Jerzy Konikowski - wpisy autora

maj
23

Z inicjatywy wydawnictwa Swingtherm (Kraków) oraz Penelopy (Warszawa) ukazała się kolejna interesującą biografia dla sympatyków królewskiej gry wszystkich klas.

Tym razem jest to historia utalentowanego szachisty, którego świetnie zapowiadająca się kariera sportowa skończyła się przedwczesną śmiercią, zaledwie w wieku 32 lat.

Jest to opowieść o Antonim Wojciechowskim.

Autor Henryk Konaszczuk opisał barwnie nie tylko życie mistrza, lecz także twórczość innych wybitnych szachistów. Książka omawia  więc pewien wycinek dziejów polskich szachów!

Zapraszam do lektury tej niezwykle ciekawej pozycji, mającej także charakter edukacyjny.

Współpracownicy książki

książka redaktor

Penelopa

Woj1

Woj3

Woj4Woj5

Woj2

maj
22

Na tym blogu wielokrotnie pisaliśmy, że Mateusz Bartel ma duży talent, ale jednocześnie poważne braki debiutowe i to utrudnia mu osiąganie lepszych wyników.

W dzisiejszej rundzie ME nasz arcymistrz mocno przesadził już w 7 posunięciu. Zamiast sprawdzonego w praktyce turniejowej 7…Sbd7! zdecydował się na nieudaną nowinkę 7…Sc6?

Ostatecznie przeszedł do końcówki, ale przegranej.

Partia ta jest kolejnym pouczającym przykładem, że końcowa faza partii uzależniona jest od poprawnie rozegranego debiutu.

W tym miejscu przypominam ważną sentencję Garri Kasparowa – mistrza świata w latach 1985-2000: „Nie ma znaczenia, jak dobrze grasz  – nie możesz spodziewać się dobrych wyników, kiedy masz przegraną po debiucie”.

Dla przypomnienia: Alexander Donchenko ma 18 lat i jest liderem klubu szachowego Hansa Dortmund.

maj
22

Głównym tematem tego numeru jest turniej kandydatów w Moskwie (Dariusz Gronkowski) oraz Mistrzostwa Polski Kobiet (Dariusz Gronkowski). W kolejnym zeszycie ukaże się sprawozdanie z konkurencji mężczyzn.

O zmaganiach w otwartym turnieju w Krynicy pisze główny organizator imprezy Jerzy Moraś. Inne ciekawe artykuły: Szachowy „Złoty pociąg” Piotra Wołochowicza, „Czwarty Norweski Turniej” Dariusza Gronkowskiego, „XIV turniej o puchar burmistrza Gryfic” Kazimierza Łaszewskiego, „IX Memoriał Jana Borka w Nowym Sączu” Jerzego Morasia, „Turniej w Pęgowie jak Złota Wieża … Jerzego Kota itd.

Jerzy Moraś omówił symultanę na 100 szachownicach na 100-lecie przyłączenia Mokotowa w wykonaniu Agnieszki Brustman i Jana Adamskiego.

Mój udział w numerze to partia Karjakin-Caruana, Moskwa 2016 oraz artykuł teoretyczny na temat 1.e4 c5 2.Sf3 d6 3.d4 cxd4 4.Sxd4 Sf6 5.Sc3 a6 6.Gc4 e6 7.Gb3 b5 8.Ge3!?

W uznaniu moich wieloletnich badań teoretycznych i praktycznych nad ruchem 8.Ge3!? niemiecki mistrz Werner Kaufmann nazwał wariant moim nazwiskiem: link.

Pano1Pano2

Pano3

maj
20

Efektowną kombinację przeprowadził w dzisiejszym pojedynku MEuropy nasz arcymistrz Jan Krzysztof Duda.

Partia ta znajdzie się jeszcze w mojej książce, która jest właśnie w trakcie końcowej obróbki.

 

maj
20

Wszystkim szachistom znane są zapewne dość dobrze liczne kontrowersje toczone w ramach walki psychologicznej, towarzyszącej meczom o mistrzostwo świata pomiędzy Karpowem i Korcznojem. Jej elementami były np. niepodanie przed rozpoczęciem partii ręki Korcznojowi przez Karpowa, czy też zarzuty Korcznoja o przekazywaniu umownych znaków Karpowowi w czasie gry. Na ten temat powstała też anegdota (czy rzeczywiście tylko anegdota?). Osądźcie sami!

Pewnego dnia w czasie meczu o MŚ Karpow – Korcznoj (Baguio 1978 r.), do głównego sędziego meczu am. Lothara Schmida przychodzi Korcznoj z protestem: „Panie sędzio! Proszę coś zrobić, sekundanci i członkowie radzieckiej ekipy nieustannie podpowiadają Karpowowi ruchy”.

Na to arbiter: „To niemożliwe, przecież wszyscy siedzą bardzo daleko od sceny i nie mają żadnej możliwości przekazywania informacji”. Korcznoj: „Wymyślili specjalny szyfr. Jeżeli wstaje np. Tal, to trzeba grać hetmanem, jeśli dr Zuchar – to wieżą, gdy Baturiński – to gońcem, a jak wstają ci siedzący po lewej stronie sali dziennikarze, to skoczkiem lub pionkiem”.

Nie przekonuje to Schmida: „Przecież to poważni ludzie, jak mogą udawać poszczególne bierki, to jakieś nieporozumienie, przecież to nie teatr”. Korcznoj ripostuje: „Dobrze znam te metody! Dziesięć lat temu sam byłem wieżą!”.

maj
19

02

maj
19

W przedstawionej partii czarne nie znalazły prawidłowej recepty na nowinkę przeciwnika 12.e4!? i w rezultacie przegrały praktycznie pojedynek już w fazie debiutowej.

 

maj
19

Kontynuacja odcinka 65

Z dużą uwagą przeczytałem artykuł Sukces Siergieja Karjakina w najnowszym Magazynie Szachista 5-2016. Autor Andrzej Filipowicz przedstawił analizę końcówki Caruana-Swidler, Moskwa 2016.

Oczywiście w zaciszu domowym i przy pomocy komputera jest łatwo przeanalizować taką pozycję i wydać prawidłową diagnozę. Co innego jest w partii i przy tykającym zegarze.

Andrzej Filipowicz bez problemu wskazał punkty krytyczne w partii i stwierdził m.in. „Cóż, jak zwykle decydującą rolę odegrał brak wiedzy w końcówce. Z tą typową, często zdarzającą się końcówką jest tak – albo się ją zna, albo nie…”

Czy to jest rzeczywiście typowa końcówka i tak często ogląda się ją w praktyce turniejowej? Mam duże wątpliwości!

Sam Fabiano Caruana powiedział po partii, że znał tę pozycję, ale zapomniał. W krytycznym momencie partia trwała już 7 godzin. A więc zadecydowały normalne ludzkie słabości: zmęczenie i pamięć! Jak można więc ganić czołowego szachistę świata o brak znajomości koncówek?

W wpisie m.in. napisałem:

Nie rzadko widzimy w praktyce turniejowej przeróżne wpadki w grze końcowej szachistów wszystkich klas, nawet ze ścisłej czołówki światowej. Czy świadczy to o słabej znajomości końcówek zawodników nawet z najwyższej półki?

Na pewno nie! Ale dość często taką wersję wypadków przedstawiają zwolennicy gry końcowej. Według nich powinno się więcej uwagi w treningu poświęcić końcówkom, gdyż one decydują o ostatecznym wyniku partii.

Taka teoria wydaje się mocno abstrakcyjna, gdyż aby dojść do końcowej fazy gry trzeba najpierw „przeżyć” wydarzenia na początku walki, czyli w debiucie i grze środkowej.

Trzeba brać też pod uwagę fakt, iż zawodnicy muszą często pokonać wiele przeszkód w trakcie partii. Nie tylko czysto szachowych, ale także wchodzą w grę kwestie kondycyjne. Partia szachowa może przecież trwać wiele godzin i często zmęczenie oraz psychiczne napięcie długotrwałą walką są przyczyną popełnianych błędów.

Jednakże o tym przeważnie się nie pisze i nie mówi, tylko oskarża się o nieznajomość końcówek zawodników. Bądźmy więc ostrożni w diagnozowaniu takich przypadków, które mogą wystawić tylko komuś nieuzasadniony zarzut.

Podobnych przypadków miałem sporo we własnej praktyce turniejowej. Podobne „klęski” widziałem również w twórczości znakomitych graczy i nawet mistrzów świata.

Jesteśmy przecież tylko ludźmi, a nie robotami szachowymi!

Na blogu przedstawiliśmę wspomnianą końcówkę: link.

W tekście napisałem: Zwracam uwagę na to, że choć te końcówki są teoretycznie równe, to w praktyce bardzo często wygrywa strona silniejsza materialnie. Sam widziałem na własne oczy takie momenty. Przypominam sobie pewną imprezę szachową (około 35 lat temu), kiedy to mój ówczesny podopieczny Roman Tomaszewski z Częstochowy „oszukał” w takiej pozycji największego specjalistę tego typu końcówek w kraju.

W praktyce turniejowej, przy tykającym zegarze, wszystko jest możliwe!  

Teraz precyzuję tę informację. Końcówka była grana w czasie mistrzostw Polski w Tarnowie w 1979 roku i „ofiarą” Romana Tomaszewskiego stał się sam Andrzej Filipowicz. Jak na ironię miał on wcześniej wykłady na ten temat w trakcie jednego zgrupowania kadry, którego uczestnikiem był Romek.

Końcówka była oczywiście remisowa, ale młodszy ją wygrał. Po partii Tomaszewski krótko skomentował wynik: „Łatwo pokazuje się taką końcówkę z notatkami przy tablicy demonstracyjnej, niż demonstruje się ją w rzeczywistej grze”. I miał rację!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

maj
18

Młodzieżowa Akademia Szachowa – szkoła z tradycjami
Agnieszka Fornal-Urban i Marek Matlak (MAT 8-2015)

„Na przestrzeni wielu lat działalności szkoły system szkolenia był nadzorowany, koordynowany i dofinansowywany ze środków publicznych. Przechodził wiele przeobrażeń i modyfikacji. Wdrażano nowe rozwiązania, które miały na celu uczynić go bardziej skutecznym. Zmiany dotyczyły nie tylko ram programowych, metodyki prowadzenia szkolenia, ale również doboru kadry trenerskiej, doboru kandydatów i selekcji zawodników. Ponadto uwzględniano trendy rozwoju sportu szachowego na świecie i dostosowywano sposób nauczania do odbiorcy w różnym wieku” …

///////////////////////////////////////////////

Kontynuacja odcinka 166

W w/w artykule autorzy stwierdzili:

MAT1A (Kopie)

 

Okazuje się, że po 20 latach działalności MASZ nie opracowano jeszcze optymalnego systemu szkolenia. Można zadać proste pytanie: Dlaczego?

Sam na trzech sesjach w latach 1999-2000 widziałem brak jakiejkolwiek logicznej koncepcji szkolenia naszej młodzieży. Później potwierdził to sam lider polskich szachów Radosław Wojtaszek: link.

Wcześniej na mistrzostwach świata juniorek i juniorów  w Duisburgu oraz Halle 1992 zaobserwowałem poważny mankament w przygotowaniach teoretycznych, który ogólnie brzmiał: debiuty!

Pisałem o tym wielokrotnie, np. link.

Moimi uwagami podzieliłem się z niektórymi trenerami w trakcie zgrupowań w Zakopanem 1999 oraz w Wiśle 2000, ale nie wywołało to zainteresowania. Ogólnie panowała euforia: nasza młodzież przywozi worek medali, a więc jest wszystko w najlepszym porządku!

Patrzyłem dalej w przyszłość. W emailu w dniu 15 sierpnia 2003 do ówczesnego prezesa Przemysława Gdańskiego zaproponowałem zorganizowanie spotkania roboczego w gronie czołowych trenerów, coś w rodzaju „okrągłego stołu”, w celu opracowania nowego systemu szkolenia dla polskiej młodzieży.

W odpowiedzi w dniu 18 sierpnia 2003 roku Przemysław Gdański napisał, że idea „okrągłego stołu” mu się podoba, ale postawił pewien warunek. Był on dla mnie nie do przyjęcia. Pisałem już o tym na blogu, więc nie będę się powtarzał.

Po 13 latach wraca znowu temat optymalnego systemu szkolenia w polskich szachach. Za 10 lat Polski Związek Szachowy będzie obchodzil 100-lecie swego istnienia. Może do tego czasu powstanie wreszcie jakaś wzorcowa – dla przyszłych pokoleń  – koncepcja szkolenia naszej młodzieży?

 

 

maj
18

Jacek Gajewski z Katowic jest nie tylko uznanym publicystą w problematyce „SZACHY”, ale zajmuje się także działalnością szkoleniową.

Owocem tej pracy jest niedawny świetny rezultat jego podopiecznej Ireny Hertlein:

Niebywały sukces sportowy osiągnęła uczennica naszej szkoły Irenka Hertlein z klasy 4″b”. Na XXII Ogólnopolskiej Olimpiadzie Młodzieży, która odbyła się w dniach 30.04.-07.05.2016. w Olecku wywalczyła II miejsce. Na dystansie dziewięciu rund zdobyła siedem i pół punktu, wygrywając sześć partii, trzy remisując i żadnej nie przegrywając!

Nasza nowo kreowana wicemistrzyni Polski wywalczyła ponadto awans do mistrzostw Europy i mistrzostw świata juniorów do lat dwunastu oraz została jej przyznana II klasa sportowa. Należy podkreślić, iż Irenka rywalizowała najczęściej z przeciwniczkami o rok starszymi od Niej. Bezpośredni przebieg Jej partii był transmitowany poprzez łącza internetowe na cały świat.

Serdecznie gratulujemy tak znaczącego sukcesu sportowego i jednocześnie dziękujemy, że godnie reprezentowała rodzinę, Szkołę Podstawową nr 62 im. Józefa Kocurka, trenerów oraz województwo śląskie.

Uzupełniająca informacja na stronie: link.

20160507_145651

OOS dyplom

OOS medal

 

DSCN0508

Jacek Gajewski wraz ze swomi podopiecznymi: Ireną Hertlein oraz córką Julią