Jerzy Konikowski - wpisy autora

lip
05

TURNIEJ SZACHOWY „ROK AKIBY RUBINSTEINA „, AIKBA RUBINSTEIN – w życiu i anegdocie – spotkanie w Krakowie

Zdjęcia z tej imprezy nadesłał nam mistrz fotografii szachowej Marek Skrzypczak

Fotografie

 

lip
05

Pozycja 16

Mat w 4 posunięciach

Rozwiązanie jest w komentarzu

lip
04

Jędrzej Giertych jest autorem dwóch świetnych książek Uciekinier oraz Ścigany. Zostały one wcześniej przedstawione na blogu. Dzisiaj prezentuję Państwu kolejne znakomite dzieło autora. Są to wspomnienia z wojny polsko-bolszewickiej z 1920 roku.

W czasach, gdy mieszkałem w Polsce, był to temat tabu. Polscy komuniści fałszowali wszystko co się dało, w tym naszą historię. Za głoszenie prawdy można było stracić wolność i nawet życie.  W wolnym kraju nie ma już tajemnic i zakazanych prawd. O „cudzie nad Wisłą” ukazało się na przestrzeni ostatnich lat wiele książek. Niedawno obejrzałem wspaniały film Jerzego Hoffmana „1920 bitwa warszawska”. Obecnie TVP Polonia emituje w sobotę serial „1920. Wojna i miłość”.

Książkę Jędrzeja Giertycha bardzo gorąco polecam! Wspomnienia autora zostały uzupełnione materiałami historycznymi opisującymi przebieg zwycięskiej wojny z bolszewikami i ich głównych bohaterów. Praca zawiera także 12 unikalnych reprodukcji polskich i sowieckich plakatów propagandowych z tego okresu.

Penelopa

Wspomnienia ochotnika 1920
Jędrzej Giertych
Wydawnictwo Penelopa 2012
stron 159
Cena 23 zł
ISBN 978-83-62908-35-6

lip
04

Andrzej Niklas napisał: dzisiaj znakomity arcymistrz Aleksiej Szirow ma 40 lat!

YouTube

lip
03

Andrzej Niklas napisał: Przypominam, że przed 40 laty rozpoczął się w Reykjaviku 1972 roku mecz o mistrzostwo świata SpasskiFischer.

YouTube

Mecz w Wikipedii

ChessBase News (wersja niemiecka)
ChessBase News (wersja angielska)

lip
03

Mój wkład w tym numerze to ważna pod względem teoretycznym partia na temat systemu Najdorfa w partii sycylijskiej Szirow-Huschenbeth, Berlin 2012 oraz 6 kombinacji.

lip
03

Zadanie 21

Białe zaczynają i wygrywają

Rozwiązanie jest w komentarzu

 

lip
02

9 marca tego roku przedstawiłem Państwu bloga Krzysztofa Jopka „Psychologia i Szachy„. Zaglądam tam regularnie i ostatnio natknąłem się na ciekawy tekst, który – za zgodą autora – zamieszczam w całości w tym miejscu. Uważam, że sugestia Krzysztofa Jopka jest interesująca i zasługująca na uwagę. Ale czy znajdą się chętni do wprowadzenia tej idei w życie?

//////////////////////////////

sobota, 30 czerwca 2012

„Wszędzie dobrze gdzie nas nie ma, czyli czym raczą inne „związki” swoich szeregowych członków”

Na pomysł napisania tego artykułu, wpadłem przeglądając portal http://www.polityka.pl/, gdzie znalazłem dość zajmujący tekst o działalności Polskiego Związku Wędkarskiego, którego byłem członkiem od podrostka, aż w okolice wieku dojrzałego. Oprócz gry w piłkę nożną, to właśnie różnego rodzaju eskapady wędkarskie zabierały mi każdą wolna chwilę w młodości. Czasowo znacznie dłużej trwała moja przynależność do PZW w porównaniu z moją obecnością w PZSzach i myślę, że porafię w miarę obiektywnie spojrzeć na obie organizacje.

Kilka informacji o tym, jak wyglądają opłaty za możliwość wędkowania. Otóż, szeregowy wędkarz, aby mógł zarzucić wędkę, musi uiścić opłatę roczną w swoim lokalnym „kole wędkarskim”. Dawniej płaciło się za wędkowanie na wodach nizinnych osobno, a na górskich osobno. Teraz płaci się za możliwość połowu na terenie swojej najbliższej okolicy, jednak aby uzyskać możliwość połowu w innym rejonie kraju płaci się za każdym razem dodatkowo. Są to naprawdę niemałe pieniądze. Wogóle wędkarstwo to sport drogi – sprzęt stały (wędki, kołowrotki itd.), oraz ten co się zużywa (żyłki, haczyki itp.) do tanich nie należą, wliczając do tego kupno zanęt i przynęt, płaci się dosłownie jak „za zboże”. Nie byłoby może w tym nic specjalnie zdrożnego, gdyby wędkarz wiedział za co płaci tak jak w Norwegii, gdzie na łososia jeździ cała wędkarska Europa i każdy stamtąd wraca z rybą oraz masą wrażeń. Według artykułu wędkarze wypowiedzieli prawdziwą wojnę zarządowi PZW, gdyż pieniądze z ich opłat idą na zarybianie (do teraz wszystko ok), by następnie podrosłą rybę odławiano na styl rybacki, sieciami, w celach komercyjnych. Tak więc zamiera turystyka wędkarska gdyż ryb w jeziorach jak na lekarstwo, ponadto ginie turystyka „wodniacka” gdyż zarzucone sieci wplątują się w motory jednostek wodnych. I sprawa najciekawsza – ta działalność jest całkowicie w zgodzie z literą prawa i nikt nie może nic zrobić, chyba że ewentualnie spróbować powołać się na ustawy o prawie wodnym gdzie wody Skarbu Państwa są dobrem ogólnospołecznym i nie należy działać na szkodę społeczeństwa, ale w sądzie taki precedens ciągnąłby się latami. Tak więc wędkarz ma płacić, cicho siedzieć, a tam ktoś sobie odbywa intratne odłowy gospodarcze za jego pieniądze. Szczerze mówiąc, będąc 6 latkiem z pierwszą wędką zrobioną z leszczyny przez mojego ojca i długo, długo poźniej, nie wiedziałem w co, że tak powiem, wdepnąłem.

Inna organizacja, o wiele bardziej na czasie i jeszcze bardziej interesująca (ewentualny uśmiech Czytelnika, jeśli się pojawi, będzie kwaśny jak po zjedzeniu plasterka cytryny) to…PZPN.

Ostatnio reporterzy TVN24 z programu „Czarno na białym”, usiłowali uzyskać informacje od PZPN o finansach związku. Nie byli jednak zbyt skuteczni, gdyż takiej informacji nie otrzymali, choć owa organizacja, jako że jest wspierana (podobnie jak PZSzach) przez Ministerstwo Sportu i Turystyki, finanse ma mieć jawne. Temat PZPN jest nie na odrębny wpis, a na założenie odrębnego bloga i tematów nie zabrakłoby nawet średnio kreatywnemu dziennikarzowi. Problem z PZPN-em jest taki, że jeśli mają wszystko ok w tzw. „papierach” nic nikomu do nich i kibice mogą tylko z zażenowaniem, z boku i zupełnie bezsilni, spoglądać na ich pogrążającą polska piłkę działalność.

Jeśli chodzi o Polski Związek Szachowy jestem umiarkowanym optymistą i myślę, że nie trafiłem najgorzej. Sprawa, która z pewnością wszystkim leży na sercu to szkolenie młodzieży. Problem wychwytywania talentów jest analogiczny z sytuacją, która ma miejsce w PZPN-ie, gdzie dosłownie masa utalentowanej młodzieży na poziomie trampkarskim dostaje „kartę zawodnika” i ma sobie szukać klubu i radzić sama. U nas też coś takiego ma miejsce. Wielu utalentowanych szachistów poszło „na zatratę” gdzies na styku juniora z seniorem. To nie jest tylko kwestia jakiegoś zaniedbania semego PZSzach, a raczej słabości związków wojewódzkich oraz… braku splotu szczęśliwych okoliczności. Nie ma takiej opcji, żeby przez ręce jednego „ośrodka” przechodziło wszystko, natomiast działalnosć koordynacyjna jest ze wszech miar pożądana.

Dwa lata temu, gdy reklamowałem swojego bloga i szukałem na internecie klubów czy sekcji szachowych aby ich do siebie zaprosić, to zauważyłem, że są całe połacie Polski całkowicie niezagospodarowane szachowo. Silni arcymistrzowie wywodzą się z mocnych klubów i prawie nie ma znanych zawodników z „Pcimia Dolnego”. Samo szkolenie jednak może odbywać się przecież poprzez Skype, Playchessa, drogą mailową, trzeba tylko umieć te talenty wychwytywać i nie zostawiać w połowie drogi co jest na porządku dziennym.

Co do opłat płaci się opłaty klasyfikacyjno-rankingowe, lub za zdobycie kategorii, czego nie ma podobno gdzie indziej, jednak ja jakoś tego nie odczuwam specjalnie dojmująco. Mówiąc szczerze, jeśliby moje pieniądze były dobrze rozporządzone np. na szkolenie młodzieży, byłbym w stanie zgodzić się na opłatę roczną (taką jak płaci się w PZW) np. w wysokości 150 zł. Kocham szachy, serce mi rośnie jak młodzież wygrywa, więc nie zbiedniałbym raz w roku o taką kwotę i pewnie wielu też by chętnie zapłaciło ale by widoczny był tego efekt. Samo wyszkolenie profesjonała szachowego ma zawsze wielu „ojców” i bez wsparcia finansowego rodziców, instytucji, sponsorów, wreszcie bez pełnego zaangażowania samego zainteresowanego, jest praktycznie niemożliwe do zrealizowania. Dla chcących grać w szachy profesjonalnie to sport drogi, choć na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że jest inaczej: co trzecie dziecko nie zostanie silnym arcymistrzem z rankingiem 2650 elo. Tutaj na drodze zawsze będzie stał czy kto chce, czy nie – pieniądz. Jestem ciekaw waszego zdania: jakie chodzą wam ciekawe pomysły po głowie, aby usprawnić, ulepszyć, czy wręcz naprawić to co funkcjonuje źle. Gdzie według Was tkwią rezerwy do poprawy kondycji naszej dyscypliny. A może macie zupełnie inne zdanie na ten temat??

Link do referowanego „wędkarskiego” artykułu:

W służbie ryb

 

 

 

lip
01

Głównym tematem lipcowego miesięcznika jest oczywiście mecz Anand-Gelfand. W numerze został opublikowany mój artykuł z teorii debiutów o wariancie 1.d4 c5 2.d5 f5 itd.

lip
01

Na liście lipcowej FIDE Radosław Wojtaszek zajmuje 29 pozycję z 2717 pkt. Natomiast mistrz Polski Mateusz Bartel jest na 79 miejscu z 2674 pkt. W pierwszej 100-ce jest więc tylko dwóch polskich arcymistrzów.

Wśród kobiet Monika Soćko zajmuje 22 lokatę z 2481 pkt. Mistrzyni Polski Iweta Rajlich jest z 2419 punktami na 51 pozycji.

Na liście najlepszych juniorów Dariusz Świercz jest 16-ty z 2595 punktami.

Czołówka mężczyzn

1 Wojtaszek, Radosław g POL 2717 0 1987
2 Bartel, Mateusz g POL 2674 8 1985
3 Krasenkow, Michał g POL 2633 13 1963
4 Soćko, Bartosz g POL 2629 8 1978
5 Gajewski, Grzegorz g POL 2628 10 1985
6 Miton, Kamil g POL 2623 22 1984
7 Macieja, Bartłomiej g POL 2614 8 1977
8 Kempinski, Robert g POL 2603 3 1977
9 Świercz, Dariusz g POL 2595 17 1994
10 Dziuba, Marcin g POL 2581 5 1983

Czołówka kobiet

1 Soćko, Monika g POL 2481 3 1978
2 Rajlich, Iweta m POL 2419 13 1981
3 Majdan-Gajewska, Joanna wg POL 2383 0 1988
4 Szczepkowska-Horowska, Karina wg POL 2376 8 1987
5 Zawadzka, Jolanta wg POL 2359 3 1987
6 Worek, Joanna wm POL 2319 0 1986
7 Dworakowska, Joanna m POL 2316 0 1978
8 Jaracz, Barbara wg POL 2312 3 1977
9 Kądziołka, Beata wg POL 2311 3 1986
10 Toma, Katarzyna wg POL 2303 0 1985

 

Dokładne informacje:

Czołówka mężczyzn
Czołówka kobiet
Czołówka juniorów
Czołówka juniorek
Lista polskich szachistów
Lista polskich szachistek
ChessBase News (wersja angielska)