Jerzy Konikowski - wpisy autora

maj
12

Pierwsze wydanie biografii o dziewiątym mistrzu świata Tigranie Petrosjanie ukazało się w 1994 roku: link.

Nowa edycja została zmieniona technicznie: nowy skład i diagramy oraz poszczególne partie zostały wzbogacone o nowe analizy.

Książka została włączona do nowej serii wydawnictwa: Kamienie milowe w szachach. Jej celem jest wznowienie starych i wyczerpanych już dawno pozycji omawiających sylwetki znakomitych szachistów oraz wydarzenia ze znanych turniejów szachowych.

Cykl dla nowych pokoleń!

Pet1

Pet2

Tigran Petrosjan
Jerzy Konikowski i Pit Schulenburg
Joachim Beyer Verlag 2016
168 stron
ISBN 978-3-95920-031-8

 

maj
11

Kontynuacja odcinka 62 

Andrzej Filipowicz opublikował w swoim piśmie kilka własnych przemyśleń, z którymi warto się zapoznać. Oto wycinek z Magazynu Szachista styczeń 2016:

/////////////////////////////

… „Jednocześnie w miesięczniku zajmujemy się najważniejszymi dla każdego młodego szachisty problemami gry środkowej, która podobnie, jak końcówki odgrywa decydującą rolę w obecnych sukcesach szachowych. Te stadia gry trzeba bez przerwy udoskonalać, natomiast debiutów trzeba się po prostu nauczyć, bowiem debiut stał się obecnie elementarzem, podobnie jak nauka posunięć. Poważnym problemem jest tylko ustalenie repertuaru debiutowego, pasującego do stylu gry i do rodzaju szachowej rywalizacji. Każdy z zawodników marzący o wielkich światowych sukcesach musi się zastanowić nad specyfiką repertuaru debiutowego w szachach klasycznych, szybkich i błyskawicznych. Bardzo rzadko można spotkać trenera, który ma zrozumienie szerokiego spectrum wariantów debiutowych i potrafi dać dobrą radę. Nasz los jest w naszych rękach, bo w żadnym podręczniku nie znajdziemy takich wskazówek” ….

/////////////////////////////

Po tym tekście otrzymałem kilka krytycznych komentarzy, z których tylko następujące dopuściłem do publikacji. Inne były zbyt „ostre” i nie wnosiły nic istotnego do poruszonej kwestii.

Krzysztof Kledzik 3 stycznia 2016 o godz, 12:47

Debiutów nie można się ot tak, nauczyć. Na debiutami trzeba pracować, szukać nowych rozwiązań, silniejszych posunięć. To jest przede wszystkim ciągła praca twórcza, a nie polegająca na nauczeniu się. Nauczyć się można techniki gry końcowej, np. metody rozgrywania pionkówki z oddalonym dochodzącym pionem, czy końcówki lekkofigurowej. To jest właśnie elementarz którego trzeba się nauczyć, i znać. A debiuty to nie jest elementarz, to jest podstawa sukcesu współczesnych szachistów. I to debiuty odgrywają decydującą rolę w obecnych sukcesach szachowych, o czym mówili wszyscy szachiści z czołówki listy rankingowej ELO. Oni właśnie wskazywali na dominującą rolę debiutów jako podstawy swojego treningu, a o końcówkach wspominali jako o elementarzu, którego treść szlifuje się na turniejach. Nie można utożsamiać pracy nad debiutami z nauką posunięć. To jest spłycenie zagadnienia. Nauka posunięć jest rzeczą na pierwsze zajęcia szachowe, prowadzone z osobą która nigdy w życiu nie siedziała przy szachownicy, i nie wie jakie ruchy wykonuje skoczek czy goniec. A prawdziwa praca debiutowa polega na twórczym poszukiwaniu nowości w zapewnianiu sobie przewagi na początku partii. To nie jest nauka posunięć, to jest wielowątkowa, koncepcyjna praca. To nie jest nauka kilkunastu posunięć na pamięć, aby szybko je „odklepać” na szachownicy. Którzy szachiści osiągają czołowe lokaty na światowej liście rankingowej? Ci którzy twórczo pracują nad debiutami. Którzy szachiści zatrzymują się na granicy 2650 i już nie progresują? Ci którzy traktują debiuty jako naukę posunięć, jako coś co należy nauczyć się i przeskoczyć. Tylko że w efekcie nie przeskakują magicznej bariery 2650. Dlatego sugeruję aby nie zaniżać znaczenia pracy debiutowej, i nie deprecjonować jej znaczenia dla przebiegu partii szachowej i dla przyszłych zwycięstw przy szachownicy. A takie nastawienie niestety ostatnio obserwuję w niniejszym magazynie szachowym. Czasopisma szachowe czytają nie tylko zaawansowani szachiści którzy znają znaczenie pracy debiutowej i jej wpływ na wynik partii, ale też i osoby początkujące. A one na podstawie takiej lektury mogą błędnie wywnioskować, że debiut to kilka wyuczonych posunięć z książki, i to jest coś co należy wykuć, wykonać na szachownicy, i szybko zapomnieć, aby w końcu rozwinąć skrzydła w końcówce, którą zazwyczaj przegrywają, bo ich przeciwnik już w debiucie uzyskał lepszą pozycję. A oni z (honorem?) przegrali.

Krzysztof Kledzik 8 stycznia 11:05

No cóż, nikt nikomu nie zabrania mieć własnego zdania, ale prawidłowość tego weryfikują rezultaty osiągane przez szachistów. A widać gołym okiem, która teoria szachowa zapewnia graczom czołowe miejsca na liście ELO. We współczesnej literaturze szachowej (w tym szkoleniowej) warto propagować jednak współczesne podejście do szachów. Capablanca uważał końcówki za podstawę szachów, ale to było 100 lat temu, i jego teoria obecnie jest nieaktualna. W ciągu całego wieku w szachach dokonało się tyle zmian, że warto je uwzględnić. Każda dziedzina sportu czy gier ewoluuje, powstają nowe teorie, poprzednie stają się już nieaktualne i mają jedynie wartość historyczną. Tak jest w każdej dziedzinie, i szachy nie są (a przynajmniej nie powinny być) tu wyjątkiem.

Adamek 30 kwietnia 22:27

Jeśli chodzi o Magazyn Szachista to jego redaktor naczelny Andrzej Filipowicz ma wielkie zasługi jako sędzia szachowy, ale jego zaniżanie znaczenia debiutów na korzyść końcówek, to jest naprawdę krecia robota. I to robi w czasopiśmie które ma uznaną markę na rynku szachowym, i które czytają ludzie nowi, którzy dopiero się uczą szachów. To trochę tak jakby w magazynie dotyczącym nowych technologii, zacząć negować znaczenie informatyki i komputerów, i udowadniać że najważniejsza jest nauka obsługi zwykłych maszyn do pisania.

 

maj
10

SPIS TREŚCI

Od redakcji 1
O tym się mówi 2
Turniej pretendentów, Moskwa 2016 3
MP m+k, Poznań 2016 7
Mecz o MŚ kobiet, Lwów 2016 12
XIX Krynica Open, Krynica Zdrój 2016 14
Mistrzostwa Skarżyska-Kamiennej 2016 16
Mały Szachista nr 43-kwiecień 2016 I-VIII
PZSzach 90 lat (1926-2016) c.d. 17
Szachowe epizody A.F. (77) 20
Nauka gry (149) 26
Poradnik sędziego (145) 30
Prenumerata 31
Rozwiązania kombinacji 31
Kombinacje 32

Od redakcji

Kalendarze sportowe FIDE, ECU i PZSzach są niezwykle bogate i każdego miesiąca mamy możliwość oglądania partii i zmagań najlepszych szachistów i szachistek świata, Europy i Polski. Nie inaczej było w marcu i kwietniu 2016 roku, bo przecież rozegrano wspaniały turniej pretendentów w Moskwie, mecz o mistrzostwo świata kobiet we Lwowie oraz mistrzostwa Polski w Poznanie.

Trudno było znaleźć faworyta w rozgrywkach pretendentów, bowiem zagrali tam najlepsi z najlepszych. Właściwie nie brakowało żadnego szachisty elity, może z wyjątkiem XIV mistrza świata Władimira Kramnika, który nadal okupuje miejsce w pierwszej trójce listy rankingowej FIDE. Niemniej jednak spotkały się dwa pokolenia szachistów. Starsze reprezentowane przez Ananda, Topałowa, Swidlera i nieznacznie młodszego Aroniana oraz młode w osobach Caruany, Giriego, Nakamury i Karjakina. W gruncie rzeczy uważano, że seniorzy mają mniejsze szanse, ale okazało się, że Anand kolejny raz był bliski sukcesu. Ostatecznie triumfował Siergiej Karjakin, któremu pomogły własne ściany, chociaż moim zdaniem z przebiegu partii na zwycięstwo bardziej zasługiwał Fabiano Caruana. Niestety Włoch nie zrealizował wyraźnej przewagi w kilku partiach, ale naturalnie miał partie, które ocalił.

Mecz o mistrzostwo świata kobiet zakończył się zgodnie z przewidywaniami. Hou Yifan bez większych kłopotów pokonała mistrzynię świata Mariję Muzyczuk i po raz trzeci w historii zasiadła na mistrzowskim tronie.

Polski Związek Szachowy pięknie uczcił 90-rocznicę powołania Związku (11 kwietnia 1926 r.) organizując mistrzostwa Polski mężczyzn i kobiet w Poznaniu z udziałem wszystkich naszych najlepszych szachistów i szachistek. Turnieje kołowe pokazują zawsze prawdziwą wartość i klasę zawodników, niezależnie od faktu, że partie mogą mieć różny przebieg, nie zawsze zgodny z ostatecznym rezultatem. Ocalenie partii przegranej lub wygranie bardzo złożonej pozycji, np. dzięki niedoczasowi rywala jest potwierdzeniem sportowego charakteru naszej dyscypliny. W każdym razie triumfowali faworyci Radosław Wojtaszek i Monika Soćko, od lat liderzy naszych szachistów i szachistek. Jednakże najbardziej podobała mi się gra Mateusza Bartla i Kacpra Pioruna oraz Kariny Szczepkowskiej-Horowskiej i Marioli Woźniak. Najwyższa pora wprowadzić do drużyn olimpijskich Kacpra Pioruna i Mariolę Woźniak. Na uwagę zasługuje promowanie dobrego zwyczaju, stosowanego w wielu krajach, że w olimpijskich zespołach zawsze występują debiutant i debiutantka, bowiem najgorsza jest stagnacja. Warto też dokonywać zmian trenerów, gdy zespół plasuje się na miejscu gorszym od założonego przed startem.

Andrzej Filipowicz
Redaktor Naczelny

maj
10

KOBIECE SZACHY NA ŚWIECIE

Judit-and-Susan-Polgar

Judit Polgar – Zsuzsa Polgar

To nie obce są zwyczaje

Dama za szachami obstaje

Ona szybko je zapoznaje

Że już wszystkim maty daje

Z myślą o grze, tylko z – panami

To, w rywalizacji z siostrami.

Mowa zapoznanymi szachistkami,

Jakimi są z rodu Węgierkami

                //////////

Józef Rybak

10.05.2016 r. 29274/126/16

maj
10

Kontynuacja odcinka 61

W poprzedniej części napisałem m.in. Opieramy się przede wszystkim na doświadczeniach i opiniach wielkich autorytetów światowych!

Teraz proszę wybierać pomiędzy radami Andrzeja Filipowicza, a wskazaniami fachowców szachowych najwyższej klasy: 

Anatoli Karpow – mistrz świata w latach 1975-1985 oraz 1993-1999: Każda faza partii, otwarcie, gra środkowa i końcówka ma duże znaczenie. Jeżeli na początku gry, któraś ze stron uzyska przewagę materialną lub pozycyjną, to zniwelować ją w grze środkowej będzie bardzo trudno. W tej sytuacji do końcówki może w ogóle nie dojść. Bez poprawnej gry w debiucie, nie można więc myśleć o sukcesach w szachach.

Garri Kasparow – mistrz świata w latach 1985 – 2000: Nie ma znaczenia jak dobrze grasz, nie możesz spodziewać się dobrych wyników kiedy masz przegraną po debiucie.

Borys Gelfand – wicemistrz świata w 2012 roku: Byłem wychowany, że debiut to najważniejsza część partii i trzeba go wygrać. Dlatego muszę silnie obciążać mózg.

Magnus Carlsen – mistrz świata od 2013: Głównie pracowałem nad otwarciami (przed meczem z Anandem). Myślę, że końcówki i grę środkowo opanowuje się dzięki grze turniejowej. W tym sensie nie trenowałem tych faz gry, które są moją siłą.

//////////////////////////////////////////////

Chyba zrozumiałe jest dla wszystkich to, że każdy sympatyk królewskiej gry, nawet początkujący, chce szybko wygrywać swe pojedynki. To jest motywacja do uprawiania szachów. Na pewno nikt nie będzie jej miał w przypadku porażek i słabych wyników turniejowych. To może każdego zniechęcić do poważniejszego zajmowania się szachami. A jakie rezultaty można oczekiwać, kiedy na początku swej przygody z grą młody zawodnik będzie studiować tylko końcówki?

Problematyka gry końcowej jest bardzo szeroka i poznanie jej tajemnic, w szybkim tempie, jest praktycznie niemożliwe. Na to trzeba poświęcić wiele miesięcy intensywnej pracy i mimo tego sukcesów nie będzie!

Dlatego bez wystarczającej znajomości pierwszego stadium partii oraz własnego repertuaru debiutowego nie ma większych szans na przejście do gry środkowej z pozycją możliwą do dalszej gry. Do końcówki może w ogóle nie dojść.

A więc jak można poważnie traktować wskazówki Capablanki sprzed 100 lat?

Dlatego na blogu założyłem dział „Przed końcówką jest debiut”, który w pouczający sposób ilustruje ważność początkowej części partii szachowej.

Ciekawy przykład z mojej praktyki turniejowej: link.

cdn

 

 

 

 

 

 

maj
09

Od wielu miesięcy otrzymuję emaile od Internautów, którzy czują się zdezorientowani w kwestiach szkoleniowych, szczególnie po ukazaniu się mojej książki „Szachy dla przyszłych mistrzów”.

Powodem tej rozterki są liczne teksty Andrzeja Filipowicza w Magazynie Szachista, np. marzec 2015:

AF1

Redaktor naczelny miesięcznika przedstawia od dawna problemy szkolenia zupełnie inaczej od współczesnych standartów i przez to wprowadza duże „zamieszanie” w kręgach młodych szachistów oraz mało jeszcze doświadczonych szkoleniowców.

Jego głównym mottem jest „Capablanca miał rację” i że w szachach decydującą rolę odgrywają gra środkowa i końcówki.

Przypominam krótko sylwetkę Andrzeja Filipowicza. Był kiedyś czołowym szachistą Polski, jest uznanym sędzią międzynarodowym i od wielu lat zajmuje się pracą publicystyczną (Magazyn Szachista).

Ale nigdy nie był sensu stricto trenerem szachowym, choć pełnił wielokrotnie funkcję kierownika ekip Polski na ważnych imprezach szachowych. Szkolenie szachistów różnych klas, a rola kapitana to są dwie przeróżne kwestie.

Andrzej Filipowicz nie ma żadnych osiągnięć na płaszczyźnie rozwoju współczesnej teorii debiutów. Jedyną książkę o tej tematyce „4…d5 in the CORDEL DEFENCE, Spanish Game (Chess Enterprises, USA)” wydał ze mną w 1981 roku! Nie ma żadnych poważnych publikacji o nowych ideach w otwarciach. Jego seria „Od amatora do mistrza!” w swoim miesięczniku jest bardzo ciekawa, ale przedstawia tę problematykę dla zawodników początkujacych do mniej więcej II kategorii.

Żyjemy w demokratycznym świecie i oczywiście każdy może głosić swoje osobiste opinie na różne zagadnienia. Jednakże musi być zachowany jakiś zdrowy rozsądek!

Problem istoty fazy debiutowej we współczesnych szachach jest bardzo ważny, gdyż w dużym stopniu może to decydować o karierze sportowej zawodniczek i zawodników.

Tym zagadnieniem zajmujemy się już od dawna na tym blogu. Opieramy się przede wszystkim na doświadczeniach i opiniach wielkich autorytetów światowych!

cdn

 

maj
08

Witam Państwa,

W załączeniu znajdą Państwo podsumowanie turnieju szachowe Przyjaźni Polsko-Węgierskiej, który odbył się w dniach 7-8.05.2016r.

Informacja_prasowa_nr_4_-ostatnia

Poniżej znajduję się link do wybranych zdjęć: https://we.tl/IQQKhOIusb

Pozdrawiam,

Hanna Leks

tel. 660 – 412 – 906

szacholandia.blogspot.com

///////////////////////////////

Dodatkowa informacja

 

maj
08

103_k-IMG_4786

Zwycięstwem Grzegorza Gajewskiego zakończył się turniej się w niemieckim mieście Wunsiedel, który odbył się w dniach 5-8 maja.

Strona turnieju

Wyniki

 

maj
08

W sobotę 23 kwietnia w Szkole Podstawowej nr 85 im. Benito Juareza  odbyła się Symultana Szachowa z udziałem Arcymistrzyni Agnieszki  Brustman z okazji obchodów 100-lecia stołeczności Mokotowa. Oprócz  Arcymistrzyni Symultanę prowadził także Mistrz międzynarodowy – Jan  Adamski i wicemistrz Polski do lat 14 z ubiegłego roku Patryk  Chylewski.

Symultaniści zremisowali 7 partii, pozostałe wygrali.

To jedyna impreza szachowa amatorów na taką skalę w  Warszawie.

Organizator Wydawnictwo Penelopa i UKSz Hetman na zlecenie Dzielnicy Mokotów.

Informacja: organizator. Autor zdjęć Paweł Trawiński.

NK1A0157

NK1A0178

NK1A0185

maj
08

Kontynuacja odcinka 4

W 2009 roku Magnus Carlsen zagrał po raz drugi w Dortmundzie.

W sprawozdaniu z turnieju (Panorama Szachowa 7-8/2009) napisałem m.in.: „Na rozpoczęciu  imprezy oznajmiono obecnym, że młody arcymistrz z Norwegii skończył szkołę średnią i postanowaił spróbować szczęścia w zawodowych szachach. To jest jedyna słuszna decyzja, jeśli zamierza się utrzymać formę na światowym poziomie. A Carlsen ma jasny cel sportowy: zostać mistrzem świata!”…

Przypominam, że Magnus w 2013 roku zrealizował swój plan i pokonał w meczu finałowym w Chennai Ananda w stosunku 6.5 – 3.5.

W Dortmundzie Carlsen pokazał się z dobrej strony i ostatecznie został sklasyfikowany na 3 miejscu.

Przedstawiam najlepszą partię Magnusa, który po dobrym przygotowaniu debiutowym (ruch 16.Wad1!? był wtedy nowinką) pokazał świetną technikę w końcówce. W sprawozdaniu została ona opublikowana z obszernym moim komentarzem.