Jerzy Konikowski - wpisy autora

kwi
25

W 1972 roku zostałem współpracownikiem angielskiego pisma „The Chess Player-Der Schachspieler”. Był to periodyk publikujący komentowane partie w stylu jugosłowiańskiego Informatora.

Najpierw był on wydawany w formie zeszytów, potem jako książki. W 1978 roku został przekształcony w „New Chess Player”. Nie przypominam sobie, kiedy ten periodyk przestał się ukazywać. Nie prowadziłem dokumentacji.

W mojej bibliotece miałem wszystkie roczniki, co zajmowało zbyt dużo miejsca. Około 10 lat temu podarowałem cały zbiór jednemu kolekcjonerowi literatury szachowej.

kwi
24

Henryka Petryka poznałem w czasie meczu ligi wojewódzkiej Caissa Bydgoszcz-Goplania Inowrocław, który został rozegrany w Bydgoszczy 15 maja 1965 roku. Graliśmy przeciwko sobie na  szachownicy juniora. Po ciężkiej walce wygrałem, ale zwycięstwo nie przyszło łatwo. Zorientowałem się, że mój przeciwnik ma talent.

Później na wiele lat straciłem go z oczu. Heniek wyjechał do Warszawy, gdzie skończył studia i potem znalazł pracę w Polskiej Akademii Nauk. Spotykaliśmy się na różnych drużynowych imprezach.

W 1979 roku opuściłem KKSz Kutnik Kraków i zostałem członkiem Hutnika Warszawa. Heniek bronił barwy tego klubu już od dawna. Zostaliśmy więc kolegami klubowymi. Debiutowałem w rozgrywkach I ligi w Lublinie, które odbyły się w czasie 10-20 listopada.

Grałem na zmianę na I i II szachownicy i zrobiłem niezły wynik 6.5 z 11 partii. Heniek grał na czwartej uzyskał rewelacyjny rezultat 10.5 z 11 partii.

Nasz zespół zajął wysokie 3 miejsce. Niespodziewanie moja była drużyna uplasowała się na 4 pozycji. Było to najlepsze miejsce szachistów krakowskich w I lidze od 20 lat. Przez to stałem się obiektem żartów kolegów: „Konikowski wzmocnił oba Hutniki, ponieważ obie drużyny w całej swojej historii zajęły najwyższe miejsca w I lidze”. W następnym roku na lidze w Jaszowcu (4-14 października 1980) drużyna krakowska zajęła ostatnie miejsce i spadła do niższej klasy. My zajęliśmy 6 miejsce.

Z Heńkiem spotykałem się wiele razy w Dortmundzie. Jako zdolny naukowiec otrzymał stypendium z uniwersytetu w Dortmundzie. Bywał więc tutaj wiele razy. Spotykaliśmy się wtedy u mnie i graliśmy mecze w grze błyskawicznej. Był zawsze równorzędnym  partnerem.

 

PAN
Międzynarodowe Olimpiady Matematyczne

FIDE
Partia Petryk-Kostyra
Partia Petryk-J.Adamski
Partie Henryka Petryka
Partie Henryka Petryka

 

 

 

 

 

kwi
24

Zadanie 11

Białe zaczynają i wygrywają

Rozwiązanie jest w komentarzu

kwi
23

W miniony weekend rozegrano ostatnie rundy ekstraligi czeskiej z udziałem licznej grupy zawodników z Polski.

Wyniki:

runda 9
runda 10
runda 11

Ostateczne wyniki drużynowe

Wyniki indywidualne

ChessBase News

kwi
23

Pomimo, że kobiety potrafią grać w szachy, żadna z nich nie zdobyła jeszcze międzynarodowego tytułu mistrzowskiego. Pierwsza wzmianka o niewieście w, która znała królewską grę według Billa Wall odnosi się do roku 802 ubiegłego wieku. Wtedy to Harun ar Rashid napisał do Nicephorusa, że udało mu się nabyć niewolnika płci żeńskiej, który zasłynął swoimi umiejętnościami w grze w szachy.

W historii szachów mówi się, że do 1886 roku kobietom nie pozwalano w USA grać w klubach szachowych. Pierwszy kobiecy klub szachowy prawdopodobnie istniał w Londynie i Nowym Jorku w latach 1894-1949. Pierwszy oficjalny turniej szachowy zorganizowała Sussex Chess Association w 1884 roku, a pierwszy międzynarodowy turniej rozegrany został 3 lata później. Wspomniane uwarunkowania historyczne są jednym ze argumentów wyjaśniających nierówność wyników kobiet i mężczyzn w szachach. Naturalnie istnieją też inne argumenty.

Badania psychologów wskazują, że przewagę w szachach mają osoby posiadające większe zdolności związane z postrzeganiem i zapamiętywaniem położenia obiektów w przestrzeni. Płeć w tym przypadku dobrze wyjaśnia dominację mężczyzn. Opublikowane w British Journal of Psychology w 1992 roku badania psychologów belgijskich przekonują, że osiąganiu dobrych wyników w szachach sprzyjają: wysoka ogólna inteligencja i dobra orientacja w przestrzeni. Inne badania opublikowane w tym samy piśmie donoszą, że nie istnieje różnica w poziomie płynnej inteligencji jak i pamięci werbalnej oraz przestrzennej pomiędzy szachistami i osobami unikającymi tej gry. Zdecydowaną różnicę w szachach uwidacznia natomiast umiejętność i skłonność do rozwiązywania problemów i zagadek – a ta nie jest znacząca pomiędzy kobietami i mężczyznami. I ta droga wyjaśnienia odbiera więc oręż z ręki przekonanym o przewadze mężczyzn nad kobietami w szachach. Jak więc odpowiedzieć na postawione w tytule pytanie?

Miejsce w rankingach szachowych przyznawane jest w oparci o wyniki pojedynków toczonych z innymi szachistami. Naukowcy niedawno porównali wyniki 100 najlepszych kobiet i 100 najlepszych mężczyzn grających w szachy w Niemczech. Ci drudzy faktycznie uzyskiwali lepsze wyniki, ale różnica okazała się możliwą do wyjaśnienia dzięki statystyce. Im większa populacja tym szerszy zakres wyników, jakie gracze uzyskują i w konsekwencji krzywa rozkładu wyników jest silniej zniekształcona. A ponieważ mężczyźni są znacznie liczniejszą częścią populacji graczy – to najlepsze nawet kobiety osiągają często wyniki dalekie od wyników najlepszych mężczyzn, których jest po prostu więcej. Stąd, im więcej kobiet będzie grało w szachy, tym więcej spośród nich prawdopodobnie będzie uzyskiwało lepsze wyniki. Do dziś zaledwie 5% zarejestrowanych podczas turniejów graczy to kobiety, a jedynie 1% kobiet to uczestniczki turniejów arcymistrzowskich.

Jak widać ci, którzy twierdzą, że kobiety ustępują inteligencją mężczyznom po 29 grudnia 2008 roku tracą jeden jeszcze argument potwierdzający ich przekonania.

Źródło

Uzupełniająca lektura

Szachy bez dam – płeć mózgu na szachownicy

Kobiety grają w szachy tak dobrze jak panowie

kwi
23

Helmut Schmidt był kanclerzem Niemiec w latach 1974-1982. Jest ogólnie znane, że jego wielką pasją są szachy. Często to podkreślał w różnych wywiadach i w prasie niemieckiej nie rzadko widziałem jego zdjęcia przy szachownicy.

Wiedziałem o tym jeszcze mieszkając w Polsce i wykorzystałem ten fakt w trakcie przekraczania granicy NRD-RFN. Za brązowy medal naszej drużyny kobiecej na Malcie zostałem w nagrodę wydelegowany na turniej w Dortmundzie, który zaczynał się 2 czerwca 1981 roku.

Osobie w biurze Polskiego Związku Szachowego załatwiającej dokumenty na wyjazd zabrakło zdrowego rozsądku. Bilet został prawidłowo zakupiony na 31 maja, natomiast wiza do RFN była wystawiona od 2 czerwca. Zauważyłem to dopiero 29 maja i natychmiast zwróciłem na to uwagę pani z biura, która była odpowiedzialna za te sprawy. Z uśmiechem na twarzy oświadczyła mi, że na zmianę wizy jest już za późno i muszę dać sobie z tym problemem radę.

I dałem sobie radę! Granicę NRD-RFN przekraczałem o północy w Helmstedt. Strażnik z zachodnich Niemiec po sprawdzeniu dokumentów kazał mi się natychmiast spakować i opuścić wagon. Kiedy zjawił się ponownie po sprawdzeniu innych przedziałów, był bardzo zdziwiony, że nie mam zamiaru wykonać jego polecenia.

Zagrałem va banque: „Jadę na najsilniejszy turniej szachowy świata do Dortmundu jako gość honorowy Polskiego Związku Szachowego na zaproszenie kanclerza Helmuta Schmidta, który jest patronem tej imprezy” – wykrztusiłem jednym tchem. Zauważyłem konsternację na twarzy Niemca. Spojrzał mi bacznie w oczy i po chwili oddał paszport. W ten sposób nielegalnie wjechałem na teren RFN za akceptacją państwowego urzędnika!

Gdy opowiadałem o tym za kilka godzin dyrektorowi  turnieju Klausowi Neumannowi, to dopiero uwierzył w tę historię po pokazaniu paszportu. Skwitował to krótko: „Nie ma już u nas niestety porządku”.

Pojedynek szachowy z żoną Hannelore, zwaną Loki

Helmut Schmidt w czasie partii turniejowej

kwi
22

Ukazał się kolejny numer pisma dla szachistów zajmujących się grą korespondencyjną Fernchachpost 3-2012 z moim artykułem teoretycznym.

kwi
22

Pozycja 6

Mat w 3 posunięciach

Rozwiązanie jest w komentarzu