W dyskusji brały oczywiście też osoby, które rzeczowo traktowały omawianą problematykę i nie poddały się presji „autorytetów”.
Jednym z argumentów szturmu na mnie były teorie, że nie mogę zabierać głosu w kwestii szkolenia, ponieważ jestem słabym graczem, więc nie mogę być dobrym trenerem i publicystą. Ten sposób walki ze mną rozpoczął Bartłomiej Macieja i wsparło go w tym kilka osób.
Podałem więc spis kilku moich ostatnich prac z usasadnieniem, że żadne wydawnictwo w Niemczech nie będzie publikować książek niepoczytnych autorów. Wymyślono wtedy nowy motyw napaści: Konikowski przez te wyliczanki chce wypromować swoją osobę w Polsce!
Opinię na ten temat wyraził znany wydawca książek szachowych w kraju Jerzy Moraś.
Waldemar Brzeski w swoim poście z dnia 7 września 2003 roku m.in. napisał: Jestem wdzięczny P.Konikowskiemu, iż cały czas bezinteresownie i z dużą życzliwością interesuje się poczynaniami Maćka. Tym bardziej jest mi przykro, że niektóre wypowiedzi są w tak aroganckim tonie. Zawsze uważałem szachistów za elitę intelektualną, teraz czuję się rozczarowany i zaczynam się zastanawiać, czy chcę, aby moje dziecko było związane z takim środowiskiem. Jednocześnie proszę o wybaczenie wszystkich szachistów, którzy cenią sobie kulturę wypowiedzi i mogliby się poczuć dotknięci taki uogólnieniem
//////////////////////////////
Oczywiście Waldemar Brzeski miał całkowicie rację. Nie wszyscy wykazywali się chamstwem. Tylko grupa związana z ówczesnym kierownictwem Polskiego Związku Szachowego próbowała przekonać wszystkich, że wprowadzenie wirtualnego treningu jako dodatkowa forma szkolenia polskiej młodzieży jest głupotą. A ja – jako inicjator takiego szkolenia – jestem wrogiem polskich szachów!
Przytaczam głos znanego działacza szachowego Jerzego Skoniecznego (Jotes).
W lipcu 2000 roku ojciec juniora Maćka Brzeskiego z Koszalina Waldemar zwrócił się do mnie z prośbą pomocy synowi. Maciek nie miał jeszcze komputera. Nasze kontakty na początku odbywały się za pomocą faksu.
Maciek miał wtedy dopiero 10 lat. Byłem ciekawy, jak rozwinie się ta nasza współpraca. Ale nie było żadnych problemów. Wiele spraw omawiałem z jego ojcem, który pomagał synowi w prowadzeniu korespondencji i następnie kontrolował wykonanie przez niego zadań.
W pierwszym rzędzie trzeba było opracować Maćkowi repertuar debiutowy. Maciek grał 1.c4. Po analizie jego partii zorientowałem się, że nie rozumie granych przez siebie pozycji. Ma problemy z taktycznymi sytuacjami. Dlatego zaproponowalem ruch 1.e4 i tym samym poprawę cech kombinacyjnych.
Maciek otrzymał ode mnie książkę „Gram 1.e4”, która miała pomóc mu w poznaniu pewnego zakresu ostrych wariantów. Na mistrzostwach Europy juniorów w Grecji 2000 miał jeszcze grać 1.c4, bo to znał najlepiej i w przygotowaniach pomagał mu trener Lucjan Kowalczyk.
Nie było łatwo jednak ustalić ten program szkoleniowy. Na sesji MASZ przygotowującej zawodników do tych mistrzostw, trener zagraniczny Michalczyszyn zalecał Maćkowi granie zupełnie innych wariantów, o czym już pisałem. Natomiast w trakcie mistrzostw będący tam trener Marian Twardoń zaproponował Maćkowi granie 1.d4. Taki brak jednomyślności spowodował duże perturbacje w prawidłowej pracy szkoleniowej.
Na początku 2001 roku Maciek otrzymał komputer wraz z dojściem do Internetu, co usprawniło jeszcze bardziej nasze kontakty. Maćkowi pomagałem przez kilka lat. Oprócz materiałów do ćwiczeń, wskazówek, opracowywania jakiś wariantów, komentowałem jeszcze jego partie. Przez cały ten czas tych kontaktów trenerzy MASZ Ryszard Bernard i Marek Matlak nie interesowali się moją współpracą z Maćkiem. A to były pouczające doświadczenia w pracy z młodym zawodnikiem.
Obecnie Maciek mało zajmuje się szachami. Jest studentem matematyki na Iniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie i poświęcił się swojej największej pasjii życiowej.
W moim archiwum jest wiele śladów naszej współpracy. Załączam kilka przykładów.
Waldemar Brzeski przedstawił na forum PZSZach moją współpracę z Maćkiem.
Drużyna piłki nożnej Borussia Dortmund już po raz drugi z rzędu zdobyła drużynowe mistrzostwo Niemiec i wczoraj doszedł do tego Puchar Niemiec zdobyty po zwycięskim meczu z wielokrotnym mistrzem kraju Bayern München w stosunku 5-2. W dortmundzkim zespole grają polscy piłkarze: Robert Lewandowski, Jakub Błaszczykowski i Łukasz Piszczek.
Trenerem piłkarskiego zespołu jest od 2008 roku Jürgen Klopp. Nigdy nie był silnym piłkarzem, ale to nie przeszkodziło mu w karierze trenerskiej. W okresie jego pracy w roli szkoleniowca piłkarze odnieśli największe sukcesy w historii klubu.
Przypominam, że według teorii niektórych polskich szachistów, w tym arcymistrzów Bartłomieja Maciei i Mateusza Bartla (wychowankowie Polonii Warszawa), dobrym trenerem w szachach może być tylko silny zawodnik z wysokim rankingiem, najlepiej arcymistrz mający na koncie znaczące sukcesy turniejowe!
W innych dyscyplinach sportowych taka filozofia jest obca!



![bview[1]](http://www.blog.konikowski.net/wp-content/uploads/2012/05/bview16.png)



![bview[1]](http://www.blog.konikowski.net/wp-content/uploads/2012/05/bview15.png)
![Jerzy[1]](http://www.blog.konikowski.net/wp-content/uploads/2012/05/Jerzy11.jpg)

![images[8]](http://www.blog.konikowski.net/wp-content/uploads/2012/05/images8.jpg)














![klopp[1]](http://www.blog.konikowski.net/wp-content/uploads/2012/05/klopp1.jpg)



