Andrzej Niklas napisał: Jeszcze o meczu Fischer-Spasski.
Czy rozwiązanie klasycznego zadania szachowego może być różne od wyniku partii ?
Rozważmy pozycję:
Białe mają ruch. Jaki wynik partii ?
Prosta retroanaliza wykazuje, że ostatnim ruchem czarnych było posunięcie jedną z wież lub królem. Według reguł kompozycji szachowej „roszada jest dopuszczalna, jeśli nie można wykazać, że jest niemożliwa”.
Wobec tego według zasad kompozycji:
po 1.Hc7?, 0-0!-+ (nie można wykazać, że krótka roszada jest niemożliwa),
po 1.H:g7?, 0-0-0!-+ (nie można wykazać, że długa roszada jest niemożliwa),
1.Hc5! gr. He7X 1…Kd8!=
Odpowiedź według reguł kompozycji szachowej brzmi „remis”. Wyobraźmy sobie jednak tę pozycję w rzeczywistej partii szachowej. Białe mają wiedzę czy chodziła wieża „a8”, czy chodziła wieża „h8” i czy ruszał czarny król, więc łatwo wygrywają.
Andrzej Babiarz
Jasło, 05.08.2012 r.
Jest to książka repertuarowa dla czarnych w obronie Pirca. Amerykański mistrz międzynarodowy David Vrigorito omawia temat w 6 rozdziałach. W uzupełnieniu przedstawia 50 komentowanych partii.
Książkę można zamówić w firmie Niggemann.
W dniach 2-5 sierpnia odbyły się w Warszawie Mistrzostwa Polski Juniorów i Młodzików w szachach błyskawicznych i szybkich. Dokładne wyniki podane są na stronie Polskiego Związku Szachowego.
Fotografie Marka Skrzypczaka z tej imprezy można oglądać na mojej stronie.
| Od redakcji | 1 |
| O tym się mówi | 2 |
| Mecz o MŚ, Anand – Gelfand, Moskwa 2012 | 3 |
| Partie komentowane, Moskwa 2012 | 9 |
| Memoriał Michaiła Tala, Moskwa 2012 | 12 |
| Mistrzostwa Małopolski, Kraków 2012 | 16 |
| Szachowe epizody A.F. (32) | 20 |
| Nauka gry (104) | 26 |
| Poradnik sędziego (100) | 30 |
| Prenumerata | 31 |
| Rozwiązania kombinacji | 31 |
| Kombinacje | 32 |
Od redakcji
Kolejny raz Viswanathan Anand obronił tytuł mistrza świata pokonując w barażu Borysa Gelfanda. W ten sposób Hindus, XV mistrz świata w historii, po pokonaniu Władimira Kramnika w 2008 roku i Weselina Topałowa w 2010 roku, jest posiadaczem tego tytułu już od 4 lat. Warto dodać, że w 2000 roku wygrał mistrzostwo świata FIDE, rozgrywane systemem pucharowym, a następnie dwukołowy turniej o mistrzostwo świata FIDE w Meksyku w 2007 roku. Mimo tych bezprecedensowych sukcesów, niektórzy komentatorzy zapatrzeni w punktację rankingową twierdzili, że w tegorocznym moskiewskim meczu o MŚ nie zagrali najlepsi szachiści, czyli liderzy listy rankingowej FIDE Magnus Carlsen i Lewon Aronian. Jednakże, gdy spojrzymy na szachowy życiorys Ananda, to wieloletnie osiągnięcia Hindusa są bez porównania większe od liderów listy rankingowej. Zresztą liczba turniejowych i meczowych osiągnięć drugiego uczestnika meczu Borysa Gelfanda też zdecydowanie przewyższa sukcesy odniesione przez Carlsena i Aroniana w ich szachowej karierze.
Prawdą jest, że o palmę pierwszeństwa walczyli czterdziestolatkowie, którzy stawali wspólnie w turniejowe szranki w połowie lat 80-ych, ale warto pamiętać, że udział w meczu o MŚ wymaga konkretnych osiągnięć, w konkretnym dniu i w konkretnych turniejach. Tak jest zresztą w wielu dziedzinach sportu. Natomiast zdobycze rankingowe to suma osiągnięć w różnych turniejach, nie zawsze zaliczających się do najsilniejszych, czy też do cyklu MŚ.
Mecz rozegrany w pięknej scenerii moskiewskiej Tretiakowskiej Galerii był wyrównany. Partie były mało ciekawe, co w meczach na tym szczeblu już bywało, bowiem stawka spotkania niejednokrotnie paraliżowała nawet rutynowanych zawodników. Gelfand objął prowadzenie wygrywając siódmą partię, ale nerwy dały o sobie znać i zrobił podstawkę w kolejnej partii. Walka o tytuł championa został rozstrzygnięta w barażu. Anand wygrał drugą partię szachów szybkich, a Gelfand nie wykorzystał wielu szans w trzeciej partii i obrońca tytułu triumfował.
Kilkanaście dni po meczu o MŚ został rozegrany VII memoriał Michaiła Tala, w którym w zasadzie zagrali najlepsi szachiści świata. Innowacją zawodów było rozegranie w przeddzień imprezy błyskawicznego turnieju, którego wyniki zadecydowały o kolejności numerów startowych w memoriale. Przebieg memoriału Tala był niezwykle interesujący. W każdej partii bezkompromisowo walczono od pierwszego do ostatniego posunięcia. Koszulka lidera wielokrotnie zmieniała właściciela, aby w ostatniej rundzie ozdobić lidera listy rankingowej Magnusa Carlsena, jedynego uczestnika turnieju, który nie doznał porażki. Statystycy zanotują też ewenement, że lidera i ostatniego w tabeli dzieliła różnica zaledwie dwóch punktów, co okazało się nieoczekiwanym wynikiem bezkompromisowej walki.
Redaktor Naczelny
Niedawno w rozmowie telefonicznej jeden z kolegów zadał mi pytanie: „Turniej w Dortmundzie zakończył się 22 lipca, a ty jeszcze nic nie napisaleś”. Zareagowałem: „Mistrz Polski grał słabiutko i wszyscy o tym wiedzą. Nie była to dobra wizytówka dla polskich szachów, ale coś napiszę…”
Zabierałem się właśnie do pisania, gdy dowiedziałem się o wywiadzie w dniu 4 sierpnia mistrza Polski na blogu Krzysztofa Jopka.
Fragment
K. Jopek (K.J): Witaj Mateusz! Zastajemy Cię w sumie w nie najlepszym okresie, gdyż pierwsze twoje otarcie się o szachy naprawdę wysokiego poziomu, zakończyło się niepowodzeniem. Opowiedz o specyfice gry w tak silnym turnieju kołowym oraz o twoich wrażeniach, a przede wszystkim wnioskach, które wyciągnąłeś z twojej wyprawy do Dortmundu.
Mateusz Bartel (M.B): Bez dwóch zdań – Dortmund to inny świat. To nie tylko bardzo silny turniej (w końcu średni ranking wyniósł 2711), ale także cała otoczka. Teatr, przyciemniona sala, trybuny wypełnione kibicami nie zdarzają się często, żeby nie powiedzieć – niemalże nigdy. Chociaż miałem już pewne doświadczenie w grze z silnymi zawodnikami i w imprezach niezłej rangi, to w Niemczech czułem się jak debiutant i jak debiutant grałem. Myślę, że dużą rolę odegrała pierwsza partia – wybrałem spokojny wariant z pełną świadomością tego, że przeciwnik w takich końcówkach czuje się świetnie. Liczyłem jednak na to, że dobre przygotowanie teoretycznie (a przygotowany byłem bardzo dobrze) sprawi, że jego przewaga w grze technicznej nie będzie miała aż takiego znaczenia. W tej pierwszej partii satysfakcjonował mnie remis, bo po prostu chciałem wejść w turniej. Niestety, już po 12.Se1 (nowy ruch) przeciwnik postawił przede mną trudne zadania, których nie udało się rozwiązać. Następnego dnia zdecydowanie przesadziłem z Karjakinem – próbowałem grać dynamicznie, a skończyło się tym, że nie zdołałem zrobić roszady. Następnego dnia czekał zaś Kramnik i mimo tego, że w końcu zagrałem normalną partię, to nie udało się nawet zremisować. Po takim starcie trudno mi było pozbierać się i choć do końca turnieju udało mi się momentami grać nieźle, to losów turnieju nie odwróciłem, zwłaszcza, po dwóch fatalnych partiach na końcu. A wnioski? Wniosków na pewno jest sporo. Szwankowało niemalże wszystko, ale tak to jest, jak się jest bez formy. Inna sprawa, że wcale nie wiadomo czy w formie byłoby dużo lepiej… Ogólnie rzecz biorąc na pewno mógłbym być lepiej przygotowany debiutowo, chociaż chyba większym problemem był moment przechodzenia z debiutu do gry środkowej. W partiach z Karjakinem i Naiditschem próbowałem od razu komplikować grę, zanim jeszcze dokończyłem rozwój. Niemalże jak junior…
Do tego dochodzą także braki w liczeniu wariantów, a także w kilku przypadkach złe zrozumienie pozycji. Słowem – jest co robić.
//////////////////////////////////////////////
Tak to Mateusz Bartel sam ocenił swoją grę w Dortmundzie. Ostatecznie napisałem kilka słów i dzisiaj moja relacja znalazła się na stronie.
Na temat obowiązków zawodnika pisałem wielokrotnie. Także na moim blogu. Szachiści z ambicjami sportowymi trenują około 10 godzin dziennie i grają w silnych turniejach. Nasza czołówka ma inne podejście do tego i potem widoczne są skutki takiego działania. Rezultat mistrza Polski na turnieju w Dortmundzie jest tego jasnym przykładem.
Nie chcę się powtarzać, bo to jest ogólnie znane. Dla przypomnienia polecam polemikę z Mateuszem Bartlem na moim blogu w kategorii „Szachy w Polsce”.
Marek Baterowicz jest autorem wielu polemicznych felietonów. Część z nich opublikowałem na mojej stronie i blogu. Przypominam, że ich autor jest także silnym szachistą. Mieszka od kilku lat w Sydney i bierze czynny udział w tamtejszym życiu szachowym.
Ostatnio Marek Baterowicz zajął czołowe miejsce w turnieju norths chess club Seniors Tournament 2012.
1. Lay, Peter D 1884 8.5
2-3. Hutchings, Frank P 1847 6.5
Baterowicz, Marek 1646 6.5
4-5. Glissan, Paul 1760 5.5
Case, Ivan 1423 5.5
6-7. Greenwood, Norman 1560 5
Low, Frank 1671 5
8-10. Pepping, John M 1621 4.5
Gabriel, Horst 1364 4.5
Schwandl, Hans 1479 4.5
11-14. Simmonds, Rex 1625 4
Singleton, Tim 974 4
Aleksovski, Bosko 1425 4
Nafari, Pari 1319 4
15. Gram, Otto 1174 3.5
16. O’Neill, Ward U/R 3
17. Baker, John A 1265 2.5
18. Harrison, Joe 917 0
Andrzej Niklas napisał:
24 lata temu genialny szachista Bobby Fischer opatentował zegar szachowy, który obecnie jest standardem na szachowych turniejach.
Zegar Fischera daje każdemu graczowi określony okres czasu na początku gry, a następnie dodaje mały przyrost po każdym zakończeniu ruchu.
Patent wygasł w 2001 roku z powodu zaległych opłat eksploatacyjnych.



![t000k00tbb0000bb0000K000000000000000000000D000000000000000000000[1]](http://www.blog.konikowski.net/wp-content/uploads/2012/08/t000k00tbb0000bb0000K000000000000000000000D0000000000000000000001.gif)






![10101DGT2010[1]](http://www.blog.konikowski.net/wp-content/uploads/2012/08/10101DGT20101.jpg)
