Jerzy Konikowski - wpisy autora

lip
07

Kontynuacja odcinka 38

Adam Borchardt z Torunia był pierwszym mistrzem krajowym, którego w życiu zobaczyłem. Było to w 1961 roku.

W tamtych czasach tytuły szachowe nie było tak łatwo zdobyć, niż to jest obecnie. Jako początkujący szachista znałem na pamięć nazwiska wszystkich mistrzów międzynarodowych i arcymistrzów, bowiem w świecie było ich tak mało. Podobnie było z tytułami krajowymi w Polsce (mistrza i kandydata) oraz nawet z I kategoriami.

Obecnie w kraju jest więcej arcymistrzów, jak mistrzów krajowych przed półwieku.

Mój tytuł mistrza FIDE wywalczyłem w dwóch turniejach międzynarodowych w Dortmundzie. Obecnie FIDE nadaje ten tytuł za odpowiedni ranking.

Ale wracam do sylwetki Adama Borchardta. W pewnym momencie mistrz został członkiem OKO Caissa Bydgoszcz.  Zatem obaj reprezentowaliśmy barwy klubu w różnych imprezach drużynowych i jednocześnie toczyliśmy pojedynki w turniejach indywidualnych.

Przedstawiona partia była grana w mistrzostwach Pomorza (16.10.-7.11.1968). Czołowe miejsca: 1-2.Konikowski i Pokojowczyk po 9 z 11, 3.Borchardt 8, 4-5.Rogalewicz i Maciejewski po 7.5, 6.Jagodziński 6.5 itd.

Dodatkowy mecz z Pokojowczykiem wygrałem w stosunku 2.5-1.5.

 

lip
06

Od Goldchess
To że wygrałeś w jakimś turnieju nie ma wielkiego znaczenia. Ważne jest co pokazałeś, co osiągnąłeś w swoich partiach. Twoja twórczość. Czy szachiści kolejnych pokoleń będą mogli się czegoś z nich nauczyć. Wielu szachistów po pewnym czasie konstatuje, że tak naprawdę swoimi partiami niczego nie wnieśli do szachów, tylko taki szachowy spam blitzów. Przeciętność. Jeśli w normalnych turniejach, gdzie zawsze jest 2-3 faworytów, jesteś tylko „chłopcem do bicia”, dostarczycielem punktów, przyjdź do Goldchess. Zapraszamy wszystkich, silniejszych i tych słabszych, aby mogli się spełnić u nas. Goldchess to szachy dla milionów i wszystkim zapewnia równe szanse. Tu możecie na nowo odkryć samych siebie, rozwinąć swój talent i nauczyć się tworzyć własne szachowe piękno. A dzięki naszej metodzie, odkryjecie je sami. To Wam dajemy w prezencie. Zatem dołączcie do nas i,  jak pięknie napisał w swojej opinii o Goldchess kubański arcymistrz Yuri Gonzalez Vidal: „niech Goldchess stanie się częścią Waszego życia”. Po to powstaliśmy, po to jesteśmy, po to istniejemy. Dla Was i dla szachów. Zapraszamy do naszego szachowego świata.
LK – Goldchess ceo
https://www.goldchess.com/pl/

lip
06

Kontynuacja odcinka 28

W wpisie była wzmianka o ebooku Hamburg 1930.

Autor Krzysztof Puszczkiewicz poinformował nas o III wydaniu jego ebooka „Hamburg 1930”, który zawiera 422 stron, 381 partii plus 4 z mistrzostw świata kobiet.

Wszystkie Olimpiady można tutaj zamówić https://szachy-kwi.eu/.

 

 

lip
04

Kontynuacja odcinka 37

Zaraz po powrocie z mistrzostw Polski juniorów w Goleszowie (7-18 sierpnia 1965) udałem się do Białowieży. Odbył się tam Ogólnopolski Festiwal Szachowy o puchar Białostocczyzny (23-28 sierpnia).

Klub OKO Caissa Bydgoszcz, w którym wtedy grałem, nie miał pieniędzy na wysłanie drużyny. Mnie, za sukces w Goleszowie, zafundowano tylko udział w turnieju błyskawicznym, który odbył się 21 sierpnia.

Grało w nim ponad 60 zawodników. Zakwalifikowałem się do 16-osobowego finału. Natomiast odpadło wielu znanych zawodników, w tym aktualny mistrz Polski juniorów Jerzy Lewi. W finale ostatecznie zająłem 13 miejsce. Turniej wygrał Bogdan Bieluczyk (Jagiellonia Białystok) 13 pkt. Dalsze miejsca zajęli Kornasiewicz 11, Najdekier, 10.5, Żółtek 10 oraz Podolski i Łuczynowicz po 8.5.

Miałem wracać do Bydgoszczy, gdy dyrektor festiwalu Jan Górski zaproponował mi miejsce w drugiej drużynie Jagiellonii Białystok. Oczywiście za to sfinansowano mój pobyt w Białowieży. Ustawiono mnie na III szachownicy. Wygrałem wszystkie partie (5 z 5) i otrzymałem nagrodę na swojej szachownicy, bowiem mistrz Polski juniorów Jerzy Lewi nazbierał tylko 5.5 z 6.

W trakcie imprezy odbył się błyskawiczny turniej miast. Reprezentacja Bydgoszczy w składzie Jagodziński, Wiśniewski, Konikowski, Fentzel i Skowroński uplasowała się na 3 miejscu.

Partię, którą przedstawiam, była rozegrana w III rundzie. Jan Górski nie był zbyt zadowolony, gdy Jagiellonia II urwała jeden punkt pierwszej drużynie. Stało się to za moją sprawą, gdyż pokonałem Bogdana Bieluczyka. Był to rewanż za porażkę w turnieju błyskawicznym.

(zdjęcie z Internetu)

lip
03

Wydawnictwo Joachim Beyer Verlag, mimo „Koronawirus”, jest dalej aktywne w swej działalności.

Obecnie w druku jest kolejna książka z moim partnerem Uwe Bekemannem o gambicie hetmańskim.

lip
03

(zdjęcie z Internetu)

lip
02

Kontynuacja odcinka 67

W wpisie zamieściłem poniższy fragment z książki Ksawery Tartakower (1994) Stefana Witkowskiego, w którym autor zwraca uwagę na brak literatury po polsku o wielkich wyczynach naszych szachistów.

Od tego czasu ukazało się kilka wartościowych pozycji, także o złotym medalu w Hamburgu 1930. Jestem współautorem książki turniejowej, o której naczelny kronikarz Polskiego Związku Szachowego Tomasz Lissowski nie wspomniał w swoim artykule BOMBOWA DRUŻYNA W HAMBURGU

Dlatego nastąpił na blogu wpis o tym sukcesie z nadzieją, że Tomasz Lissowski przemyśli jeszcze raz tę kwestię i uzupełni swój tekst o jedyną książkę po polsku opisującą to wydarzenie.

Niestety nic takiego nie nastąpiło i dlatego przypominam ten przypadek. A swoją drogą to jest zagadką, dlaczego znany historyk szachów z Warszawy, od którego powinno oczekiwać się obiektywnego przekazu tego faktu, przemilcza to? Czyżby szwankowała pamięć? A może są inne powody?   

Oczywiście nie można ominąć także wersji elektronicznej Hamburg 1930 Krzysztofa Puszczewicza.

 

 

 

 

lip
01

Kontynuacja odcinka 36

Zbigniew Księski przez wiele lat zaliczał się do czołówki kraju, zarówno w kategorii juniorów, jak i seniorów. Grał taktyczne szachy i z tego względu był niebezpiecznym graczem.

Oprócz gry w turniejach zajmował się także pracą szkoleniową oraz publicystyką. Jest autorem dwutomowej monografii o obronie sycylijskiej.

Ta praca świadczy, że polscy szachiści potrafią pisać znakomite książki. Zbyszek w prywatnej rozmowie oświadczył mi, że próbował swój manuskrypt opublikować w kraju. Nie znalazł jednak wydawnictwa, które byłoby zainteresowane tym opracowaniem. Na szczęście jego gigantyczny wysiłek nie poszedł na marne i książka w dwóch częściach ukazała się w niemieckim wydawnictwie Schachverlag Kania.

W rozgrywkach I-ligi w Międzygórzu w 1972 roku Księski grał w barwach Avii Świdnik na trzeciej szachownicy. W naszej partii wybrałem ostry wariant. Zbyszek nie grał optymalnie, co umożliwiło mi przeprowadzenie szybkiego ataku na króla w centrum.

cze
30

Kontynucja odcinka (4)

Na stronach 243-245 encyklopedii została przedstawiona sylwetka byłego mistrza Polski oraz wielokrotnego reprezentanta naszego kraju na ważnych imprezach szachowych Ksawerego Tartakowera.

Oto fragment.

W 1994 roku ukazała się jedyna biografia po polsku o wielkim szachiście autorstwa Stefana Witkowskiego.

Oczywiście sylwetka arcymistrza została omówiona w książce Mistrzowie Polski w Szachach – część 1 (1926 – 1978) wydawnictwa Caissa.

Informacja na blogu.

 

cze
29

Kontynuacja odcinka 35

(zdjęcie z Internetu)

Niespodziewana śmierć Zbigniewa Szymczaka była dla mnie wielkim zaskoczeniem, był przecież młodszy ode mnie. Znaliśmy się od przeszło pół wieku. Przy szachownicy toczyliśmy bezpardonowe boje, ale na codzień zawsze byliśmy dobrymi kolegami.

Popularny w kręgach szachowych „Szymek” dał się rzeczywiście lubić. Wynikało to z jego łagodnego i bezkonfliktowego charakteru. Był prawdziwym pasjonatem królewskiej gry!

Na początku lat 80-tych spotkaliśmy się na jakimś turnieju w Holandii. Ostatni raz widzieliśmy się na mistrzostwach świata juniorów w Duisburgu w 1992 roku.

Przedstawiona partia była grana w półfinałach do mistrzostw Polski w Nowym Sączu.