Jerzy Konikowski - wpisy autora

kw.
23

Pomimo, że kobiety potrafią grać w szachy, żadna z nich nie zdobyła jeszcze międzynarodowego tytułu mistrzowskiego. Pierwsza wzmianka o niewieście w, która znała królewską grę według Billa Wall odnosi się do roku 802 ubiegłego wieku. Wtedy to Harun ar Rashid napisał do Nicephorusa, że udało mu się nabyć niewolnika płci żeńskiej, który zasłynął swoimi umiejętnościami w grze w szachy.

W historii szachów mówi się, że do 1886 roku kobietom nie pozwalano w USA grać w klubach szachowych. Pierwszy kobiecy klub szachowy prawdopodobnie istniał w Londynie i Nowym Jorku w latach 1894-1949. Pierwszy oficjalny turniej szachowy zorganizowała Sussex Chess Association w 1884 roku, a pierwszy międzynarodowy turniej rozegrany został 3 lata później. Wspomniane uwarunkowania historyczne są jednym ze argumentów wyjaśniających nierówność wyników kobiet i mężczyzn w szachach. Naturalnie istnieją też inne argumenty.

Badania psychologów wskazują, że przewagę w szachach mają osoby posiadające większe zdolności związane z postrzeganiem i zapamiętywaniem położenia obiektów w przestrzeni. Płeć w tym przypadku dobrze wyjaśnia dominację mężczyzn. Opublikowane w British Journal of Psychology w 1992 roku badania psychologów belgijskich przekonują, że osiąganiu dobrych wyników w szachach sprzyjają: wysoka ogólna inteligencja i dobra orientacja w przestrzeni. Inne badania opublikowane w tym samy piśmie donoszą, że nie istnieje różnica w poziomie płynnej inteligencji jak i pamięci werbalnej oraz przestrzennej pomiędzy szachistami i osobami unikającymi tej gry. Zdecydowaną różnicę w szachach uwidacznia natomiast umiejętność i skłonność do rozwiązywania problemów i zagadek – a ta nie jest znacząca pomiędzy kobietami i mężczyznami. I ta droga wyjaśnienia odbiera więc oręż z ręki przekonanym o przewadze mężczyzn nad kobietami w szachach. Jak więc odpowiedzieć na postawione w tytule pytanie?

Miejsce w rankingach szachowych przyznawane jest w oparci o wyniki pojedynków toczonych z innymi szachistami. Naukowcy niedawno porównali wyniki 100 najlepszych kobiet i 100 najlepszych mężczyzn grających w szachy w Niemczech. Ci drudzy faktycznie uzyskiwali lepsze wyniki, ale różnica okazała się możliwą do wyjaśnienia dzięki statystyce. Im większa populacja tym szerszy zakres wyników, jakie gracze uzyskują i w konsekwencji krzywa rozkładu wyników jest silniej zniekształcona. A ponieważ mężczyźni są znacznie liczniejszą częścią populacji graczy – to najlepsze nawet kobiety osiągają często wyniki dalekie od wyników najlepszych mężczyzn, których jest po prostu więcej. Stąd, im więcej kobiet będzie grało w szachy, tym więcej spośród nich prawdopodobnie będzie uzyskiwało lepsze wyniki. Do dziś zaledwie 5% zarejestrowanych podczas turniejów graczy to kobiety, a jedynie 1% kobiet to uczestniczki turniejów arcymistrzowskich.

Jak widać ci, którzy twierdzą, że kobiety ustępują inteligencją mężczyznom po 29 grudnia 2008 roku tracą jeden jeszcze argument potwierdzający ich przekonania.

Źródło

Uzupełniająca lektura

Szachy bez dam – płeć mózgu na szachownicy

Kobiety grają w szachy tak dobrze jak panowie

kw.
23

Helmut Schmidt był kanclerzem Niemiec w latach 1974-1982. Jest ogólnie znane, że jego wielką pasją są szachy. Często to podkreślał w różnych wywiadach i w prasie niemieckiej nie rzadko widziałem jego zdjęcia przy szachownicy.

Wiedziałem o tym jeszcze mieszkając w Polsce i wykorzystałem ten fakt w trakcie przekraczania granicy NRD-RFN. Za brązowy medal naszej drużyny kobiecej na Malcie zostałem w nagrodę wydelegowany na turniej w Dortmundzie, który zaczynał się 2 czerwca 1981 roku.

Osobie w biurze Polskiego Związku Szachowego załatwiającej dokumenty na wyjazd zabrakło zdrowego rozsądku. Bilet został prawidłowo zakupiony na 31 maja, natomiast wiza do RFN była wystawiona od 2 czerwca. Zauważyłem to dopiero 29 maja i natychmiast zwróciłem na to uwagę pani z biura, która była odpowiedzialna za te sprawy. Z uśmiechem na twarzy oświadczyła mi, że na zmianę wizy jest już za późno i muszę dać sobie z tym problemem radę.

I dałem sobie radę! Granicę NRD-RFN przekraczałem o północy w Helmstedt. Strażnik z zachodnich Niemiec po sprawdzeniu dokumentów kazał mi się natychmiast spakować i opuścić wagon. Kiedy zjawił się ponownie po sprawdzeniu innych przedziałów, był bardzo zdziwiony, że nie mam zamiaru wykonać jego polecenia.

Zagrałem va banque: „Jadę na najsilniejszy turniej szachowy świata do Dortmundu jako gość honorowy Polskiego Związku Szachowego na zaproszenie kanclerza Helmuta Schmidta, który jest patronem tej imprezy” – wykrztusiłem jednym tchem. Zauważyłem konsternację na twarzy Niemca. Spojrzał mi bacznie w oczy i po chwili oddał paszport. W ten sposób nielegalnie wjechałem na teren RFN za akceptacją państwowego urzędnika!

Gdy opowiadałem o tym za kilka godzin dyrektorowi  turnieju Klausowi Neumannowi, to dopiero uwierzył w tę historię po pokazaniu paszportu. Skwitował to krótko: „Nie ma już u nas niestety porządku”.

Pojedynek szachowy z żoną Hannelore, zwaną Loki

Helmut Schmidt w czasie partii turniejowej

kw.
22

Ukazał się kolejny numer pisma dla szachistów zajmujących się grą korespondencyjną Fernchachpost 3-2012 z moim artykułem teoretycznym.

kw.
22

Pozycja 6

Mat w 3 posunięciach

Rozwiązanie jest w komentarzu

kw.
21

Miesięcznik „Szachy” pod redakcją Władysława Litmanowicza był pismem popularyzującym grę w szachy.  Nie było w nim artykułów z teorii debiutów, a tego właśnie brakowało ambitnym szachistom. Te braki uzupełniano w różnych małych publikacjach, które były wydawane najczęściej przez Okręgowe Związki Szachowe.

Komisja Szachowej Gry Korespondencyjnej przy Polskim Związku Szachowym w swoich biuletynach informacyjnych zamieszczała też różne materiały analityczne. Przez jakiś czas ukazywał się „Komunikat KSzGK PZSzach”, w którym publikowano komentowane partie, artykuły teoretyczne, kombinacje, końcówki itd. Redaktorem był Stanisław Kania. Ja prowadziłem część szachową, komentowałem partie, opracowywałem artykuły z teorii otwarć itd. Udało mi się wciągnąć do współpracy nawet byłych mistrzów Polski Jerzego Kostro i Krzysztofa Pytla.

Poziom tych materiałów był dość wysoki. Świadczy o tym fakt, że ich stałymi czytelnikami byli m.in. mistrzowie międzynarodowi Jacek Bednarski i Romuald Grąbczewski. Nie pamiętam dokładnie, jak długo ukazywały się te materiały w tej formie. Mam tylko kilka egzemplarzy z lat 1974 – 1975.

 

 

 

 

kw.
21

Dzisiaj zakończyły się mistrzostwa Polski do lat 12 i 14, które zostały rozegrane w Solinie w ramach I Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży w Sportach Umysłowych.

Mistrzami kraju zostali:

Kamil Kozioł do 12 lat
Radosław Gajek do 14 lat

Julia Antolak do 12 lat
Mariola Woźniak do 14 lat

Zwycięzcom serdecznie gratulujemy! Miejmy nadzieję, że z tej grupy wyłonią się przyszłe arcymistrzynie i arcymistrzowie godnie reprezentujący nasz kraj w ważnych światowych rozgrywkach!

Fotografie udostępnił Marek Szkrzypczak – dziękujemy!

Kamil Kozioł

Radosław Gajek

Julia Antolak

Mariola Woźniak

Strona turnieju

Transmisja grupy do lat 12
Transmisja grupy do lat 14

Wyniki – juniorzy do lat 12
Wyniki – juniorzy do lat 14

Wyniki – juniorki do lat 12
Wyniki – juniorki do lat 14

Dyskusja na temat OOM

 

kw.
20

We wstępie autor m.in. pisze: Książka nie jest wymierzona w konkretne osoby. Jest natomiast aktem oskarżenia skorumpowanych i pełnych hipokryzji elit PRL, III i IV RP oraz zakłamanej części hierarchii Kościoła. Starałem się przedstawić jedynie fakty, bez uzurpowania sobie prawa do oceny moralnej opisywanych bohaterów…

/////////////////////////////

Znakomita książka Leszka Szymowskiego zawiera 478 stron i XVII rozdziałów. Kosztuje 39.90 zł i można ją zamówić w wydawnictwie Penelopa.

Zapraszam do lektury!

 

 

 

 

kw.
19

Zadanie 10

Białe zaczynają i wygrywają

Rozwiązanie jest w komentarzu

kw.
18

„Quo vadis… – raz jeszcze!” jest już na mojej stronie.

Często jestem pytany o to, dlaczego opublikowałem „Quo vadis polskie szachy?”. Czy nie można było tych problemów załatwić we własnym gronie? Oczywiście miałem taki zamiar, ale osoby odpowiedzialne za działalność Akademii Młodzieżowej wcale nie miały ochoty podjąć ze mną dyskusji. Nie zaakceptowano też mojej działalności szkoleniowej z Wojtaszkiem i innymi juniorami.

Oliwy do ognia dolał sam ówczesny prezes Polskiego Związku Szachowego Przemysław Gdański, który podobnie nie znalazł dla mnie czasu na rozmowę. Byłem w Warszawie prawie tydzień. Chciałem zreferować mu tę kwestię i zwrócić uwagę na niebezpieczeństwo jakie może grozić w przyszłości polskim szachom, jeśli zdolna młodzież nie będzie miała stałej opieki trenerskiej. 2-3 sesje na Akademii w ciągu roku to za mało, aby wykształcić renomowanych zawodników. A taki chyba cel ma Akademia Młodzieżowa? Ale Przemysław Gdański nie miał ochoty na dysputę ze mną!

A teraz Mateusz Bartel na swoim blogu porusza kwestię młodzieży „Gdzie się podziali zdolni juniorzy?”. Tego problemu nie byłoby, gdyby 10 lat temu doszło do wspólnych konsultacji i do uzgodnienia jakieś optymalnej koncepcji szkoleniowej. Ale tego nikt nie chciał. Dowodzą o tym moje liczne artykuły w polskiej prasie fachowej i prywatna korespondencja.

Ale co robi obecnie w kierunku szkolenia Polski Związek Szachowy? W drugim numerze związkowego pisma „MAT“ 2011 roku prezes Tomasz Sielicki w artykule „Pełzająca rewolucja“ m.in. napisał: „Przyglądamy się także Młodzieżowej Akademii Szachowej, będącej ogromnie wartościową spuścizną Prezesa Żemantowskiego. Przez wiele lat przyczyniała się ona do naszej siły w sporcie młodzieżowym, ale być może po 10 latach ona także wymaga odświeżenia i unowocześnienia“.

W ostatnim numerze tegorocznego MATa na 37 stronie Wojciech Zawadzki stwierdził, że w Akademii panuje stagnacja. Wiem z innych źródeł, że są dalej narzekania na jej działalność. Czyli przez ostatnie 10 lat nic się nie zmieniło. Więc nie dziwmy się, że nasza młodzież gra coraz słabiej.

Przyznam się, że nie wierzę w żadne reformy w szkoleniu polskiej młodzieży tak długo, jak Akademia Młodzieżowa będzie kierowana przez Marka Matlaka!

Ktoś zwrócił mi uwagę, że zbyt często piszę o problemach szkoleniowych Akademii Młodzieżowej. Robię to z pełną świadomością. Blog odwiedzają systematycznie nowe „twarze”. Wszyscy powinni znać sytuację w polskich szachach!