Jerzy Konikowski - wpisy autora

cze
16

W niedzielę 16 czerwca Walne Zgromadzenie Sprawozdawczo-Wyborcze Delegatów Polskiego Związku Szachowego wybrało nowego prezesa oraz władze na lata 2013-2017. Walne zgromadzenie podziękowało ustępującemu prezesowi Tomaszowi Sielickiemu i jego zarządowi za cztery lata pracy, podczas której udało się pozyskać dla szachów wielu sponsorów, przeprowadzić Indywidualne Mistrzostwa Polski oraz Indywidualne Mistrzostwa Polski Kobiet z rekordowym funduszem nagród, rozpocząć pilotażowy projekt wprowadzenia szachów do nauczania szkolnego w czterech województwach, zreformować system przyznawania organizacji krajowych rozgrywek oraz zorganizować wiele ciekawych imprez szachowych, w tym cyklu rozgrywek „Szachiści grają dla…”, zakończonych co roku wielkim finałem w siedzibie Senatu RP, z udziałem parlamentarzystów i dzieci z całej Polski. Do wielkich sukcesów należy wywalczenie przez Polskę organizacji dwóch największych imprez na kontynencie – zarówno drużynowych, jak i indywidualnych mistrzostw Europy w 2013 roku. 

Nowym prezesem został Tomasz Delega, który w poprzednim zarządzie sprawował funkcję wiceprezesa i sekretarza generalnego. Komisja wydała 64 karty do głosowania. Za kandydaturą Tomasza Delegi głosowało 51 delegatów, przeciw – 9, a 4 delegatów wstrzymało się od głosu.

Do nowego Zarządu PZSzach wybrani zostali:

1. Jan Kusina – 59 głosów
2. Aleksander Sokólski – 51 głosów
3. Andrzej Matusiak – 49 głosów
4. Krzysztof Góra – 48 głosów
5. Bogdan Jeżak – 48 głosów
6. Małgorzata Wojciechowska – 48 głosów
7. Andrzej Modzelan – 47 głosów
8. Włodzimierz Schmidt – 44 głosy
9. Adam Dzwonkowski – 41 głosów
10. Anna Mrozińska – 38 głosów

W skład Komisji Rewizyjnej weszli:

1. Bogdan Obrochta – 43 głosy
2. Waldemar Taboła – 37 głosów
3. Marian Kanarek – 35 głosów
4. Rafał Siwik – 30 głosów
5. Piotr Zieliński – 24 głosy

Tom

Tomasz Delega (ur. 1972) od wielu lat jest związany z szachami, zarówno jako działacz, jak i sędzia, szkoleniowiec oraz zawodnik. Jest absolwentem Wydziału Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego. Ukończył także podyplomowe studia trenerskie na AWF, otrzymując dyplom trenera klasy II oraz podyplomowe studia informatyczne na Uniwersytecie Warszawskim. Jest uznanym sędzią klasy międzynarodowej, który prowadził najważniejsze imprezy odbywające się w Polsce: od lat pełni funkcję sędziego głównego oraz współorganizatora Mistrzostw Europy w Szachach Szybkich i Błyskawicznych, był kilkakrotnie sędzią Indywidualnych Mistrzostw Polski oraz indywidualnych Mistrzostw Polski Kobiet. W 2013 roku był sędzią głównym Indywidualnych Mistrzostw Europy w Legnicy. Pełnił też funkcję Przewodniczącego Kolegium Sędziów PZSzach w latach 1998-2004. Ma również tytuł Międzynarodowego Organizatora, przyznany przez FIDE.

Od wielu lat jest działaczem szachowym. W zarządzie PZSzach jest już po raz piąty. Poprzednio był członkiem zarządów: Jacka Żemantowskiego (1996-2000), Przemysława Gdańskiego (2003-2004), Jana Kusiny (2008-2009) i Tomasza Sielickiego (2009-2013).

Mimo licznych obowiązków, pozostaje czynnym zawodnikiem, grającym w pierwszoligowym klubie LKS Wrzos Międzyborów.
Poza szachami zajmuje się prowadzeniem firmy z branży komputerowej, jest pasjonatem jazdy konnej i tenisa ziemnego.

Źródło

Nowym władzom życzymy owocnych działań na rzecz polskich szachów!

cze
15

Tomek

Prezes Polskiego Związku Szachowego Tomasz Sielicki nie będzie kandydował na tę funkcję na następną kadencję. Jak zaznaczył, wypełnił swoją misję i nie zamierza „siedzieć na kilku stołkach”. W niedzielę w Warszawie odbędzie się zjazd sprawozdawczo-wyborczy.

– Moja misja się skończyła. W lipcu 2009 roku wygrałem wybory na stanowisko prezesa związku. Za jeden z głównych celów postawiłem sobie zjednoczenie środowiska, w którym ścierały się poglądy różnych grup ze szkodą dla dyscypliny i wizerunku królewskiej gry. Po czterech latach mogę stwierdzić, że to, co sobie założyłem, zostało zrealizowane – powiedział Sielicki, który w marcu skończył 53 lata.

Jak zaznaczył, zgoda buduje, niezgoda rujnuje. Efektem „zgody” są liczne osiągnięcia, zwłaszcza młodych zawodników, w mistrzostwach świata i Europy, wdrożenie projektu „Edukacja przez szachy w szkole”, znaczny wzrost w kraju liczby turniejów, także międzynarodowych.

– Wielokrotnie podkreślałem, że najważniejsze jest dobro dyscypliny, jej rozwój, popularyzacja, promocja, a nie załatwianie swoich prywatnych spraw. Jest mi wciąż niezmiernie miło, że moje wysiłki zostały docenione przez najważniejszą grupę, jaką są zawodnicy. To od nich rok temu otrzymałem w podziękowaniu puchar, a i na co dzień spotykałem się z wielką serdecznością – dodał Sielicki.

W rozmowie przyznał, że nie jest zwolennikiem „rozdrabnia się” i przypomniał, że jest pierwszym zastępcą prezesa europejskiej unii (ECU), zasiada we władzach Komitetu Wykonawczego międzynarodowej federacji (FIDE), a od kwietnia jest członkiem zarządu Polskiego Komitetu Olimpijskiego.

– Nie chcę siedzieć na kilku stołkach, dlatego nie będę się ubiegał o reelekcję podczas Walnego Zgromadzenia Sprawozdawczo-Wyborczego PZSzach. Mam nadzieję, że pałeczkę oddam w dobre ręce. Kandydatem jest Tomasz Delega, działacz, sędzia, trener oraz zawodnik. To mój zastępca, a także sekretarz generalny – powiedział absolwent Wydziału Elektroniki Politechniki Warszawskiej.

Wyraził też nadzieję, że będzie miał trochę więcej czasu, by zasiadać przy 64 polach. – Chcę wrócić nie tylko do gry w szachy, ale także do brydża sportowego. W sezonach 2003/04 i 2007/08 zdobyłem tytuł drużynowego mistrza Polski. W styczniu 2008 roku zwyciężyłem w jednym z pobocznych turniejów Festiwalu Corus w Wijk aan Zee. A jak zostałem prezesem, to tylko raz miałem karty w ręku – wspomniał Sielicki.

Źródło

cze
15

Część 1

Z 24 rozdziałów „Karawan-u literatury” Waldemara Łysiaka (a książka liczy 287 stron) zdążymy może jeszcze omówić te, które są poświęcone bardziej sprawom literackim, aniżeli politycznym niuansom. Uwagę naszą przykuwa zwłaszcza rozdział 18: Literatura „nowoczesna, eksperymentalna, awangardowa”. Jak pamiętamy eksperymenty literackie bywały nieraz  niewypałami jak dadaizm, proklamowany w 1918, a będący ruchem anarchistycznym w swojej agresji wobec języka czyli tworzywa literatury. Sukcesem okazał się za to surrealizm, szczególnie w wersji dojrzałej, odrzucającej „automatyzm psychiczny”, a do dzisiaj ceniony przez poetów. Nie powiódł się eksperyment z nową powieścią we Francji w latach 50-tych i 60-tych pomimo pewnych wybitnych osiągnięć jak znakomita „La Jalousie” (1957) Alain Robbe-Grillet’a. I ten awangardowy nurt wypalił się po kilkunastu latach. „Anty-powieści”  takich pisarzy jak Nathalie Sarraute, Michel Butor, Claude Simon, Roger Pinget czy wspomniany już Alain Robbe-Grillet pozostaną na zawsze w muzeum literatury, ale nie będą rozchwytywane przez czytelników. Podobny los czeka twórców polskiej „awangardy” lansowanych w latach 90-tych przez Salon, tym bardziej że za ich dokonaniami nie stał jakiś wartościowy manifest próbujący uzasadnić ich eksperymenty. Łysiak zauważa, że literatura uległa najgłupszym modom, zaroiła się od płodów „awangardowo” bełkotliwych, „eksperymentalnie” nieczytelnych, „postępowo” bla-bla-blagowatych, „modernistycznie” koślawych, „nowocześnie” wydziwiających, przy których dawny modernistyczny „strumień świadomości” Joyce’a zdawał się grzeczną bajeczką dla przedszkolaków…( str.213).  Ba, ale i coraz mniej czytelników wraca do „Ulissesa” Joyce’a!  Wydaje się, że rację ma cytowany przez Łysiaka kolumbijski filozof Nicolas Gomez Davila: „Współczesna krytyka przedkłada książki, których nie da się powtórnie czytać, nad te, które można czytać w nieskończoność”. I z pewnością chętnie przeczytamy ponownie świetnego „Faraona” Prusa albo trylogię Sienkiewicza, niż jakąś quasi-literacką miazgę takich współczesnych „powieściopisarzy” jak Sławomir Shuty lub Wojciech Kuczok, których prozę zmiażdżył  nawet salonowy recenzent Piotr Kofta w r.2008 określając ją jako niestrawną, bełkotliwą i pustą jak wydmuszka. A utwory takiej Doroty Masłowskiej odkłada się po przeczytaniu kilku stron, chyba że ktoś jest masochistą i uwielbia zadręczać się łamaniem składni i wulgarnością języka. Pomijając kwestie warsztatu jej „Wojna polsko-ruska” jest próbą zdyskredytowania naszej wojny wyzwoleńczej, zachodzi więc podejrzenie, że była pisana pod dyktando michnikoidów. Środowisko „Gazety Wyborczej” wraz z Salonem ochoczo popiera te literackie miernoty fundując hojnie nagrody Nike, a nawet lansując przekłady, co nie przynosi reputacji naszej literaturze współczesnej. Nie lepiej prezentują się książki Sylwii Chutnik ( „Dzidzia”), Pawła Huelle,  Tomasza Tryzny („Panna Nikt” z nieudaną adaptacją Wajdy) czy Jerzego Pilcha z równie kiepską ekranizacją Stuhra jego „Spisu cudzołożnic”. I tu znowu Łysiak cytuje sądy krytyków salonowego „Newsweeka” o wzajemnych relacjach naszej literatury i filmu, który „… nie będzie miał pożytku z polskiej prozy współczesnej, bo nie ma w niej dialogów, ani atrakcyjnych historii, które dałyby się przełożyć na filmową akcję.” (str.233). Autor konkluduje: „ z plew nie da się zrobić smacznego chleba”, cytując również werdykt Rafała Ziemkiewicza” „Łatwo zauważyć, że im gorzej pisarz bełkocze, im bardziej lejący się z niego słowotok przypomina biegunkę, tym więcej zbiera recenzenckich pochwał” („Rzeczpospolita”, 2008). 

     W kreowaniu tego literackiego światka mają zatem decydujący udział głosy krytyków, lecz nieraz i salonowi recenzenci nie mogą ukryć defektów publikowanych, a nawet nagradzanych (!) dzieł.  Zdaniem Ziemkiewicza praojcem pseudoawangardowych tortur dla języka Lechitów jest Gombrowicz, do którego rozmodleni są wszyscy „nowocześni” literaci, co posługują się pokręconą w strukturach narracją, wygibasami języka pełnego nowotworowych wtrąceń i złożeń, szyków przestawnych i spadających kaskadami przymiotników, uwolnionych z rygorów logicznych zdania, spiętrzanych jedynie przecinkami (…). Ten wzorzec narzucany jest krytykom, do niego przymierzane są dzieła, podług zgodności z nim rozdawane są punkty i laurki” ( „Rzeczpospolita”,2008).

    Ziemkiewicz swoją diagnozę paragombrowiczowskiego modernizmu powtórzył też w r. 2011 na łamach „Rzeczpospolitej”  w radykalnych określeniach, widząc w nim „małpowanie szyków przestawnych Gombrowicza, rozcieńczanie Gombrowicza, a nawet zwulgaryzowaną palikotyzację Gombrowicza”. (str.219). Nie podważając tej diagnozy musimy jednak pamiętać o przepaści dzielącej owe współczesne płody od dzieł Gombrowicza, które były literaturą niepospolitego stopu, wyrastającą z pnia szlacheckiej gawędy, podrasowanej ironiczno-błazeńskim stylem i osobistą grą z językiem. Niestety, wiele nowoczesnych debiutów – przekraczając granice tej gry – nosi znamiona antyliteratury. Nie doczekają się tej renomy co autor „Ferdydurke”, cytowany przez Cortazara w „Grze w klasy”, który uzasadnia strukturę swej powieści w oparciu o koncepty Gombrowicza.

    Podobnie sądzi wybitny pisarz Marek Nowakowski, który w eksperymentach językowych dostrzega chorobę: „Rodzą się surogaty literatury. Płaskie, tendencyjne, wypreparowane (…) i przetwarzanie nowinek intelektualno-artystycznych z Zachodu ( dodajmy tu: często wypalonych już z ćwierć wieku temu!), wyśmiewanie się z tradycji, burzenie wielu tabu rzekomo hamujących rozwój nowoczesnego człowieka, apoteoza laicyzacji, penetracje rozmaitych dewiacji, pogoń za efektowną i bulwersującą formą, skrywającą absolutną pustkę. Modne stały się eksperymenty językowe (dodajmy: na Zachodzie są już przeżytkiem), budowanie utworu literackiego z rozmaitych zbitek współczesnej nowomowy, slangów ulicy, narzecza stosowanego w korporacjach, żargon polityków, w którym znajduje odbicie chaos pojęciowy, etyczny, zatrata wartości, trywializacja i materializacja życia. Badacze języka nazywają ten nurt nihilizmem epistemologicznym (…) W takim stanie rzeczy o randze osiągnięć artystycznych decyduje medialna reklama i siła kręgów opiniotwórczych, która z niczego potrafi wykrzesać sukces, triumf (…) Twórczość staje się wypadkową pozorów… to literatura na niby. „Rzeczpospolita”, 2010 ( str.219/220).

    Tą kompetentną wypowiedzią Nowakowskiego (to zarazem wyczerpujący komentarz symptomów choroby) wypada zakończyć relację o kryzysie polskiej literatury, zawartą w książce Łysiaka. Trzeba tylko postawić pytanie : czy mamy tu do czynienia z naturalnym procesem „ewolucji” literackiej , czy może z negatywną dywersją na polu naszej kultury, której bodźcami są  kontrowersyjne nagrody Nike ?

                                                                                    Marek Baterowicz

cze
13

Akiba Rubinstein

Polskie ławeczki – pomniki (także z motywami szachowymi) ze zbiorów Pani Gizeli Kubalewskiej

Fotografie można oglądać w formacie prezentacji Power Pointa – po ściągnięciu otwiera się na komputerach z zainstalowanym Power Pointem.

Link do najnowszej wersji bezpłatnej przeglądarki firmy Microsoft umożliwiającej otwieranie i drukowanie dokumentów stworzonych w programie do tworzenia prezentacji PowerPoint.

 

 

cze
10

Szybkie

W dniach 6-10 czerwca odbyły się w Chanty-Mansijsku mistrzostwa świata w szachach szybkich i błyskawicznych.

Terminarz

5 czerwca – otwarcie turnieju

6 czerwca – Rapid (1-5 rundy)
7 czerwca – Rapid (6-10 rundy)
8 czerwca – Rapid (11-15 rundy)

9 czerwca – Blitz (1-16 rundy)
10 czerwca – Blitz (17-30 rundy)

10 czerwca – zakończenie turnieju

Nagrody: 200.000 USD za rapid i ta sama kwota za blitz, czyli 400.000 – ale te fundusze zostały rozdzielone tylko na 16 nagród w każdym – nagroda 16 to 2.000 USD.

W imprezie nie startowali polscy zawodnicy. Jedynym naszym przedstawicielem był Andrzej Filipowicz, który pełnił funkcję sędziego gównego.

Strona turnieju

Końcowe wyniki na ChessBase News:

Rapid
Blitz

 

 

cze
10

Burza

Nasz mistrz fotografii Marek Skrzypczak nadesłał uzupełnienie do Piknika Olimpijskiego:

Podczas symultany oberwała się chmura i 'rozgoniła’ świetnie zapowiadający się piknik. Szkoda ale i tak stoisko szachowe dało się zauważyć. Największą frajdę mieli przyszli adepci królewskiej gry, którzy rozłożoną szachownicę do szachów plenerowych zamienili na świetny plac zabaw.

Załączam fotografię, jaką wykonałem na jednej z ulic dojazdowych do parku, gdzie odbywał się wczoraj Piknik Olimpijski. Zdjęcie zostało wykonane ok. godz 15-tej czyli w godzinach 'szczytowych’ pikniku. Nie tylko ciężko było grać w szachy, ale również wydostać się samochodem z terenu parku.

 

cze
10

Piknik

9 czerwca odbył się w Warszawie na Kępie Potockiej (blisko Centrum Olimpijskiego) 14. Piknik Olimpijski. Na tym wielkim wydarzeniu nie zabrakło oczywiście stoiska szachowego, przygotowanego przez Polski Związek Szachowy.

W ramach tej imprezy rozegrano symultanę z arcymistrzem, odbył się pokaz gry na ślepo z komentarzem, turniej szachów błyskawicznych, pokaz gry ultraszybkiej tzw. bulletów itd.

Źródło

Pikinik

Fotografia została wykonana przez Marka Skrzypczaka. Więcej na mojej stronie: Link

cze
10

Plakat

W dniach 30.05-09.06.2013 w Haguenau odbyła się TOP 12- Fracuska Ekstraliga z udziałem polskich zawodników.

Nasi arcymistrzowie reprezentowali kluby:

Radosław Wojtaszek i Grzegorz Gajewski (Mulhouse Philidor), Dariusz Świercz (Rueil Malmaison), Kamil Mitoń (Marseille Echecs) oraz Michał Krasenkow (Chalons en Champagne).

Wyniki końcowe

1 Clichy 33 11 50 54 4
2 Chalons en Champagne 29 11 22 37 15
3 Bischwiller 28 11 15 30 15
4 Evry Grand Roque 27 11 15 31 16
5 Mulhouse Philidor 26 11 8 27 19
6 Metz Fischer 23 11 -6 20 26
7 Marseille Echecs 22 11 4 25 21
8 Rueil Malmaison 17 11 -21 17 38
9 Strasbourg 16 11 -19 18 37
10 Vandoeuvre 16 11 -9 21 30
11 Grasse 16 11 -11 18 29
12 Migne Echecs 11 11 -48 8 56

Dokładne rezultaty na stronie mistrzostw: Link
lub Francuskiej Federacji Szachowej:
Link

Dodatkowe informacje:
ChessBase News 1
ChessBase News 2

cze
10

W miniony weekend odbyły się w Bydgoszczy drużynowe i indywidualne Mistrzostwa Polski w grze błyskawicznej.

Mężczyźni

W konkurencji drużynowej startowało 21 zespołow.

1. Baszta Źnin 21
2. Hetman Katowice 20
3. Chemik Bydgoszcz 15

W turnieju indywidualnym konkurowało 99 zawodników. W dogrywce zwyciężył Piorun przed Bulskim, M.Grabarczykiem, Jakubowskim i Heberlą.

Bartosz Soćko zajął 8 miejsca, a Mateusz Bartel 14.

Kobiety

 W konkurencji zespołowej uczestniczyło 5 drużyn. Zwycięstwo odniosło MCKiS Jaworzno.

W turnieju indywidualnym startowało 18 szachistek. Mistrzynią kraju została Monika Soćko przed Worek i Kulon.

Dokładne wyniki na stronie mistrzostw: Link

cze
09
Mitropa

W dniach 1-9 czerwca odbył się w niemieckiej miejscowości Meissen drużynowy turniej „Mitropa Cup”.

W konkurencji kobiet po raz pierwszy wzięła udział polska reprezentacja w składzie: Mariola Woźniak oraz Oliwia Kiołbasa. Bardzo dobrze, że Polski Związek Szachowy potraktował tę imprezę szkoleniowo i delegował do Meissen zdolne juniorki. Nasze zawodniczki walczyły bardzo ambitnie i ostatecznie zajęły wysokie 6 miejsce!
Końcowe wyniki
1. Słowacja 15
2. Niemcy 13
3. Włochy 12
4. Republika Czeska 10
5. Słowenia 9
6. Polska 9
7. Szwajcaria 7
8. Chorwacja 7
9. Węgry 7
10. Austria 1
Mariola Woźniak uzyskała na pierwszej szachownicy 4 z 9, natomiast Oliwia Kiołbasa 4.5 z 9.