Lip
10

Kontynuacja odcinka 41

Henryk Piskorz należał w latach 70 i 80 ubiegłego stulecia do ścisłej czołówki Krakowa. Z uwagi na ostry styl gry był niebezpiecznym graczem i potrafił pokonać w bezpośrednich pojedynkach nawet bardzo silnych przeciwników.

Przedstawiona partia została rozegrana w mistrzostwach okręgu krakowskiego, o których wspomniałem już w poprzednim odcinku. Heniek zajął dalsze miejsze. Natomiast ja zdobyłem po raz trzeci mistrzowski tytuł.

W naszej partii mój partner wybrał ryzykowną kontynuację 9…Gxc2, co dało mi silną inicjatywę i następnie szybką wygraną. Partia ta była przedrukowana w kilku publikacjach, także w miesięczniku „Szachy 1975”.

 

Lip
09

Kontynuacja odcinka 40

Z Andrzejem Szyszko-Bohuszem toczyłem w czasach krakowskich zacięte boje przy szachownicy. Profesor jest znany ze swojego aktywnego i niezwykle ryzykownego stylu gry. Dlatego każda partia była bardzo umocjonująca i wymagała ode mnie maksimum koncentracji. Każda chwila nieuwagi mogła zakończyć się nieszczęściem.

Ciekawe, że Andrzej Szyszko-Bohusz tylko w szachach był taki agresywny. W życiu codziennym jest to bardzo spokojna i o niezwykłej kulturze osoba. Miałem okazję wiele razy rozmawiać z Profesorem na różnych imprezach szachowych. Były to ciekawe dyskusje, które wzbogacały moją ogólną wiedzę o pedagogice i problemach wychowawczych we współczesnych szachach. Później było to bardzo przydatne w mojej pracy trenerskiej i nawet publicystycznej.

Szachy w Polsce

 

Przedstawiona partia została rozegrana w mistrzostwach okręgu krakowskiego (luty-kwiecień 1975). Startowało 12 zawodników.

Czołówka

1.Jerzy Konikowski 9 pkt (7 wygranych i 4 remisy)
2.Stanisław Porębski 8 pkt
3.Andrzej Szyszko-Bohusz 8 pkt.

 

 

 

 

 

Lip
08

Lip
08

Kontynuacja odcinka 39

(zdjęcie z Internetu)

Anatol Łokasto jest barwną postacią w polskich szachach. Poznaliśmy się na mistrzostwach Polski juniorów w Goleszowie w 1965 roku. Bezpośredni pojedynek zakończył się moim zwycięstwem. Rok później spotkaliśmy w Polanicy Zdroju na kolejnych mistrzostwach Polski. Pewnego wieczoru w parku zdrojowym Tolo opowiedział mi historię swego życiami i wtedy dowiedziałem się o jego włoskich korzeniach. Pochwalił się swoim talentem muzycznym i na moją prośbę zaśpiewał. Byłem pod wrażeniem!

W następnych latach spotykaliśmy się na różnych imprezach, m.in. wojskowych. W 1969 roku zostałem mistrzem Wojska Polskiego, natomiast Anatol był piąty. Rozegraliśmy ze sobą wiele partii, które chyba wszystkie wygrałem.

Łokasto później zajął się pracą szkoleniową, organizacyjną oraz publicystyczną. Jest autorem m.in. dwóch świetnych książek z zakresu debiutów: Gramy 1.e4 oraz Gramy 1.d4.

Przedstawiona partia była rozegrana w drużynowych mistrzostwach Wojska Polskiego w Poznaniu (11-19.04.1970). Na pierwszej szachownicy uzyskałem 8.5 z 9 partii (tylko remis z Zygmuntem Piochem). Zespół porucznika Łokasty (Wojskowa Akademia Techniczna) niespodziewanie zajął pierwsze miejsce. Moja drużyna (Pomorski Okręg Wojskowy) zdobyła srebrny medal.

To był mój ostatni występ w imprezie wojskowej. Ostatecznie zrezygnowałem ze studiów na uczelni Wyższa Szkoła Oficerska im. Józefa Bema w Toruniu i wybrałem życie cywila!

 

Lip
07

Kontynuacja odcinka 38

Adam Borchardt z Torunia był pierwszym mistrzem krajowym, którego w życiu zobaczyłem. Było to w 1961 roku.

W tamtych czasach tytuły szachowe nie było tak łatwo zdobyć, niż to jest obecnie. Jako początkujący szachista znałem na pamięć nazwiska wszystkich mistrzów międzynarodowych i arcymistrzów, bowiem w świecie było ich tak mało. Podobnie było z tytułami krajowymi w Polsce (mistrza i kandydata) oraz nawet z I kategoriami.

Obecnie w kraju jest więcej arcymistrzów, jak mistrzów krajowych przed półwieku.

Mój tytuł mistrza FIDE wywalczyłem w dwóch turniejach międzynarodowych w Dortmundzie. Obecnie FIDE nadaje ten tytuł za odpowiedni ranking.

Ale wracam do sylwetki Adama Borchardta. W pewnym momencie mistrz został członkiem OKO Caissa Bydgoszcz.  Zatem obaj reprezentowaliśmy barwy klubu w różnych imprezach drużynowych i jednocześnie toczyliśmy pojedynki w turniejach indywidualnych.

Przedstawiona partia była grana w mistrzostwach Pomorza (16.10.-7.11.1968). Czołowe miejsca: 1-2.Konikowski i Pokojowczyk po 9 z 11, 3.Borchardt 8, 4-5.Rogalewicz i Maciejewski po 7.5, 6.Jagodziński 6.5 itd.

Dodatkowy mecz z Pokojowczykiem wygrałem w stosunku 2.5-1.5.

 

Lip
06

Od Goldchess
To że wygrałeś w jakimś turnieju nie ma wielkiego znaczenia. Ważne jest co pokazałeś, co osiągnąłeś w swoich partiach. Twoja twórczość. Czy szachiści kolejnych pokoleń będą mogli się czegoś z nich nauczyć. Wielu szachistów po pewnym czasie konstatuje, że tak naprawdę swoimi partiami niczego nie wnieśli do szachów, tylko taki szachowy spam blitzów. Przeciętność. Jeśli w normalnych turniejach, gdzie zawsze jest 2-3 faworytów, jesteś tylko „chłopcem do bicia”, dostarczycielem punktów, przyjdź do Goldchess. Zapraszamy wszystkich, silniejszych i tych słabszych, aby mogli się spełnić u nas. Goldchess to szachy dla milionów i wszystkim zapewnia równe szanse. Tu możecie na nowo odkryć samych siebie, rozwinąć swój talent i nauczyć się tworzyć własne szachowe piękno. A dzięki naszej metodzie, odkryjecie je sami. To Wam dajemy w prezencie. Zatem dołączcie do nas i,  jak pięknie napisał w swojej opinii o Goldchess kubański arcymistrz Yuri Gonzalez Vidal: „niech Goldchess stanie się częścią Waszego życia”. Po to powstaliśmy, po to jesteśmy, po to istniejemy. Dla Was i dla szachów. Zapraszamy do naszego szachowego świata.
LK – Goldchess ceo
https://www.goldchess.com/pl/