Archiwum kategorii ‘Sylwetki’

sie
04

pfalz-08-j39 lat temu urodził się Tomasz Markowski, czołowy szachista w Polsce na przełomie wieków.

Ciekawa partia (Movsesian) 

lip
28

       SYBERIADA POLSKA

       Dzięki festiwalowi polskiego kina na antypodach dotarł do nas film Janusza Zaorskiego “Syberiada polska” ( premiera w r.2013 ) i będący śmiałą, ale niestety nieprzemyślaną próbą oddania tragedii zsyłek na Syberię. Wolałbym przyjąć taką wersję, chociaż nie jestem pewien czy właśnie tak było, bowiem nie można wykluczyć, że pominięcie autentycznych wspomnień Sybiraków w realizacji tego obrazu mogło jednak wypływać z premedytacji. A może nawet z pewnych nacisków polityczno-finansowych, które skłoniły reżysera do przyjęcia scenariusza według powieści Zbigniewa Domino, byłego pułkownika LWP, oficera śledczego a wreszcie prokuratora Naczelnej Prokuratury Wojskowej w latach stalinizmu. Cóż z tego, że autora tej książki też deportowano z rodziną na Daleki Wschód ? Jego kariera w PRL-u i udział w zniewalaniu rodaków ( a w tym wyroki śmierci) pozwala podejrzewać, że celowo nie przedstawił on obiektywnie gehenny zsyłek, a nawet przemilczał pewne sprawy, rzucające cień na okrutną naturę naszego powojennego „sprzymierzeńca”. Ukrywano i prawdę o Katyniu. A to „przymierze” stanowiło fundament peerelowskich dogmatów, podważanie ich jeszcze w czasach III RP nie było dobrze widziane przez tzw. „autorytety” i decydentów post-komunistycznego układu.

     W przypadku filmu można mówić więc o ostentacyjnym pomijaniu wielu aspektów deportacji, a także o upiększaniu relacji z życia w łagrach, o ile w ogóle można to nazwać życiem. Dlatego na blogach ktoś słusznie nazwał film Zaorskiego …”cepeliadą”, a można dodać, że nakręcił on „ prawie liryczny landszaft z momentami grozy”. Owszem, scena łomotania do drzwi w środku nocy i brutalna wywózka na stację kolejową są pełne realizmu, ale film pomija podróż, która była piekłem dla zesłańców stłoczonych w wagonach dla bydła. Transport w tych warunkach ( i zimą!) okazał się zabójczy dla wielu, nie tylko małych dzieci. Ich ciała Rosjanie porzucali wokół torów, albo palono je w piecu lokomotywy. Te krematoria na kółkach Zaorski ominął okiem swej kamery, natomiast przenosi nas ona od razu na miejsce łagru, gdzie jest dość malowniczo a obóz ma nawet dobrego człeka-lekarza i ofiarną pielęgniarkę. Komendant za to jest wcieleniem antypolskiej wrogości, choć nabytej ( jego ojciec zginął w wojnie 1920 r.). Konstrukcja zręczna, aby przypadkiem cudzoziemcy nie brali Rosjan za atawistycznych wrogów Polski, a nawet by wspólczuli Rosjaninowi, którego ojca źli polscy ułani zakłuli lancami! Ale kto najeżdżał nasze ziemie od Iwana Groźnego ? O tym rzecz jasna ani słowa. Zmarła kilka dni temu rosyjska dysydentka Waleria Nowodworskaja pisała, że rosyjska agresja wobec Polski wynikała też z nienawiści do wolności, na których wzniesiono fundamenty Rzeczpospolitej.

     Film Zaorskiego wprawdzie ukazuje nienawiść Rosjan do nas, a także do innych nacji, ale czy jej podłoże było głównie ideologiczne ? Nie jest to wcale pewne, mógł to być przecież wygodny pretekst do prześladowań innych narodowości, takie znakomite alibi: my was wytłuczemy dla dobra całej ludzkości. Celem jest wszak świetlane jutro. Pomimo owej „landszaftowej” wizji syberyjskich łagrów i stonowanych często akcentów wrogości do zesłańców przebija w tym filmie bestialstwo Sowietów i ich pogarda w stosunku do innych narodowości. Tego nie potrafił ukryć nawet reżyser Zaorski.

   Natomiast mało przekonywujące są w tym filmie wątki „miłosne” jak flirt polskiego chłopca z rosyjską pielęgniarką albo związek młodej Polki z zastępcą komendanta obozu, oczywiście w celach jak najbardziej praktycznych, ale czy w ogóle możliwy w warunkach łagru ? A przy tym niewiarygodny psychologicznie, ponieważ komendant obozu nie tylko górował nad zastępcą aparycją, ale i młodością. Niczym Omar Shariff nad jakimś emerytem o rysach platypusa. I czy córka zesłańca pozwoliłaby sobie na taki związek??Trzeci wątek miłosny między Ukraińcem a polską dziewczyną ma za to cechy prawdopodobieństwa, jednak zostanie zniszczony przez komendanta. Jest to jedna z mocniejszych scen tego filmu. A dziecko, które urodzi potem Polka, odegra dość ważną rolę w kolejnych epizodach. Oprócz okrucieństwa Sowieci demonstrują wielki pociąg do wódki, on też ułatwi zgon zastępcy obozu, a ten kryminalny wątek przewija się jeszcze w końcowych scenach. Po ogłoszeniu amnestii dość skąpo przedstawiono w filmie tworzenie armii polskiej, a o Andersie sza! Historyczne tło wypadło marnie.

   W intencji ukazania dobrych stron rosyjskiego charakteru reżyser przedstawia rubaszną strażniczkę, która na prośbę polskiego chłopca przechowuje zeszyt z zapiskami, które mogą zaszkodzić komendantowi łagru. To tylko jedna z naiwności tego filmu, który jakby miał na celu udowodnić, że NKWD nie było wszechobecne, ani tak złe jak należałoby sądzić. I tu wracamy do sedna sprawy: film nakręcono według książki stalinowskiego śledczego, a tacy przecież będą starali się wybielić sowieckie służby. Jak to możliwe, by w niby niepodległej Polsce sięgać po takie źródła w realizacji filmów ? Istnieją tuziny wspomnień sybiraków, oddających autentyczne warunki deportacji, jednakże zostały zignorowane ustępując dziełu stalinowskiego śledczego i prokuratora.

   W naszej III RP, tak chwalonej przez elity mało polskie, powstał więc film zakłamany, obrażający autentyczną tragedię zesłańców, a w dodatku film ze stalinowską skazą! Dlatego nie warto chyba podawać obsady. Jedynym plusem „Syberiady polskiej” jest muzyka ( Krzesimir Dębski ), także pejzaże. Zdjęcia kręcono w Chabówce, Sierpcu, Celestynowie pod Warszawą, Sanoku, Cedyni, pod Nowym Targiem i w Krasnojarsku. Ile lat jeszcze będziemy świadkami tego procederu, godnego raczej kina PRL-u, ale nie wolnej Polski !?? Na zakończenie moich impresji o tym poronionym filmie dodam, że całkowicie zgadzam się z krytyczną recenzją „Syberiady” Piotra Szubarczyka ( „Nasza Polska”), przedrukowaną w „Tygodniku Polskim” ( 8.5.2013).

Marek Baterowicz

 

                                                   ZAGADKA

                                 Otwieram się na cztery świata strony

                                – między ujściem Wisły a szczytem Rozsypańca –

                                 lubię poloneza, mazurka skoczne tony,

                                 lecz nie z każdym ruszę do tańca i różańca,

                                bo cenić sie muszę – wszak tradycja prosi

                                 i Orzeł Biały w tytule moim głosi,

                                 że od 1949 roku czytelnikom służę…

                                 wiek prawie sędziwy, ale serce młode!

                               Kto zacz ? Tę zagadkę kładę przed narodem

                                 dzisiaj, gdy płoną i lasy i róże,

                                 a z chmur spadają strącone anioły

                               na ziemię niegdyś naszą, Sarmatów popioły…

Marek Baterowicz

Syberiada1

lip
27

images

28 lat temu urodził się Vugar Gashimov, czołowy szachista świata na początku XXI wieku.

Ciekawa partia (Kempinski)

 

lip
25

eq9cee2uvbti7kmjeaugtpa2o.400x312x1

161 lat temu zmarł Lionel Kieseritzky, szachista wyróżniający się na świecie w połowie XIX wieku.

Ciekawa partia (Horwitz)

lip
25

ANTYCHRZEŚCIJANIE W ATAKU

( niegdyś Turcy, dziś „nergale”)

W roku 1620 – roku pamiętnej klęski pod Cecorą, w której zginął hetman Żółkiewski – wielka armia Iskandera paszy przekroczyła Dunaj i połączyła się z Tatarami, idąc na hospodara Mołdawii, Gaspara Gratianiego, sprzyjającego Rzeczypospolitej. A list otwarty sułtana do króla Zygmunta zapowiadał zrównanie Krakowa z ziemią i wykorzenienia w Polsce chrześcijaństwa. Gratiani uchodził w stronę Polski, ale w końcu dał się przekonać Żólkiewskiemu i stanęli razem pod Cecorą. Nie na długo, Gratiani – po dwóch dniach odpierania ataków – wymknął się nocą z częścią swego wojska. Finał już znamy: po trzech tygodniach heroicznej obrony tabor polski rozbili Tatarzy. Żółkiewski dysponował tylko ośmiotysięcznym korpusem, a na dodatek wróg wykorzystał zamęt wywołany paniką, gdyż własnych ludzi – wracających z sianem dla koni – wzięto za Tatarów. Głowę hetmana odesłano do Stambułu. W dwanaście dni potem ( 19 października ) Tatarzy stanęli pod Lwowem. Nie zdobyli jednak miasta, bronionego przez szczupłą załogę Stanisława Lubomirskiego i przez ojców bernardynów, zbrojnych w muszkiety. Wbrew zapowiedziom armia Iskandera paszy nie dotarła zatem pod Kraków, nie wykorzeniła w Rzeczypospolitej chrześcijaństwa.

Dzisiaj w ataku widzimy inny gatunek antychrześcijan, a dla uproszczenia ich klasyfikacji nazwijmy ich po prostu „nergalami”. Każdy pamięta, że termin ten zawdzięczamy jednemu osobnikowi, który podarł Biblię wraz Nowym Testamentem czyli z Ewangeliami, mówiącymi o Zbawicielu, Synu Bożym, który przyniósł ludzkości w darze chrześcijaństwo. Nie było chyba w dziejach daru większej wagi! Niestety, w naszym stuleciu w agresji na chrześcijaństwo i jego symbole biora udział już nie tatarskie ordy czy Turcy, ale watahy „artystów” – malarze, rzeźbiarze, piosenkarze lub spece od hapenningu. Czy są to ludzie wyrośli w tradycji chrześcijańskiej?? To ogromny znak zapytania, ale na pewno wyzuci z wrażliwości i szacunku dla religii. Od lat śledzimy ich wyczyny, prześcigają się w bluźnierczych pomysłach, które szokują świat i są skandalami wystaw, galerii czy koncertów. Dzieła te są w tak złym guście, że darujmy sobie przypominanie detali tych prymitywnych kiczów. Głównym celem ataków jest Krzyż ( np. na wystawie w Avignon w r.2011 krucyfiks zanurzony w urynie), ale nie tylko. Pamiętamy jak pewien poczytny tygodnik umieścił na okładce wizerunek Matki Boskiej w masce gazowej. Albo „impure photos” Matki Boskiej z Gwadalupy w książce wydanej w Powells City of Books. Owi „artyści” prześcigają się też w znieważaniu religijnych symboli chrześcijan, obrażając ich uczucia w sposób tak brutalny i złośliwy, że małpa z brzytwą byłaby kwintensencją wdzięku.

Watahy owych „nergali” ruszyły do ofensywy przeciwko chrześcijanom,, ich zamiarem – jak kiedyś celem Tatrów i Turków – jest wykorzenienie chrześcijaństwa w Polsce. Ich ofensywa w dorzeczu Wisły jest jednak zaledwie epizodem tej światowej wojny z chrześcijaństwem, prowadzonej na wielu kontynentach – od Nowego Jorku po Londyn, Paryż czy Madryt. Na okładce „The Observer” był kiedyś nagi Chrystus, a w stanie Texas teatralnym skandalem była premiera „Corpus Christi”, w niej Jezus utrzymuje stosunki homoseksualne z apostołami! Listę tych chorych i haniebnych widowisk – nie mających nic wspólnego ze sztuka teatralną – można wydłużyć, a ostatnim spektaklem w kręgu tych nikczemności jest „Golgota Picnic”, spreparowany przez argentyńską trupę, ale w istocie nie są to rodowici Argentyńczycy. Tournee tego widowiska wywołało wiele protestów we Francji w roku ubiegłym, a obecnie w Polsce. Za to na antypodach jakby trwał rozejm, czyżby rozsądek był tu górą nad paranoją diabolicznych ekscesów ?

Świat jest niewątpliwie chory, pisałem już o tym ( np. Tygodnik Polski, Melbourne, „Chory świat”, 1.6.2011). A oprócz ofensywy na scenach teatrów ( czy pseudo-teatrów) albo w galeriach sztuki wojna z Kościołem trwa w wydawnictwach, gdzie ukazują się antyklerykalne tytuły, ewentualnie wznowienia dzieł poczytnych autorów, w których można znaleźć bodaj jakieś szpilki godzące w wiarę chrześcijańską jak np. „Un coeur simple” Gustawa Flaubert’a lub „Wina ojca Mouret” Emila Zoli. Antychrześcijanie nie przepuszczą bowiem żadnej okazji dla agresji wobec Kościoła i religii. Powraca co roku kampania przeciwko świętom religijnym, łącznie z Christmas, które nieznani wrogowie katolicyzmu chcą usunąć z kalendarza. Nie brakuje też agresji fizycznej wobec chrześcijan, a w wielu krajach przybiera ona kształt ludobójstwa. Gdy Jan Paweł II odwiedził Afrykę ( 1980. 1982) widział mogiły pomordowanych księży jak w Zairze grób kardynała Biayendy. Nasz Papież potrafił znaleźć słowa przemawiające do mieszkańców Czarnego Lądu: „Chrystus jest nie tylko Bogiem, ale również człowiekiem. A jako człowiek jest też Afrykaninem” – co spotkało się z aplauzem Kenijczyków.

Niestety, w wielu krajach Afryki doszło do rzezi chrześcijan – zwłaszcza po publikacji karykatur Mahometa w Danii ( 2005) – chociaż akurat ten fatalny pomysł nie wylągł się w głowach katolików, natomiast to oni zebrali śmiertelne żniwo. Pozostaje tylko domyślać się kto stał za tą tragiczną prowokacją. Prześladowania chrześcijan osiągnęły monstrualne rozmiary na całej planecie, odnotowane są w różnych publikacjach jak np. w książce „Violence against Christians in the year 2003” ( Ed. Church in Need, Holland), gdzie znajdziemy zapis zbrodni dokonanych na chrześcijanach aż w 60 krajach, od Afganistanu po Zimbabwe. Pisałem o tym kilka lat temu ( Tygodnik Polski, Melbourne, „Chrześcijański holokaust”, 17.12.2008), a od tego czasu pogorszyła się bardzo sytuacja w Nigerii, w Syrii, ponownie w Indiach i Iraku. W pewnych krajach Afryki oddziały fanatyków islamskich są mocniejsze od tamtejszych armii, a przynajmniej korzystają z ich bierności.

Ale wróćmy jeszcze do sprawy protestów przeciwko nikczemnemu spektaklowi „Golgota Picnic”, które w Polsce zakończyły się represjami w stosunku do protestantów, a wśród nich była i młodzież. A tym cynicznym pacyfikowaniu młodych przez reżim IIIRP pisał niedawno na naszych blogachpl. Andy51, podając zestawienie osób represjonowanych. Chwała mu za to, ale na tym chyba poprzestać nie można ? Wypada, by liczne organizacje ( a pewnie i Episkopat ) ujęły się za młodzieżą, to w końcu przyszłość narodu. We Francji podobne protesty skupia i prowadzi prężna organizacja „Civitas”, a w Polsce z braku analogicznej instytucji oczekujmy bodaj obrony ze strony biskupów – nie pojedynczych jak dotąd, ale właśnie skupionych razem w Episkopacie. Nie muszą biskupi chwytać za muszkiety jak lwowscy bernardyni w r.1620, wystarczy że mocą słowa przeciwstawią się złu. Bo milczenie pasterzy może zostać poczytane za lęk i rozproszą się owce. A na to tylko czekają hordy „nergali” i faryzeuszy. Trzeba być ślepym, by nie widzieć intencji wrogów wiary i Kościoła, dzisiaj różnych maści, nie są to tylko byli marksiści.

Marek Baterowicz

lip
23

56e87-benkopal

86 lat temu urodził się Pál Benkő, szachista wyróżniający się na świecie w latach 50-70, problemista, teoretyk.

Ciekawa partia (Suttles)

 

lip
21

2019

31 lat temu urodził się Marcin Dziuba, obecnie szachista wyróżniający się w Polsce, trener.

Ciekawa partia (Świercz )