Niemiecki Związek Szachowy notuje dalszy spadek swych członków. Aktualny stan wynosi 89.193.
Ciekawe jest to, że coraz więcej kobiet uczestniczy w życiu szachowym kraju, niż mężczyzn.
A jak to wygląda w Polsce?
Niemiecki Związek Szachowy notuje dalszy spadek swych członków. Aktualny stan wynosi 89.193.
Ciekawe jest to, że coraz więcej kobiet uczestniczy w życiu szachowym kraju, niż mężczyzn.
A jak to wygląda w Polsce?
Młodzieżowa Akademia Szachowa – szkoła z tradycjami
Agnieszka Fornal-Urban i Marek Matlak (MAT 8-2015)
„Na przestrzeni wielu lat działalności szkoły system szkolenia był nadzorowany, koordynowany i dofinansowywany ze środków publicznych. Przechodził wiele przeobrażeń i modyfikacji. Wdrażano nowe rozwiązania, które miały na celu uczynić go bardziej skutecznym. Zmiany dotyczyły nie tylko ram programowych, metodyki prowadzenia szkolenia, ale również doboru kadry trenerskiej, doboru kandydatów i selekcji zawodników. Ponadto uwzględniano trendy rozwoju sportu szachowego na świecie i dostosowywano sposób nauczania do odbiorcy w różnym wieku” …
///////////////////////////////////////////////
W tekście „Gorzka prawda“ (Szachy/Chess 75/76–2003) opisałem pewne przypadki z sesji w Zakopanem, które będę sukcesywnie przedstawiać na blogu.
Prace domowe
Każdy uczestnik zgrupowania otrzymywał pewne zadania do wykonania. W Zakopanem zauważyłem, iż spora część młodzieży tego nie robi w domu, tylko na miejscu. Oczywiście jakość takich prac była na marnym poziomie, co mogłem się osobiście przekonać. Część młodzieży traktowała tę akcję poważnie i dostarczała dobre opracowania.
Dlatego zaproponowałem dwa wyjścia: albo zrezygnować z tego, albo wprowadzić dyscyplinę egzekwowania tych prac pod karą nie zapraszania takich osób na sesje. Młodzież trzeba uczyć szacunku do trenerów. W innych dyscyplinach sportu jest tak, że niewykonanie polecenia szkoleniowca pociąga za sobą różne sankcje. I tak musi być w szachach. Moja propozycja została pozytywnie przyjęta przez trenerów!
Na mojej ostatniej sesji w Wiśle trzy osoby otrzymały, na polecenie Marka Matlaka, ode mnie do wykonania tematy, które powinny być opracowane do końca 2000 roku i wysłane na mój adres. Zrobiła to tylko Magdalena Kozak z Suwałk. W nagrodę otrzymała za to książkę szachową. Pozostałe dwie osoby zlekceważyły polecenie trenera. Uważam, że takie coś jest niedopuszczalne!
Dlatego zaproponowałem w liście z dnia 3 lutego 2001 roku nowemu dyrektorowi MASZ Ryszardowi Bernardowi, aby wszystkie prace spływały najpierw do niego. Wtedy miałby możliwość kontroli jakości materiałów, monitowania i ewentualnie wyciągnięcia jakiś konsekwencji w stosunku do niesolidnych zawodników. W przypadku nie dostarczenia prac domowych kategorycznie nie zapraszać delikwenta. Musi być jakaś dyscyplina!
Na ten list Ryszard Bernard nie zareagował!
cdn

Po ukazaniu się 15 stycznia 2016 w wpisie komentarza Internauty Szachista (nazwisko mi znane) treści:
„Zwracam uwagę, że link do tego protokołu został wymieniony na inny. W ten sposób wysokości zarobków działaczy PZSzach zostały ukryte…” otrzymałem kilka zapytań w tej sprawie od Czytelników bloga.
Potwierdzam, że wspomniany link zawierał rzeczywiście listę nagród działaczy PZSzach. Wyróżniała się tam szczególnie wysoka kwota, którą otrzymała pewna osoba.
Listę skopiowałem i mam gdzieś w moim archiwum. Jednakże z uwagi na pilną pracę nie mam czasu teraz na jej szukanie.
Jeśli ktoś jest tym zainteresowany, to powinien zwrócić się z zapytaniem bezpośrednio do władz Polskiego Związku Szachowego: „Za co ta osoba otrzymała tak wysokie wynagrodzenie i dlaczego informacja ta nagle zniknęła ze strony związku”?
Niedawno przedstawiłem najnowsze dzieło Marka Baterowicza: Link.
Z tego zbioru przedstawiam Państwu utwór „DYLEMAT” z wątkiem szachowym.
Moje osobiste kontakty z Młodzieżową Akademią Szachową opisałem już kilkakrotnie w różnych źródłach, np. w tekście „Gorzka prawda“ (Szachy/Chess 75/76–2003). Przypominam je więc dla tych osób, które ich nie znają, a mogą poznać mechanizm działania tej „szkoły z tradycjami” (MAT 8-2015) na bazie moich doświadczeń.
Pierwsza sesja z moim udziałem odbyła się w Zakopanem w dniach 2-10.10.1999. W zaproszeniu nie było tematycznego programu. Zadzwoniłem do Zbigniewa Czajki w tej sprawie i okazało się, że odpowiedzialny za to trener koordynator Młodzieżowej Akademii Szachowej Marek Matlak nic takiego nie przygotował. Plan będzie podany na miejscu – poinformował mnie szef wyszkolenia PZSzach.
Załadowałem więc pół samochodu literaturą szachową oraz notatkami i w ten sposób rozwiązałem problem. Później ta sytuacja powtórzyła się jeszcze dwa razy w Wiśle. W sumie byłem trzy razy na sesjach i za każdym razem uzgadniałem na miejscu tematykę mych zajęć.
W Zakopanem okazało się, iż nie było żadnego planu działania i jakiejkolwiek ogólnej koncepcji tematycznej sesji. Kwestię treningów uzgadnialiśmy przed zajęciami i potem taki na gorąco opracowany program dnia wywieszano na tablicy ogłoszeń do ogólnej wiadomości. Młodzież dowiadywała się o tym późnym wieczorem w przeddzień zajęć.
Szybko zorientowałem się, że nie wszystkim uczestnikom odpowiadała tematyka treningów. Część nawet twierdziła, że wiele zagadnień często powtarza się, ponieważ niektórzy trenerzy specjalizują się w pewnych tematach, a są zapraszani na prawie wszystkie zgrupowania. Niektóre wykłady nie były też uzgadniane pomiędzy samymi szkoleniowcami i powtarzały się nieraz na tej samej sesji, co przeżyłem sam na moim drugim spotkaniu w Wiśle.
Kierownikowi sesji w Zakopanem Ryszardowi Bernardowi i obecnym trenerom przedstawiłem „Ankietę zawodnika”. Opracowałem ją kiedyś dla moich podopiecznych w Niemczech i była mi zawsze pomocna w redakcji planu szkolenia. Zaproponowałem, aby ją rozdać uczestnikom do wypełnienia. Tak też uczyniono. Było to znakomite źródło informacji dla nas wszystkich. Pamiętam, że niektóre zaproponowane przez młodzież tematy zostały przeprowadzone jeszcze na zajęciach w Zakopanem.
Zasugerowałem więc, aby ankietę wysyłano przed każdą sesją potencjalnym uczestnikom i na jej podstawie opracowywać programy zgrupowań. Uniknie się wtedy dublowania tematów w trakcie sesji i program szkolenia będzie zgodny z oczekiwaniem młodzieży.
Na kolejnych sesjach w Wiśle ta logiczna propozycja nie została wprowadzona w życie, o czym mogłem się osobiście przekonać. Przypuszczam, że także w kolejnych zgrupowaniach zlekceważono moją sugestię.
cdn
III rozdział książki omawia zagadnienie ”Ćwiczenie techniki liczenia wariantów oraz zmysłu taktycznego”.
Technika liczenia wariantów jest niezwykle ważnym elementem wyszkolenia szachisty, a trening w tym kierunku powinien być prowadzony systematycznie.
Jedną z takich metod jest rozwiązywanie zadań taktycznych z praktyki turniejowej, czyli szachista ustawia na szachownicy różne pozycje o zabarwieniu kombinacyjnym i próbuje – dostosowując się do warunków turniejowych – rozwiązać je w głowie, a więc bez przesuwania bierek.
W treningu możemy wykorzystać pisma szachowe, które zawierają praktyczne kombinacje. Także jest wiele książek z kompletem różnych pozycji taktycznych.
Sam jestem autorem kilku takich podręczników. W wydawnictwie RM (Warszawa 2009) ukazała się moja szczególna książka „Szybkie zwycięstwa”, zawierająca 204 efektownych i pouczających pod kątem teorii debiutów pojedynków, które kończą się przed 25 ruchem. Część pierwsza książki zawiera diagramy, które ilustrują przełomowy moment w partii. Zadaniem czytelnika jest rozwiązanie kombinacji, czyli znalezienie właściwej drogi do zwycięstwa. Część druga to partie, których numeracja odpowiada kolejności diagramów. Tutaj można sprawdzić poprawność analiz. Trening z tą książką pozwoli czytelnikowi udoskonalić technikę liczenia wariantów oraz pogłębić wiedzę dotyczącą teorii otwarć szachowych.
Nigdy nie byłem przeciwnikiem solvingu, ale jako szkoleniowiec polecam w celu ćwiczenia abstrakcyjnego myślenia rozwiązywanie zadań szachowych, które są zbliżone swym charakterem do praktycznych partii. Zagadnieniem tym zająłem się w książce „Kompozycja w treningu szachisty” (Wydawnictwo Szachowe Penelopa, Warszawa 2003).
Niedawno odbyła się na blogu dyskusja na temat solvingu: Link.