Archiwum dla październik, 2013
paź
07

grandprix_top2

Paryski turniej Grand Prix był ostatnim w cyklu 2012/2013. W ciągu dwóch lat rozegrano sześć turniejów. Zawodnik miał prawo gry w czterech, ale trzy liczyły się  w ogólnej punktacji.

Ostatecznie najlepszymi okazali się Weselin Topałow i Shakriyar Mamedyarov, którzy zakwalifikowali się do turnieju kandydatów w 2014 roku.

ChessBase News

paź
06

Neues Bild (16)

W czasie 28.09.-06.10.2013 klub szachowy Polonia Wrocław zorganizował międzynarodowy Arcymistrzowski Turniej Szachowy Kobiet im. Krystyny Hołuj-Radzikowskiej. Była to najsilniejsza impreza szachowa kobiet w Polsce w tym roku.

W stawce dziesięciu zawodniczek zobaczyliśmy reprezentantki Polski, w tym m.in. zawodniczkę Polonii Wrocław Jolantę Zawadzką, która pełniła także rolę dyrektora turnieju czy aktualną mistrzynię kraju Monikę Soćko.

Oprócz Polek w zmaganiach wzięły udział silne rankingowo zawodniczki z Armenii, Turcji, Gruzji, Hiszpanii i Niemiec. Stawkę uczestniczek z najwyższym rankingiem otworzyła Ormianka Lilit Mkrtchian (ELO 2469 pkt.).  Pula nagród wynosiła 12 tys. złotych. Impreza odbyła się w siedzibie Polonii – przy ul. Wita Stwosza 37-38.

Źródło

Strona turnieju

Strona PZSzach

Ocena na stronie PZSzach

Końcowe wyniki

1-2 Batsiashvili, Nino 2419- 6.5 (28.25)
Majdan-Gajewska, Joanna 2384- 6.5 (26.25)
3-4 Szczepkowska-Horowska, Karina 2376- 5 (21.75)
Guramishvili, Sopiko 2431- 5 (21.00)
5-6 Atalik, Ekaterina 2433- 4.5 (18.00)
Mkrtchian, Lilit 2469- 4.5 (16.75)
7 Soćko, Monika 2444- 4 (14.50)
8-9 Zawadzka, Jolanta 2377- 3.5 (14.75)
Vega Gutierrez, Sabrina 2392- 3.5 (13.50)
10 Michna, Marta 2385- 2 (10.75)

 

paź
06

szachy-bergmann

Sławny szwedzki reżyser Ingmar Bergman w swoim filmie „Siódma pieczęć” przedstawił motyw szachowy zapożyczony ze średniowiecznego fresku kościelnego: Rycerz gra w szachy ze śmiercią.

paź
06

W sierpniu 1605 roku na wybrzeżach Inflant ( dzisiaj Łotwa ) wylądował silny korpus szwedzki pod wodzą samego króla Karola IX. Nadmorski zamek Dyament wzięto, po czym Szwedzi rozpoczęli oblężenie Rygi. Nie był to pierwszy desant szwedzki w tych stronach, ale wojny ze Szwecją zawdzięczano niestety polityce Zygmunta III Wazy, który marzył też o koronie szwedzkiej. Nierzadka to choroba monarchów: królowie francuscy pożądali królestwa Neapolu wikłając się w daremne wojny na półwyspie Italii. Pretensje do tronu w Sztokholmie wynikały z jagiellońskich węzłów krwi z dynastią Wazów. Zygmunt III był siostrzeńcem Zygmunta Augusta, ostatniego Jagiellona, który wydał swoją siostrę Katarzynę za księcia Finlandii – Jana z rodu Wazów. Był on bratem króla Szwecji Eryka XIV. Ślub Jana z Katarzyną odbył się w Wilnie  ( 4 X 1562 roku), ale ich szczęście nie trwało długo, ponieważ Eryk XIV obawiając się intryg Jana, uwięził w roku następnym młodą parę w lochach zamku w Gripsholmie. A zarazem Szwecja opowiedziała się po stronie Moskwy w obliczu jej roszczeń o Inflanty, należące do Rzeczypospolitej. Pikantnym szczegółem tego aliansu stało się niesłychane, wręcz nienormalne, żądanie Iwana Groźnego. Domagał się, aby odebrano Katarzynę Janowi oddając ją jemu za żonę! Kiedyś bowiem Iwan starał się bezskutecznie o jej rękę…Eryk XIV przystał na to, lecz na szczęście władzę przejął uwolniony szczęśliwie Jan. Jeszcze w więzieniu (20 VI 1566 ) Katarzyna powiła mu syna Zygmunta, dziś znanego głównie z warszawskiej kolumny! Przejmując berło w 1568 roku Jan uwięził brata, a po kilku latach go otruto. Jan przystąpił też do sojuszu z Rzeczypospolitą.

W wiele lat później Zygmunt III Waza – w roku 1598 – wyprawił się za morze, aby objąć tron Szwedów, Gotów, Wandalów, kiedy władzę zagarnął tam Karol Sudermański. Początkowo sprawy układały się dobrze, Sztokholm zajęto bez walki. Zygmunt nie dysponował jednak silnym wojskiem, po wygraniu bitwy pod Stegenborgiem nie prowadził energicznie dalszej kampanii, a w końcu przegrał pod Linkopingiem ( 25 IX 1598), trafiając do niewoli. Wypuszczono go za cenę wydania głównych stronników w Szwecji, których potem ścięto. Z Kalmaru Zygmunt wystosował jeszcze daremny protest do monarchów europejskich, a 30 października wylądował w Gdańsku. Tak w skrócie wglądało tło zatargu między Szwecją a Polską, czy raczej Zygmuntem, który  Rzeczypospolitą używał dla osobistych ambicji. Zmarnował energię i środki, które należało przeznaczyć na front wschodni!

W lipcu 1599 roku parlament sztokholmski zdetronizował Zygmunta, uznał za to 4-letniego królewicza Władysława za następcę tronu, lecz Sudermańczyk pozostawał regentem do r.1604, kiedy to objął tron jako Karol IX. Uznał on, że konflikt należy przenieść na terytorium przeciwnika. W roku 1600 najechał Estonię, potem zajął prawie całe Inflanty, utrzymała się tylko Ryga. Kontrofensywę, z powodzeniem, prowadził wtedy hetman Jan Zamoyski.Był wielkim patriotą, z własnej szkatuły opłacał wojsko, zastawiał własne klejnoty. Brał udział w walce, odmroził nawet stopy i zapadł na zdrowiu. Ale Szwedzi stracili wtedy wszystkie twierdze, Karol wycofał się za Bałtyk.

Wracając w roku 1605 miał przed sobą hetmana Jana Karola Chodkiewicza, który dowodził zaledwie czterema tysiącami zbrojnych. A mimo to 27 września stawił czoła Karolowi IX pod wsią Kircholmem. Siły szwedzkie liczyły dwanaście tysięcy żołnierzy, ale przewagę tę rekompensowała jak zwykle polska husaria.Chodkiewicz miał trzy tysiące jazdy, a także tysiąc piechoty. Kiedy obie armie zwarły się w boju, husaria dokonała szarży na szeregi szwedzkie, rozbijając ich opór. Kopie, potem szable zbierały straszne żniwo : poległo aż 9 tysięcy Szwedów! Polacy wraz z Litwinami odnieśli wielkie zwycięstwo, a bitwa trwała zaledwie trzy godziny. Do stóp Chodkiewicza rzucono 60 sztandarów, zdobytych na Szwedach. Na placu boju zostało jedenaście szwedzkich armat, a niedobitki uchodziły w rozsypce. Sam król Karol IX w ostatniej chwili dopadł okrętu, salwując się przed niewolą.

Zwycięstwo pod Kircholmem rozsławiło nasz oręż w Europie, podobno nawet flegmatyczni Anglicy byli pełni podziwu, choć niektórych niepokoił wzrost potęgi Rzeczypospolitej. Jak widać już dawno przed wyznaczaniem nam linii Curzona Anglosasi martwili się o stan posiadania naszych sąsiadów. O, gdyby wiedzieli, że kniaź Adam Wiśniowiecki wznosił grody na ziemiach, które car Moskwy uważał za swoje! Po klęsce pod Kircholmem Szwedzi nie dali za wygraną, nadal słali swe regimenty do Inflant, a wojna toczyła się ze zmiennym szczęściem, tym bardziej że hetmani musieli tłumić rokosz Zebrzydowskiego i Radziwiłła broniących „złotej wolności”. Król w r.1606 straszył sejm wojskiem, a po pozornej kapitulacji pod Janowcem ( 29 września 1606) rokoszanie w czerwcu 1607 r. ogłosili detronizację Zygmunta i bezkrólewie. Doszło  do bitwy pod Guzowem ( 6 VII 1607 ), w którym jednak rokoszan pokonano.  Był to również okres polskiej interwencji w Moskwie, związanej z Dymitrem Samozwańcem. Dlatego w roku 1609 trzeba było nowej kampanii Chodkiewicza, aby odbić twierdze w Inflantach ponownie zajęte przez Szwedów. Odebrano Parnawę, Dyament, a pod Rygą Chodkiewicz pobił znowu armię Karola IX, w której walczyło wielu zaciężnych Szkotów, Holendrów, francuskich hugenotów. Po tej wiktorii zabrakło mu żołdu dla własnych chorągwi, zatem rozeszły się one do domów! Niestety, król Zygmunt rocznie trwonił aż 40 tysięcy talarów na samych muzyków zamiast dbać o wojsko. Ale też w Szwecji parlament odmówił podatków na wojnę, czego Karol IX nie przeżył „wśród piorunujących gniewów uczuł paraliżem odjętą sobie mowę, a obłąkany umysł”. Zmarł 30 X 1611 roku, pozostawiając tron 17-letniemu Gustawowi Adolfowi.  A następne rozdziały wojen ze Szwecją historia dopisała nam później, niestety nie tak chwalebnie jak w latach 1605-1609.

Bez ogródek skomentował to Jasienica w tych słowach: „Wojna ze Szwecją rozpoczęła się w prywatnym właściwie interesie Zygmunta III, który usiłował na dwóch stołkach siedzieć, a stanowczo bardziej nęcił go przy tym ów sztokholmski…”  Ale w Warszawie wystawiono mu kolumnę!

Marek Baterowicz

//////////////////////////////////////////

Autor artykułu jest szachistą i publicystą mieszkającym obecnie w Australii.

paź
05

Gajewski3

Gajewski4

Przedmiotem recenzji jest książka niecodzienna, inna niż te, które dotychczas miałem okazję przeczytać. Z pozoru opowiada o Sandomierzu, jego codziennym życiu, o ludziach i wielu ciekawych sytuacjach, z jakimi zetknął się sam autor. Kiedy jednak na chybił trafił otworzymy ją w dowolnie wybranym miejscu to otwiera się przed nami inny świat. I chyba właśnie to chciał nam autor pokazać. Nieco sceptycznie wypowiadając się o mieście, choć nie dosłownie, acz bardzo odczuwalnie napisał między wierszami, że „zaściankowość to sposób myślenia a nie miejsce zamieszkania”. Bo przecież małe miasto może być miejscem do pięknego życia, pracy i to bardzo ważnej i udanej, przeżywania radości i smutków, które wszędzie są do siebie podobne. Ale poza swoim małym życiem trzeba jeszcze umieć spojrzeć wokół a czasami nawet trochę dalej. I ta sztuka właśnie udała się autorowi. Patrząc na siebie i otaczających ludzi z różnej perspektywy daje nam przedsmak tego, czego każdy człowiek powinien doświadczyć, zachowując dystans i spokój jaki przystoi tylko filozofom. Tak właśnie odbieram treść książki, nabierając do autora coraz większego szacunku za niespotykaną w tak młodym wieku umiejętność trzeźwego, ale nieobojętnego spojrzenia na naszą codzienność, którą możemy i powinniśmy zmieniać. Trzeba tylko chcieć – jak pisze autor. Tylko, że w dzisiejszych czasach nie zawsze chcieć to móc. Bo albo przeciwności losu, albo obawa przed narażeniem się komuś ważnemu, albo zwyczajna chęć posiadania „świętego spokoju”, który w tej małej stabilizacji jest najbezpieczniejszy.
Nie taki jest jednak do końca pesymistyczny jak sądzę przekaz i odbiór książki. Ciekawym momentem jest fakt kiedy przychodzi charakterystyczna dla autora refleksja i poznajemy „siedem filarów pozytywnego wojownika”. To jest dopiero zajmująca lektura. Czytając kolejne odsłony nabierałem usilnego przekonania, że tak właśnie trzeba i można mówić, i pisać o świecie, i innych ludziach. Oprócz naprawdę ciekawych, wręcz zajmujących historii możemy nabrać potwierdzenia, że to o czym cichutko, po kryjomu myślimy jest słuszne, właściwe i powinno nam dać mocny bodziec do działania aby poprawić swoją relację z otoczeniem, nabrać ufności do ludzi i świata, poczuć, że się żyje. Nie ma w tym stwierdzeniu ani krzty przesady, bo jak sądzę, gdybyśmy choć trochę nabrali odwagi do innego myślenia i działania to otaczająca nas rzeczywistość byłaby ciekawsza i bardziej przyjazna.
Smuci mnie w książce jedno – zakończenie. Nie fotografie, przeciwnie – bardzo atrakcyjne. Podpisując jednak zdjęcia autor chyba nie przewidywał, że tak szybko dołączy do „karawany” i opuści swoje ukochane miasto.
Krzysztof Zieliński
doradca metodyczny,
rzeczoznawca ds. podręczników szkolnych

Źródło

Link

/////////////////////////////////////

Książka Jacka Gajewskiego skłoniła mnie do pewnej refleksji, na temat osobowości i pomysłu na książkę. Byłam przekonana, że czytać będę książkę poświęconą miastu Sandomierz, a tu okazało się, że bardziej poznałam postać samego autora niż miasto.

Nie czuję się jednak rozczarowana, książka łączy w sobie w kilka ważnych historii z życia Jacka, który pokazuje swoje dążenie do celu, nieustanną walkę w różnych aspektach swojego życia. Przeplatana historia Sandomierza oraz pełne energii historie autora utwierdzają mnie w przekonaniu, że silna wola oraz postanowienia, jeżeli są prawdziwe, to człowiek może wiele zdziałać.

Jacek Gajewski odkrywa w książce pewną cząstkę samego siebie, przekładając swoją postać na codzienność z jaką styka się każdy z nas. Miałam wrażenie, że czytam wypowiedzi socjologa bądź filozofa. Były to naprawdę zebrane bardzo dobre przemyślenia, które pozostają gdzieś w głowie po przeczytaniu książki. Bezrobocie, podróże, języki, podejmowanie zatrudnienia, trudne decyzje, odkrywane talenty… i nieustanna walka.

Tekst: Katarzyna Irzeńska

paź
05

DSC02353

W temacie „Gra z arcymistrzem”  doszło do wymiany zdań w sprawie szachownicy Akiby Rubinsteina w parku zdrojowym w Polanicy Zdroju. Niedawno spędziłem urlop w kraju i oczywiście pojechałem do mojego ulubionego kurortu w celu wyjaśnienia problemu. Moim zdaniem szachownica jest prawidłowa wykonana, co ilustruje załączone zdjęcie.

paź
04

Neues Bild (13)

W dniach 21.09.-05.10.2013 odbył się w Paryżu kolejny turniej z cykly FIDE Grand Prix.

Końcowe wyniki

1 Caruana, Fabiano 7
(37.00)
Gelfand, Boris 7 (36.50)
3 Nakamura, Hikaru 6.5 (35.50)
Bacrot, Etienne 6.5 (33.00)
5 Grischuk, Alexander 5.5 (28.75)
Dominguez Perez, Leinier 5.5 (28.50)
7 Wang Hao 5 (28.00)
Ponomariov, Ruslan 5 (27.25)
Tomashevsky, Evgeny 5 (27.00)
Ivanchuk, Vassily 5 (25.75)
11 Fressinet, Laurent 4.5 (24.25)
12 Giri, Anish 3.5 (19.00)

Strona turnieju

ChessBase News 1
ChessBase News 2
ChessBase News 3
ChessBase News 4
ChessBase News 5
ChessBase News 6
ChessBase News 7
ChessBase News 8
ChessBase News 9
ChessBase News 10
ChessBase News 11

paź
04

Podwójny numer zawiera moje obszerne sprawozdanie z superturnieju w Dortmundzie oraz inne opisy z turniejów w Polanicy Zdroju, Memoriału Najdorfa, Pucharu Świata w Norwegii, XXIV Mistrzostwa NATO itd. Dla działu „Partia numeru” przygotowałem pojedynek Griszczuk-Świercz (Tromso 2013).

Panoramablog (Kopie 2)

Panoramablog2 (Kopie 2) (Kopie)

paź
04

Neues Bild (7)

7 listopada 2013 zaczyna się oficjalnie w indyjskim mieście Chennai mecz o mistrzostwo świata pomiędzy Carlsenem i obrońcą tytułu Anandem. Pierwsza partia rozpocznie się 9 listopada. Z pewnością mecz będzie wielkim widowiskiem i wspaniałą reklamą dla naszej dyscypliny.

Norweska strona internetowa News zamieściła interesujący artykuł po angielsku o Carlsenie.

  • Szukaj:
  • Zwiastun

  • Odnośniki

  • Skąd przychodzą

    Flag Counter
  • Ranking FIDE na żywo

  • Codzienne zadania

    Play Computer