Archiwum kategorii ‘Szkolenie’

Wrz
27

Kontynuacja odcinka 123

Artur Czyż jest trenerem oraz dyrektorem czołowego klubu szachowego w kraju  Polonii Wrocław.

Przeprowadzona rozmowa dotyczy działalności klubu w szerokim zakresie: szkolenia, sukcesów oraz dalszych zamierzeń sportowo-organizacyjnych.

///////////////////////////////

(JK)Jaki cel ma klub: szkolenie dzieci, młodzieży, starszych? 

Jako osoba kierująca szachową Polonią jestem rozliczany z medali, z  tego co udało się osiągnąć, a czego nie, ale są to rzeczy bardziej krótkoterminowe, nazwałbym je w szachowej terminologii „taktycznymi”. Odpowiadając na to pytanie, wolałbym powiedzieć jednak o czymś innym. Naszym głównym celem, choć dosyć ogólnie sformułowanym, jest nauczenie jak największej ilości dzieci gry w szachy. Może to truizm, ale tak myślę: najważniejsze jest to, iż szachy wnoszą wiele pozytywnych wartości w kształtowanie młodego człowieka. Rozwijają umysł, uczą rywalizacji, odpowiedzialności, pokory. Sprawiają, iż nasze dzieci stają się mądrzejsze. Przytoczę tu słowa właściciela i sponsora szachowej Polonii Pana Andrzeja Dadełło: „Mądre dzieci to mądre społeczeństwo”.  Nic dodać, nic ująć.

(JK)W jakich grupach wiekowych prowadzi się zajęcia?

W klubie mamy bardzo szeroką podstawę piramidy szkoleniowej. Zajęcia prowadzimy już u dzieci w wieku przedszkolnym. Na chwilę obecną jesteśmy obecni w kilkunastu takich placówkach i uczymy ponad tysiąc maluszków! Trzeba pamiętać, iż na tym etapie przede wszystkim zapoznajemy dzieci z szachami. Podczas takich zajęć nasi instruktorzy starają się zaciekawić dzieci szachami, ale też wyłonić talenty i złapać kontakt z rodzicami. Następnie takie dzieci otrzymują zaproszenie do przyjścia na zajęcia do grup początkujących w klubie.

Na wyższym etapie wtajemniczenia szachowego (musi minąć etap podstawiania, dla mnie to około IV kat.) dzielimy dzieci na grupy według siły gry. Taka grupa jest podstawową dla danego zawodnika. Oczywiście, dziecko może też przychodzić na zajęcia dla silniejszej grupy (po konsultacji z trenerem). Ponieważ naszym głównym partnerem w szkoleniu dzieci jest MDK Fabryczna, to także tam dzieci mogą uczęszczać na zajęcia. Tematy zajęć w klubie są znane z dużym wyprzedzeniem i w pewien sposób łączą się ze sobą. Po zajęciach dzieci otrzymują materiały szkoleniowe na temat tego, co było przerabiane na zajęciach.

Zadaniem zajęć grupowych jest ogólna nauka gry. Debiuty oczywiście są omawiane, ale przy okazji, np. omawiając jakąś strukturę pionową. I nie chodzi o to, że trenerzy lekceważą debiuty, tylko o to, że szczegółowo powinny być one omawiane na innego rodzaju zajęciach.

Z dwóch najsilniejszych grup wyłaniamy trzyosobowe podgrupy (uczestników dobieraliśmy m.in. pod względem charakteru gry). Są to już dzieci, które uczestniczą we współzawodnictwie sportowym. Można powiedzieć, iż część z nich to już wyczynowcy. Te zajęcia są bardziej ukierunkowane pod charakter zawodników, a trenerzy więcej też pracują z nimi nad debiutami. 

W klubie kładziemy też nacisk, by juniorzy, którzy zdecydują się na wyczyn, mieli trenerów indywidualnych. Uważam, że zajęcia z takim trenerem powinny być ukierunkowane na poznawanie debiutów i analizę własnych partii oraz poprawianie mankamentów swojej gry. Debiut jest bardzo ważnym aspektem partii, każde dziecko jest inne i siłą rzeczy musi mieć repertuar dobrany do swojego charakteru i możliwości. Matowanie gońcem i skoczkiem doskonale przedstawi nasz instruktor na zajęciach ogólnych. 

(JK)Kto zajmuje się szkoleniem?

Szkoleniem w naszym klubie zajmują się zarówno instruktorzy, którzy pracują z dziećmi już wiele lat, jak Michał Mamczar, Zbigniew Niemiec, Jakub Żeberski oraz Mirosław Perdek (zwany GRANDE TRENEIRO), jak również Ci młodzi, ale zdolni, którzy uczą się od starszych kolegów (Paulina Cagara, Alicja Stankiewicz, Maciej Świcarz, Krzysztof Kolasiński, ja). Często też w procesie szkolenia współpracujemy z innymi instruktorami.. Staram się, by nasza kadra cały czas się doszkalała. Jeżeli jest możliwość, to chętnie organizujemy konsultacje z doświadczonymi trenerami (np. Michail Kislov, Wojciech Moranda).

(JK)Czy takiego zdania są inni trenerzy? 

Ogólnie z trenerami, instruktorami spieram się o różne rzeczy – spory te mają charakter konstruktywnej dyskusji. Na przestrzeni lat dyskutujemy co zrobić, by było lepiej, by nasze szkolenie było bardziej efektywne. W szczegóły wdawać się nie będę. Ogólnie wnioski z naszych dyskusji staramy się wcielać w życie.

(JK)Kiedy odbywają się zajęcia i po ile godzin?

Różnie. W grupach początkujących rodzice umawiają się z instruktorami na konkretne godziny i dni tygodnia. Czasem jest to godzina, czasem dwie. Wiąże się to z faktem, iż zajęcia dla takich grup prowadzimy w godz. od 14 do 19. Zdarza się, że na takich zajęciach jest 7 osób, a są też zajęcia, na które przychodzą 2 osoby. To nasz Pan Michał układa to z rodzicami tak, by wszystko miało ręce i nogi. W grupach sportowych zajęcia trwają raz w tygodniu 2 godziny. Oprócz zajęć w klubie, dzieci mają też możliwość korzystania z zajęć w MDK Fabryczna, gdzie uczy pan Zbigniew Niemiec oraz IM Jakub Żeberski. Jeżeli dziecko chce, to będzie mogło tak zorganizować sobie plan, żeby mieć 3-4 razy w tygodniu po 2 godziny zajęć. Większość dzieci ma także trenera indywidualnego. Można powiedzieć, że średnio wygląda to tak: 2 razy w tygodniu zajęcia grupowe i dwa razy w tygodniu zajęcia z trenerem indywidualnym. Oczywiście jest to średnia i niektórzy zajęcia mają nawet przez sześć dni w tygodniu, a inni przez dwa. Wiele zależy od chęci.

(JK)Największe sukcesy indywidualne i drużynowe klubu.

Trudno wybrać ten jeden „naj”. Na pewno największym sukcesem w szachach drużynowych seniorów jest zdobycie Drużynowego Mistrza Polski w 2014 roku. Jolanta Zawadzka oraz Mariola Woźniak reprezentowały Polskę podczas Olimpiady Szachowej, na której polska reprezentacja zdobyła srebro. Mateusz Bartel indywidualnie zdobył brązowy medal ME w 2015 roku, oraz przyczynił się do zdobycia brązu w tegorocznych Drużynowych Mistrzostwach Świata. Ponadto nasi seniorzy zdobywają rokrocznie medale na Mistrzostwach Polski.

W szachach juniorskich kilkukrotnie zdobyliśmy Drużynowe Mistrzostwo Polski, a nasza młodzież każdego roku zdobywa „worek” medali na mistrzostwach kraju w swoich kategoriach wiekowych, wygrywając także klasyfikację we współzawodnictwie dzieci i młodzieży. Największym sukcesem było jednak zdobycie tytułu Mistrza Świata do lat 20 przez Darka Świercza. Nikt tego sukcesu w Polsce nie powtórzył. Warto odnotować tegoroczne sukcesy Katarzyny Dwilewicz (srebro na MEJ D18) oraz Szymona Gumularza (brąz na MŚ C16). 

(JK)Czy klub posiada bibliotekę szachową dostępną dla wszystkich członków?

Nie posiadamy takiej biblioteki, jednak wielu naszych uczniów wypożycza literaturę szachową od swoich trenerów, którzy mają bardzo duży jej zasób.

(JK)Jakie zadania ma Pan do wykonania w klubie?

Tych zadań jest mnóstwo, począwszy od takich rzeczy, jak przygotowanie i pilnowanie budżetu. Jako spółka z o.o. oraz część większej korporacji mamy też większe wymagania w tym zakresie. Wszystko musi się zgadzać. Innymi zadaniami jest koordynacja pracy instruktorów, pilnowanie wynagrodzeń, organizacja wyjazdów na zawody czy też samych zwodów. Nie wspomnę tu o osobnych projektach klubu, jakimi była np.: organizacja Mistrzostw Europy w Legnicy czy we Wrocławiu. Głównie odpowiadam za to, by klub sprawnie funkcjonował od strony organizacyjnej, w czym świetnie pomagają mi na co dzień szachista IM Kamil Stachowiak oraz liczny zespół. W ramach grupy kapitałowej pomagają nam także działy: prawny, marketingu, księgowy, kadr oraz niezastąpiony rzecznik prasowy Tomasz Brusiło.

///////////////////////////////

Dziękuję za wywiad z życzeniami dalszej owocnej pracy w popularyzacji piękna królewskiej gry na terenie Wrocławia oraz na Dolnym Śląsku!

 

Wrz
21

Kontynuacja odcinka 122

//////////////////////////////////

Wiceprezes Włodzimierz Schmidt podkreślił, że słabe przygotowanie debiutowe jest problemem zarówno czołówki kobiet, jak i mężczyzn i zadeklarował gotowość nadzorowania pracy konsultanta debiutowego kadry kobiet i mężczyzn (Protokół z zebrania zarządu Warszawa, biuro PZSzach, Al. Jerozolimskie 49, 27 października 2012 r. godz. 10.00-18.00).

//////////////////////////////////

Arcymistrzyni Monika Soćko w Macie 4-2017: „ …brakuje nam przygotowania debiutowego na światowym poziomie. Ukrainki, Rosjanki, Amerykanki, Hinduski czy Chinki mają świetne przygotowanie debiutowe, które jest na poziomie męskim arcymistrzowskim. Nam tego brakuje. Gdy gramy bezpośrednio z nimi, to staramy się uciekać w jakieś boczne warianty, co nie jest dobre. Dlatego przydałaby się pomoc ze strony jakiegoś arcymistrza wykwalifikowanego debiutowo”. 

//////////////////////////////////

Powszechnie znana jest taka teoria, że dzieci mają zadziwiającą zdolność przyswajania wiedzy. Uczą się szybciej niż dorośli, a ich mózg, który dopiero się kształtuje, chłonie wiedzę w łatwy i wyjątkowo efektywny sposób.

Dlatego istotne jest, aby naukę szachów zacząć od najmłodszych lat w prawidłowy sposób!

Znakomita radziecka szkoła szachowa głosiła, że najważniejszym stadium partii jest właśnie debiut!

//////////////////////////////////

Borys Gelfand  wicemistrz świata w 2012 roku: Byłem wychowany, że debiut to najważniejsza część partii i trzeba go wygrać. Dlatego muszę silnie obciążać mózg. 

//////////////////////////////////

Nauka początkowej fazy gry uczy bowiem dzieci ważnych zasad: Obie strony muszą szybko rozwijać swoje siły i uplasować figury na korzystnych placówkach. Jeśli jedna ze stron uzyska wcześniej przewagę pozycyjną lub materialną, to przeciwnikowi będzie trudno odrobić te straty w grze środkowej. Do końcówki może w ogóle nie dojść.

Pracując nad debiutami i wzorcowymi partiami poznajemy przecież podstawy gry pozycyjnej: silne i słabe pola, typowe struktury pionkowe, aktywność figur, znaczenie otwartych linii i diagonali oraz podstawy gry taktycznej: typowe motywy kombinacyjne, metody ataku na króla itd.

Tę ogólną wiedzę można oczywiście zdobyć w podręcznikach, np. Max Euwe: „Ocena pozycji i planowanie” (RM 2007). Jednakże można zająć się tymi problemami w trakcie studiowania jakiś debiutów. M.in. te motywy gry pozycyjnej i taktycznej omówiłem w mojej książce „Atak królewsko-indyjski” (RM 2017).

Należy też zdawać sobie sprawę z tego, że praca z otwarciami jest twórcza i pomaga rozwinąć wiele pozytywnych cech oraz umiejętności, takich jak wytrwałość w szukaniu nieznanych dróg oraz doskonaleniu zdolności analitycznych.

Inspiruje też do nieustannego poznawania nowych pozycji w grze środkowej, które są ściśle związane z wieloma otwarciami. Ponadto często zmusza nawet do zajmowania się różnymi końcówkami, które wynikają w toku analizy wielu sytuacji w początkowym stadium gry.

Rzecz jasna bardzo ważne jest szybkie poznanie elementarnych końcówek, o czym pisałem w mojej książce „Szachy dla przyszłych mistrzów”, np. link.

Zadaniem trenera jest wzbudzenie u podopiecznych zainteresowanie grą w szachy. Jednakże nie osiągnie się tego trenując tylko końcówki. Dzieci muszą mieć radość z odniesionych zwycięstw, szczególnie na początku ich „przygody” z królewską grą. To jest przecież motywacją do dalszego zajmowania się szachami!

Dlatego trzeba im szybko przygotować jakieś repertuary debiutowe, aby uczniowe mogli z sukcesem rozgrywać swe pojedynki! O tej kwestii trzeba ciągle przypominać, gdyż w Polsce są nadal doradcy, dla których wczesna nauka debiutów jest jakimś „złem”! 

Wrz
07

Kontynuacja odcinka 120

Tak jak pisałem w poprzedniej części, nikogo nie zmusi się do „męczącego treningu”, ale powinno pomóc się tej młodzieży, która jest gotowa zająć się intensywnym szkoleniem.

W połowie 1977 roku, z inicjatywy  ówczesnego prezesa Okręgowego Związku Szachowego Eugeniusza Iwanowa, powstał w Częstochowie „Szachowy Ośrodek Metodyczno-Szkoleniowy”.

Mnie zaproponowano stanowisko trenera. Byłem praktycznie trenerem-konsultantem. Przyjeżdżałem do Częstochowy na weekendy i rozwiązywałem wszystkie problemy, które nurtowały moich podopiecznych. Dostarczałem też materiały szkoleniowe, pomagałem im w przygotowaniu repertuaru debiutowego itd. Wszyscy reprezentowali barwy klubu „Skra-Komobex” Częstochowa.

Młodzież była bardzo ambitna i w szybkim tempie czyniła wyraźnie postępy. W konkurencji indywidualnej i zespołowej juniorzy byli najlepsi w kraju. Liderem był Roman Tomaszewski, który wygrał w Jeleniej Górze w 1978 roku silny międzynarodowy turniej młodzieżowy. Reprezentował dwukrotnie nasz kraj w mistrzostwach świata juniorów (1978 – Graz i 1979 – Skien).

W 1979 roku w rozgrywkach II ligi ta młoda drużyna (średnia wieku 19.5) zajęła w swej grupie pierwsze miejsce i awansowała do I ligi. Był to pierwszy przypadek w historii polskich szachów, że w grupie najlepszych ekip znalazła się drużyna juniorów. W drużynowych mistrzostwach Polski seniorów w Jaszowcu w 1980 roku ten młody zespół zajął 5 miejsce.

W Częstochowie ceniono te sukcesy. W plebiscycie „Gazety Częstochowskiej” znalazłem się dwukrotnie (1979 i 1980) w piątce najlepszych trenerów w częstochowskim sporcie.

Próbowałem tym wydarzeniem zainteresować redaktora naczelnego miesięcznika „Szachy”. Zaproponowałem napisanie artykułu o funkcjonowaniu punktu szkoleniowego w Częstochowie i wynikające z tego korzyści dla polskich szachów. Władysław Litmanowicz odmówił, tłumacząc się brakiem miejsca na tego typu informacje.

W 1978 roku zostałem trenerem kadry. Przedstawiłem zarządowi swoją działalność w  Częstochowie. Moja propozycja organizacji podobnych ośrodków szkoleniowych na terenie kraju pod egidą Polskiego Związku Szachowego nie znalazła jednakże akceptacji ówczesnych władz PZSzach.

Wielka szkoda! Moim zdaniem działalność takich punktów szkoleniowych mogłaby przyczynić się znacznie do wzrostu ogólnego poziomu gry polskiej młodzieży.

Po latach przypomniał o „Częstochowie” Piotr Kaczorowski na swojej stronie:

Pracował też przez kilka lat z młodzieżą klubu Skra Częstochowa, czego efektem było pojawienie się całej plejady mistrzów międzynarodowych: braci Sygulskich, Romana Tomaszewskiego, Tomasza Giżyńskiego, mistrzów FIDE Jacka Flisa i Tadeusza Karpika. Może kogoś pominąłem, to było tak dawno. Młodzi chłopcy wygrali pierwszą ligę juniorów i niewiele brakowało, by w tym samy składzie wygrali także pierwszą ligę seniorów. Wybitni dowódcy z Legionu i Maratonu o mało nie dostali zawału serca. Jerzy Konikowski trenował także kadrę juniorów, dla której wydawał biuletyny szkoleniowe. Zawierały one nie tylko analizy teoretyczne, ale także bardzo porządnie komentowane partie czołowych juniorów, głównie z Częstochowy.  

Źródło: link.

Po moim wyjeździe z Polski w 1981 roku nie znaleziono następcy na moje miejsce i ośrodek w Częstochowie w krótkim czasie zawiesił bezpowrotnie swoją działalność.

Więcej: link.

 

 

 

 

Sie
13

Kontynuacja odcinka 118

Ogólna definicja trenera szachowego brzmi: Jest to osoba zajmująca się szkoleniem swoich podopiecznych (także grup) i jego nadrzędnym celem jest przekazanie odpowiedniej wiedzy w zakresie strategii, taktyki, gry końcowej i teorii debiutów. Powinien posiadać umiejętność zmobilizowania swych uczniów do pracy samoszkoleniowej.

Ważną cechą trenera jest zdolność wykrywania niedoskonałości w grze szkolonych i następnie znalezienie prawidłowej drogi w celu zlikwidowania tych słabych punktów oraz oczywiście zaproponowanie nowych rozwiązań.

Trener może przygotowywać zawodnika przez dłuższy okres, w trakcie określonego turnieju, czy nawet przed jakąś partią. Często spełnia funkcję sekundanta i wtedy jego praca polega głównie na przygotowaniu debiutowym oraz wykrywaniu mankamentów w repertuarze potencjalnych przeciwników.

Trener musi być obiektywny w swej pracy i w sposób uczciwy oceniać umiejętności swych podopiecznych. Nie może stosować metod: „cukrowania” czy „głaskania po główce” w sytuacjach, gdy taka ocena nie ma nic wspólnego z prawdą i wprawia podopiecznego tylko w stan nieuzasadnionego „samouwielbienia”.

W mojej wieloletniej pracy szkoleniowej nie było taryfy ulgowej i zawsze starałem się rzetelnie oceniać poziom wyszkolenia i następnie możliwości sportowych zawodniczek oraz zawodników, co narażało mnie często na sprzeciw „obrażonych”. Niestety nie wszyscy chcą znać prawdę o swej grze. Wygrywają zwykle ci szkoleniowcy, którzy wszelkie niepowodzenia swych podopiecznych tłumaczą przejściowym spadkiem formy.

Podobnie w działalności publicystycznej zamieszczałem pouczające partie i na ich bazie starałem się wyjaśniać błędy popełniane nawet przez naszą czołówkę. Większość porażek wynikała właśnie ze słabego przygotowania debiutowego!

Moi oponenci oskarżali mnie o to, że się cieszę z polskich klęsk. Bzdura! Jako trener zwracam uwagę na problemy wyszkolenia i w moich komentarzach omawiam te kwestie.

Wiadomo, że z porażek można wyciągnąć bardzo istotne wnioski i następnie poprawić wszelkie mankamenty w grze! I taki był i jest nadal cel moich krytycznych publikacji!

Kieruję się pewną mądrością życiową:

Nie oczekuję, aby wszyscy akceptowali moje poglądy, ale nie dam sobie odebrać prawo być sobą!

Cieszę się bardzo, że poruszane przeze mnie od wielu lat problemy o wyszkoleniu naszych kadr  zgadzają się w 100% z wypowiedziami legend polskich szachów!

//////////////////////////////////

Wiceprezes Włodzimierz Schmidt podkreślił, że słabe przygotowanie debiutowe jest problemem zarówno czołówki kobiet, jak i mężczyzn i zadeklarował gotowość nadzorowania pracy konsultanta debiutowego kadry kobiet i mężczyzn (Protokół z zebrania zarządu Warszawa, biuro PZSzach, Al. Jerozolimskie 49, 27 października 2012 r. godz. 10.00-18.00).

//////////////////////////////////

Arcymistrzyni Monika Soćko w Macie 4-2017: „ …brakuje nam przygotowania debiutowego na światowym poziomie. Ukrainki, Rosjanki, Amerykanki, Hinduski czy Chinki mają świetne przygotowanie debiutowe, które jest na poziomie męskim arcymistrzowskim. Nam tego brakuje. Gdy gramy bezpośrednio z nimi, to staramy się uciekać w jakieś boczne warianty, co nie jest dobre. Dlatego przydałaby się pomoc ze strony jakiegoś arcymistrza wykwalifikowanego debiutowo”. 

 

 

Sie
09

Kontynuacja odcinka 117

Arcymistrzyni Monika Soćko podkreśliła mocno w wywiadzie w „Macie” (Nr 4 – 2017) znaczenie dobrze opracowanego repertuaru debiutowego. Jednym słowem potwierdza to, o czym ja piszę już od wielu lat i polecałem swoim podopiecznym w mej działalności szkoleniowej.

Nie tylko. Także w pracy publicystycznej. Opublikowałem wiele monografii debiutowych w Niemczech, USA i Włoszech, ale szczególnie cenię sobie moją działalność w tej kwestii w Polsce.

W okresie czerwiec 1998-wrzesień 1999 ukazywał się pod moją redakcją „Kwartalnik Teoretyczny” poświęcony teorii debiutów jako dodatek do miesięcznika „Panorama Szachowa”. Moim ambitnym planem była publikacja ciekawych i polemicznych artykułów o otwarciach szachowych.

Kwartalnik miał pozytywne recenzje. W każdym numerze o objętości około 50 stron publikowaliśmy interesujące teksty i analizy. Mimo tego było zbyt małe zainteresowanie czytelników i ukazało się w sumie tylko pięć numerów.

Wiem z własnych wieloletnich doświadczeń trenerskich, że intensywne studiowanie teorii debiutów nigdy nie cieszyło się większym zainteresowaniem wśród szachistek i szachistów w Polsce. Dlatego jesteśmy często świadkami bolesnych porażek naszych kadr już w fazie początkowej partii. Szczególnie to widać w konfrontacji z czołówką europejską i światową. Dlatego moją intencją było zwrócenie na to uwagi większej rzeszy zawodniczek i zawodników.

http://www.blog.konikowski.net/2012/11/20/kwartalnik-teoretyczny/

Jeszcze w czasach PRL byłem autorem kilku tematowych publikacji:

http://www.blog.konikowski.net/2011/08/04/male-publikacje/

Wydałem też kilka książek:

http://www.blog.konikowski.net/2011/10/15/gram-1-e4/

http://www.blog.konikowski.net/2011/10/18/g2-g3-w-obronie-krolewsko-indyjskiej-czesc-1-i-2/

http://www.blog.konikowski.net/2011/11/09/szybki-kurs-debiutow/

http://www.blog.konikowski.net/2011/11/13/gambit-wolzanski-system-z-5-b6-a57/

http://www.blog.konikowski.net/2011/11/17/szybki-kurs-debiutow-w-praktyce/

http://www.blog.konikowski.net/2013/02/05/ciekawostki-debiutowe-czesc-1/

http://www.blog.konikowski.net/2017/03/16/atak-krolewsko-indyjski/

Książka „Szybkie zwycięstwa” zawiera przegląd wszystkich debiutów na bazie efektownych 204 partii z lat 1963-2008, które trwały nie dłużej niż 25 posunięć. Składa się z dwóch części. Najpierw są diagramy, które ilustrują krytyczny moment w partii. Zadaniem czytelnika jest znalezienie właściwej drogi do zwycięstwa. Część druga to partie, których numeracja odpowiada kolejności diagramów. Tutaj można sprawdzić poprawność swych analiz. Książkę można więc także potraktować jako testy w zakresie taktyki szachowej.

http://www.blog.konikowski.net/2011/12/11/szybkie-zwyciestwa/

Jestem też autorem poradnika dla młodzieży „Szachy dla przyszłych mistrzów”. Napisałem go specjalnie dla zdolnej polskiej młodzieży z aspiracjami sportowymi, która zdobyła już podstawową wiedzę o grze w szachy i chce poznać bliżej tajniki fachowego treningu. We wstępie zaznaczyłem, że głównie starałem się w niej wyjaśnić istotne mechanizmy składające się na prawidłowe szkolenie oraz znaczenie teorii debiutów we współczesnych szachach wyczynowych!

http://www.blog.konikowski.net/2015/12/14/szachy-dla-przyszlych-mistrzow-1/

Oprócz tego opublikowałem szereg artykułów teoretycznych w zakresie debiutów w różnych krajowych wydawnictwach, np. „Caissa”, „Magazynie Szachista”, „Szachy-Chess” i „Przeglądzie Szachowym”. Do dnia dzisiejszego kontynuuję tę tematykę w „Panoramie Szachowej”.

Mimo tak wielkiego zaangażowania się dla dobra polskich szachów wyczynowych, spotykam się ciągle z chamskimi atakami ze strony niektórych zawodników, trenerów i działaczy Polskiego Związku Szachowego. Dlaczego tak się dzieje? Spróbuję to wyjaśnić w następnych odcinkach!

 

 

 

 

 

Sie
05

Kontynuacja odcinka 116

To „głaskanie po główce” wrosło już tak mocno w życie polskich szachów wyczynowych, że każda rzetelna ocena gry naszych kadr jest traktowana jako „zamach” na nasze szachy.

Mnie już od dawna oskarża się o obrażanie krajowych szachistów i jakieś bliżej nieokreślone manipulacje dlatego, że wielokrotnie w swoich komentarzach wskazywałem na słabości w grze naszej czołówki. Dlaczego miałbym pisać, że wszystko jest super, kiedy tak nie jest? Obowiązkiem każdego trenera jest zwracanie uwagi na mankamenty w grze zawodniczek i zawodników oraz udzielanie praktycznych rad.

Ocena arcymistrzyni Moniki Soćko: „ …brakuje nam przygotowania debiutowego na światowym poziomie. Ukrainki, Rosjanki, Amerykanki, Hinduski czy Chinki mają świetne przygotowanie debiutowe, które jest na poziomie męskim arcymistrzowskim. Nam tego brakuje. Gdy gramy bezpośrednio z nimi, to staramy się uciekać w jakieś boczne warianty, co nie jest dobre. Dlatego przydałaby się pomoc ze strony jakiegoś arcymistrza wykwalifikowanego debiutowo”. 

odnosi się w dużej mierze do naszej czołówki i wielkie brawa za odwagę tej wypowiedzi! Jestem przekonany, że autorytet arcymistrzyni i to, że jest kobietą ochroni ją przed niewybrednymi atakami ze strony tych, którzy są innego zdania!

Dlatego obecne władze PZSzach powinny niezwłocznie przystąpić do działania we właściwym kierunku i w pierwszym rzędzie opracować program szkoleniowy dla członków naszych kadr w zakresie „Otwarcia i przygotowanie optymalnego repertuaru debiutowego”!

Jednocześnie nastał już czas, aby wreszcie brać przykład z innych dyscyplin sportu, gdzie nie ma tej agresji w stosunku do tych trenerów, którzy uczciwie przekazują swoją wiedzę i doświadczenia zawodniczkom i zawodnikom w celu poprawy ich gry.

Wprowadźmy zatem prawdziwy rygor treningowy i rozliczajmy członków kadr za ich wyniki! Nie „głaskajmy po główkach” tych, co lekko podchodzą do szkolenia i tych, co wpadają w euforię po wygraniu średniej klasy turnieju!

Działajmy wreszcie w kierunku wyszkolenia zawodniczek i zawodników światowego formatu! Nie pochwalajmy przeciętności! Wymagajmy i rozliczajmy rzetelnie nasze kadry, niezależnie od dotychczasowych zasług! 

Jan Przewoźnik we wstępie do książki „Złoto dla Polski” INTEGRACJA – Gorzów Wlkp. 2004: napisał m.in. „Nastawienie – jako gotowość zawodnika do wykonania określonej pracy. Nastawienie … takie jak: „mierzyć tylko w złoto!” Wzorcowy przykład takiej postawy zademonstrował przed laty Hubert Wagner, trener reprezentacji Polski w siatkówce. Oto jego słowa:

„Wymagam posłuszeństwa i pracy. Będzie ona twarda i ciężka, jak nigdy nie było dotąd, i nikt nic może liczyć na wyjątkowe przywileje. I starzy, i nowi będą musieli dać z siebie wszystko. W zamian   za to obiecuję sławę i sukcesy. Nie interesują mnie punktowane miejsca i osiągnięcia połowiczne. Jedynie czego pragnę, to zwycięstwa w imprezach najważniejszych – Mistrzostwa Świata i na Olimpiadzie. Jeżeli ktoś nie czuje się na siłach, jeżeli nie wierzy w siebie i we mnie – niech powie natychmiast. Rozejdziemy się jak przyjaciele. Natomiast z raz obranej drogi zboczyć nie będzie można. Kto się zdecyduje – musi wytrwać do końca. Do ostatecznego zwycięstwa (Botwina, Starosta: Mentalne wspomaganie sportowców, 2002 s. 279)”.

 

 

 

Lip
28

Kontynuacja odcinka 112

W wpisie podkreśliłem, że pismo Polskiego Związku Szachowego „Mat” pod redakcją Pawła Dudzińskiego jest periodykiem szachowym, który stał się ciekawą lekturą dla odbiorców wszystkich klas. Dokładnie, w odniesieniu do przeszłości, nie ma tutaj haseł w stylu „w polskich szachach jest wszystko cacy”, lecz są publikowane także teksty polemiczne obrazujące prawdziwe problemy naszych szachów.

Aby uzyskać ten efekt, redaktor naczelny przeprowadza wywiady ze znanymi osobami naszego środowiska, którym zadaje „podchwytliwe” pytania.

W najnowszym numerze „Mata” (4 (68) 2017 została „przepytana” liderka polskich szachów Monika Soćko.

Mnie szczególnie zainteresowała wypowiedź o roli Marka Matlaka w reprezentacji żeńskiej. Ta kwestia była wielokrotnie omawiana na blogu i różnych moich artykułach w krajowej prasie fachowej. Już w tekście „Gorzka Prawda” (Szachy-Chess 76/76 2002) zwróciłem uwagę na to, że nasz wielki talent Iweta Radziewicz ma niewłaściwie dopasowany repertuar debiutowy do stylu gry, co hamuje szachowy rozwój arcymistrzyni.

Mimo upływu wielu lat, problem dobrego przygotowania debiutowego istnieje do dnia dzisiejszego!

Sama arcymistrzyni potwierdziła ten stan:

„ …brakuje nam przygotowania debiutowego na światowym poziomie. Ukrainki, Rosjanki, Amerykanki, Hinduski czy Chinki mają świetne przygotowanie debiutowe, które jest na poziomie męskim arcymistrzowskim. Nam tego brakuje. Gdy gramy bezpośrednio z nimi, to staramy się uciekać w jakieś boczne warianty, co nie jest dobre. Dlatego przydałaby się pomoc ze strony jakiegoś arcymistrza wykwalifikowanego debiutowo”. 

Ciekawe jak długo jeszcze będzie trwać ta sytuacja?

Następnie Paweł Dudziński przypomniał wywiad Kariny Szczepkowskiej w „Macie”. O tym była także mowa na blogu: link. 

W sumie rozmowa ta jest bardzo interesująca. Wrócę jeszcze do niej. Zachęcam do lektury całego wywiadu.

Dla przypomnienia: pismo można kupić w salonach sieci Empik na terenie całego kraju.

 

 

 

 

 

Cze
22

Kontynuacja odcinka 109

Niedawno zobaczyłem w jednym z popularnych krajowych periodyków szachowych m.in. taką rekomendację:

„Z kolei rady szachistów z najwyższej półki są zawsze cenne. Bowiem są oparte o praktyczne doświadczenia na przestrzeni wielu lat…”. 

Z tym całkowicie się zgadzamy i dlatego od wielu lat na tym blogu przekazujemy również wskazówki wielkich autorytetów światowych. Dla przypomnienia:

/////////////////

Anatoli Karpow – mistrz świata w latach 1975-1985 oraz 1993-1999: Każda faza partii, otwarcie, gra środkowa i końcówka ma duże znaczenie. Jeżeli na początku gry, któraś ze stron uzyska przewagę materialną lub pozycyjną, to zniwelować ją w grze środkowej będzie bardzo trudno. W tej sytuacji do końcówki może w ogóle nie dojść. Bez poprawnej gry w debiucie, nie można więc myśleć o sukcesach w szachach.   

Garri Kasparow – mistrz świata w latach 1985 – 2000: Nie ma znaczenia jak dobrze grasz, nie możesz spodziewać się dobrych wyników, kiedy masz przegraną po debiucie.

Borys Gelfand – wicemistrz świata w 2012 roku: Byłem wychowany, że debiut to najważniejsza część partii i trzeba go wygrać. Dlatego muszę silnie obciążać mózg. 

Magnus Carlsen – mistrz świata od 2013: Głównie pracowałem nad otwarciami (przed meczem z Anandem). Myślę, że końcówki i grę środkowo opanowuje się dzięki grze turniejowej. W tym sensie nie trenowałem tych faz gry, które są moją siłą.

 

Cze
15

Ostatnio przypadkowo zajrzałem na facebooku do funkcji „Messenger” i ku mojemu zdziwieniu znalazłem tam wiele postów skierowanych do mnie, nawet pięć lat temu. Mojej reakcji nie było z prostego powodu: nie korzystam z tej formy korespondencji. Wczoraj poświęciłem jednak czas na odpowiedzi i w ten sposób załatwiłem nawet kilkuletnie zaległości.

Jeden post był szczególnie „interesujący”. Jego autor odniósł się w dniu 9 kwietnia 2017 r. o godzinie 00:09 do mojej książki „Atak królewsko-indyjski”. Był bardzo zdziwiony tym, że m.in. po 1.e4 a6 polecam 2.d3.

Okazuje się, że ta osoba nie pojęła sensu tej pracy. A przecież wyraźnie napisałem we wstępie, że jest ona przeznaczona dla młodzieży, która chce opanować w szybkim tempie początek partii, ułatwiający odnoszenie pierwszych sukcesów turniejowych.

Treść książki:

Po 1.e2-e4 można włączyć do swego repertuaru debiutowego białym kolorem uniwersalne otwarcie, którego wyjściową pozycją do walki ilustruje diagram.

W tym ustawienu figurowym białe rezygnują z wykonania aktywnego ruchu d2-d4 oraz rozwijają swe siły w duchu  obrony królewsko-indyjskiej, lecz odwróconym kolorem i tym samym z dodatkowym tempem. Zaletą takiej opcji jest zatem ominięcie wielu gruntownie przeanalizowanych głównych wariantów i prowadzenie walki pewnym określonym torem.

Na przedstawionym obrazku widać, iż białe stworzyły twierdzę obronną swojemu królowi, aby następnie – w zależności od sytuacji na szachownicy – zastosować różnorodne metody gry:

1.Akcja na skrzydle królewskim po mobilizacji swych sił według układu: e4–e5, Wf1–e1, Sd2–f1, h2–h4, Sf1–h2–g4 itd. Kolejność posunięć może być oczywiście różna i uzależniona jest od gry czarnych.

2.Akcja na skrzydle hetmańskim po c2–c3, a2-a3 i b2-b4.

3.Akcja w centrum po c2-c3, d3-d4 z ewentualnym biciem e4:d5. Innym aktywnym chwytem białych jest – w dogodnym do tego momencie – uderzenie w środku szachownicy ruchem c2-c4.

Białe dysponują zatem we wszystkich przypadkach znakomitymi środkami bojowymi o charakterze pozycyjnym i kombinacyjnym, co daje  im realne możliwości uzyskania efektownego oraz szybkiego zwycięstwa.

Sprawa jest chyba klarowna. W tej książce nie ma przedstawionych wariantów po wczesnym d2-d4.

Paradoksem jest więc to, że autor listu (nazwisko jest mi znane, ale zachowam w tajemnicy) jest czołowym trenerem Młodzieżowej Akademii Szachowej PZSzach i nie czytając prawdopodobnie mojego wyjaśnienia na początku książki, błędnie interpretuje jej treść oraz cel. Czyżby w takim stylu ten szkoleniowiec prowadził swoje zajęcia na sesjach MASZ?

Nie dziwmy się więc, że temat „Debiuty” jest nadal gorącym problemem polskich szachów wyczynowych!