POSUNIĘCIACH – sędzia Władisław NEFIODOW

W każdej grupie:
3 nagrody,
dowolna tematyka,,
szachownica 8×8,
niedozwolone figury i konwencje bajkowe oraz zeropozycje.

Termin nadsyłania kompozycji: 30 IX 2011.

Publikacja z rezultatami konkursu będzie rozesłana uczestnikom przed 31 XII 2011.

Problemy na diagramach lub w notacji z pełnym rozwiązaniem przesyłać na adres

elektronicznie:
wgdk@interia.pl

lub pocztą:
Dom Kultury – Pomnik Czynu
Bojowego Kleeberczyków
21–481 WOLA GUŁOWSKA