Jerzy Konikowski - wpisy autora

maj
13

Pozycja 10

Mat w 2 posunięciach

Rozwiązanie jest w komentarzu

maj
12

Jako trener kadry Polskiego Związku Szachowego wydawałem w latach 1978-1981 różne materiały szkoleniowe dla członków kadry seniorów, kobiet, juniorów i juniorek.

Największym przedsięwzięciem były „Materiały Szkoleniowe”, który ukazywały się w formacie zeszytów A-5 po 12-18 stron. Byłem odpowiedzialny za ich stronę merytoryczną i techniczną, czyli przygotywałem materiały, następnie sam je przepisywałem na maszynie, kleiłem diagramy itd.

Udało mi się wciągnąć do współpracy wiele osób. Dla biuletynu pisali: Krystyna Radzikowska, Małgorzata Wiese, Jerzy Kostro, Jerzy Pokojowczyk, Jacek Bielczyk, Henryk Dobosz, Zbigniew Szymczak, Ryszard Bernard, Waldemar Świć, Eugeniusz Iwanow, Jan Rusinek i inni.

Pierwszy numer ukazał się w styczniu 1979 roku w czasie turnieju strefowego w Warszawie. „Narodziny” jego nie były takie proste. Najpierw sekretarz generalny Polskiego Związku Szachowego Jan Eberle musiał przekonać odpowiedniego pracownika Centralnego Ośrodka Sportowego o potrzebie takich materiałów do szkolenia młodzieży, natomiast ja przez około pół godziny walczyłem w Urzędzie Kontroli Prasy w Warszawie o uzyskanie zgody na ich publikację. Potem ktoś wpadł na pomysł, że materiały szkoleniowe w zasadzie nie potrzebują akceptacji cenzury i w ten sposób udało mi się ominąć później ten urząd.

Przez trzy lata mojej działalności udało mi się wydać 6 numerów. Oczywiście techniczna jakość tych materiałów odpowiadała możliwościom ówczesnych czasów. Natomiast treść każdego zeszytu była interesująca i za to zbieralem pochwały. Po moim wyjeździe z kraju kolejni trenerzy kadry nie podjęli się już tego zadania!

 

 

 

maj
11

Kontynuacja odcinka 9

Na mojej stronie w temacie „Szkolenie” napisałem: „Nie ma żadnych wątpliwości, że rozwój sportowy szachisty dokonuje się pod wpływem systematycznej pracy szkoleniowej. Ale bez pomocy trenera nie ma mowy o szybkich postępach zawodnika. Doświadczony szkoleniowiec potrafi zorganizować optymalny trening, przygotować właściwe materiały szkoleniowe, rozwiązać wszelkie problemy dotyczące gry zawodnika i zmobilizować go do systemowych zajęć. Ważne jest też to, że trener potrafi przygotować swych podopiecznych do pracy samoszkoleniowej. Przecież zawodnik nie będzie ciągle prowadzony za rączkę. Od pewnego momentu będzie musiał podjąć decyzję usamodzielnienia się i potem polegać w głównej mierze na własnych umiejętnościach”.

Młodzieżowa Akademia Szachowa organizuje 3 sesje w ciągu roku. Niektórzy młodzi kadrowicze uczestniczyli tylko w jednym zgrupowaniu. A więc MASZ nie zapewniała systematycznej opieki szkoleniowej i tym samym nie mogła przygotować zawodników z ambicjami sportowymi do pracy samoszkoleniowej. Byłem na trzech sesjach w latach 1999-2000 i rozmawiałem z uczestnikami. Ten problem poruszano tam bardzo często. To był więc powód, że zaproponowałem dodatkowe konsultacje metodą wirtualną dla tych, co z takiej pomocy chcieliby korzystać. Cel tego był jasny: zapewnienie opieki szkoleniowej przez cały rok!

Jarosław Wojtaszek opisał w swoim tekście zalety takiej opieki oraz efekty współpracy Radka ze mną. Post ten jednak nie przekonał wtedy dyskutantów na forum PZSzach, którym wcale nie zależało na wyjaśnieniu tej kwestii, lecz na wyładowaniu swojej agresji na mnie.

Moje kontakty z Radosławem Wojtaszkiem trwały 4 lata. Otrzymywał ode mnie w tym czasie bezpłatnie materiały szkoleniowe, analizy, rady i inne ważne wskazówki, które były dla niego cenne, co wielokrotnie podkreślał w naszej korespondencji. Po swoim ostatnim emailu w dniu 14 sierpnia 2003 roku przestał się odzywać i nawet nie miał odwagi podziękować mi za te lata pomocy!

Ale nie tylko, potem zaczął nawet negować te kontakty, przez co naraził mnie na ataki na różnych forach. Zostałem więc zmuszony do publikacji na mojej stronie kilku jego listów elektronicznych w celu udowodnienia, że młody arcymistrz kłamie! Zresztą to była tylko szkoleniowa korespondencja pomiędzy trenerem i podopiecznym!

Problemy PZSzach

maj
11

Predstawiam Państwu nową książkę wydawnictwa „Penelopa”.

Podstawy królewskiej gry w szachy
Część I
Emil Przewoźnik
Penelopa 2012
ISBN 978-83-62908-30-1

 

maj
10

Kontynuacja 8

Dyskusja była miejscami bardzo brutalna. Pewna grupa osób próbowała mnie zdyskredytować jako trenera, zawodnika i publicystę. Moje wyjaśnienia o korzyściach treningu wirtualnego w szkoleniu szachistów nie docierały do ich umysłów. Oni mieli inne cele: przekręcać fakty i obrażać!

Zdawałem sobie sprawę, że w tej polemice brakuje głosu samego Radosława Wojtaszka. Jego ocena byłaby najbardziej przekonywująca i mogłaby ostudzić temperamenty niektórych krewkich dyskutantów.  W emailu z dnia 14 sierpnia 2003 roku Wojtaszek poinformował mnie, że pewne osoby zaleciły mu zerwanie kontaktu ze mną. Był to ostatni email od niego. Na moje listy już potem nie reagował. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że Radek ma dwóch nowych „opiekunów”. Obaj mnie na forum bardzo energicznie atakowali, w tym jeden w sposób wyjątkowo chamski! Potem zrozumiałem, że Radek został zastraszony przez tych „pedagogów szachowych” i dlatego nie odpowiadał na moje emaile i nie wziął udziału w polemice.

Zwróciłem się z prośbą do ojca Radka, aby opisał moją współpracę z synem. Byliśmy w stałym kontakcie, ponieważ wcześniej omawialiśmy pewne sprawy dotyczące treningu z Radkiem. Jarosław Wojtaszek natychmiast zareagował:


maj
09

Kontynuacja odcinka 7

Internauci, którzy od dawna są sympatykami mojego bloga, znają mój punkt widzenia w kwestii poprawy systemu szkolenia polskiej młodzieży. To omawiałem wielokrotnie w różnych miejscach. Osoby, które są od niedawna obserwatorami „Szachy w moim życiu” pogubiły się w natłoku tych informacji. Codziennie otrzymuję pytania w różnych sprawach, co kosztuje mnie sporo czasu. Dlatego podaję najważniejsze tematyczne linki.  Lektura tam poruszonych zagadnień umożliwi szybkie wprowadzenie w problematykę.

Wirtualne szkolenie w szachach
Punkt szkoleniowy w Częstochowie
Współpraca z Radosławem Wojtaszkiem
Pełzająca rewolucja Tomasza Sielickiego (1)
Pełzająca rewolucja Tomasza Sielickiego c.d. (2)
Pełzająca rewolucja Tomasza Sielickiego c.d. (3)
Pełzająca rewolucja Tomasza Sielickiego cd. (4)
Pełzająca rewolucja Tomasza Sielickiego cd. (5)

maj
09

Zadanie 14

Białe zaczynają i wygrywają

Rozwiązanie jest w komentarzu

maj
08

Kontynuacja odcinka 6

Niedawno oglądałem w telewizji ITVN program na temat chamstawa, które jest obecnie istną plagą w kraju. Spotyka się to na każdym kroku: na ulicach, w urzędach, w sieci, w szkołach itd. Jest to poważny problem i niewiadomo, jak z tym można sobie poradzić.

Przypomniało to mi dyskusję na forum Polskiego Związku Szachowego. Tę kwestię poruszył także Witalis Sapis w swoim wpisie z dnia 10 września 2003 roku.

Rzeczywiście niektóre głosy były poniżej pasa i niegodne reprezentantów królewskiej gry. Można akceptować ostre i pełne emocji dysputy, ale to co czytałem na forum było hańbą. Szczególnie wyróżniał się tym jeden młody człowiek, podobno wykształcony i inteligentny.

Niewątpliwie winny temu był administrator strony Paweł Suwarski, który dopuszczał te skandaliczne teksty. Były to oczywiście ataki na mnie i Andrzeja Filipowicza, często anonimowe. Ale dwa anonimy stanęły w mojej obronie. Webmaster przypisał je mnie i to ogłosił. Spotkało się to z agresją jednego forumowicza, który m.in. nazwał mnie „Volksdeutschem”!

Zaprotestowałem przeciwko tej insynuacji. Po co miałbym to robić, skoro działam jawnie. To że posty zostały rzekomo nadane w Dortmundzie lub okolicy o niczym nie świadczy. W moim mieście mieszka sporo szachistów polskiego pochodzenia, którzy oglądali polemikę na witrynie PZSzach, bo ich o tym poinformowałem. Na liście Radosława Jedynaka są to: „Jerzy P.” i „Dobra Rada”.

Paweł Suwarski po analizie numerów IP ostatecznie stwierdził, że rzeczywiście nie zgadzają się one z moim IP, choć są podobne. Oskarżenie zostało wycofane.

Przytaczam ten fakt, aby przypomnieć w jakiej atmosferze toczyła się dyskusja o unowocześnieniu Akademii!

maj
08

Dokładne informacje na stronie PZSzach

maj
08

Po osiedleniu się w Krakowie w 1971 roku z miejsca włączyłem się w działalność środowiska zawodników gry korespondencyjnej. Dla mnie ten sposób rozgrywania partii miał aspekt treningowo-szkoleniowy i możliwość wypróbowania wielu ciekawych idei debiutowych. Podobnie podchodzili do sprawy Bogdan Śliwa, Jerzy Kostro i Ryszard Gąsiorowski. Nie byliśmy zawodowcami, więc dzięki grze poprzez pocztę można było sprawdzić wiele wariantów. Innym zależało wyłącznie na wynikach sportowych. Najwybitniejszym przedstawicielem tej grupy był Jerzy Krzysztoń, którego największym sukcesem było 5 miejsce w mistrzostwach świata.

Najciekawsze partie były potem zamieszczane w specjalnych materiałach, które wydawała Sekcja Gry Korespondencyjnej Okręgowego Związku Szachowego Wojewódzkiej Federacji Sportu w Krakowie. Ja publikowałem w nich także małe rozprawy z teorii debiutów.

Już nie pamiętam, ile ukazało się tam moich opracowań. Zachowały się tylko dwa odcinki. Oczywiście optyczna jakość tych materiałów odpowiadała ówczesnym możliwościom technicznym.

Ten temat był w tamtych czasach bardzo aktualny, ponieważ wielu zawodników w Krakowie grało czarnymi ten gambit. Opublikowałem kilka tematycznych artykułów, potem miałem jeszcze kilka bezpośrednich wykładów i optymistycznie nastawiłem graczy: nie bójcie się gambitu Jänischa!