Archiwum dla maj, 2011
maj
23

Dzisiaj obchodzi 65-urodziny znany dziennikarz szachowy i mój przyjaciel Dagobert Kohlmeyer z Berlina. Dago współpracuje z wieloma pismami szachowymi, także jest stałym korespondentem Niemieckiej Agencji Prasowej. Był uczestnikiem wielu ważnych imprez szachowych, z których pisał artykuły i robił wywiady z uczestnikami. Jest autorem kilku książek.

Dago poznałem na turnieju w Dortmundzie w 1992 roku. Wspólnie napisaliśmy książki o turniejach w Dortmundzie w latach 1995 i 1996. Przed tygodniem oddaliśmy do wydawnictwa Joachima Beyera w Hollfeld naszą nową wspólna pracę pt. „Von Schach-Giganten lernen” (Uczyć się od szachowych gigantów). Jest to omówienie sylwetek 10 wybitnych żyjących arcymistrzów. W książce jest 100 skomentowanych partii. Jeden rozdział napisał Artur Jusupow.

Dagobert Kohmeyer w niemieckiej Wikipedii
ChessBase News

Ja i Dago w biurze prasowym w czasie turnieju w Dortmundzie 2010

Okładka naszej najnowszej książki

maj
22

Sylwetkę Ryszarda Sternika przedstawiłem już w zakładce „Kultura”. Pragnę zwrócić uwagę na jeszcze jedno zajęcie Pana Ryszarda: wbijanie do komputera partii z różnych turniejów. Ryszard Sternik ma w swoim archiwum setki ciekawych pojedynków z komentarzami. Dlatego postanowiłem stworzyć nowy temat na mojej witrynie, aby umożliwić Internautom korzystanie z tych zbiorów. Zapraszam do „Archiwum Ryszarda Sternika”!

Ryszard Sternik o sobie:
W wieku 16 lat pierwszy raz zetknąłem z szachami w Liceum Fotograficznym w Gdyni. Potem przez 3 lata prowadziłem rozgrywki o mistrzostwo Liceum. Sędziowałem i grałem – 3 razy wicemistrzostwo. Obecnie posiadam dyplom „Fotograf-mistrz”. W 1953 r. w TPPR wygrałem turniej pod nazwą: „Szukamy nowych talentów”. Od 1955 – 1965 roku grałem w koszykówkę, nawet w II-ej Lidze, oczywiście częściowo zaniedbując szachy. Najpierw w klubie „Budowlani” wicemistrzostwo wojew. Wieloletni kapitan klubu „Warmia” Olsztyn, która 35 razy była mistrzem drużynowym. Zdobywałem przez 10 sezonów do 90% punktów, parę sezonów z 100% rezultatem. Indywidualnie: wskutek zaniedbań treningowych (koszykówka) – wiele partii wygranych w końcowych rundach– przegrywałem, w tym i championaty miasta i województwa. Mistrzostwo miasta Olsztyn: 1970 – 2-gi 1964,1967, 1973 – 3-ci Mistrzostwo wojew. – 1965, 1989, 1990 – 2-gi Mistrzostwo województwa corr – VI – 1-szy. Mistrzostwo klubu „Warmia” 3 razy. Słabo słyszący – w rozgrywkach indywidualnych głuchych w Gdańsku i Olsztynie 10 razy mistrzem. W mistrzostwach Polski raz 3-ci, z reguły 4-6. Olsztyn drużynowo w 1972 – 2-gi, a w 1973 – 3-ci. W drużynie Gdańska raz złoto, dwa razy brąz. 10 razy za granicą z głuchymi jako zawodnik, kierownik, trener. W Turnieju Przyjaźni w Primorsko grałem na 1-szej desce.

W 1990 r. miałem jechać jako trener reprezentacji Polski na olimpiadę Głuchych do Veszprem – Węgry, ale szef – niby przyjaciel, w moje miejsce wstawił swego kolegę ze swego miasta. Od tej pory nie uczestniczę u głuchych, to już 4-ty raz mnie wykiwano, więc Adios Amigos! Wyjątkowo wzięto mnie do Komitetu Organizacyjnego Mistrzostw Świata Głuchych 2000 w Zakopanem, do recepcji, bo większość tych szachistów znałem osobiście.

W Zakładzie Pracy w Geodezji organizowane były mistrzostwa Polski – 3 razy 3-ci, (1-szy Jamroz mistrz – kilka razy), a drużynowo z 6-ciu rozgrywek 12 medali: jako Zakład Pracy i jako Stowarz. Geodetów Polskich – z braćmi Furlepa.

Największa przygoda to trenowanie 13-letniego Maxa Leskiewicza w Brisbane Australia w 1992 r. przez 5 . miesięcy. Australia – wspaniały, cudowny kraj, w którym byłem 5,5 roku. Chciałoby się tam zamieszkać na stałe.

Pierwszy raz i jedyny grałem w 7 finale mistrzostw Polski – 11-sty na 18-tu.

Od 1963 do 1988 r. zbierałem nowości teoretyczne, pisane ręcznie, zbiór liczy ponad 10.000 stron! Teraz to makulatura, ale dzięki tym materiałom przez 5 kolejnych półfinałów Polski byłem 3 lub 3-4, a wchodziło 2-ch. Od 1949 do 1996 naklejałem do zeszytów wycinki szachowe z różnych pism i gazet – partie, anegdoty, humor, ciekawostki – ponad 50 zeszytów.

Moje artykuły teoretyczne drukował PAT w Częstochowie, KTS Kraków i niemiecki kwartalnik „Gambity Revue” w 7-miu numerach. W turnieju tematycznym b2-b4 gdzie gram od kilkunastu lat, wygrałem 10 grup, wyjątkowo w 2001 roku – 5 grup. Najpierw w „Orang Utan” były drukowane moje partie (Sternik-Seite) i analizy, teraz w „KMG & b4” moje analizowane partie. W „Fernschach: w dwóch numerach w 2001 r. są moje artykuły: „Trompowsky” A45. Ciekawostka – w turnieju szwedzkim Matteus Chess Open, jeszcze kartkowym, 4 razy 2-gi i raz 3-ci, w nagrodę były dyplomy! Rzadki przypadek!

Na Akademii „50-lat Szachów na Warmii i Mazurach” zrobiłem okolicznościową wystawę: dyplomy, puchary, fotografie (nawet przedwojenne) moje artykuły w pismach, medale, stare miesięczniki – polskie i zagraniczne. Zostałem odznaczony srebrnym medalem: „Zasłużony Działacz Kultury Fizycznej i Sportu”. W domu stoi duży puchar z Giżycka za wygranie Święta Ludowego w 2000 r. Obecnie jestem archiwistą – wbijam przedwojenne partie z polskich, niemieckich miesięczników (komentarze słowne też po niemiecku), rosyjskich z lat 1898-1910 drukowane po niemiecku. Również i z pism Czeskich, Rosyjskich – 1974-1989. Szczególnie corr. To wszystko dzięki Robertowi Jankowiczowi, który ma niesamowicie duży zbiór książek, miesięczników, biuletynów itp. Teraz szczególnie dla młodzieży, wbijam analizy słowne do analizowanych partii, końcówek, gry środkowej.

Inne informacje znajdziecie Państwo na Strona Ryszarda Sternika
Ryszard Sternik – Kultura
Z archiwum Ryszarda Sternika
Tajemnica Olsztyna
Fotoblog Olsztyna
Netlog Ryszarda Sternika

 

 

maj
22

Wspomniany w poprzedniej części artykuł „Quo vadis polskie szachy?” spowodował w sierpniu 2003 roku na Forum Polskiego Związku Szachowego polemikę p.t. „Akademia Szachowa unowocześniać czy nie?”. Wziąłem w niej udział, gdyż chciałem zademonstrować korzyści mojej propozycji. Gospodarzem Forum był ówczesny prezes PZSzach Przemysław Gdański. Dyskusją sterował arcymistrz Bartłomiej Macieja, syn wiceprezesa PZSzach Jana. Niestety większość forumowiczów została fałszywie ukierunkowana przez Bartłomieja Macieję i zamiast na problemie unowocześnienia Akademii, skoncentrowała się w głównej mierze na atakach personalnych. Arcymistrz dyrygował destrukcyjną dyskusją, próbując wszystkich przekonać o szkodliwości treningu za pomocą komputera, poczty elektronicznej i Internetu i o mojej negatywnej roli w rozwoju polskich szachów!

Jednocześnie próbował zdyskredytować moją wiedzę szachową i osiągnięcia. Była to retoryka znana mi z czasów PRL, kiedy to podobnie traktowano reformatorów i ludzi logicznie myślących, czyli o innych poglądach! W pewnym momencie opuściłem Forum, ponieważ uznałem, iż dalsza „dysputa” nie ma sensu.

Byłem całym tym wydarzeniem zaszokowany. Nie przypuszczałem, że prezes Polskiego Związku Szachowego Przemysław Gdański dopuści do takiej komedii i kompromitacji polskich szachów. To wydarzenie było przecież obserwowane przez wiele osób z kilku krajów, m.in. Australii, USA, Kanady, Holandii, Francji i Niemiec.

Zapytałem się kolegów: „Co ja takiego nieodpowiedniego zrobiłem. Zaproponowałem nowoczesne rozwiązanie szkoleniowe. Pomagam bezinteresownie młodym szachistom w tym Wojtaszkowi, sponsoruję literaturę szachową, piszę artykuły i książki szkoleniowe dla polskiej młodzieży i tutaj taka reakcja”!

Odpowiedź była dla mnie kolejnym szokiem: „Bo ty chyba jesteś jedynym człowiekiem w Polsce, któremu śnią się wielkie szachy. Tego nikt nie chce. Wyobraź sobie, że mamy zawodnika klasy Leko. To byłby tylko wielki problem dla działaczy, bo musieliby szukać sponsorów. A oni lubią działać bez większych stresów. To byłaby też duża konkurencja dla naszej czołówki. Byliby zmuszeni do intensywnego treningu, a oni uwielbiają spokojne życie. Nie chcą tego też trenerzy, bo po co się wysilać. A tak są wszyscy zadowoleni. Mamy przeciętnych seniorów, lepsze kobiety i świetną młodzież. Juniorki i juniorzy zdobywają medale i tworzą pozytywny wizerunek polskich szachów. A to, że potem giną w tłumie nikogo to nie martwi. Mamy dużo utalentowanej młodzieży. I tak od lat karuzela się kręci”!

Opisałem Państwu moje przeżycia i walkę z ludźmi, którzy przyzwyczaili się do pewnych stereotypów i którym nie w głowie były jakieś zmiany w celu poprawienia metod szkolenia. Tomasz Sielicki chce teraz unowocześnić Akademię Młodzieżową. Lepiej późno niż wcale! Może się to prezesowi uda. Zwracam tylko uwagę na fakt, że trenerem koordynatorem Akademii jest nadal Marek Matlak, który pierwszy postawił szlaban przed moją koncepcją! Tak więc Tomasz Sielicki miałby dwa ważne zadania do wykonania: najpierw zreformować supertrenera i potem system szkolenia.

Życzę powodzenia!

Bartłomiej Macieja w obiektywie Marka Skrzpczaka

Bartłomej Macieja w Wikipedii

maj
21

Dzisiaj zakończył się w Lublinie III Europejski Festiwal Szachowy. Niestety nasi najlepsi arcymistrzowie zdecydowanie zawiedli.

Zwycięzca turnieju Aleksiej Szirow w obiektywie Marka Skrzypczaka

Strona turnieju
Ostateczne wyniki
Polskie występy
Aleksiej Szirow w Wikipedii
Oficjalna ocena PZSzach
ChessBase News wersja niemiecka
Turniej w YouTube

maj
21

Tegoroczne mecze kandydatów są ilustracją słabości tego systemu rozgrywek. Dzisiajsza partia zakończyła się remisem już po 14 posunięciach. Brak słów. To jest po prostu skandal!

ChessBase News wersja niemiecka
ChessBase News wersja angielska

maj
21

Zaraz po powrocie z Zakopanego rozpocząłem konsultacje z Radosławem Wojtaszkiem, które trwały od października 1999 roku do 14 sierpnia 2003 roku. Od 2000 roku dodatkowo zacząłem pomagać utalentowanemu juniorowi z Koszalina Maciejowi Brzeskiemu. Później lista chętnych do korzystania z takiej formy konsultacji wzrosła do kilkunastu osób. Robiłem to bezinteresownie, bez pobierania honorarium.

Niestety osoby odpowiedzialne za działalność Akademii Młodzieżowej nie wykazały żadnego zainteresowania moją pracą. Wręcz przeciwnie, utrudniano jej prawidłowy przebieg. Marek Matlak zaprosił mnie dwa razy na sesje, ale bez udziału Wojtaszka. Nie pomogły żadne uzasadnienia, że ta koncepcja wymaga także spotkań osobistych. Jego następca Ryszard Bernard tak postępował, aby spowodować konflikt między nami. W rezultacie zrezygnowałem z dalszej współpracy z Akademią, ale dalej pomagałem Wojtaszkowi, Brzeskiemu i innym.

Dla mnie było rzeczą niezrozumiałą, że osoby odpowiedzialne za szkolenie młodzieży w kraju nie próbowały nawiązać dyskusji ze mną na temat treningów wirtualnych. Jedynie popierał mnie ówczesny kierownik wyszkolenia PZSzach Zbigniew Czajka. Było to dla mnie dużym zaskoczeniem, ponieważ w latach 1978-1981, gdy byłem trenerem kadry, mój szef często blokował moje koncepcje. Ale co z tego. Zbigniew Czajka nie miał żadnego wpływu na działalność Akademii. Tutaj pierwsze skrzypce grali Marek Matlak i Ryszard Bernard.

W tej sytuacji doszedłem do wniosku, że jedyną szansą jakiegoś dialogu w tej sprawie będzie interwencja u prezesa PZSzach Przemysława Gdańskiego. 24 marca 2003 roku zdawałem egzamin w Centralnym Ośrodku Sportu na trenera I klasy. Przyjechałem więc do Warszawy już 21 marca, aby wcześniej zamówić spotkanie z prezesem. Zamieszkałem w hotelu w centrum stolicy, co tanie nie było. Ale to nie miało większego znaczenia. Moim celem było zreferowanie Przemysławowi Gdańskiemu sytuacji w polskich szachach młodzieżowych. Spotkałem go 23 marca na turnieju „O komórkę Plus GSM”. Prezes nie miał zbyt dużo czasu na rozmowę, więc zaproponowałem inny termin. Uzgodniliśmy, że zostawię w biurze PZszach dokładne informacje, gdzie można mnie znaleźć. Zresztą byłem też tam dwa razy osobiście w ciągu następnych dni i dwa razy dzwoniłem z hotelu. Dopiero w sobotę miałem autobus do Dortmundu. A więc czasu było wystarczająco dużo. Niestety Przemysław Gdański nie zdołał wygospodarować nawet godzinki na robocze spotkanie ze mną.

Postanowiłem więc w inny sposób zwrócić uwagę na problemy szkoleniowe w polskich szachach. W numerze sierpniowym Magazynu Szachista 2003 roku ukazał się mój artykuł pt. „Quo vadis polskie szachy?”. Wywołał on burzę w środowisku szachowym. Otrzymałem wiele pochwał za odwagę poruszonych w nim problemów. Ale też były głosy krytyczne. W najbliższym czasie dokładnie opiszę te wydarzenia na mojej stronie. Obecnie zbieram materiały dowodowe.

cdn.

Przemysław Gdański w Wikipedii

maj
20

Aleksander Sułypa w czasie zajęć

Witryna Krzysztofa Długosza „Szacharnia” zamieściła informację, że trener Aleksander Sułypa – pracujący od pewnego czasu dla Polskiego Związku Szachowego – spakował walizki i wrócił do swego kraju. Objął on funkcję głównego trenera kadry narodowej Ukrainy.

Podobno ukraiński arcymistrz trenował też osobiście Jolantę Zawadzką i Dariusza Świercza, ale oboje ostatnio nie odnosili większych sukcesów w turniejach międzynarodowych. Może wreszcie Dariusz przestanie ćwiczyć „oburęczność” i zacznie grać to, co najlepiej potrafi. Wyjdzie mu to na pewno na dobre. Jestem o tym przekonany!

A swoją drogą już dawno pisałem, że niedorzecznością jest zatrudnianie obcokrajowców do trenowania naszych najlepszych zawodniczek i zawodników. Ale polecałem zapraszanie zagranicznych szkoleniowców do wykładów dla naszych trenerów. W końcu powinno się stworzyć silną kadrę krajowych szkoleniowców!

Szacharnia
Wiadomości szachowe z Rosji