Archiwum dla czerwiec, 2011
cze
07

Ekipa „Marseille Echecs” wygrała drużynowe mistrzostwa Francji. Każda drużyna składała się z siedmiu mężczyzn i jednej kobiety. Zwycięski zespół grał w składzie: Naiditsch, Bacrot, Istratescu, Delchev, Gozzoli, Collas, Delorme (f), Chauvet i Lambert.

Wyniki Polaków:
Kamil Mitoń 9 z 11
Michał Krasenkow 6 z 11
Aleksander Miśta 2 z 5
Radosław Wojtaszek 2.5 z 6

Strona Francuskiej Federacji Szachowej
Strona Europe Echecs
ChessBase News wersja niemiecka

cze
06

Aleksander Wierietielny trenował początkowo biegi narciarskie w klubie w Szczuczinsku. Podczas służby wojskowej rozpoczął treningi biathlonowe, występował nawet w kadrze Republiki Kazachskiej, ale z przyczyn zdrowotnych w wieku 22 lat zakończył karierę. To nie przeszkodziło mu zostać świetnym szkoleniowcem. Pod jego pieczą Justyna Kowalczyk odniosła swoje największe sukcesy sportowe.

Aleksander Wierietielny w Wikipedii

cze
06

Niemiecka Federacja Szachowa ma nowego prezydenta. Został nim 59-letni mistrz międzynarodowy i nauczyciel z zawodu Herbert Bastian. Zastąpił on Roberta von Weizsäckera, który – z powodu intensywnej pracy zawodowej – zrezygnował z ponownej kandydatury.

Nowego szefa szachów niemieckich znam doskonale od wielu lat. W okresie 1985-1986 braliśmy udział w 2-letnim studium szkoleniowym zorganizowanym przez Niemiecką Federację Sportu. W jednakowym czasie obaj uzyskaliśmy A-licencję trenerską – najwyższą w Niemczech. Herbert Bastian jest znakomitym szkoleniowcem i człowiekiem o dużej kulturze osobistej. Ale nowa pozycja wymaga innych kwalifikacji. Ciekawe jak sobie da z tym radę nowy prezydent DSB.

Poprzednik Prof. Dr. Robert K. Frhr. von Weizsäcker pochodzi ze znanej niemieckiej rodziny szlacheckiej. Jego ojciec Richard był w latach 1984-1994 prezydentem Niemiec, który wniósł wielki wkład w pojednanie polsko-niemieckie. Za te zasługi został Człowiekiem Roku 2011 „Gazety Wyborczej”. Roberta znam doskonale. Graliśmy przez jakiś czas w jednej drużynie Spandau Berlin w Bundeslidze w grze korespondencyjnej. Gdy pełnił funkcję prezydenta DSB, zwróciłem się do niego z prośbą o przydzielenie dodatkowego miejsca w mistrzostwach kraju mistrzowi międzynarodowemu Sergejowi Salowowi z reprezentacji Niemiec głuchoniemych. Poparł wniosek i mój podopieczny zagrał w tym turnieju.

Z Herbertem Bastianem na turnieju w Dortmundzie 2011

Strona Niemieckiej Federacji Szachowej
Herbert Bastian w niemieckiej Wikipedii
Robert von Weizsäcker w niemieckiej Wikipedii
Richard von Weizsäcker w niemieckiej Wikipedii

cze
05

W rozwoju każdej dyscypliny sportowej uczestniczą:

1. Działacze – swym postępowaniem tak kierują swoją dyscypliną, aby rozwijała się z rozmachem i były sukcesy na arenie międzynarodowej. Ich zadaniem jest organizowanie imprez i pozyskiwanie sponsorów, także wspieranie sportowców i promowanie danej konkurencji. Działacz to osoba, która poświęca swój wolny czas na działalność. Jego nagrodą jest satysfakcja, że działa w dobrze zorganizowanym stowarzyszeniu, gdzie się go szanuje i wyróżnia.

2. Trener – ma jasne zadania: doprowadzić zawodników do wysokiej klasy sportowej. Powinien się też sam systematycznie szkolić i zdobywać nowe doświadczenia w swej pracy. Powinien wprowadzać ciągle jakieś ulepszenia w działalności trenerskiej, aby jego podopieczni podnosili swe kwalifikacje sportowe i osiągali sukcesy. Powinien być kreatywny w swym działaniu! Trener, który ma zawężone metody szkoleniowe do kilku stereotypowych czynności, nie może być przedstawiany młodzieży jako ideał szkoleniowca. Tak samo odnosi się to do trenera, który sam się nie szkoli, nie unowocześnia własnego warsztatu pracy i nie publikuje owoców swych doświadczeń w prasie fachowej.

Teoria rozpowszechniona przez pewne osoby w Polsce, że najlepszym trenerem to aktywny arcymistrz jest po prostu pozbawiona wszelkiej logiki! Wiadomo, że czynny zawodnik nie ma czasu na podwyższanie swej ogólnej wiedzy szachowej. Na przeszkodzie stoi aktywna gra turniejowa i tym samym ograniczenie swej wiedzy do poznawania kilku wariantów, które sam gra. Dlatego trener-zawodnik przekazuje swym podopiecznym tylko te systemy, które znalazły się w jego własnym repertuarze debiutowym. Nie interesuje go fakt, czy to odpowiada stylowi gry jego podopiecznych. On nie ma czasu na poznawanie nowych otwarć i nowych pozycji. Łączenie roli czynnego zawodnika z pracą trenerską jest w obecnych czasach wręcz niemożliwe. Takiego „trenera” interesuje przede wszystkim kasa!

Przypominam o paradoksach sprzed wielu lat, kiedy to połowa Polski grała obronę francuską. W ten sposób ograniczono m.in. rozwój twórczy Iwety Radziewicz. Wielu zagranicznych obserwatorów talentu tej zawodniczki słusznie oceniało, że powinna grać czarnymi obronę sycylijską, bo to pasuje do jej dynamicznego stylu gry. Ale tego problemu nie zauważyli krajowi szkoleniowcy, często aktywni zawodnicy. W ten sposób zmarnowano niezwykły talent tej szachistki! O przypadku Marcina Kamińskiego pisałem już wcześniej.

Trener z prawdziwego zdarzenia, który nie myśli o karierze zawodnika, ma tymczasem wszechstronną wiedzę. Zmusza go to tego sytuacja. Pracując z wieloma zawodnikami o różnych charakterach i stylu gry jest zmuszony do ciągłej nauki, permanentnego poznawania aktualnej teorii otwarć i wprowadzania nowych metod szkoleniowych. Oczywiście tak czynią ambitni trenerzy. Wykluczam tych, co pracę szkoleniową traktują przede wszystkim w celach zarobkowych.

Na bazie wieloletnich obserwacji twierdzę, że polscy szachiści nie rozróżniają pojęć: aktualna siła gry i wiedza szachowa. To powoduje fałszywe interpretacje co do roli trenera i zawodnika w naszej dyscyplinie.

3. Zawodnik – powinien intensywnie trenować, wzbogacać swoją wiedzę szachową i tym samym podwyższać swoje klasyfikacje sportowe. Powinien uczestniczyć systematycznie w ważnych imprezach i dążyć do uzyskiwania godnych uwagi wyników.

Tego nie robi na pewno mistrz Polski Mateusz Bartel. Zamiast trenować i uczestniczyć w silnych turniejach międzynarodowych młody arcymistrz zajmuje się „pisarstwem” i gadulstwem w sieci. Styl jego tekstów to typowy przykład młodzieńczej arogancji i braku szacunku dla kogoś, który dużo więcej wniósł dla rozwoju szachów.

Przypominam, że napisałem wiele książek i artykułów dotyczących teorii otwarć i innych dziedzin królewskiej gry. Publikowałem swoje analizy w wielu periodykach, jak „Sahovski Informator”, „New in Chess”, „ChessBase Magazin” itd. Wiele moich komentowanych partii i teoretycznych artykułów można znaleźć w znanych bazach firmy Chess Base: „MEGA”, „Encyklopedia debiutów”, opracowań z teorii otwarć i innych zbiorach partii.

Mieszkam w Dortmundzie od 1981 roku, gdzie corocznie odbywają się superturnieje. Od wielu lat mam więc możliwość rozmów z czołowymi zawodnikami świata na temat m.in. szkolenia w szachach. Te kontakty są dla mnie o wiele cenniejsze, niż gra w turniejach. Zbierałem doświadczenia w wieloletniej pracy szkoleniowej o czym następnie pisałem w artykułach w „Magazynie Szachista”, „Panoramie Szachowej” i „Szachy/Chess”.

Tak jak kiedyś trener piłki nożnej Kazimierz Górski potrafił na zasadzie obserwacji zawodnika ocenić jego klasę sportową i przydatność do gry w reprezentacji kraju, tak i ja jestem w stanie na podstawie rozegranych partii ocenić wiedzę i siłę gry zawodnika. Potrafię wskazać jego słabe i silne strony. Potrafię udzielić mu praktycznych wskazówek. Wynika to z mojej wiedzy szachowej, wieloletniego doświadczenia i dobrych intencji!

Przed laty przyrównałem mistrza Polski arcymistrza Tomasza Markowskiego do boksera walczącego jedną ręką. Odnosiło się to do jego bardzo skromnego i schematycznego repertuaru debiutowego. Zapowiedziałem, że jak nie wniesie nowych elementów do swojej gry, to skutek tego będzie marny. Markowski nie posłuchał moich dobrych rad i teraz widzimy tego następstwa: nie liczy się w Europie i kraju.

W 2003 roku przestrzegłem arcymistrza Bartłomieja Macieję przed dużym zaangażowaniem się w sieci, co nie pomoże mu to w podwyższeniu swych kwalifikacji szachowych. W komentarzach do jego partii, które publikowałem w „Magazynie Szachista”, zwróciłem uwagę na niedostateczną znajomość debiutów, co przy tej klasie zawodnika jest dużą słabością. Arcymistrz zignorował moje uwagi i teraz widzimy tego implikacje. Nie liczy się w Europie.

Już dawno zwracałem uwagę Radosławowi Wojtaszkowi na schematyczny repertuar debiutowy. Polecałem systematyczne wzbogacanie gry o nowości i wprowadzenie więcej dynamiki. Nie posłuchał. Ostatni turniej w Lublinie i liga francuska potwierdziły moje obawy. Podejrzewam, że te słabe wyniki to nie skutek przejściowego spadku formy, lecz rozszyfrowania przez przeciwników jego pasywnego stylu gry. Obym się mylił!

Na dobrej drodze do osiągnięcia świetnych rezultatów jest Dariusz Świercz. Ale jest jeden warunek, aby się prawidłowo rozwijał: należy grać i pogłębiać te pozycje, które dobrze rozumie. Grać aktywne szachy, bo mu to leży. Wykluczyć na razie warianty statyczne, bo w nich się źle czuje!

A teraz kilka słów do aktualnego mistrza Polski. Jeśli się myśli o karierze sportowej, to natychmiast powinno się rzucić redagowanie „MATA” i niepotrzebnych dyskusji na blogu. Mateusz Bartel ma trudności w rozgrywaniu fazy debiutowej. W grze przeciwko silnym zawodnikom ta słabość się mocno uwidacznia. Po zdobyciu mistrza kraju nie zagrał w żadnym silnym turnieju. To jest duży błąd!

Zarówno o mojej działalności zawodniczej, jak i trenerskiej pisałem kilkakrotnie na mojej stronie. Publikowałem też nazwiska moich podopiecznych.

Ciągle się mówi i pisze o zdolnej polskiej młodzieży, która po osiągnięciu 20 lat życia znika w tłumie. Co zrobiono w kierunku, aby to zmienić? Kiedy zaproponowałem zmiany w procesie szkolenia młodzieży to posądzono mnie o złe zamiary. Trenerzy, którzy zablokowali reformy w celu unowocześnienia metod szkolenia cieszą się dalej uznaniem. Polska jest krajem nowoczesnym i aktywnie rozwijającym się, ale Polski Związek Szachowy stoi w miejscu i preferuje dalej przestarzałe metody szkoleniowe, które nie przynoszą widocznych efektów.

Prezes Tomasz Sielicki zamierza zmienić wizerunek polskich szachów, ale czy to jest możliwe tylko z jednym liczącym się w świecie szachowym Radosławem Wojtaszkiem?

cze
04

Gambit królewski stosowałem dość często w swych młodzieńczych latach. Szczególnie w grze błyskawicznej wygrałem wiele partii. O mojej słabości do tego ostrego otwarcia dowiedział się wydawca Joachim Beyer, który zaproponował mnie pewnego razu napisanie książki na ten temat. Zobaczymy, może uda się ten projekt zrealizować jeszcze w tym roku.

Wielkim fanem gambitu był Jacek Żemantowski. Od 1997 roku odbywa się w Radomiu tematyczny turniej.

Końcowe wyniki 2011
ChessBase News wersja angielska
Strona turnieju
Fotografie Marka Skrzypczaka
Jacek Żemantowski w Wikipedii

cze
04

Kiedyś bardzo popularne były książki z komentarzem znaczkowym, w stylu Sahovskiego Informatora. Były wydawnictwa szachowe, które specjalizowały się w ich publikacji, ponieważ można było je sprzedać praktycznie na całym świecie.

Na początku 1993 roku wydawnictwo włoskie S1 EDITRICE z Bolonii zaproponowało mnie współpracę. Akurat w tym czasie w moim punkcie szkoleniowym w Essen analizowaliśmy niektóre warianty obrony słowiańskiej. Zasugerowałem więc ostry system Botwinnika. Propozycja została przyjęta przez wydawnictwo. Projekt wykonałem z moim ówczesnym podopiecznym mistrzem międzynarodowym Matthiasem Thesingiem.

Jerzy Konikowski i Matthias Thesing
Semi-Slav Defence Botvinnik Variation (D44)
S1 EDITRICE S.R.L. 40126 Bologna 1993
ISBN 88-86127-15-4
244 stron

cze
04

Zakończyły się mistrzostwa Niemiec mężczyzn. Wyniki czołówki:

1. GM Khenkin 2620 6,5
2. GM Gustafsson 2646 6,5
3. GM Fridman 2661 6,0
4. GM Buhmann 2579 6,0
5. IM Gschnitzer 2444 6,0
6. IM Stern 2483 5,5
7. IM Huschenbeth 2502 5,5
8. GM Siebrecht 2460 5,5
9. IM Seel 2484 5,5
10. FM Natsidis 2363 5,0

Ósme miejsce wywalczył mój były podopieczny z punktu szkoleniowego w Essen arcymistrz Sebastian Siebrecht.

Strona turnieju
ChessBase News

cze
03

W czasie jednych zajęć na początku lat 80-tych minionego stulecia w punkcie szkoleniowym w Essen, poproszono mnie o przygotowanie jakiegoś wariantu po 1.e4 c5 2.c3. Zaproponowałem rzadką kontynuację 2…d6!? Wykład spodobał się i niektórzy moi podopieczni zaczęli go nawet stosować we własnej praktyce turniejowej.

Byłem zaskoczony, gdy wydawnictwo Edition Echecs International w Luksemburgu zaproponowało opublikowanie moich materiałów i analiz na ten temat w formie książeczki.

Jerzy Konikowski
Defense Sicilienne, Aves c3, Le systeme 2. …d6
Edition Echecs International, Luksemburg 1990
53 strony

cze
03

Kazimierz Górski jako zawodnik nie zrobił wielkiej kariery. Grał w piłkę nożną jako napastnik w zespołach: RKS Lwów, Spartak Lwów, Dynamo Lwów, Legia Warszawa. Wystąpił tylko w jednym meczu międzypaństwowym Polska-Dania (0-8) 26 czerwca 1948 (zagrał 34 minuty).

Mimo tego był znakomitym trenerem. W latach 1970–1976 był selekcjonerem reprezentacji Polski, którą doprowadził do zwycięstwa w Igrzyskach Olimpijskich 1972 oraz finału Igrzysk Olimpijskich 1976, a także srebrnego medalu (III miejsce) na Mistrzostwach Świata w Piłce Nożnej w 1974. Miał ksywkę „filozof”. Był trenerem z wielkim wyczuciem, który mając zaplecze w postaci danych Jacka Gmocha, wiele decyzji podejmował intuicyjnie.

Po zakończeniu pracy z drużyną narodową prowadził – z sukcesami – kluby w Grecji, m.in. Panathinaikos AO i Olympiakos SFP; z oboma wywalczył mistrzostwo kraju. Od 1986 zasiadał we władzach PZPN. W latach 1991–1995 był prezesem związku. W plebiscycie „Piłki Nożnej” został uznany za najlepszego polskiego trenera XX w.

Kazimierz Górski w Wikipedii