Archiwum kategorii ‘Baterowicz, Marek’

Lis
15

Marka Baterowicza – szachistę, publicystę i poetę – przedstawiłem już wcześniej na mojej stronie: link.

Niedawno Pan Marek został odznaczony krzyżem kawalerskim orderu zasługi Rzeczypospolitej za wybitne osiągnięcia literackie i artystyczne.

Serdeczne gratulacje!

Sty
19

Niedawno przedstawiłem najnowsze dzieło Marka Baterowicza: Link.

Z tego zbioru przedstawiam Państwu utwór „DYLEMAT” z wątkiem szachowym.

Bat1

Gru
23

picture-4180

Marka Baterowicza – szachistę, publicystę i poetę – przedstawiłem już wcześniej na mojej stronie: link.

Niedawno ukazał się w Sydney kolejny tomik jego wierszy.

Bat1

Bat3

Bat2

Oto ostatni z polemicznych felietonów Marka Baterowicza, który został opublikowany na http://naszeblogi.pl/

//////////////////////////////////////////////////

REPUBLIKA RZEPLIŃSKA ma wielu harcowników,  ale doczekała się i rzecznika! To prezenter TV camarada Gugała, mołojec medialny i zatwardziały aparatczyk ekranu, a rządzi tam niczym sekretarz komórki propagandy tocząc jad spreparowanych informacji na tle pociętych migawek z podróży Prezydenta  Dudy ( np. 15 sekund z wizyty w Chinach ), ale za to ucina sobie długie pogawędki z wybitnymi „prawnikami” jak Schetyna, Belka, Cimoszewicz lub Onyszkiewicz…I wtedy widać na ekranie jak to Peerelczycy rządzą III RP, o ile w ogóle o III RP mówić można! W tych rozmowach camarada Gugała dwoi się i troi jako rzecznik Republiki Rzeplińskiej, z wielkim zapałem wspierając tezę o rzekomym zamachu na TK i na towarzysza Rzeplińskiego, szarżując ostro na autonomię Sejmu i gardłując niczym widmo innego rzecznika – Urbana – a jakby i z jego metod korzystał, bo odwraca wszystko do góry nogami. Np. Urban nazywał msze za Ojczyznę ks. Jerzego…”seansami nienawiści”, choć to jego wystąpienia w TV zionęły nienawiścią do Polski…Komentowano już przewrotne pytanie Gugały, skierowane do Schetyny: „Dlaczego Polacy tak nienawidzą Polski (…), że głosowali przeciwko niej ?”  Camarada Gugała udaje Greka, niby nie wie, że Polacy głosowali na PiS powodowani właśnie miłością do Ojczyzny, bo tylko Prawo i Sprawiedliwość ma program i intencję oczyszczenia Kraju! Ten program jednak wywołuje panikę wśród resortowych dzieci i polityków przegranej koalicji. I dlatego – jak słusznie zauważył Kaczyński – z TK zrobili sobie twierdzę…I wokół tej twierdzy pączkuje z wielkiem hałasem Republika Rzeplińska, nowa to jakość w ramach republiczki post-smoleńskiej narzuconej Polakom po zamachu na Tupolewa przez sitwę premiera Tuska i marszałka Sejmu Bredzisława, co z WSI się kumał i z różnymi fundacjami. On ci też nam świadectwa rozliczne złożył swych bystrych spostrzeżeń, np. że oto „idzie fala nienawiści…”, kiedy przegrał wybory. Identyczny to dowód perfidnego odwracania znaczeń. Metoda to jednak dość prostacka, bo nie trafiła nawet do wszystkich lemingów. Zachodzę w głowę czy camarada Gugała już jako ambasador w Urugwaju był biegły w tych dialektycznych chwytach ?  A swoją drogą jaki to upadek : ze stanowiska ambasadora na posadę prezentera w TV!!! Współczuję…A Republika Rzeplińska za to krzepnie,  ostatnio poderwała na ulicach Warszawy „aż” ponoć 10 tysięcy krzykaczy w obronie ich „prezydenta” Rzeplińskiego!  Ich protest uliczny wsparły nawet takie „autorytety” jak Agnieszka Holland i Kazimierz Kutz ( a więc spece od kina!)…Fakt, kino trwa: wbrew opiniom poważnych prawników, bo grono jurystów z kręgów Peerelczyków ( i z ex-PZPR) robi sobie kpiny z praworządności i łamie postanowienia Konstytucji, zresztą ugotowanej nam przez Kwaśniewskiego i domagającej się zmian. Dmuchają wytrwale w balon Republiki Rzeplińskiej, ciekawe jak długo potrwa ta polityczna anomalia ?

Wrz
02

HUMAŃ – ANTYPOLSKA KALUMNIA

Kiedyś w „The Australian Financial Review” ( 30.9 – 2.10.2005) opublikowano – w dziale „Travel” ! – reportaż pod tytułem „New year prayers as Uman sheds its old skin”. To przedruk z „The New York Times”, a autorem tekstu jest Joseph Skibell. Opowiada on o swojej podróży po Ukrainie, która zaprowadziła go do Humania, położonego o około – jak pisze Skibell – 210 km na południe od Kijowa. Autor tego reportażu poszukiwał tam głównie śladów obecności Żydów w przeszłości, co jest rzeczą jak najbardziej prawomocną, zwłaszcza że on sam ma z nimi coś wspólnego. Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie jedno zdanie w owym reportażu, przywołujące dawne dzieje : „In 1768, during a rebellion against the ruling Poles, many Uman citizens, including 20,000 Jews, were murdered”. Cytowane tu zdanie zawiera kilka nonsensów. Po pierwsze już w r.1667 na mocy rozejmu w Andruszowie odstąpiono Moskwie całe lewobrzeże Dniepru wraz z Kijowem, Siewierszczyznę oraz Smoleńsk. Jan Kazimierz odzyskiwał za to Inflanty Polskie, województwo połockie oraz witebskie, ale bez Wieliża. Fatalny ten układ wynikał w dużej mierze z zamętu wywołanego wojną domową w Rzeczypospolitej. Oznaczał też rozbiór Ukrainy, a zatem tracono szansę na stworzenie Rzeczypospolitej Trojga Narodów. Traktat andruszowski był wprawdzie czasowy, lecz w roku 1686 podpisano na Kremlu pokój wieczysty , który tereny te przyznawał carom na zawsze. Król Jan zrzekał się Kijowa,Czernihowa, Drohobuża, Smoleńska, Starodubu, Zaporoża, Kudaku oraz ziemi „od Siczy w wierzch Dniepru, po ujście rzeki Taśminy, która wpada w Dniepr”. Rzeczypospolitej pozostawiono jeszcze pewne obszary na prawym brzegu Dniepru. Humań leżał na terenach, które utracono dopiero w pierwszym rozbiorze, ale od dłuższego czasu trwał tam stan jakby dwu-władzy : wojska Moskali panoszyły się tam bez żenady. I to od roku 1704, od traktatu w Narwie, który przyznał Rosji prawo wprowadzania swoich wojsk na ziemie Rzeczypospolitej, co w praktyce znosiło granicę wschodnią, a w ślad za carskim wojskiem szła władza cara.Miało to zatem ogromny wpływ na rozwój wypadków, także tu opisanych.

Po drugie owa rebelia z 1768 roku to po prostu zryw konfederatów barskich, którzy marząc o niepodległości Rzeczypospolitej wyzywali potęgę Rosji, a zarazem nie akceptowali polityki uległości stosowanej przez króla Stasia. Nie trzeba nikomu przypominać jak skończył się ten zryw patriotów, wypada jednak podkreślić metody caratu, którymi posłużono się w walce z konfederatami. Przeciwko insurekcji barskiej Rosja sprowokowała powstanie ludu prawosławnego, nawołując do rzezi Polaków oraz Żydów. Na jarmarkach i w cerkwiach popi czytali ukaz carycy Katarzyny obiecujący dobrodziejstwa chłopom za oczyszczenie pszenicy z kąkolu! Oznaczało to po prostu wytępienie szlachty polskiej, księży i Żydów. Aby rozpalić pospólstwo do tych rzezi głoszono tam złowieszczy slogan : „Bo Lach, Żyd i sobaka, to wse wiara odnaka!”… Niezdecydowanym wmawiano, że Polacy spiskują z…mahometanami na zgubę ludu prawosławnego! Popi błogosławili zamiary rzezi, w cerkwiach święcono noże…I wkrótce prawie cała Ukraina stanęła w ogniu. Pijane masy wraz z hordami Kozaków Maksyma Żeleźniaka i Iwana Gonty mordowały Polaków oraz Żydów, oblicza się, że ogółem zginęło około sto tysięcy ludzi, a zatem jeśli odjąć owe 20 tysięcy istnień ludu Izraela, należy przyjąć, że wymordowano około 80 tysięcy Lachów. Ale o tym sza, ani słowa w artykule J.Skibella. Wypada też zaznaczyć, że liczba 20 tysięcy ofiar żydowskich w samym Humaniu jest z pewnością mocno przesadzona, ale może dotyczyć reszty obszarów objętych rzezią. Ludność Humania mogła liczyć najwyżej kilka tysięcy dusz, jeśli w tamtych czasach takie miasto jak Wilno liczyło niewiele ponad 20 tysięcy mieszkańców.Inne źródła podają, że w Humaniu zginęło 16 tysięcy uchodźców i miejscowych,w tym zapewne wiele tysięcy Żydów. Sprawcami rzezi byli oczywiście Kozacy oraz prawosławni chłopi , a te hekatomby były dla konfederatów groźniejsze często niż starcia z wojskami rosyjskimi, unicestwiały też ewentualnych ochotników . Pisał więc nie bez racji Konopczyński: „powstanie barskie utonęło w odmętach hajdamaczyzny”. Istotnie, to hajdamacy ( Kozacy) zadali ciężkie ciosy insurekcji, a także ludności Ukrainy, w tym osiadłym na niej Żydom. Regularna armia carska miała potem łatwiejsze zadanie w tłumieniu ruchu barzan, chociaż podobno po cichu sprzyjał im król Stanisław August.A po wykonaniu swojej morderczej „misji” Rosjanie ujęli podstępem obu przywódców kozackich – Żeleźniaka i Gontę – a następnie stracili. Należało dbać o pozory przed ważniejszą rozprawą z Rzeczypospolitą, jaką był planowany rozbiór.

W ujęciu obu kozackich dowódców posłużono się starym chwytem – zaproszeniem na ucztę. Tego samego podstępu użyli Rosjanie w r.1944 w Wilnie zapraszając dowódców AK na obiad, by „podziękować” im za pomoc w zdobyciu miasta. Po dowódcach tych ślad wszelki zaginął…Oto jak rosyjskie metody z szatańską precyzją działają poprzez wieki.

Przedstawiona w nowojorskiej prasie hekatomba w Humaniu była więc po prostu tragicznym epizodem z czasów insurekcji barskiej, a nie rezultatem represji jakiegoś „powstania przeciwko polskim rządom”. Sprawcami tej zbrodni byli Kozacy, ale instygatorzy zasiadali w pałacu w Petersburgu. Jaka szkoda, że „The Australian Financial Review” dokonał przedruku tej antypolskiej kalumnii nie badając źródeł historycznych.

Na Ukrainie zresztą nie tylko w r.1768 zdarzały się podobne pogromy Żydów oraz Lachów, a sprawcami byli Kozacy. W połowie XVII-tego wieku w okresie powstania Chmielnickiego ich sotnie wycinały w pień całe wsie i miasteczka, puszczając je z dymem. W jednej ze scen  „Ogniem i mieczem” książę Jarema powiada: „Bychowiec! Weźmiesz trzystu dragonów, księżnę, dwór, rodziny szlacheckie i Żydów – odprowadzisz do Zamościa…”. I tak było. Sienkiewicza wspierają historycy, by zacytować tu Jasienicę :”Na Ukrainie los izraelski w niedobry sposób związał się z lackim. Żydzi odznaczyli się jako twardzi arendarze…” ( t.I, str.418).A rządy polskich panów nie podobały się ukraińskim chłopom, którzy podczas masakry wycinali zarówno Lachów  i Żydów – jak podczas pogromu w Niemirowie (1648). I panu Skibellowi warto jeszcze przytoczyć słowa Jasienicy: „Kiedy Jeremi Wiśniowiecki rozpoczął przymusowy odwrót z Zadnieprza, za chorągwiami Paleja, za husarią Skrzetuskiego (…) ciągnął długo tabor, uwożący 500 rodzin żydowskich oraz ich mienie…”. Tak, to właśnie Polacy bronili Żydów na Ukrainie przed furią Kozaków! I także rzeź humańska była  dziełem hajdamaków, tym razem też z instygacji Rosji.

Marek Baterowicz

///////////////////////////////////

Autor artykułu jest aktywnym szachistą mieszkającym w Australii. Dodatkowa informacja.

Mar
06

CZERWONA  APOKALIPSA

Pod tym tytułem dr Piotr Szubarczyk, ceniony historyk i publicysta, wydał książkę o inwazji armii sowieckiej na polskie kresy, rozpoczętej 17 września 1939 roku.  Ta niezwykle ważna publikacja ukazała się w krakowskim Wydawnictwie AA ( 2014), a jej podtytuł zapowiada szersze tło owej wojny, wydanej nam przez Stalina i jego sztab politruków: „Agresja Związku Sowieckiego na Polskę i jej konsekwencje”. Tak, konsekwencje znamy aż nadto dobrze – od mordów, deportacji po zniewolenie Polski powojennej. A jak słusznie zauważył Autor : „…można traktować ten atak jako ponowienie wielkiej operacji bolszewików przeciwko odrodzonej Rzeczypospolitej z lat 1919-1920, która miała prowadzić przez trupa Polski do światowej rewolucji, czyli do bolszewickiej Europy” ( str.25). Na marginesie dodajmy, że po fiasku tej rewolucyjnej wyprawy ( jej pierwszym celem była jednak przede wszystkim odrodzona Polska! ) Sowieci spróbowali ponownie eksportować komunizm do Europy w okresie wojny domowej w Hiszpanii.

Mottem do książki jest wiersz Władysława Sebyły ( 1902- 1940), napisany rok przed wybuchem wojny. Z tego proroczego utworu przytoczmy bodaj jedną zwrotkę:

I znowu tupot nóg sołdackich,

i grzmiący sotni gwizd kozakich,

gwiaździsty nad Europą but,

i mrowi się ludami Wschód…

 

Sebyła – poeta odznaczony w r.1938 przez Polską Akademię Literatury Złotym Wawrzynem  i ceniony za poezję filozoficzno-mistyczną, nawiązującą do Norwida – dostanie się do niewoli sowieckiej we Lwowie. Był jeńcem Starobielska , zginął w katowni NKWD w  Charkowie, w kwietniu 1940 roku. Jego tragiczny los odzwierciedla kaźń milionów polskich istnień – w tym dzieci – zamordowanych i zamęczonych przez Rosjan w latach wojny. Rozmiary tego ludobójstwa pozostają nie do końca znane w przeciwieństwie do dość dokładnie policzonych ofiar hitleryzmu ( od 5.470 do 5.670 tys. obywateli RP), a sowietolodzy i historycy przyjmują  liczbę około 3 milionów Polaków zgładzonych na obszarach ZSRR.

Wydaje się, że na temat tego polskiego „holokaustu” na Wschodzie powiedziano już wszystko, ale w książce Szubarczyka odkrywamy nieraz nową perspektywę i rzadziej wymieniane fakty jak np. rzezie i drastyczne zbrodnie dokonane przez żołnierzy Armii Czerwonej po 17 września ( str.36-41) czy sowieckie zbrodnie w więzieniach Lwowa, Sambora, Szczerca, Drohobycza, Borysławia, Stryja, Nadwórnej, Złoczowa, Brzeżan, Tarnopola, Łucka, Równego, Dubna, Oleszyc i w innych miejscach, także marsze śmierci ( str.103 – 125). Upiorność tych zbrodni nie pozwala mi wchodzić tu w szczegóły, ciekawy czytelnik odkryje je sam. Lektura ich spędza sen z powiek.

Oprócz stron poświęconych zbrodni Katynia autor ( ostatnią ofiarą był tu ks.Stefan Niedzielak, str.322-5) Szubarczyk przedstawia mniej znane zbrodnie jak mordy w Głębokiem, Berezweczu , masowe mogiły w Kuropatach pod Mińskiem czy kaźń tysięcy Polaków w więzieniach Kijowa. Inną formą zabijania Polaków był przymusowy pobór  do Armii Czerwonej prawie 200 tysięcy byłych żołnierzy wojska polskiego za „pierwszego sowieta”. A o prześladowaniach Kościoła katolickiego jest też sporo stron ( 84-94) czy o państwie podziemnym na kresach, które działało w warunkach nieporównanie trudniejszych niż na ziemiach pod okupacją niemiecką.

A tragedię zesłanych na Daleki Wschód oddają wstrząsające płaskorzeźby prof. Stanisława Kulona ( ASP, W-wa) reprodukowane w kolorze ( na str.337-352 ). Wystawa tych 33 płaskorzeźb, planowana w holu Sejmu w 2014 r., nie uzyskała aprobaty pani marszałek Ewy Kopacz. Szubarczyk przedstawił ją w swej książce, także losy rodziny Kulonów, wywiezionych na Sybir. Z długiej listy dzieł artystycznych, obrazujących polską Golgotę Wschodu, płaskorzeźby prof. Kulona są na miarę polskiego requiem. O naszej tragedii mówi też sugestywnie ballada sybiraków, śpiewana na melodię hymnu „Boże, coś Polskę”. Z tego długiego lamentu przytoczmy bodaj trzy zwrotki:

Ojczyzno nasza, ziemio ukochana,

w trzydziestym dziewiątym cała krwią zalana.

Nie dość, że Polskę na pół rozebrali,

to jeszcze Polaków na Sybir wygnali.

 

Dziesiąty luty będziem pamiętali,

gdy przyszli Sowieci, myśmy jeszcze spali

i nasze dzieci na sanie wsadzili,

na główną stację wszystkich dowozili.

 

O, straszna chwila, o straszna godzina,

rodząca swoich bółów zapomina,

ale Wam powiem, nie zapomnę chwili,

gdy nas w ciemny wagon, jak w trumnę wsadzili.

 

Nienawiść Rosjan do Polaków nie miała granic, NKWD uciekając przed Niemcami po 22 czerwca 1941 roku pędziło polskich więźniów ze Lwowa piechotą do Moskwy, a wycieńczonych przebijano bagnetami. Straszliwy był los dzieci, opisała to w książce „Tułacze dzieci” Hanka Ordonówna, słynna pieśniarka i aktorka, sama deportowana z Wilna w r.1941. Opiekowała się sierotami, a zmarła z wycieńczenia w Bejrucie w wieku 47 lat. Jej książka była oczywiście zakazana w PRL-u, dopiero w r.2000 wydano ją w kraju ( reprodukcja okładki na str. 303). Szubarczyk opisał też postać przedwojenngo konsula Tadeusza Lisieckiego z Bombaju, który organizował pomoc dla ludności polskiej w Sowietach pod auspicjami PCK i dla transportów polskich sierot.

O traumatycznych przeżyciach polskich zesłańców  mówi znakomita praca naukowa dr. Ewy Jackowskiej „Psychiczne następstwa deportacji w głąb ZSRR w czasie II  wojny światowej”, praca wydana w r. 2004 w Szczecinie, lecz prawie przemilczana. Autor wspomina ją, podobnie jak książkę ks.Zdzisława Peszkowskiego i dr.Stanisława Zdrojewskiego „Warszawa w grobach Katynia”. Kilkakrotnie Szubarczyk przywołuje dokumentalny film Laurence’a Reesa „II wojna Światowa. Za zamkniętymi drzwiami” , ukazujący kulisy przygotowań do wojny.We wstępie do „Czerwonej apokalipsy” przedstawiono pakt Ribbentrop-Mołotow, autor podkreśla też, że II wojna światowa zrodziła się z nienawiści do Europy wolnych narodów, które wybiły się na niepodległość w wyniku sprzyjających dla nich okoliczności – rozpadu Austro-Węgier, wojennej klęski Niemiec, zrewoltowania i osłabienia Rosji.

Dzisiaj, gdy wolność narodów europejskich mierzy się normami unijnymi, a moloch Wschodu podnosi coraz wyżej pięści – z jaką nadzieją możemy patrzeć w przyszłość ?

Znakomita książka dr Szubarczyka, opatrzona bogatą bibliografią i indeksem, jest dla nas nie tylko bolesnym dokumentem dziejów, ale i przestrogą przed nową apokalipsą. Czyta sie ją jednym tchem, bo powstała z miłości do Polski i na fundamentach rzetelnych źródeł historycznych. W czasach podważania sensu polskości warto pamiętać, że w procesie mińskim sterowanym przez NKWD nie wyparł się Polski Gamber Kurmanowicz, obywatel II RP pochodzenia tatarskiego. Czy zarumienią się lemingi ?

Marek Baterowicz

//////////////////////////////////

Marek Baterowicz jest znanym pisarzem, poetą, publicystą i zapalonym szachistą. Często uczestniczy w turniejach otwartych na terenie Australii, gdzie mieszka od 1987 roku.

Dodatkowe informacje

Gru
06

JAKA NADZIEJA DLA POLSKI ?

Felieton dzisiejszy wypada mi rozpocząć reklamą znakomitego tekstu Mirosława Kokoszkiewicza, który ukazał się kilka dni temu (1 grudnia br.) na łamach „Warszawskiej Gazety”, a także na naszychblogach.pl oraz na portalu Wirtualnej Polonii, pod przekornym tytułem „KBW jak KBW?”. Tytuł nawiązuje bowiem do podobieństwa obu skrótów, które nie tylko znaczą całkiem cos innego, ale i odnoszą się do epok dość odległych. Pierwszy skrót KBW oznacza przecież Korpus Bezpieczeństwa Wewnętrznego, a odnosi się do czasów stalinizmu i do krwawych represji stosowanych przez tę formację ( sowiecko-„polską”) wobec patriotów nie godzących się na zniewolenie Polski pod dyktatem Kremla. KBW ( także UB ) mordowało Polaków, nieraz paląc domy i stodoły z ukrywającymi się tam partyzantami, a czasem puszczano z dymem całe wioski jak np. Wąwolnicę koło Kazmierza Dolnego. Zabijano bez litości wszystkich żołnierzy Antysowieckiego Powstania, do dziś ukrywa się dane o tych ofiarach, a historycy (niestety z PRL-u) szacują, że w tym powstaniu walczyło przeciwko Rosjanom i komunistom polskim około sto tysięcy żołnierzy. Z bronią w ręku (jak podają) zginęło około 8 tysięcy, ale większość ofiar to Polacy zamęczeni w więzieniach, zesłani do łagrów albo zastrzeleni przez ubeków czy milicjantów w domach, na ulicach a nawet w restauracjach. A zatem ile tysięcy tych poległych ? W korupsie KBW oficerem był np. taki Bauman, który dziś spaceruje w glorii „profesora”! Opór przeciwko sowietyzacji był tak silny, że w walkach zginęło około tysiąca rosyjskich sołdatów, około 10 tysięcy aktywistów komuny (PPR, ZWM, UB) oraz 12 tysięcy „mundurowych” (milicja, ormowcy, KBW). Nie poddaliśmy się tak łatwo… Dane te przytoczył Bohdan Urbankowski w „Czerwonej Mszy” (tom I, str.638), który też Polskę powojenną nazywa Polską Rzeczypopolitą Kaleką i sądzi, że trwa ona nadal mimo upadku PRL-u. Podobnie uważa Mirosław Kokoszkiewicz, a wynika to z jego refleksji reklamowanego na wstępie artykułu, zamieszczonego w „Warszawskiej Gazecie”.

A teraz co kryje się za owym drugim skrótem KBW, funkcjonującym w III RP ? Niestety, oznacza on …Krajowe Biuro Wyborcze!  I z zestawienia obu tych skrótów nasuwa się nam nieodparty wniosek, że gdy za Stalina Polaków mordowano i likwidowano w więzieniach, to obecne KBW wycina nas przy urnach wyborczych unieważniając miliony głosów oddanych na PiS, zatem fałszerstwa zastępują morderstwa! Kokoszkiewicz nie wyraża tego wprost, wynika to jednak z prostej konstatacji: „Nowe KBW walczy z „siłami reakcyjnymi”!

Autor za to w przystepny i lapidarny sposób przedstawia tragiczne dzieje Polski, co prosi o cytat: „Zawiązany ponad ćwierć wieku temu związek przestępczy, którego symbolami są dzisiaj Magdalenka i okrągły stół od samego początku  zakładał wprowadzenie w Polsce sterowanej demokracji fasadowej, której cel tak naprawdę nie różnił się od planów Stalina (…). Mówiąc w skrócie plan w r. 1944/5 i w r.1989 zakładał, że w Polsce nie ma miejsca dla „sił reakcyjnych”, czyli dla polskich patriotów kierujących się dewizą Bóg-Honor-Ojczyzna. Dzisiaj z Bogiem trwa kontynuowana już od 70 lat nieustanna wojna. Honor sięgnął bruku, po którym beczelnie i z tupetem maszeruje walonkowa arystokracja III RP. Ojczyzna zaś, czyli polski patriotyzm spychany jest na margines z etykietką faszyzmu, nacjonalizmu i antysemityzmu. Aby uzmysłowić sobie do jakiego etapu naszej historii cofnęliśmy się proponuję zestawić dwa cytaty – pisze Kokoszkiewicz. Pierwszy pochodzi z września 1944. Słowa te wygłosił w Lublinie Edward Ochab, współpracownik NKWD i członek powołanego w Moskwie tajnego Centralnego Biura Komunistów Polskich (CBKP): „ Organizuje się w Polsce rząd demokratyczny i dawne chwasty nie mogą więcej istnieć, wrócić do władzy”. (wiadomo o jaką „demokrację” chodziło wtedy „ochabom” i to owi towarzysze właśnie byli chwastami w ogrodzie polskości)

Drugi cytat to wypowiedź Stefana Niesiołowskiego dla oczywiście „Gazety Wyborczej”: „Trzeba stworzyć kordon sanitarny wokół PiS i nie dopuścić tych podpalaczy do rządzenia. I to jest rola moja czy PO…” I tu autor konkluduje, że „Niesiołowski nadaje Ochabem, i nie jest w tym odosobniony. W podobnym duchu wypowiadają się funkcjonariusze z Czerskiej i Wiertniczej oraz mianowane przez nich autorytety.”. Kokoszkiewicz cytuje też skandaliczną wypowiedź prof. Marcina Króla ( prezesa Fundacji Batorego!) dla pisma „Wprost”: „Wzywam władze państwa polskiego do zdecydowanej i twardej reakcji, nawet jeżeli nie będzie ona zgodna z prawem. Wzywam jako mieszkaniec demokratycznego kraju…” (!!!???)

Słowa te mogłyby paść z ust  kagebisty lub faszysty, bo wzywanie do bezprawnych represji wobec opozycji w oficjalnie demokratycznym państwie jest przecież krzykiem jakiegoś zwolennika neo-totalitaryzmu. I w zasadzie podpada to pod paragrafy Konstytucji. Profesor (?) Marcin Król nazywa siebie „mieszkańcem demokratycznego kraju”, a tymczasem wyraża się niczym prymitywny dzikus nie znający reguł demokracji i żyjący w kraju bliższym dyktaturze. A nawoływanie do np. stanu wyjątkowego, by rozbić opozycję jak zrobił to Jaruzelski w r.1981 wytaczając czołgi przeciwko „Solidarności”, jest głosem wroga demokracji i powinno wzbudzić zainteresowanie prokuratury. Oczywiście w państwie rzeczywiście demokratycznym, a nie w groteskowej III RP, gdzie sądy wręcz masakrują kodeksy i łamią nagminnie prawo. Rozprawy przeciwko osobom oskarżonym o zakłócanie tzw. „miru domowego” (chodzi o protesty w PKW) były farsą: „wysoki” sąd zabronił dziennikarzom rejestrować przebieg procesu, nie pozwolono robić zdjęć ( bo to „peszy świadków”, którymi byli …policjanci i ochraniarze!). Sąd zastosował też tryb „przyśpieszony”, który kwalifikuje się w przypadku rozbojów czy kradzieży, gdy sprawcę przyłapano na gorącym uczynku. A oskarżeni jedynie protestowali przeciwko manipulacjom wyborczym! Znamy też jak ich brutalnie, wręcz sadystycznie, traktowano po aresztowaniu – wstrząsająca relacja Hanny Dobrowolskiej obiegła świat, ukazując węcz peerelowski poziom tych represji.

Ale nawet w tych warunkach bezprawia zdarzają się w sądach „przecieki”, oto szef ochrony kancelarii prezydenta (inaczej mówiąc „gajowego”) zeznał, że decyzję o interwencji policji podjął właśnie szef prezydenckiej kancelarii, Jacek Michałowski, słynny już z pacyfikacji ludzi spod krzyża na Krakowskim Przedmieściu. Wynika z tego, że to nie PKW prosiła o interwencję, ale urząd Komorowskiego! Wyszło też, że PKW – organizująca również wybory prezydenckie – podlega…Prezydentowi, a więc nie jest organem niezależnym jakby przystało w kraju demokracji. Coraz więcej palców wskazuje na Komorowskiego, jako na animatora represji wobec protestów wyborczych, a także policyjnych szarż na Marsz Niepodległości. Czyżby w Belwederze zamieszkał Belfegor?  Walkę o demokrację trzeba chyba przenieść do trybunału w Strasburgu.

Tymczasem Polonia w Nowym Jorku organizuje 7 grudnia manifestację przed konsulatem III RP i wzywa Komorowskiego do ustąpienia z urzędu prezydenta, wyniesionego do tej godności przez WSI po smoleńskim zamachu. Ale na antypodach – jak narazie – cicho jak MAK-iem zasiał. Jaka więc nadzieja dla Polski, gdy jak strusie chowamy głowy w piasek ?

Marek Baterowicz – publicysta i szachista mieszkający w Sydney

Lis
13

    BROSZURA PRYMASA  

W r. 1934 ks. dr Stefan Wyszyński ( przyszły Prymas Tysiąclecia ) opublikował skromną broszurkę ( liczącą około 25 stron ) pod znamiennym jednak tytułem „Kultura bolszewizmu a inteligencja polska”. We wstępie do niej Autor przedstawia wydarzenia z tamtych lat, które skłoniły go do napisania tej broszury, aby ostrzec Polaków przed niebezpieczeństwem czyhającym za wschodnią granicą. Wyszyński słusznie uznał, że wszelkie próby rehabilitacji bolszewizmu ( co pociągało za sobą wymazanie win, zapomnienie zbrodni rewolucji ) byłyby ogromnym błędem. W celu przybliżenia kontekstu historycznego ks. dr Wyszyński cytuje komunikat PAT-u ( Polskiej Agencji Telegraficznej ) z datą 23 listopada 1933 r : „Korespondent warszawski „Izwiestij” w obszernym komentarzu zwraca uwagę na objawy zbliżenia polsko-sowieckiego na polu politycznym i kulturalnym, podkreślając, że zbliżenie to znalazło przychylny oddźwięk w najszerszych kołach społeczeństwa polskiego” (!?). Opinia sowieckiego dziennikarza jest zafałszowaną relacją o faktycznym stanie owego „zbliżenia”, za którym stała jednak wizyta Karola Radka w Warszawie czy pobyt historyków i lekarzy sowieckich w stolicy Polski. Z tejże okazji ukazał się również specjalny numer „Wiadomości Literackich”, poświęcony ( 29.X.1933 r.) – o naiwności święta – kulturze…Sowietów!  Po procesie brzeskim „Wiadomości Polskie” , przedtem pismo liberalne, związało się z lewicą, a może pewne znaczenie miało i to, że Grydzewski ( Grycendler) kiedyś studiował w Moskwie, podczas I wojny światowej, i żywił pewne złudzenia co do „braci” Moskali ? Natomiast z pewnościę przejrzał na emigracji w Londynie i wtedy gromił tych, co jak Tuwim, wracali do PRL-u. Wypada jeszcze dodać kilka słów o Radku ( właściwie Sobelsohnie), który był aktywnym działaczem komunistycznym, zaufanym towarzysza Lenina, potem trockistą ( no cóż, komunizm był chorobą, na którą głównie zapadali Żydzi ), a nawet przez jakiś czas był piewcą Stalina, co jednakże nie uchroniło go od łagru, gdzie zginął  w r.1939, podejrzany o potajemne sympatie do trockizmu. Sobelsohn, urodzony we Lwowie, gimnazjum skończył w Tarnowie, a historię na Uniwersytecie Jagiellońskim – a zatem był związany z Polską, zgubiła go jednak wiara w fatalną utopię, bo jej zbrodniczy charakter nie był jeszcze wystarczająco widoczny dla zaślepionych adeptów. Radek ( nazwisko wziął z powieści Żeromskiego ) był duchem niespokojnym, a terenem jego komunistycznej działalności były nawet Niemcy. Więcej mówi nam życiorys z Wikipedii.

     Wyszyński nie wspomina, co wizyta Radka przyniosła obu krajom, za to komentuje ustrój sowiecki oraz naiwną postawę redakcji „Wiadomości Literackich”, która uznała, że zbliżenie intelektualne i moralne (?) z Sowietami byłoby środkiem do walki z…barbarzyństwem. Bo przecież Europa broni się przed barbarzyństwem. I w walce tej pomóc chcą – jak pisze ks.doktor – właśnie „Wiadomości Literackie” wzywając do współpracy czterdziestu…bolszewików, od Karola Radka począwszy do Arkadjewa, Biełyja, Eisensteina, Glebowa, Gruzdiewa, Iwanowa, Kolcowa, Łunaczarskiego, Meyerholda, Słonimskiego,Świetłowa, Tretjakowa itd. Naiwność to Grydzewskiego czy jakaś chwilowa taktyka ? Ale i w Europie nie brakło naiwnych jak podkreśla Wyszyński cytując takie nazwiska jak Einstein, Bernard Shaw lub Romain Rolland. Było ich więcej, a szeregi topniały powoli, gdy po podróży po ZSRR ktoś ( jak np. Andre Gide ) otwierał oczy.

     Ks. doktor zauważa zmianę w sowieckiej strategii, bo ile przedtem propagowali ideologię wśród robotników, nagle postanowili omamić inteligencję stwierdzeniem, że to właśnie ona staje na czele przewrotów i rewolucji. W tym celu powołali M.O.P.R. – Międzynarodówkę Czerwonej Pomocy, która w r.1932 liczyła 67 sekcji narodowych, 12 tysięcy 313 oddziałów, a ogółem około 5 milionów członków. Owi agenci bolszewii mieli pracować wytrwale, aby obywatele różnych krajów osiągnęli „duszę kolektywną” i dojrzeli do przyjęcia nowego ustroju. Polacy – jako sąsiedzi Rosjan – nie tak łatwo dawali się nabrać na te plewy, choc i u nas działali agencci Sowietów, a tygodnik akademicki „Dekada” nieraz – jak zauważa Wyszyński – posługiwał się pojęciami wziętymi ze słownictwa bolszewików. Podobnie i redakcja „Państwa Pracy” uległa jego zdaniem sowieckiej dialektyce pisząc o potrzebie czystki lub o gazecie ściennej. Ale gorsze było to – sądzi Wyszyński – że w tych periodykach „można wyczytać coś z podziwu, z uwielbienia dla rodzącej się kultury kolektywu”. Działają w nich piewcy bolszewickiego ładu, a np. oświata wsi rosyjskiej wzbudza uznanie. Nie wspomina się represji Lenina, który telegramem ( z 10 sierpnia 1918 r.) rozkazał wieszać setkami „kułaków” i nie znano też jego telegramu z 9 sierpnia 1918 o mordowaniu i wywózkach innych warstw społecznych, niechętnych rewolucji ( patrz: „Czarna księga komunizmu”, W-wa, 1999, str.84/5). Nie wiedział o tym Wyszyński, podając jednak inne przykłady represji i zbrodni, a również omawiając zjawisko tzw. „liszeńców”, obywateli drugiej kategorii, którzy pochodzili z zawodów niby nieużytecznych dla państwa rewolucyjnego lub niechętnych rewoluci ( w tym duchownych). Liszeńcom nie przyznawano książeczek żywnościowych, prawa do opieki medycznej, dostępu do kultury, nie pozwalano studiować. Mimo tych barbarzyńskich przepisów wielu cudzoziemców nabierało się na eksperyment gospodarczy bolszewików w związku z poszechnym kryzysem  na świecie. I mało kto dostrzegał, że to państwo zorganizowanej pracy posiada wszelkie cechy kapitalizmu państwowego, a więc  owego kapitału, z którym zamierzał rozprawić się Marks. Była to właśnie szkodliwa forma kapitalizmu, pozbawiona wolnej inicjatywy. W fabrykach produkowano 80% braków: jakość cierpiała z braku konkurencji.

    Wyszyński zwraca też uwagę na obłędne hasła tworzenia „kultury proletariackiej”, co przecież zdaje się degradacją, bo sami robotnicy dążą do „odproletaryzowania”, tzn. pragną wydobyć się z nizin bytowania materialnego. I Pius XI, wyczuwając ich dążenia, rzucił w „Quadragesimo anno” wezwanie do wyzwolenia proletariatu z poniżenia i duchowego zubożenia. Program Piusa XI chciał podnosić robotników do poziomu wolnych obywateli, a pomysły bolszewików zamykały ich w wyłączności klasowej, obniżały ich aspiracje do rzędu „łachmanowego protelariatu”.

     W broszurze jest i polemika z kilkoma redaktorami „Państwa i Pracy” ( liberalna II RP pozwalała egzystować takim organom! ), jednak bardziej interesuje nas relacja z prześladowań obywateli i religii w ZSRR, także uwagi o kłamstwach propagandy jak np. zapewnienia bolszewików o panującym u nich dobrobycie, czemu przeczyły liczne w przedwojennej Polsce biura wysyłające do Rosji paczki żywnościowe. Mimo tylu problemów Moskwa pozostawała ostoją dla światowej lewicy w walce z klasycznym kapitalizmem. Wyszyński dostrzegł i to, że Sowieci wychowywali swych obywateli w nienawiści do starego świata i do Zachodu. A kryzys człowieka z ZSRR pogłębiała wojna z religią i wartościami humanistycznymi. O tym kryzysie człowieka pięknie pisze Wyszyński : nie da się budować cywilizacji odartej z pierwiastków religijno-moralnych, jest to niczym wznoszenie domu na piasku. Podaje przykłady wojny toczonej przez bolszewików z religią. Podkreśla i absurdy ideologii jak np. to , że praca nie jest towarem, który się kupuje i sprzedaje, ale – jak uczy Leon XIII w „Rerum Novarum” – jest ona osobista, jej siła czynna tkwi w samej osobie. W przeciwieństwie do bolszewizmu katolicyzm podnosi godność człowieka pracującego.  Ważna jest rodzina, kościół, państwo , zawód. Wyszyński zamyka swą celną broszurę konkluzją, że trwały porządek społeczny stworzy nie walka klas, lecz solidarna współpraca.

Dodajmy, że Prymas Tysiąclecia miał wiele kłopotów z powodu tej publikacji po dojściu do władzy komunistów!

Marek Baterowicz

 

 

 

Paź
06

SZPICA BELWEDERU

( i inne anomalie )

W okienku telewizorów ujrzeliśmy scenkę z teatru dla wyższych sfer ( być może przedstawi ją też w swoim teatrzyku sarkastyczna Małgorzata Todd ), a wystąpiły w niej postacie z najwyższych świeczników III RP: prezydent Komorowski i marszałek Sejmu czy jak mówią maluchy – „marszałka opałka”, waćpani Kopacz. A, wdzięcząc się nader politycznie , rzekła skromnie: „Udało mi się przekonać pana prezydenta do mojej osoby…” ( rzecz jasna chodzi o jej premierostwo po upiornym Donaldzie, który poszedł w pany na dworze Frau Merkel ) . A na to prezydent ( jak pisać: prezydęt czy prezydent ?) zagawędził z wyszukaną grzecznością: „ To nie było takie trudne…”! Obrazek ten sielski jest dowodem manier godnych pałacu, jakże odmiennych od tyrad jegomościa od mirabelek i szczawiu. Nareszcie mamy elity sposobne baraszkować na salonach ? No i mamy dobrze wyłuskaną szpicę Belwederu pod postacią pani marszałek w premiera przeobrażoną, nieprzypadkowa to nominacja. Od razu bowiem rzuca się w oczy misterna konstrukcja, która najwyższe urzędy w III RP dobiera sobie ze smoleńskiej kliki. Ewa Kopacz zasłynęła z kłamstw o sekcji ofiar Tupolewa i poszukiwań szczątków na terenie upadku samolotu. Bronisław Komorowski został największym beneficjentem „katastrofy”, a Tusk (wraz z Arabskim) był rozgrywającym przygotowań do feralnego lotu. W tym amoralnym trójkącie – dziś rozpiętym między Warszawą a Brukselą ( z może i Berlinem ) trwa opór przeciwko ustaleniom dokonanym przez zespół Macierewicza, a dotyczącym zamachu na samolot z Prezydentem. Wśród towarzyszy pancernej brzozy pewną rolę odgrywał jeszcze Lasek, lecz jego tezę zbiły fakty.

I to jest głównym powodem ostatniej nominacji Komorowskiego – układ post-smoleński będzie do końca walczył o to, by ustalenia niezależnych ekspertów nie zdobyły sobie prawa obywatelstwa w oficjalnych mediach. A zatem będzie zwalczał prawdę o „katastrofie”, a swoją władzę opierał na smoleńskim kłamstwie tak jak kiedyś reżim PRL-u pielęgnował kłamstwo katyńskie. I dlatego rząd oraz Belweder muszą podlegać osobom sprawdzonym i gwarantującym kontynuację owego kłamstwa.

Oczywiście można i pożartować – jak to zrobił Janusz Szewczak – suponując, że pani Kopacz została premierem, bo nie chodziła do przyjaznej restauracji, gdzie działały ukryte mikrofony i nie dała się podsłuchać. A zatem ma czyste konto ? To raczej wątpliwe, bo jako minister zdrowia w latach 2007 -2011 (jaka długa kadencja!) tak załatwiła polski system zdrowia i szpitale, że dzisiaj na operację kolana czeka się do siedemnastu lat! To tylko jedna z anomali polskiej rzeczywistości, gdy minister Arłukowicz wieńczył destrukcyjne dzieło swej poprzedniczki.

O innych anomaliach mówi znana nam już rewelacyjna książka Szewczaka – „Polska – kraj absurdów”. Natomiast chodzącą anomalią (no, czasem grał w piłkę!) był właśnie Tusk, oddelegowany do UE na zasadzie nagrody za wierność. Był nie tylko najgorszym premierem III RP, ale przede wszystkim uczynnym faktotum obcych potencji, służącym do zamiatania Polski. Wymieciono, co się dało, a w tym dwa miliony emigrantów. Jeśli coś zostało, wykopie to jego następczyni, zaprawiona w przemycaniu kłamstw.

Zmiana na zwrotnicy rządu zbiegła się prawie z 75-tą rocznicą IV rozbioru Polski czyli z datą 17 września 1939, dniem sowieckiego najazdu na Polskę. Było to preludium do oderwania naszych kresów, do makabrycznych masowych zbrodni i deportacji, przy których błedną bałkańskie czystki. Nie doszłoby może do utraty ziem wschodnich, gdyby nie idiotyczna pobłażliwość dwóch Anglosasów w Teheranie i Jałcie, nadskakujących Rosjanom. Ci dwaj starcy w miłosnym uścisku ze Stalinem poczęli sowieckie imperium, które szybko stało się wrogiem wolnego świata, a obecna Rosja kontynuuje ten kurs pod wodzą Putina. I jeżeli planeta zgorzeje w atomowych fajerwerkach będzie to wyłącznie wina Roosevelta i Churchilla, wina ich politycznej ślepoty. Ten ostatni w dodatku złamał pakt podpisany z Polską przedwojenną, zdrada sojusznika hańbi Albion.

Kilka dni temu na portalu salon24 bloger „braciamokwe” zaatakował blogerów z emigracji (starego wiarusa, rolexa et consortes) odmawiając im prawa do komentowania sytuacji w Polsce, bo nie żyją w dorzeczu Wisły a wyjechali „dla pełnej michy”! (a ilu wysłano z paszportem w jedną stronę!) Bloger wręcz pieni się: „Jakim prawem oceniacie nasze daremne usiłowania, skoro sami w nich nie uczestniczycie?” – choć prawa do ocen nie odbiera nam oddalenie, a dzięki technologiom Polskę widzimy jak pod mikroskopem. Absurd do kwadratu, zakaz pisania o Polsce na obczyźnie trąci gomułkowską tępotą. I wyjeżdżaliśmy dla wolności, bo w PRL-u szalało ZOMO, a paszporty nie były własnością obywateli jak krajach Zachodu. Za „pełną michą” nie trzeba było wyjeżdżać, bo wiejskie gospodynie krążyły po miastach, pukając do drzwi i oferując wędliny i kiełbasy! Bloger zapomniał? Braciamokwe ma żal, że analizujemy „naszą krajową niemożność”, biada, że brakuje im naszych głów – ale jak ktoś wracał z kiesą pomysłów, był niszczony jak np. Zbigniew Rybczyński i w końcu wrócił do USA. Ale, ale…Nie po to wyjeżdżaliśmy z PRL-u, by wracać do PRL-bis! Bloger zapewnia nas, że już nie grozi nikomu „kula na Mokotowie”, zapomniał jednak o seryjnym samobójcy! A nasz powrót nie jest konieczny dla zmian, bo w Kraju jest wielu światłych ludzi, tyle że są spychani na margines przez układ post-komuny. I przez bierność wyborców. Tu dochodzimy do ważnej sprawy: nie trzeba robić „rewolucji” z pomocą wracających emigrantów ( układ by ich też zmarginalizował ), lecz wystarczy obudzić wyborców, zmobilizować ich do głosowania! Co warta jest wasza polskość, jeśli w wyborach głosuje zaledwie połowa uprawnionych ? Do urn kroczy zwykle zwarty elektorat „peerelczyków”, a Polacy siedzą w domach bojkotując własne szanse! Tu pojawia się istotna analiza prof. R.Legutki o naszym rozbiciu na dwa niejako narody : Polaków i „peerelczyków”. Ci ostatni są wspaniale zorganizowani ( ba, dawne służby!), gdy Polacy smęcą i oddają pole bez wyborczej walki. Przy takiej postawie żyją pod okupacją peerelczyków! W Australii jest mądry przymus głosowania, bo dopiero stuprocentowa frekwencja gwarantuje obiektywny wynik. Braciamokwe ma więc misję : budzić polskich wyborców, a nie zachęcać nas do powrotu. Nie znaczy to, że popieram wyjazdy z Kraju, przeciwnie. Ostatnia emigracja „tuskowa” jest nieszczęściem dla Polski, tworzy też pustostany, w które wchodzą cudzoziemcy.

Tekst braciamokwe wywołał już szeroką dyskusję. Nikt jednak nie dostrzegł, że blogerzy z emigracji krytykują układ post-komuny, a nie daremne próby Polaków w celu usunięcia peerelowskiego gruzu. Jeden z głosów widzi w emigracyjnym spojrzeniu jakieś „politowanie nad wysiłkami w kraju” – to niezbyt precyzyjna ocena. Sądzę, że wskazujemy wprost przyczyny choroby III RP, aby właśnie Polacy nie tracili czasu na zbędne dywagacje i szybciej wybrali metody działań, bo czas ucieka. A układ post-komuny trwa i blokuje Polskę w budowaniu demokracji, której NIE MA. I nie ma też praworządności. Układ tępi też ludzi sumienia, za to ceni aferzystów, bo ten układ jest przecież rdzeniem korupcji. Próbuje też zamrozić prawdę o Smoleńsku. Bez radykalnych rozwiązań nie będzie w Polsce dobrze, nie wprowadzimy demokracji. Doczekalismy się tylko pluralizmu w mediach, ale i tak z przewagą TVN, traktującą Polskę jak własny folwark. Braciamokwe rzuca też pogróżkę blogerom z emigracji: „Wasza bezpieczna przystań może w końcu okazać się iluzją!” – czyżby zapowiadał eksport „seryjnego samobójcy”? Wszystko możliwe, gabinet osobliwości waćpani Kopacz – szpicy Belwederu – rząd wystrugany z pancernej brzozy może w małpim uniesieniu chwycić się brzytwy! Ale czy „budowanie” Polski na anomaliach, absurdach i na bezprawiu ma trwać wiecznie ?

 Marek Baterowicz

Sie
18

            Pod takim tytułem Janusz Szewczak wydał bulwersującą książkę ( Wyd. Słowa i Mysli, Lublin-Warszawa, 2013, str.174), która ukazuje prawdziwą rzeczywistość III RP, skrzętnie skrywaną w TVN, choć i tam czasem przemkną niepokojące tematy i sygnały złego stanu kraju, „w którym zdrada przekreśla normalność, a amatorszczyznę i polityczną poprawność media wynoszą na ołtarze profesjonalizmu. Polskie państwo dogorywa, isntytucje państwa na czele z ZUS, NFZ i urzędami skarbowymi skutecznie i zaciekle walczą z obywatelem. Bałagan, cenzura, marnotrawstwo, rządy kolesi, dojenie państwowej kasy, arogancja władzy są dziś wręcz powszechne, jak za najlepszych czasów PRL…” ( str.15). Pod lupą Autora są praktycznie wszystkie obszary państwowości, jest bowiem Szewczak prawnikiem i ekonomistą, specjalistą z zakresu finansów, bankowości, a także analitykiem gospodarczym. Jest też publicystą ekonomicznym, a bywał ekspertem i doradcą sejmowych komisji śledczych do spraw prywatyzacji PZU i prywatyzacji banków, a jest nieugiętym krytykiem prywatyzacji systemu bankowego w Polsce. Był wykładowcą prawa na Uniwersytecie Warszawskim i ekonomii na WSEI, jest ponadto autorem wielu ekspertyz dotyczących procesów gospodarczych i przekształceń własnościowych. Jest głównym ekonomistą SKOK.

     Człowiek z tak wielkim zakresem wiedzy nie rzuca słów na wiatr, a jego krytyka III RP jest solidnie udokumentowana, co czytelnik widzi na każdej stronie tej bezkompromisowej książki, wydanej w tej samej serii, co książki prof.A. Zybertowicza czy Seawolfa. Już sam wstęp poraża, a jest tylko mocną pigułką gorzkich rewelacji przedstawianych bliżej w 28 rozdziałach o wymownych tytułach jak „Służba zdrowia czy wykańczalnia?” , „Polskie państwo gnije” albo „Kłamstwo wspiera absurd”. Żywy styl sprawia, że nawet te hiobowe nowiny czyta się jednym tchem:

     „Filozofia PO-nas choćby PO-top” ciągle obowiązuje. Kłamstwo i pogarda stały się dziś metodą sprawowania władzy.(…) Polską tak naprawdę od lat rządzą sitwy i banki zagraniczne. (…) Ocean kłamstw o polskiej gospodarce zaczyna występować z brzegów. (…) Ktoś musi zburzyć stare i wszcząć nowe. Spustoszenie finansów publicznych i życia politycznego, dewastacją sumień jest dziś przeogromna. Mistrzowie zamętu i chaosu jeszcze knują (…) lekceważąc prawo, Konstytucję, etykę biznesu i jakże często nawet zdrowy rozsądek. ( str.141).

     Powyższa diagnoza raz jeszcze potwierdza wagę apelu Jana Pawła II o ludzi sumienia dla Polski. Bez nich Polska nigdy nie stanie się nornalnym krajem, nigdy. A musi też stać się podmiotem swego losu, odzyskać suwerenność w wielu dziedzinach. Pokonać korupcję i ustanowić praworządność, bo III RP jest państwem bezprawia. Pisze Szewczak: „Liczba ustaw , jakie trafiają od 5 lat do Trybunału Konstytucyjnego jako rażąco niezgodnych z ustawą zasadniczą, jest rekordowa. (…) pogarda władzy i jej instytucji dla zwykłego obywatela osiąga już rozmiary katastrofy. (…) np. wymiar sprawiedliwości nie che oddać pieniędzy przedsiębiorcy, którego po pół roku aresztu i 6 latach procesu wreszcie uniewinniono. Pieniądze jego bowiem ukradziono z…depozytu sądowego ( str.142) A zatem kradną i pracownicy Temidy!

   Wiemy już jak wielka jest ilość poszkodowanych w ten sposób przedsiębiorców, trzymanych nieraz latami w areszcie a uniewinnianych, gdy są ruiną człowieka. Są to ludzie, którzy próbowali robić biznes nie należąc do post-komunistycznego układu i padli ofiarą nietolerancji ex-peerelowskiej sitwy. Powstał już o nich film, a ofiary tej ekonomicznej wojny z narodem założyły organizację poszkodowanych,

   Szewczak podaje też tragiczne kontrasty w tych absurdach bezprawia: „Sąd uniewinnił większość założycieli gangu pruszkowskiego, ale władz wkroczyła nocną porą do samotnej matki wychowującej dwoje dzieci, by ją zatrzymać na polecenie urzędu skarbowego i sądu za niezapłacenie 2 tysięcy złotych z tytułu błędnej faktury ( str.143) i dodaje „PO-landyzacja prawa zaczyna się przeradzać w legislacyjne bezprawie, a egzekucja prawa w prymitywny zamordyzm w stosunku do szaraczków”. Natomiast grube ryby jak marszałek województwa podkarpackiego jest oczyszczony z siedmiu zarzutów korupcyjnych, a sąd apelacyjny uniewinnia posłankę PO Beatę Sawicką od zarzutu korupcji, mimo że cała Polska widziała i słyszała jak ta przyjęła wysoką łapówkę. I tu Autor konkluduje: „To już prawdziwy dramat polskiego wymiaru sprawiedliwości – Himalaje kompromitacji. Polska gnije.” ( str.143)

   Właściwie nie wiadomo jak dalej kontynuować opis absurdów III RP, bo jest ich mnóstwo i różnych dziedzin dotyczą, a Szewczak wymienia je na wszystkich stronach swej książki. W państwie o wielkim współczynniku bezprawia rząd PO chce poprawić życie złodziejom, o czym świadczy projekt zmiany kwalifikacji drobnej kradzieży ( do tysiąca złotych, przedtem pułap wynosił tylko 250 zł!) z przestępstwa na wykroczenie! Absurd czy może świadome przyzwolenie na jeszcze większe złodziejstwo…- komentuje Szewczak – skoro kradną miliony, giną miliardy, to po co pochylać się nad kilkuset złotową krzywdą ludzi najbiedniejszych? ( str.38) Jednocześnie władza w ramach oszczędności ( widać państwo bankrutuje ) ma plany likwidacji kilkuset komisariatów, części sądów okręgowych, prokuratur w terenie oraz blisko 1500 szkół.

   Bezkarność aferzystów popycha ich do recydywy ( tu Autor podaje przykład Bagsika) lub do wyzywającej fanfaronady, np. A. Gąsiorowski – poszukiwany listem gończym – wystąpił ze… skargą do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka! I czytamy dalej:

   „Absurdalne prawo, wymiar sprawiedliwości tylko dla zamożnych i ustosunkowanych, „rozgrzani sędziowie”, spolegliwi prokuratorzy, troska o cleberytów i pogarda dla maluczkich to przecież nasza codzienność. Bankierzy, prezesi, politycy, gangsterzy, łapówkarze, oszuści, malwersanci nie muszą się obawiać.(…) a w sprawach o korupcję, aż 90% wyroków zawieszono.” ( str.39)

     O systemie służby zdrowia ( a raczej o systemie destrukcji zdrowia jak pisze Szewczak ) jest dłuższy rozdział ( str.107-118), który polecam szczególnej uwadze. Tu wspomnę jedynie zgon chorego w Niepołomicach,do którego wysłano karetkę aż z Nowej Huty zamiast z pogotowia położonego 250 metrów od jego domu! O wojnie rządu z własnym społeczeństwem mówią zwłaszcza dwa rozdziały ( „Bój się, Polaku” i „Ekonomiczna wojna z własnym narodem” ), godne wnikliwej lektury.

     „Słowa pełne nienawiści i gróźb, wyzwisk to dziś dzień powszedni parlamentarzystów, uważających się za elitę IIIRP. Poseł PO Stefan Niesiołowski jest tu niedościgłym wzorem. Nie tylko ten medyczny przypadek pokazuje nam dobitnie jakość państwa, jak i klasę elit. Całkowity upadek moralny, pogarda dla wszystkiego co tradycyjne, narodowe, patriotyczne. ( …) O jakości polskiego państwa świadczy nie tylko fakt, że nie potrafiono dopilnować, by w trumnach spod Smoleńska leżały właściwe osoby, ale również drobny, choć wiele mówiący fakt, że w sprawie policjanta sadysty, który brutalnie skopał uczestnika obchodów Święta Niepodległości, prokuratura zamiast oskarżać, zaapelowała o nieukaranie, gdyż działał w silnym zdenerwowaniu (!), a jego czyn ponoć miał niską szkodliwość społeczną. ( str.147/8). W kraju brakuje środków na wiele inicjatyw czy na dokarmienie dziatwy szkolnej, ale „publiczne środki posłużyły do nakręcenia i promocji skrajnie nieuczciwego i antypolskiego filmu ‘Pokłosie”…( str.148).

Szewczak daje wiele przykładów dyspozycyjności prokuratur, służalczości sądów i bezkarności władzy – a oficjalnie mamy demokrację! – podaje też, że od r.1992 aż 12-krotnie wzrosła liczba uzależnionych od narkotyków, gdyż coraz więcej jest załamań psychicznych, dewiacji i depresji. ( str.149). Tymczasem trwa dalej wyprzedaż narodowego majątku i zakładów, więc – jak ironizuje Szewczak – kiedyś „włączymy koreański telewizor, włożymy chiński t-shirt i turecke dżinsy, zjemy plasterek holenderskiego sera, uruchomimy amerykański komputer i zapłacimy rachunek za dostarczony przez Niemców prąd, wprost do włoskiego banku. Wypijemy kieliszek żubrówki produkowanej przez Rosjan czy piwka z browaru należącego do RPA…” ( str.174) . Tą przestrogą Autor kończy swoją książkę. Ale czy tak musi się skończyć wizja „zielonej wyspy” ? Może nie, ale rząd Tuska robi wszystko, by tak się stało.

Marek Baterowicz

Lip
28

       SYBERIADA POLSKA

       Dzięki festiwalowi polskiego kina na antypodach dotarł do nas film Janusza Zaorskiego “Syberiada polska” ( premiera w r.2013 ) i będący śmiałą, ale niestety nieprzemyślaną próbą oddania tragedii zsyłek na Syberię. Wolałbym przyjąć taką wersję, chociaż nie jestem pewien czy właśnie tak było, bowiem nie można wykluczyć, że pominięcie autentycznych wspomnień Sybiraków w realizacji tego obrazu mogło jednak wypływać z premedytacji. A może nawet z pewnych nacisków polityczno-finansowych, które skłoniły reżysera do przyjęcia scenariusza według powieści Zbigniewa Domino, byłego pułkownika LWP, oficera śledczego a wreszcie prokuratora Naczelnej Prokuratury Wojskowej w latach stalinizmu. Cóż z tego, że autora tej książki też deportowano z rodziną na Daleki Wschód ? Jego kariera w PRL-u i udział w zniewalaniu rodaków ( a w tym wyroki śmierci) pozwala podejrzewać, że celowo nie przedstawił on obiektywnie gehenny zsyłek, a nawet przemilczał pewne sprawy, rzucające cień na okrutną naturę naszego powojennego „sprzymierzeńca”. Ukrywano i prawdę o Katyniu. A to „przymierze” stanowiło fundament peerelowskich dogmatów, podważanie ich jeszcze w czasach III RP nie było dobrze widziane przez tzw. „autorytety” i decydentów post-komunistycznego układu.

     W przypadku filmu można mówić więc o ostentacyjnym pomijaniu wielu aspektów deportacji, a także o upiększaniu relacji z życia w łagrach, o ile w ogóle można to nazwać życiem. Dlatego na blogach ktoś słusznie nazwał film Zaorskiego …”cepeliadą”, a można dodać, że nakręcił on „ prawie liryczny landszaft z momentami grozy”. Owszem, scena łomotania do drzwi w środku nocy i brutalna wywózka na stację kolejową są pełne realizmu, ale film pomija podróż, która była piekłem dla zesłańców stłoczonych w wagonach dla bydła. Transport w tych warunkach ( i zimą!) okazał się zabójczy dla wielu, nie tylko małych dzieci. Ich ciała Rosjanie porzucali wokół torów, albo palono je w piecu lokomotywy. Te krematoria na kółkach Zaorski ominął okiem swej kamery, natomiast przenosi nas ona od razu na miejsce łagru, gdzie jest dość malowniczo a obóz ma nawet dobrego człeka-lekarza i ofiarną pielęgniarkę. Komendant za to jest wcieleniem antypolskiej wrogości, choć nabytej ( jego ojciec zginął w wojnie 1920 r.). Konstrukcja zręczna, aby przypadkiem cudzoziemcy nie brali Rosjan za atawistycznych wrogów Polski, a nawet by wspólczuli Rosjaninowi, którego ojca źli polscy ułani zakłuli lancami! Ale kto najeżdżał nasze ziemie od Iwana Groźnego ? O tym rzecz jasna ani słowa. Zmarła kilka dni temu rosyjska dysydentka Waleria Nowodworskaja pisała, że rosyjska agresja wobec Polski wynikała też z nienawiści do wolności, na których wzniesiono fundamenty Rzeczpospolitej.

     Film Zaorskiego wprawdzie ukazuje nienawiść Rosjan do nas, a także do innych nacji, ale czy jej podłoże było głównie ideologiczne ? Nie jest to wcale pewne, mógł to być przecież wygodny pretekst do prześladowań innych narodowości, takie znakomite alibi: my was wytłuczemy dla dobra całej ludzkości. Celem jest wszak świetlane jutro. Pomimo owej „landszaftowej” wizji syberyjskich łagrów i stonowanych często akcentów wrogości do zesłańców przebija w tym filmie bestialstwo Sowietów i ich pogarda w stosunku do innych narodowości. Tego nie potrafił ukryć nawet reżyser Zaorski.

   Natomiast mało przekonywujące są w tym filmie wątki „miłosne” jak flirt polskiego chłopca z rosyjską pielęgniarką albo związek młodej Polki z zastępcą komendanta obozu, oczywiście w celach jak najbardziej praktycznych, ale czy w ogóle możliwy w warunkach łagru ? A przy tym niewiarygodny psychologicznie, ponieważ komendant obozu nie tylko górował nad zastępcą aparycją, ale i młodością. Niczym Omar Shariff nad jakimś emerytem o rysach platypusa. I czy córka zesłańca pozwoliłaby sobie na taki związek??Trzeci wątek miłosny między Ukraińcem a polską dziewczyną ma za to cechy prawdopodobieństwa, jednak zostanie zniszczony przez komendanta. Jest to jedna z mocniejszych scen tego filmu. A dziecko, które urodzi potem Polka, odegra dość ważną rolę w kolejnych epizodach. Oprócz okrucieństwa Sowieci demonstrują wielki pociąg do wódki, on też ułatwi zgon zastępcy obozu, a ten kryminalny wątek przewija się jeszcze w końcowych scenach. Po ogłoszeniu amnestii dość skąpo przedstawiono w filmie tworzenie armii polskiej, a o Andersie sza! Historyczne tło wypadło marnie.

   W intencji ukazania dobrych stron rosyjskiego charakteru reżyser przedstawia rubaszną strażniczkę, która na prośbę polskiego chłopca przechowuje zeszyt z zapiskami, które mogą zaszkodzić komendantowi łagru. To tylko jedna z naiwności tego filmu, który jakby miał na celu udowodnić, że NKWD nie było wszechobecne, ani tak złe jak należałoby sądzić. I tu wracamy do sedna sprawy: film nakręcono według książki stalinowskiego śledczego, a tacy przecież będą starali się wybielić sowieckie służby. Jak to możliwe, by w niby niepodległej Polsce sięgać po takie źródła w realizacji filmów ? Istnieją tuziny wspomnień sybiraków, oddających autentyczne warunki deportacji, jednakże zostały zignorowane ustępując dziełu stalinowskiego śledczego i prokuratora.

   W naszej III RP, tak chwalonej przez elity mało polskie, powstał więc film zakłamany, obrażający autentyczną tragedię zesłańców, a w dodatku film ze stalinowską skazą! Dlatego nie warto chyba podawać obsady. Jedynym plusem „Syberiady polskiej” jest muzyka ( Krzesimir Dębski ), także pejzaże. Zdjęcia kręcono w Chabówce, Sierpcu, Celestynowie pod Warszawą, Sanoku, Cedyni, pod Nowym Targiem i w Krasnojarsku. Ile lat jeszcze będziemy świadkami tego procederu, godnego raczej kina PRL-u, ale nie wolnej Polski !?? Na zakończenie moich impresji o tym poronionym filmie dodam, że całkowicie zgadzam się z krytyczną recenzją „Syberiady” Piotra Szubarczyka ( „Nasza Polska”), przedrukowaną w „Tygodniku Polskim” ( 8.5.2013).

Marek Baterowicz

 

                                                   ZAGADKA

                                 Otwieram się na cztery świata strony

                                – między ujściem Wisły a szczytem Rozsypańca –

                                 lubię poloneza, mazurka skoczne tony,

                                 lecz nie z każdym ruszę do tańca i różańca,

                                bo cenić sie muszę – wszak tradycja prosi

                                 i Orzeł Biały w tytule moim głosi,

                                 że od 1949 roku czytelnikom służę…

                                 wiek prawie sędziwy, ale serce młode!

                               Kto zacz ? Tę zagadkę kładę przed narodem

                                 dzisiaj, gdy płoną i lasy i róże,

                                 a z chmur spadają strącone anioły

                               na ziemię niegdyś naszą, Sarmatów popioły…

Marek Baterowicz

Syberiada1

  • Szukaj:
  • Nadchodzące wydarzenia

    Gru
    10
    wt
    2019
    całodniowy 4th Grand Prix Series, Knockout
    4th Grand Prix Series, Knockout
    Gru 10 – Gru 24 całodniowy
    10 – 24.12.2019, Tel-Aviv Grają: Mamedyarov, Vachier-Lagrave, Giri, So, Aronian, Nepomniachtchi, Karjakin, Yu Yangyi, Radjabov, Topalov, Jakovenko, Navara, Wojtaszek, Wei Yi, Harikrishna and 1 more player Strona turnieju Partie i wyniki na ChessBomb
    Gru
    13
    pt
    2019
    całodniowy Sitges Open
    Sitges Open
    Gru 13 – Gru 22 całodniowy
    W dniach 13-22.12.2019 w Sitges (Hiszpania) odbywa się VI Sunway Sitges International Chess Festival z udziałem licznej grupy z Polski. Strona turnieju Transmisja Wyniki i partie na ChessBomb  
    Gru
    26
    czw
    2019
    całodniowy Mistrzostwa świata w Moskwie
    Mistrzostwa świata w Moskwie
    Gru 26 – Gru 30 całodniowy
    Mistrzostwa świata w szachach szybkich i błyskawicznych odbędą się w Moskwie w dniach 26-30 grudnia 2019. Strona turnieju
    Sty
    10
    pt
    2020
    całodniowy Tata Steel Chess Tournament 2020
    Tata Steel Chess Tournament 2020
    Sty 10 – Sty 26 całodniowy
    Renomowany turniej odbędzie się w dniach 10-26 stycznia 2020 z udziałem Magnus Carlsen Norwegen 2870 #1 Fabiano Caruana USA 2822 #2 Anish Giri Niederlande 2776 #5 Ian Nepomniachtchi Russland 2773 #6 Wesley So USA 2760 #12 Viswanathan[...]
    Mar
    15
    nie
    2020
    całodniowy Candidates Tournament 2020
    Candidates Tournament 2020
    Mar 15 – Kwi 5 całodniowy
    Turniej kandydatów odbędzie się w dniach 15 marca – 5 kwietnia w Jekaterinenburgu (Rosja). Rywalizować będą ze sobą 8 arcymistrzów. Zwycięzca zmierzy się z mistrzem świata Magnusem Carlsenem. Mecz ma odbyć się w listopadzie 2020[...]
  • Odnośniki

  • Skąd przychodzą

    Free counters! Licznik działa od 29.02.2012
  • Ranking na żywo

    2700chess.com for more details and full list 2700chess.com for more details and full list
  • Codzienne zadania

    Play Computer
  • Zaprenumeruj ten blog

    Wprowadź swój adres email aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez email.

    Dołącz do 166 pozostałych subskrybentów