Archiwum kategorii ‘Sylwetki’
Donchenko (2678.1) wins the Cracovia Festival with 8/9 https://t.co/A5kF3XMDBE to become Germany’s #1 player https://t.co/CZH6OJHsE2 Screenshot via https://t.co/f3fSKtfRrH pic.twitter.com/XWSI4Bybp5
— 2700chess (@2700chess) January 5, 2021
Zebranie zarządu Polskiego Związku Szachowego w sprawie ustalenia ostatecznych składów ekip na olimpiadę odbyło się w sierpniu 1980 r. bez udziału prezesa Czesława Wiśniewskiego, który był w tym czasie na urlopie.
Najpierw Andrzej Filipowicz podał nazwiska zawodników swojej drużyny, co zostało przyjęte bez dyskusji. Oczekiwano, że podobnie będzie też z reprezentacją kobiet. Tymczasem po mojej propozycji: Hanna Ereńska-Radzewska, Grażyna Szmacińska, Małgorzata Wiese i Agnieszka Brustman, nastąpiła krótka konsternacja, po czym padło pytanie: „A co z Jurczyńską?”.
Oczywiście byłem na to przygotowany. Nastąpiło uzasadnienie mojej decyzji. Podzieliłem się swoimi osobistymi doświadczeniami z pracy z mistrzynią. Przede wszystkim zwróciłem uwagę na wiek Anny Jurczyńskiej (54), co miało istotne znaczenie w jej grze. „Myli warianty i zmienia często nasze wspólne analizy. Tymczasem Agnieszka jest młoda i utalentowana. To jest nasza przyszłość. Musimy stawiać na młodość”. Gdy skończyłem, usłyszałem głośny szept kogoś z zebranych: „koń zwariował”.
Po czym rozpoczęła się ożywiona dyskusja: „Moja decyzja jest ryzykowna i w razie niepowodzenia mogę się liczyć nawet z utratą stanowiska”. Nie dałem się tym zastraszyć i twardo trzymałem się mojej wersji. W końcu ustalono, że w tej sprawie powinien wypowiedzieć się prezes. Ostateczny skład kobiet ustali się zatem po jego powrocie z urlopu.
Tak też nastąpiło. Zostałem zaproszony na rozmowę. Czesław Wiśniewski uważnie wysłuchał argumentów i ostatecznie zaakceptował moją propozycję.
W ten sposób 18-letnia juniorka, tylko z jednym sukcesem międzynarodowym, znalazła się w drużynie olimpijskiej!
Jestem przekonany, że gdyby prezesem PZSzach w tym czasie byłby ktoś z naszego środowiska, to nie dopuściłby do takiej sytuacji. Anna Jurczyńska miała wielkie zasługi dla polskich szachów. Czesław Wiśniewski został nam przydzielony przez partię; miał jednak podobne jak ja spojrzenie na rozwój naszej dyscypliny: stawianie na młodzież!
Agnieszka Brustman nie zawiodła mnie, o czym pisałem już w poprzednich odcinkach, np. tutaj.
Jako trener odniosłem też wielki sukces, ponieważ tylko dzięki mojej determinacji udało mi się zmontować optymalny zespół, który wywalczył brązowy medal! Następny brązowy krążek zdobyły nasze panie dopiero w 2002 roku w Bledzie.
cdn
Urlop to nadrabiam lektury. pic.twitter.com/DZnrIxbB8t
— Krzysztof Witek (@kwitekk) December 29, 2020
Najpierw trzeba otworzyć deskę klozetową 😜
— Krzysztof Stanowski (@K_Stanowski) December 2, 2020
Jakiś czas temu w teście dla @gazeta_wyborcza opisałam molestowanie, którego doświadczałam w klubach. Dziś dziennikarz sportowy @K_Stanowski postanowił to obśmiać na filmie @Sportowy_Kanal.
— Maja Staśko (@majakstasko) December 29, 2020
A gdy w komentarzach wylało się na mnie spodziewane szambo – obrażanie, wiadomości, że jestem głupia, niedoruchana i chora psychicznie – dziennikarz stwierdził, że „ludzie wyciągają wnioski” i „tak wygląda życie”.
— Maja Staśko (@majakstasko) December 29, 2020
Panie @K_Stanowski. Jako prawniczka zajmująca się prawami człowieka „z ostrożności procesowej” nie wypowiadam się ze swadą znawcy na tematy np. sportowe. Polecam to podejście również Panu, w kontekście komentowania problemu przemocy domowej. Bo można się np. pogrążyć.
— ElizaRutynowska (@ERutynowska) December 30, 2020
Wizja lokalna w toalecie i 17-latka badana wariografem. Dowody przeciwko Waszczuk mogą zostać podważone. Ciąg dalszy szachowego skandaluhttps://t.co/QbctVK9ckF
— Onet Sport (@OnetSport) December 14, 2020
Najpierw trzeba otworzyć deskę klozetową 😜
— Krzysztof Stanowski (@K_Stanowski) December 2, 2020






























