Jerzy Konikowski - wpisy autora

paź
08

Putrament1Putrament2Putrament4

W najnowszym miesięczniku „Historia do rzeczy” został opublikowany artykuł Krzysztofa Masłonia o Jerzym Putramencie, pisarzu komunistycznym i wielkim sympatykiem szachów. Autor to przypomniał na końcu swego tekstu: „… a prezesował Polskiemu Związkowi Szachowemu, sam grając w szachy co najmniej nieźle, co potwierdzał między innymi grający z nim Janusz Szpotański.”

Jerzy Putramen był w latach 1954–1957 i 1963–1973 prezesem Polskiego Związku Szachowego

Dla przypomnienia: link.

paź
07

Trener kadry Polskiego Związku Szachowego Michał Krasenkow jest uznanym teoretykiem w zakresie debiutów i swoje analityczne artykuły publikuje głównie w periodykach zagranicznych: ChessBase Magazin (Niemcy) oraz New in Chess (Holandia).

Jest też autorem książki „Sveshnikov Sicilian, Cadogan Books, Londyn 1996“. W zakończonych niedawno rozgrywkach Ekstraligi w Katowicach doszło do spotkania Hera Imre Jr (2576) – Michał Krasenkow (2631). Tematem partii jest wariant „Szwesznikowa”, którego nasz arcymistrz jest specjalistą.

 

paź
06

Ostatnia III Sesja ekstraligi odbyła się w dniach 3-5 października w Katowicach i przyniosła ostateczne rozstrzygnięcie. Tytuł Klubowego Mistrza Polski wywalczył zespół VOTUM SA Polonia Wrocław, który wyprzedził KSz Wasko Hetman Katowice oraz Akademię Szachową Future Processing z Gliwic.

Dokładne wyniki na stronie mistrzostw: link.

W ramach ligi rozegrano wiele ciekawych partii. Z dużym zainteresowaniem oglądałem na żywo pojedynek trenera kadry Michała Krasenkowa (ranking 2631) z kilkakrotnym mistrzem Polski Tomaszem Markowskim (ranking 2575).

Białe z dużym optymizmem zaatakowały swego partnera, ale „zapomniały” o swoim królu, który pozostał w środku szachownicy. Kiedy w końcu schowały go na skrzydle hetmańskim, było już za późno. Markowski w skuteczny sposób przeszedł do kontrnatarcia.

Partia jest ciekawym przykładem na zajęcia z młodzieżą na temat ataku przy królu w centrum i doskonale pasuje jako uzupełnienie do mojej książki „Atak na króla”.

 

 

 

 

 

paź
06

W sezonie 2014 – 2015 rozgrywkach I-ligi niemieckiej startuje liczna grupa polskich arcymistrzów.

 

  1. Schwäbisch Hall

Radosław Wojtaszek

 

  1. Turm Emsdetten

Dariusz Świercz

 

  1. USV Dresden

Grzegorz Gajewski
Mateusz Bartel
Bartosz Soćko

Marcin Dziuba

 

  1. Hamburger SK

Jan Krzysztof Duda

Robert Kempiński

 

  1. SG Trier

Paweł Bobras

Łukasz Cyborowski

Paweł Jaracz

 

  1. SF Berlin

Aleksander Miśta

Kacper Piorun

 

  1. Hansa Dortmund

Bartłomiej Heberla

 

  1. SSC Rostock

Jacek Tomczak

Marcin Szeląg

paź
06

SZPICA BELWEDERU

( i inne anomalie )

W okienku telewizorów ujrzeliśmy scenkę z teatru dla wyższych sfer ( być może przedstawi ją też w swoim teatrzyku sarkastyczna Małgorzata Todd ), a wystąpiły w niej postacie z najwyższych świeczników III RP: prezydent Komorowski i marszałek Sejmu czy jak mówią maluchy – „marszałka opałka”, waćpani Kopacz. A, wdzięcząc się nader politycznie , rzekła skromnie: „Udało mi się przekonać pana prezydenta do mojej osoby…” ( rzecz jasna chodzi o jej premierostwo po upiornym Donaldzie, który poszedł w pany na dworze Frau Merkel ) . A na to prezydent ( jak pisać: prezydęt czy prezydent ?) zagawędził z wyszukaną grzecznością: „ To nie było takie trudne…”! Obrazek ten sielski jest dowodem manier godnych pałacu, jakże odmiennych od tyrad jegomościa od mirabelek i szczawiu. Nareszcie mamy elity sposobne baraszkować na salonach ? No i mamy dobrze wyłuskaną szpicę Belwederu pod postacią pani marszałek w premiera przeobrażoną, nieprzypadkowa to nominacja. Od razu bowiem rzuca się w oczy misterna konstrukcja, która najwyższe urzędy w III RP dobiera sobie ze smoleńskiej kliki. Ewa Kopacz zasłynęła z kłamstw o sekcji ofiar Tupolewa i poszukiwań szczątków na terenie upadku samolotu. Bronisław Komorowski został największym beneficjentem „katastrofy”, a Tusk (wraz z Arabskim) był rozgrywającym przygotowań do feralnego lotu. W tym amoralnym trójkącie – dziś rozpiętym między Warszawą a Brukselą ( z może i Berlinem ) trwa opór przeciwko ustaleniom dokonanym przez zespół Macierewicza, a dotyczącym zamachu na samolot z Prezydentem. Wśród towarzyszy pancernej brzozy pewną rolę odgrywał jeszcze Lasek, lecz jego tezę zbiły fakty.

I to jest głównym powodem ostatniej nominacji Komorowskiego – układ post-smoleński będzie do końca walczył o to, by ustalenia niezależnych ekspertów nie zdobyły sobie prawa obywatelstwa w oficjalnych mediach. A zatem będzie zwalczał prawdę o „katastrofie”, a swoją władzę opierał na smoleńskim kłamstwie tak jak kiedyś reżim PRL-u pielęgnował kłamstwo katyńskie. I dlatego rząd oraz Belweder muszą podlegać osobom sprawdzonym i gwarantującym kontynuację owego kłamstwa.

Oczywiście można i pożartować – jak to zrobił Janusz Szewczak – suponując, że pani Kopacz została premierem, bo nie chodziła do przyjaznej restauracji, gdzie działały ukryte mikrofony i nie dała się podsłuchać. A zatem ma czyste konto ? To raczej wątpliwe, bo jako minister zdrowia w latach 2007 -2011 (jaka długa kadencja!) tak załatwiła polski system zdrowia i szpitale, że dzisiaj na operację kolana czeka się do siedemnastu lat! To tylko jedna z anomali polskiej rzeczywistości, gdy minister Arłukowicz wieńczył destrukcyjne dzieło swej poprzedniczki.

O innych anomaliach mówi znana nam już rewelacyjna książka Szewczaka – „Polska – kraj absurdów”. Natomiast chodzącą anomalią (no, czasem grał w piłkę!) był właśnie Tusk, oddelegowany do UE na zasadzie nagrody za wierność. Był nie tylko najgorszym premierem III RP, ale przede wszystkim uczynnym faktotum obcych potencji, służącym do zamiatania Polski. Wymieciono, co się dało, a w tym dwa miliony emigrantów. Jeśli coś zostało, wykopie to jego następczyni, zaprawiona w przemycaniu kłamstw.

Zmiana na zwrotnicy rządu zbiegła się prawie z 75-tą rocznicą IV rozbioru Polski czyli z datą 17 września 1939, dniem sowieckiego najazdu na Polskę. Było to preludium do oderwania naszych kresów, do makabrycznych masowych zbrodni i deportacji, przy których błedną bałkańskie czystki. Nie doszłoby może do utraty ziem wschodnich, gdyby nie idiotyczna pobłażliwość dwóch Anglosasów w Teheranie i Jałcie, nadskakujących Rosjanom. Ci dwaj starcy w miłosnym uścisku ze Stalinem poczęli sowieckie imperium, które szybko stało się wrogiem wolnego świata, a obecna Rosja kontynuuje ten kurs pod wodzą Putina. I jeżeli planeta zgorzeje w atomowych fajerwerkach będzie to wyłącznie wina Roosevelta i Churchilla, wina ich politycznej ślepoty. Ten ostatni w dodatku złamał pakt podpisany z Polską przedwojenną, zdrada sojusznika hańbi Albion.

Kilka dni temu na portalu salon24 bloger „braciamokwe” zaatakował blogerów z emigracji (starego wiarusa, rolexa et consortes) odmawiając im prawa do komentowania sytuacji w Polsce, bo nie żyją w dorzeczu Wisły a wyjechali „dla pełnej michy”! (a ilu wysłano z paszportem w jedną stronę!) Bloger wręcz pieni się: „Jakim prawem oceniacie nasze daremne usiłowania, skoro sami w nich nie uczestniczycie?” – choć prawa do ocen nie odbiera nam oddalenie, a dzięki technologiom Polskę widzimy jak pod mikroskopem. Absurd do kwadratu, zakaz pisania o Polsce na obczyźnie trąci gomułkowską tępotą. I wyjeżdżaliśmy dla wolności, bo w PRL-u szalało ZOMO, a paszporty nie były własnością obywateli jak krajach Zachodu. Za „pełną michą” nie trzeba było wyjeżdżać, bo wiejskie gospodynie krążyły po miastach, pukając do drzwi i oferując wędliny i kiełbasy! Bloger zapomniał? Braciamokwe ma żal, że analizujemy „naszą krajową niemożność”, biada, że brakuje im naszych głów – ale jak ktoś wracał z kiesą pomysłów, był niszczony jak np. Zbigniew Rybczyński i w końcu wrócił do USA. Ale, ale…Nie po to wyjeżdżaliśmy z PRL-u, by wracać do PRL-bis! Bloger zapewnia nas, że już nie grozi nikomu „kula na Mokotowie”, zapomniał jednak o seryjnym samobójcy! A nasz powrót nie jest konieczny dla zmian, bo w Kraju jest wielu światłych ludzi, tyle że są spychani na margines przez układ post-komuny. I przez bierność wyborców. Tu dochodzimy do ważnej sprawy: nie trzeba robić „rewolucji” z pomocą wracających emigrantów ( układ by ich też zmarginalizował ), lecz wystarczy obudzić wyborców, zmobilizować ich do głosowania! Co warta jest wasza polskość, jeśli w wyborach głosuje zaledwie połowa uprawnionych ? Do urn kroczy zwykle zwarty elektorat „peerelczyków”, a Polacy siedzą w domach bojkotując własne szanse! Tu pojawia się istotna analiza prof. R.Legutki o naszym rozbiciu na dwa niejako narody : Polaków i „peerelczyków”. Ci ostatni są wspaniale zorganizowani ( ba, dawne służby!), gdy Polacy smęcą i oddają pole bez wyborczej walki. Przy takiej postawie żyją pod okupacją peerelczyków! W Australii jest mądry przymus głosowania, bo dopiero stuprocentowa frekwencja gwarantuje obiektywny wynik. Braciamokwe ma więc misję : budzić polskich wyborców, a nie zachęcać nas do powrotu. Nie znaczy to, że popieram wyjazdy z Kraju, przeciwnie. Ostatnia emigracja „tuskowa” jest nieszczęściem dla Polski, tworzy też pustostany, w które wchodzą cudzoziemcy.

Tekst braciamokwe wywołał już szeroką dyskusję. Nikt jednak nie dostrzegł, że blogerzy z emigracji krytykują układ post-komuny, a nie daremne próby Polaków w celu usunięcia peerelowskiego gruzu. Jeden z głosów widzi w emigracyjnym spojrzeniu jakieś „politowanie nad wysiłkami w kraju” – to niezbyt precyzyjna ocena. Sądzę, że wskazujemy wprost przyczyny choroby III RP, aby właśnie Polacy nie tracili czasu na zbędne dywagacje i szybciej wybrali metody działań, bo czas ucieka. A układ post-komuny trwa i blokuje Polskę w budowaniu demokracji, której NIE MA. I nie ma też praworządności. Układ tępi też ludzi sumienia, za to ceni aferzystów, bo ten układ jest przecież rdzeniem korupcji. Próbuje też zamrozić prawdę o Smoleńsku. Bez radykalnych rozwiązań nie będzie w Polsce dobrze, nie wprowadzimy demokracji. Doczekalismy się tylko pluralizmu w mediach, ale i tak z przewagą TVN, traktującą Polskę jak własny folwark. Braciamokwe rzuca też pogróżkę blogerom z emigracji: „Wasza bezpieczna przystań może w końcu okazać się iluzją!” – czyżby zapowiadał eksport „seryjnego samobójcy”? Wszystko możliwe, gabinet osobliwości waćpani Kopacz – szpicy Belwederu – rząd wystrugany z pancernej brzozy może w małpim uniesieniu chwycić się brzytwy! Ale czy „budowanie” Polski na anomaliach, absurdach i na bezprawiu ma trwać wiecznie ?

 Marek Baterowicz

paź
04

Dziś na głównej stronie chessgames.com sylwetka naszego szachisty Bartłomieja Maciei.

S. Nieznaj z Oświęcimia, intervallum

paź
04

Otwarcie

Biblioteki i archiwum, specjalistycznego zbioru piśmiennictwa z zakresu gier, zabaw i rozrywek umysłowych”

Gra to m.in. czynność polegająca na dobrowolnym uczestnictwie w zabawie wg określonych reguł. Jej podstawowym walorem jest rozrywka i przyjemność. To również edukacja poprzez zabawę i rozwój osobowości. Dodatkowo, kiedy wygrywamy jest satysfakcja ze zwycięstwa, czasem korzyść rzeczowa lub finansowa. Grać lubimy wszyscy już od małego dziecka po statecznych profesorów najznamienitszych Uniwersytetów. Grze towarzyszą emocje i wiedza graczy. Na pytanie „Dlaczego lubimy grać ?” starają się odpowiedzieć badacze zrzeszeni w towarzystwie naukowym pn.; „Polskie Towarzystwo Badania Gier” z siedzibą w Poznaniu. „Ludologia” to nowy kierunek badań w kraju, choć na świecie uprawiany od kilkudziesięciu lat. Jedną z wielu instytucji zajmujących się szeroko rozumianym propagowaniem gier i rozrywek umysłowych jest Towarzystwo Miłośników Gier Umysłowych. Z powodzeniem prowadzącym działalność już od 22 lat, zrzeszające graczy, twórców, badaczy oraz kolekcjonerów gier w Polsce. Wspólnie tworzą przestrzeń do poznawania różnorodnych odmian gier oraz podejmują działania na rzecz ich upowszechnienia.

Dla członków Towarzystwa gry są zarazem osobistą pasją jak i istotnym zjawiskiem w kulturze współczesnej. Naszym celem jest ich promowanie jako atrakcyjnej formy spędzania wolnego czasu oraz wartościowego narzędzia rozwoju osobistego.

Najnowszą inicjatywą TMGU jest udostępnienie dla szerokiego grona mieszkańców Warszawy i całego kraju „Zbioru piśmiennictwa z zakresu gier, zabaw i rozrywek umysłowych”. Aktualnie w bibliotece znajduje się ok. 4 tysięcy pozycji książkowych i ok. 2 tys. egzemplarzy specjalistycznych czasopism. Dominują pozycie o szachach (przepisy i strategia gry, historia, gracze i kluby, zbiory muzealne i konferencje naukowe). Zbiory podzielone są na 12 działów odpowiadającym najbardziej popularnym grom. Znajdziemy tu opisy niemal wszystkich gier występujących na całym świecie. Warto przytoczyć kilka tytułów: W. Pijanowski, „Gry Świata”, K. Oleszczyk, „Encyklopedia Rozrywek Umysłowych”, A. Filipowicz, „Dzieje Polskiego Związku Szachowego”. Zbiór jest otwarty i ciągle napływają nowe pozycje od darczyńców z całego kraju. Członkowie TMGU przygotowują się do gromadzenia publikacji w wersji elektronicznej oraz digitalizacji szczególnie starych i rzadkich pozycji.

Uroczystość otwarcia „Biblioteki i archiwum, specjalistycznego zbioru piśmiennictwa z zakresu gier, zabaw i rozrywek umysłowych” odbędzie się w dniu 10 października 2014 r. (piątek) o godz. 14.00. przy ul. Białobrzeskiej 4a na warszawskiej Ochocie. W trakcje spotkania będzie można zapoznać się ze zgromadzonymi książkami i wieloma grami, uczestniczyć w konkursach, rozegrać partyjkę z mistrzami w szachach, brydżu, go. Rozdawany będzie spis katalogowy pozycji biblioteki. Udział w spotkaniu potwierdzili liczni autorzy i pasjonaci gier. Organizatorzy zapraszają dzieci i dorosłych do wspólnej zabawy z licznymi upominkami.

Cezary Domińczak

informacja prasowa 18 09 2014

 

 

paź
04

shatar_01

Niedawno zakończone mistrzostwa młodzieży w Durbanie wykazały dominację „Azji”. Właśnie w tej części świata szachy przeżywają niezwykły rozwój, co widać po sukcesach turniejowych.

Przedstawiam Państwu efektowną partię mongolskiego 8-latka Tugstumura Yesuntumura, który w swojej grupie podzielil 1-2 miejsce z 9.5 punktami z 11 partii.

 

 

paź
02

IMG_1713

Od kilku lat Arkadi Naiditsch jest najlepszym szachistą Niemiec. Ostatnio, pochodzący z Dortmundu, superarcymistrz wygrał turniej kadry niemieckiej w znanym kurorcie Baden-Baden.

Szachy w tej miejscowości znane są z najsilniejszej drużyny w Bundeslidze. Klub OSG Baden-Baden reprezentują takie sławy: Anand, Aronjan, Swidler, Adams, Bacrot, Szirow, Naiditsch, Kasimdżanow, Vallejo itd.

Arkadi Naiditsch rozpoczynał swoją karierę zawodowego szachisty w Dortmundzie i w 1997 roku był moim podopiecznym.

Dla przypomnienia najlepszy od lat polski superarcymistrz Radosław Wojtaszek korzystał z mojej pomocy drogą internetową w latach 1999-2003.

 

 

 

 

 

 

wrz
30

Mistrz świata Magnus Carlsen prowadzi dalej na aktualnej liście rankingowej FIDE z 2863. pkt. Na drugim miejsu jest Fabiano Caruana z 2844 pkt. W klubie „2800” jest jeszcze Bułgar Weselin Topałow z 2800 pkt.

Najlepszy Polak Radosław Wojtaszek zajmuje wysokie 18 miejsce z 2742 pkt. Dariusz Świercz jest 13-ty na liście juniorów z 2614 pkt. Jan Krzysztof Duda przesunął się na 18 pozycję z 2599 pkt. Na liście juniorek najlepsza jest Anna Iwanow (26 miejsce) z 2279 pkt.

Wśród kobiet prowadzi nadal Judit Polgar z 2675 pkt. Monika Soćko z 2451  jest na 36 pozycji z 2460 pkt.

Dokładne informacje

Czołówka mężczyzn
Czołówka kobiet
Czołówka juniorów
Czołówka juniorek

Lista polskich zawodników
Lista polskich zawodniczek