Jerzy Konikowski - wpisy autora

maj
07

Jest to kontynuacja pierwszej części książki pod tym samym tytułem, którą przedstawiłem już 3 kwietnia tego roku. Ta praca zawiera trzy rozdziały:

1. Zabrał – odcierpiał
Pokazane są tutaj ciekawe przykłady, w której jedna ze stron połakomiła się na pionka i przez to straciła hetmana lub wieżę.

2. Zapłata – lekka figura
Tutaj „pionkożerca” stracił tylko lekką figurę.

3. Pozycje do treningu
Rozdział ten zawiera 138 zadań do rozwiązywania.

Tajemnice pionków (2)
Aleksandrow i Davidiuk
Penelopa 2012
ISBN 978-83-62908-26-4

 

 

 

 


 

 

maj
07

Kontynuacja odcinka 5

Lista Radosława Jedynaka zawiera nazwiska osób, które poparły propozycję reform w ruchu młodzieżowym Polskiego Związku Szachowego oraz tych, co byli temu przeciwni.

Na uwagę „Jeśli kogokolwiek źle sklasyfikowałem, proszę mnie poprawić!” odpowiedział tylko Witalis Sapis.

 

W 2005 roku została powołana przez moich największych oponentów Ryszarda Bernarda i Marka Matlaka Wirtualna Młodzieżowa Akademia Szachowa. Jej trenerem został właśnie Witalis Sapis.

Zwracam uwagę na niezwykłą perfidię Bernarda i Matlaka, którzy wcześniej nie zaakceptowali mojej propozycji, przeszkadzali mi w jej pełnej realizacji w praktyce, a potem ogłosili się sami prekursorami tej formy szkolenia w Polsce!

maj
06

Kontynuacja odcinka 4

Zapowiedź publikacji fragmentów „Akademia szachowa – unowocześniać czy nie?” z forum Polskiego Związku Szachowego z 2003 roku spotkała się z zainteresowaniem części Internautów. Dlatego zamieszczę najciekawsze wątki, aby ukazać sposób dyskusji prowadzonej przez niektórych szachistów o problemach szkolenia polskiej młodzieży w ramach Młodzieżowej Akademii Szachowej.

Iskrą zapalną tej polemiki stał się mój artykuł „Quo vadis polskie szachy?” opublikowany w miesięczniku Magazyn szachista (sierpień 2003).

Z miejsca na stronie internetowej Polskiego Związku Szachowego utworzono temat „Akademia szachowa – unowocześniać czy nie?” i rozpoczęła się „dyskusja”. Zamiast na istotnej kwestii skoncentrowano się na atakach personalnych. Ofiarami stałem się ja –  jako autor artykułu – i Andrzej Filipowicz jako redaktor naczelny pisma.

Postanowiłem wziąć udział w polemice, aby wyjaśnić istotę wirtualnego szkolenia i jego korzyści. „Może dyskutanci nie zrozumieli moich intencji?” – pomyślałem. Koledzy mnie ostrzegali przed tym. „Jurek – tam nikt nie będzie z tobą polemizował. Tam wyżywa się młodzież, dla której jest to forma rozrywki. Nie rób tego”. Zignorowałem te rady. „Nie wierzę, aby szachiści w Polsce nie potrafili dyskutować o tak ważnych problemach” – odpowiedziałem. Koledzy mieli niestety jednak rację. Na moją głowę posypały się gromy!

Jednym z aktywnych „dyskutantów” był Radosław Jedynak – zawodnik i działacz szachowy z Płocka. Po miesiącu słownych zmagań opublikował listę:

 

 

 

maj
06

Pozycja 9

Mat w 2 posunięciach

Rozwiązanie jest w komentarzu

maj
05

Kontynuacja odcinka 3

Dyskusja dalej trwa. Dzisiaj otrzymałem znakomity komentarz od Wikinga49 następującej treści:

Lepiej późno niż wcale powiedziała babcia spóźniając się na pociąg. Uważam, że nie ma co krytykować trenerów i ówczesnego kierownictwa PZSzach, że nie chcieli kilkanaście lat temu wprowadzać wirtualnego szkolenia. Przypuszczam, że wówczas bali się jeszcze komputerów i skutków ich zastosowania w szkoleniu, może nie tyle dla szkolonych ale dla siebie.
A w przyrodzie znane jest zjawisko, że wystraszone stworzenia często reagują agresją. Obecnie najważniejsze jest aby z wykorzystaniem najlepszych wzorów podnieść jakość szkolenia tak by przełożyło się to na osiągane wyniki.

Do tego uzupełniająca uwaga Krzysztofa Kledzika:

Bali się komputerów???? To nie były czasy elektryfikacji wsi, żeby bać się prądu elektrycznego! To był przełom XX i XXI wieku ! Komputery były już codziennością.
Pan Marcin podał dobry pomysł. Ale kto (i czy) go zrealizuje w Akademii?

///////////////////////////////

Obaj dyskutanci zwrócili uwagę na bardzo ważną kwestię i mają w pełni rację. Wtedy ostrzegano mnie, że nie przebiję trenerów i działaczy PZSzach, do których nie dotarła jeszcze nowoczesna technika i w związku z tym brak świadomości o możliwościach jej wykorzystania w szkoleniu szachowym. Dlatego przez wiele lat z takim uporem mnie zwalczano i obrażano na różnych forach. Jednak moja nieugiętość zwyciężyła! Wreszcie wprowadzono to, co propagowałem przez wiele lat i sam wypróbowałem z powodzeniem w praktyce trenerskiej. Mam pełną satysfakcję, że wreszcie w polskich szachach zwyciężył zdrowy rozsądek. Miejmy nadzieję, że unowocześnienie metod szkoleniowych przyniesie owoce. Niestety trzeba będzie dość długo poczekać na efekty. Zmarnowano około 10 lat, a tyle mniej więcej potrzeba na wykształcenie dobrej klasy zawodniczki i zawodnika!

///////////////////////////////

Bardzo cenny jest również wpis Slawomirusa:

Sam system wirtualnego treningu to nie wszystko. Istotne jest również kto siedzi po drugiej stronie konsoli, jakie jest jego zaangażowanie i fachowość (bo np. lekarz leczący źle w państwowym szpitalu chyba nie będzie leczył dobrze w prywatnym). Trzeba też zapewnić odpowiednie środki finansowe nie tylko do stworzenia systemu ale i jego rozbudowy, obsługi i doskonalenia. Bez tego jest to tylko wymiana sekretarza partii pod wpływem gniewu ludu i nacisku otoczenia. Zobaczymy jak to będzie.

////////////////////////////////

Pod tym komentarzem podpisuję się obydwoma rękami. Na stronie Akademii został opublikowany skład trenerów wirtualnych. Od nich zależy powodzenie całej akcji. Miejmy nadzieję, że podołają nowym zadaniom!

Muszę w tym miejscu pogratulować osobie, która dokonała „cudu” w polskich szachach: udało się jej bowiem zreformować – wydawałoby się do niedawna – niereformowalnych krajowych trenerów. Prezes Tomasz Sielicki dokonał tego, co jego poprzednicy nie zdążyli uczynić!

Ale nie zwalnia to mnie od  dalszej publikacji kolejnych tekstów dotyczących moich doświadczeń na polu szkolenia. Artykuł „Zignorowana rewolucja” pochodzi z „Panoramy Szachowej” nr 7-8 (lipiec-sierpień 2003). Mój bój był długi i wymagał wiele trudu!

maj
04

Kontynuacja odcinka 2

Otwarcie wczoraj portalu internetowego Młodzieżowej Akademii Szachowej i włączenie w jej ramach wirtualnego szkolenia będzie z pewnością przypisane prezesowi PZSzach Tomaszowi Sielickiemu.

Przypominam, że już trzy lata temu na mojej witrynie w dziale „Akademia Szachowa” zaproponowałem takie rozwiązanie:

//////////////////////////////

Wniosek 2
Ograniczyć do minimum teoretyczne monologi trenerów przy tablicy demonstracyjnej. Młodzież musi brać aktywny udział w zajęciach. Polecam jak najwięcej ćwiczeń praktycznych. W ten sposób można sprawdzić bezpośrednio fachowe umiejętności młodzieży we wszystkich fazach partii szachowej.
Każdy trener pracujący na rzecz Akademii Młodzieżowej powinien opracować na każdą sesję ze swoim udziałem materiały szkoleniowe, które powinny być następnie dostępne szerszej widowni.
W tym celu proponuję stworzenie samodzielnej strony internetowej, np. pod nazwą „Wirtualne Centrum Szkoleniowe Polskiego Związku Szachowego”. Byłyby tutaj zamieszczane artykuły szkoleniowe i analityczne ze wszystkich faz partii, kombinacje, partie komentowane itd. Każdy miałby dostęp do niej i możliwość bezpłatnego korzystania z tych materiałów.
Proponuję też stworzenie możliwości wirtualnych konsultacji dla najzdolniejszej polskiej młodzieży, nie tylko dla uczestników Akademii. Często bywa tak, że ktoś potrzebuje jakiś rad, materiałów, analiz itd. Doświadczeni trenerzy mogliby pomóc w szybkim rozwiązaniu takich problemów. Przypominam, że w taki sposób przez 4 lata pomagałem obecnie najlepszemu polskiemu zawodnikowi Radosławowi Wojtaszkowi.

//////////////////////////////

 Cieszę się, że prezes Polskiego Związku Szachowego wykorzystał moje idee! Przy okazji fragment wywiadu ze mną, który ukazał się w kwietniowym numerze miesięcznika „Magazyn Szachista” 2003 z uwzględnieniem kwestii Młodzieżowej Akademii Szachowej.

maj
04

Kontynuacja odcinka 1

Wczorajszy mój wpis wywołał duże zainteresowanie wśród Internautów. Otrzymałem sporo listów elektronicznych od osób, które nie mogą pojąć, że takie wydarzenie mogło się zdarzyć w środowisku szachistów, czyli ludzi uznawanych za intelektualistów reprezentujących wysoki poziom umysłowy. Przecież szachami zajmują się ludzie o niezwykłej kulturze!

Taka jest ogólna i niestety mylna opinia osób nie związanych na codzień ze sportem szachowym. Wystarczy zaznajomić się tylko z dyskusjami na różnych forach, aby zmienić zdanie o szachistach. Oczywiście nie można generalizować! Ale jedno jest pewne, tam  gdzie nie ma kontroli komentarzy dochodzi do manipulacji faktami i dyskredytacji dyskutantów. Poziom takich polemik jest najczęściej wręcz chamski!

Przekonałem się o tym w czasie dysput na forum Polskiego Związku Szachowego w 2003 roku pt. „Akademia szachowa – unowocześniać czy nie?”. Zanim to źródło hańby polskich szachów zostało zlikwidowane przez następcę Przemysława Gdańskiego, udało mi się je wydrukować. Pewne fragmenty będę publikować przy różnych okazjach.

Ale powracam do tematu „Wirtualne szkolenie w szachach”. Osoby, które przypadkowo trafiły na moją stronę lub bloga nie mogą uwierzyć, że już w 1999 roku zaproponowałem tę formę dodatkowego szkolenia i sam wprowadziłem je w życie! Ale ta moja inicjatywa została odrzucona przez działaczy i trenerów Polskiego Związku Szachowego. Dopiero 3 maja 2012 roku, czyli po 13 latach, koncepcja ta została oficjalnie włączona do systemu edukacji naszej młodzieży. Trudno jest też w to uwierzyć, że niektórzy dawni przeciwnicy wirtualnego szkolenia znaleźli się teraz w składzie kadry trenerskiej MASZ!

Tym osobom, które od wczoraj zapoznały się z tym zagadnieniem przypominam, że już w „Panoramie Szachowej” 1-1999 na stronie 6-7 w wywiadzie udzielonemu Jerzemu Morasiowi powiedziałem: „Chciałbym przy tej okazji zwrócić uwagę na nowe możliwości: trening szachowy drogą elektroniczną. Ja gram obecnie kilka partii poprzez e-mail i jestem takim sposobem przekazywania ruchów wręcz oczarowany. Z jednym Amerykaninem wykonałem w ciągu półtora miesiąca w dwóch partiach po 30 ruchów! Dzięki temu można w szybkim tempie przeprowadzać ważne eksperymenty, badać debiuty itd. Zwracam uwagę działaczom PZSzach na te możliwości. Można przecież zaangażować trenera, który będzie tą drogą trenował grupę zawodników lub zawodniczek!”

Na blogu kilkakrotnie zajmowałem się tą kwestią. Dla przypomnienia: „Wirtualne szkolenie w szachach”. 

maj
03

Dzisiaj otrzymałem wiadomość z kraju, że Polski Związek Szachowy wreszcie wprowadził w życie moją propozycję z 1999 roku! Konkretnie chodzi o włączenie wirtualnego szkolenia w zakres działalności Młodzieżowej Akademii Szachowej.

Dla przypomnienia polecam lekturę następujących tematów na mojej stronie:

Akademia Szachowa
Komputery w szachach
Szkolenie

Moje liczne artykuły w polskiej prasie szachowej są dowodem na to, że ta idea jest moim pomysłem! Niestety wtedy to spotkało się na forum Polskiego Związku Szachowego z ostrą krytyką i atakami na mnie. Odbyło się to pod przewodnictwem arcymistrza Bartłomieja Maciei, który wciągnął do tej brudnej akcji przeciwko mnie wiele osób. Mnie „zaszufladkowano” do wroga i szkodnika polskich szachów. To wszystko odbyło się pod okiem ówczesnego prezesa Polskiego Związku Szachowego Przemysława Gdańskiego, który swoją biernością zaakceptował te wszystkie działania przeciwko mnie.

Przypominam, że mur betonowy przed zaproponowanymi przeze mnie reformami szkolenia polskiej młodzieży postawili główni szkoleniowcy Polskiego Związku Szachowego Ryszard Bernad i Marek Matlak. Teraz po dziesięciu latach została ona wprowadzona w życie. O wiele za późno!

Na stronie MASZ jest podany skład trenerów wirtualnych. Jak na ironię losu jest tam mój największy oponent Ryszard Bernard.

Ryszardzie, czy Ci teraz nie jest wstyd z tego powodu? Ja na Twoim miejscu zapadłbym się pod ziemię. Taka hańba, a Ty dalej działasz i wpisałeś się nawet na listę trenerów wirtualnych.

W moim archiwum jest wiele materiałów, które będę teraz systematycznie publikować w celu przypomnienia moich działań. To wszystko czyniłem  dla dobra polskich szachów! W „nagrodę” za to spotykały mnie tylko przykrości.

Na liście trenerów wirtualnych jest również Artur Jakubiec, który też brał udział w nagonce na mnie na forum Polskiego Związku Szachowego w trakcie dyskusji o akademii.

cd w odcinku 2

maj
03

SPIS TREŚCI

Od redakcji 1
O tym się mówi 2
ME, Płowdiw 2012 4
Partie komentowane, ME 2012 7
Komisja Techniczna FIDE, Bruksela 2012 8
XV Open, Krynica 2012 9
MP do 16 i 18 lat, Solina 2012 11
Komisja Klasyfikacyjna FIDE – W-wa 2012 17
MP w solvingu, Warszawa 2012 18
Sprostowanie w sprawie DMŚ 19
Szachowe epizody A.F. (29) 20
Nauka gry (101) 26
Poradnik sędziego (97) 30
Prenumerata 31
Rozwiązania kombinacji 31
Kombinacje 32

Od redakcji

Kwiecień nie był udanym miesiącem dla naszych szachistów. Bardzo słabo wypadł start w mistrzostwach Europy w Bułgarii, chociaż w gruncie rzeczy nie odbiegał od zeszłorocznego występu w mistrzostwach kontynentu. Przed rokiem niespodziankę sprawił Radosław Wojtaszek wracając ze srebrnym medalem. Tym razem zabrakło go na stracie, zresztą nie tylko w tym turnieju, bo praktycznie od wielu miesięcy nie uczestniczy w turniejach, poza występem w MP i grą w ligach zagranicznych.

Pozostali nasi reprezentanci, zarówno rok temu, jak i w kwietniowym występie w Płowdiw, nie byli w stanie znaleźć się wśród pierwszej pięćdziesiątki europejczyków, a nawet zajęcie miejsca w pierwszej setce stanowiło poważny problem. Nie ulega wątpliwości, że z każdym rokiem ME są coraz silniejsze, bowiem w walce o prawo gry w Pucharze świata rywalizuje coraz więcej czołowych graczy Europy. Z tegorocznych ME awansowało aż 23 zawodników, ale dla naszych graczy była to nieosiągalna bariera. Wynika to z prostego powodu. Nikt nie zmusza naszych zawodników do rywalizacji o udział w MP, dostają miejsca bez gry, nie muszą o nic walczyć, nawet o miejsca w ekipie olimpijskiej, bo w finałach liczących powyżej 20 zawodników, są uczestnicy, z którymi łatwo zdobywa się punkty. Po trzech latach takiej polityki, nasi zawodnicy oduczyli się grać o miejsca i zatracili umiejętność gry w decydujących partiach. Być może należy wprowadzić 10-osobowe finały MP, gdzie tylko medaliści poprzedniego finału dostają miejsca bez gry, a pozostali muszą przebić się przez jakiekolwiek eliminacje turniejowe lub rankingowe.

Sytuacja w czołówce przekłada się też na naszych najsilniejszych juniorów do 16 czy 18 lat. MP gra się w grupach z udziałem kilkudziesięciu zawodników, a ranking zawodników ustępuje finalistom MP mężczyzn o 200 do 300 punktów, co jasno pokazuje, że najlepsi nasi juniorzy nie mają żadnych szans w konfrontacji z czołówką. Teoretycznie 16 i 18-latkowie przeszli kilkuletnie szkolenie w Młodzieżowej Akademii Szachowej. Oglądając niski poziom gry, ilustrujący wiedzę szachową, widać dobitnie, jakie „korzyści“ przynosi udział w zgrupowaniach Akademii. Nie jest to jedyny przykład, bowiem rezultaty naszej młodzieży w ME i MŚ, w różnych grupach wiekowych też pozostawiają wiele do życzenia. Naturalnie nie tylko Akademia jest winna. Utalentowana młodzież nie ma gdzie grać w kraju, bo chociaż turniejów otwartych jest wiele, to są to imprezy o charakterze turystycznym (też potrzebne!), w których zawodników potrafiących grać w szachy, na jakim takim poziomie, jest jak na lekarstwo.

Priorytetowym zadaniem PZSzach i Wojewódzkich Związków powinno być stworzenie w kraju serii silnych openów, chociażby z udziałem przynamniej 20 zawodników z rankingiem powyżej 2400. Na początek po jednym turnieju w każdym województwie. To w tej chwili jedyna możliwa i stosunkowo tania droga poprawienia poziomu gry naszej młodzieży.

Andrzej Filipowicz
Redaktor Naczelny

 

maj
03

Zadanie 13

Białe zaczynają i wygrywają

Rozwiązanie jest w komentarzu