Jerzy Konikowski - wpisy autora

cze
14

Kontynuacja odcinka 147

Rola trenera nie jest łatwa. Pod warunkiem, że podejmuje samodzielnie decyzje i nie daje sobą manipulować przez działaczy i zawodników. A są tacy, którzy dla „świętego spokoju” wolą się nie narażać i akceptują wszelkie dogodne dla siebie rozwiązania.

////////////////////////////

Od pewnego czasu pracuję nad książką o moich doświadczeniach w działalności szkoleniowej. Olimpiadzie na Malcie poświęcam wiele stron. Fragmenty przedstawiam na blogu.

Pisałem już w różnych publikacjach, że nieudany występ naszych zawodniczek na turnieju strefowym w węgierskim Zalaegerszeg 1979 uświadomił mnie, że trzeba dokonać korekty podstawowego składu kadry kobiet. Pozycje Hanny Ereńskiej-Radzewskiej, Grażyny Szmacińskiej oraz Małgorzaty Wiese były pewne. Natomiast nie widziałem już miejsca w drużynie olimpijskiej na Maltę dla Anny Jurczyńskiej (rocznik 1926).

Padło pytanie: kto ma ją zastąpić?

W grę wchodziło kilka doświadczonych zawodniczek. W pewnym momencie kierownik wyszkolenia PZSzach Zbigniew Czajka zareklamował mnie utalentowaną juniorkę Agnieszkę Brustman. Skontaktowałem się z jej ojcem Janem, który m.in. trenował córkę. Poinformował mnie, że szkoli Agnieszkę w zakresie końcówek oraz analizuje z nią ciekawe partie arcymistrzów. Nie zajmuje się natomiast debiutami.

W trakcie spotkań w Warszawie z Agnieszką zwróciłem uwagę na istotę przygotowania repertuaru debiutowego. Pożyczyłem jej nawet moje notatki debiutowe. Jednocześnie powołałem ją na obóz szkoleniowy do Zakopanego.

Zacząłem bacznie przyglądać się Agnieszce. Na zgrupowaniach kadry i spotkaniach w Warszawie zrobiła na mnie pozytywne wrażenie. Przyznałem rację Zbigniewowi Czajce, że mamy do czynienia z wielkim talentem szachowym.

Jednakże nie było żadnych konkretnych przesłanek, aby powołać Agnieszkę do kadry olimpijskiej. Na szczęście dla nas obojga 18-letnia juniorka w mistrzostwach kobiet w Częstochowie 1980 zajęła drugie miejsce z 9.5 punktami z 13 partii oraz w indywidualnych mistrzostwach Europy juniorek do 20 lat (Senta 1980) zdobyła złoty medal.

Dzięki tym wynikom zostały wyeliminowane wszelkie konkurentki, ale pozostała jeszcze na placu boju Anna Jurczyńska, która była pięć razy mistrzynią Polski. Na olimpiadzie w Buenos Aires w 1978 roku zdobyła brązowy medal za indywidualny wynik na III szachownicy. Łącznie rozegrała 17 olimpijskich partii, w których zdobyła 12 punktów.

Byłem świadomy tego, że czeka mnie wielka rozprawa z działaczami PZSzach w momencie akceptacji składu na olimpiadę! Zebranie zarządu Polskiego Związku Szachowego w sprawie ustalenia ostatecznych składów ekip na olimpiadę odbyło się w sierpniu 1980 r. bez udziału prezesa Czesława Wiśniewskiego, który był w tym czasie na urlopie.

Najpierw Andrzej Filipowicz podał nazwiska zawodników swojej drużyny, co zostało przyjęte bez dyskusji. Oczekiwano, że podobnie będzie też z reprezentacją kobiet. Tymczasem po mojej propozycji: Hanna Ereńska-Radzewska, Grażyna Szmacińska, Małgorzata Wiese i Agnieszka Brustman, nastąpiła krótka konsternacja, po czym padło pytanie: „A co z Jurczyńską?”.

Oczywiście byłem na to przygotowany. Nastąpiło uzasadnienie mojej decyzji. Podzieliłem się osobistymi doświadczeniami z pracy z mistrzynią. Przede wszystkim zwróciłem uwagę na wiek Anny Jurczyńskiej (54), co miało istotne znaczenie w jej grze.

„Myli warianty i zmienia często nasze wspólne analizy. Tymczasem Agnieszka jest młoda i utalentowana. To jest nasza przyszłość. Musimy stawiać na młodość”.

Gdy skończyłem, usłyszałem głośny szept kogoś z zebranych: „koń zwariował”. Po czym rozpoczęła się ożywiona dyskusja: „Moja decyzja jest ryzykowna i w razie niepowodzenia mogę się liczyć nawet z utratą stanowiska”. Nie dałem się tym zastraszyć i konsekwentnie trzymałem się mojej wersji. W końcu ustalono, że w tej sprawie powinien wypowiedzieć się prezes. Ostateczny skład kobiet ustali się zatem po jego powrocie z urlopu.

Tak też nastąpiło. Zostałem zaproszony na rozmowę. Czesław Wiśniewski uważnie wysłuchał argumentów i ostatecznie zaakceptował moją propozycję.

W ten sposób 18-letnia juniorka, tylko z jednym sukcesem międzynarodowym, znalazła się w drużynie olimpijskiej!

Jestem przekonany, że gdyby prezesem PZSzach w tym czasie byłby ktoś z naszego środowiska, to nie dopuściłby do takiej sytuacji. Anna Jurczyńska miała bowiem wielkie zasługi dla polskich szachów. Czesław Wiśniewski został nam przydzielony z urzędu przez rządzącą partię PZPR. Miał jednak podobne, jak ja spojrzenie na rozwój naszej dyscypliny: stawianie na młodzież!

 Krótko przypomnę indywidualne wyniki naszych zawodniczek.

1 szachownica: Hanna Ereńska-Radzewska 9 z 13 (indywidualnie brązowy medal)

Aktualna mistrzyni Polski – w konfrontacji z czołówką świata – znakomicie wytrzymały ciężar pierwszej szachownicy. Wynik 9 z 13 partii był wielkim osiągnięciem Hani!

2 szachownica: Grażyna Szmacińska 3 z 7

Grażyna była bez formy, ale to może się każdemu przydarzyć. Jednakże walczyła w każdej partii bardzo ambitnie!

2-3 szachownica: Małgorzata Wiese 6.5 z 11

Małgosia grała większość partii na drugiej szachownicy i to czarnym kolorem. Uzyskała świetny rezultat!

szachownica rezerwowa: Agnieszka Brustman 8 z 11 (indywidualnie srebrny medal).

Najmłodsza zawodniczka w drużynie grała rewelacyjnie i uzyskała fantastyczny wynik. Nie pomyliłem się w swojej ocenie, że warto postawić na młodość!

Jako trener selekcjoner i zarazem kapitan olimpijskiej drużyny odniosłem też wielki sukces. Ponieważ tylko dzięki mojej determinacji i odważnej decyzji udało mi się zmontować optymalny zespół, który wywalczył brązowy medal, pierwszy w konkurencji kobiet. Następny brązowy krążek zdobyły nasze panie dopiero w 2002 roku w Bledzie”. 

Tymczasem obecnie Brustman opowiada w różnych wywiadach, że jej udział na Malcie się należał, gdyż miała odpowiednie ku temu wyniki. Jest to oczywiście nieprawda. Wszystkie potencjalne zawodniczki do wyjazdu na Maltę miały lepsze osiągnięcia sportowe i przede wszystkim duże doświadczenia turniejowe. Ale nie były tak utalentowane szachowo jak Agnieszka!

cze
14

Kontynuacja odcinka 49

W dniach 1-14.06.2024 w Gandhinagar (Indie) odbyły się Mistrzostwa Świata do lat 20.

Polskę reprezentowali: 

Michał Koziorowicz (2324) KSz Stilon Gorzów Wielkopolski – mistrz Polski do lat 20
Ewa Barwińska (2106) KTS Kalisz – mistrzyni Polski do lat 20
Martyna Wikar (2213) LKSz GCKiP Czarna – mistrzyni Europy do lat 18.

Miejsca naszych reprezentantów

Strona mistrzostw

Wyniki open

Wyniki juniorki

Informacja na ChessBase News

cze
14

Kontynuacja odcinka 245

Nowinki Goldchess

Turniej środowy, dla amatorów. 3×5
Nagroda $5, czas 5 minut, 5 ruchów.

GoldChess – tylko online!

 

 

cze
12

Kontynuacja odcinka 146

Byłem przekonany, że zakończyłem już sprawę książki „Moja szachowa wspinaczka” autorstwa Agnieszki Brustman i jej byłego trenera Ryszarda Bernarda”. Tymczasem w prywatnej korespondencji dyskusja toczy się dalej.

Ostatnio jeden z Internautów nawet zwrócił uwagę na możliwość sądową w rozwiązaniu problemu:

Wraz z nowelizacją Kodeksu karnego pojawią się kary za dezinformację – co najmniej 8 lat więzienia za rozpowszechnianie nieprawdziwych lub wprowadzających w błąd informacji…

Oczywiście z takiej formy nie skorzystam. Jest bowiem wiele opublikowanych dowodów na to, że byłem selekcjonerem i kapitanem drużyny, która na olimpiadzie (Malta 1980) wywalczyła pierwszy po 1945 roku medal, np. link1. lub link2, link3.

Zatem przedstawienie tego wydarzenia w biografii Agnieszki Brustman jest całkowitym fałszem.

Zastanawiające jest to, co skłoniło Agnieszkę do takiego czynu? Jako była czołowa zawodniczka świata i obecnie prezes zarządu MZSzach powinna być idealnym przykładem!

A teraz dla przypomnienia:

Agnieszka Brustman na podium w rozmowie ze mną.

A tak przedstawiła swoją wersję sukcesu na Malcie Agnieszka Brustman. Wybrała zdjęcie, na którym jestem prawie niewidoczny i „zapomniała” o moim wkładzie w tym wydarzeniu.

 

cze
11

Kontynuacja odcinka 244

Norway Chess relacja

Triumfował Carlsen. Ogólnie na 51 partii tylko 9 wygranych realnie. Reszta w Armagedonowych remisach. Tu taki narzucający się wniosek, że właściwie nie ma partii remisowych, lub jest ich bardzo niewiele. Grane do końca, dodatkowo w czasie sprinterskim stają się dla jednych wygranymi dla drugich porażkami. Tu oczywiście największe szanse miał Carlsen, najlepszy w szachach „przyspieszonych”. W tym turnieju absolutnie nie było remisów, bo przy remisie w Armagedonie wygrywały według przyjętego regulaminu czarne. Być może Norwedzy zrobili ten turniej i ten regulamin pod Carlsena. Ale to już sprawa organizatorów. Poza tym innowacje w szachach są wskazane.

Szachy ewoluują i przy tej okazji chcielibyśmy przekazać wam tu nasz futurystyczny wniosek. Przy równych siłach przeciwników , np. Alpha 0 vs Alpha 0 większość partii wygrają białe i wbrew pozorom równych sił, remisy sporadyczne (decyduje prawo pierwszego ruchu), a wygrane czarnych zero. Powiem więcej, żaden debiut-obrona czarnych nie jest w stanie uchronić ich przed porażką. Pokazowe kontynuacje debiutowe z oceną remisowych szans dla czarnych to lekka fikcja. Poza tym w naszej ocenie debiut nie jest najważniejszy. Dobrze rozegrany przez czarne daje tylko możliwość zachowania równowagi. Dalej, najważniejsze jest to, co się dzieje i jak się gra, po debiucie.

Goldchess Assistant

cze
11

Kontynuacja odcinka 145

Zadaniem dziennikarzy (także szachowych) jest przekazywanie rzetelnych i bezstronnych informacji! 

///////////////////////////////////

Pisałem już kilkakrotnie w przeszłości, że gdy w 2007 roku zakładałem portal i następnie tego bloga, to zapowiedziałem, że będziemy podawać tutaj wiadomości pomyślne lub nie, ale zawsze prawdziwe!

Naszym celem będzie pokazywanie też różnych poglądów, idei i opinii w kwestii dynamicznego rozwoju szachów turniejowych w Polsce. Zachęcaliśmy do kulturalnych dyskusji w celu wyrobienia nawyku tolerancji dla odmiennych poglądów i wypracowywania optymalnych rozwiązań szkoleniowych.

Szachiści w kraju nie zawsze znajdują odpowiednich informacji na stronie Polskiego Związku Szachowego i czasopiśmie Mat. Naszym celem jest zatem omawianie różnych aspektów dotyczących królewskiej gry.

Taką politykę informacyjną prowadzimy konsekwentnie od początku naszego istnienia, co spotkało się z pozytywnym odbiorem większości Internautów. Wspierano nas: Wreszcie znalazł się ktoś, kto odważnie przedstawia problemy naszej dyscypliny! O popularności bloga świadczy dalej statystyka.

Oczywiście nie wszyscy zaakceptowali nasze wzmagania o prawdę i swobodę wypowiedzi. Było do przewidzenia, że spotkamy się z negatywnym przyjęciem władz Polskiego Związku Szachowego i ich sprzymierzeńców.

Ale nas to nie zniechęca do dalszego działania! Jesteśmy wolnymi obywatelami, niezależnymi od jakiś opiekunów, doradców czy partii politycznych. Piszemy prawdę i mamy w tym szerokie wsparcie w szeregach naszych sympatyków!

A jak to wygląda w praktyce? Czy Polski Związek Szachowy działa rzeczywiście w duchu demokracji? Czy jest akceptowana wszelka konstruktywna polemika osób mających inne zdanie od oficjalnej linii władz?

Ta kwestia była wielokrotnie przedstawiana w tym miejscu. Pisaliśmy też często, że na blogu są omawiane szerokie tematyczne aspekty królewskiej gry. Poruszamy zagadnienia z historii naszej dyscypliny, aktualne problemy dotyczące szachów krajowych i światowych.

Analizujemy występy naszych zawodniczek i zawodników w turniejach międzynarodowych, kwestie szkolenia itd.

Na blogu piszą Internauci, którym na sercu leży dobro polskich szachów. To nie są dyletanci, jak nasi oponenci twierdzą. Współpracujące osoby z blogiem chcą zwrócić uwagę na ważne problemy. Często mają obawy ujawnić swoje nazwiska, aby nie narazić się na personalne ataki tych, co mają inne zdanie. Dlatego stanowisko współpracowników bloga jest dla mnie zrozumiałe.

Kiedyś za ideę poprawienia systemu szkoleniowego polskiej młodzieży obrażano mnie na oficjalnej stronie Polskiego Związku Szachowego pod okiem ówczesnego prezesa, co przypominam w temacie Szachy w moim życiu.: Problemy szkoleniowe w polskich szachach (259) (konikowski.net).

O popularności naszego bloga świadczy statystyka oraz bezpośrednie listy od Internautów na różnorodne zagadnienia. Ogólnie jest pełna akceptacja formy prowadzenia naszej działalności oraz omawianych problemów. Negatywne oceny są bardzo rzadkie. Na blogu zamieszczamy wszystkie najważniejsze występy naszych zawodniczek i zawodników. Informujemy o sukcesach i porażkach. Staramy się rzetelnie przedstawiać występy naszych kadr, ale odrzucamy wszelkie formy propagandy sukcesuco charakteryzowało czasy PRL.   

Nie atakujemy krajowych arcymistrzów, ale piszemy o nich prawdę, czyli rzetelnie oceniamy ich aktualne umiejętności fachowe i sportowe. Ich zasługi turniejowe są przez nas uczciwie opisywane.

cdn

 

cze
09

Kontynuacja odcinka 243

Dzisiejszy konkurs Goldchess na bazie partii Praggna-Ding Liren 1-0, z turnieju Norway Chess 2024, z nagrodą $50-100.

Piękny konkurs. Nikt nie przysłał naszego rozwiązania. Tylko dwaj gracze przysłali oryginalne rozwiązania własne, zasługujące na uwagę. Arcymistrz Armenak Yeghiazaryan z Armenii i polski szachista Paweł Jaworski. T

Treścią zadania była wygrana z poświęceniem i zdobyciem hetmana. Zobaczcie te partie, od pozycji po 18 ruchu białych.

Listy zwycięzców turniejów Goldchess

 

cze
09

Kontynuacja odcinka 258

Ostatnio Grzegorz Gajewski udzielił kilka wywiadów i zwrócił uwagę na szkolenie online.

Tą kwestią zajmowaliśmy się wielokrotnie na blogu np. link.

Przypominam, że taką formę szkolenia zaproponowałem już w 1999 roku, która została storpedowana przez czołowych trenerów Młodzieżowej Akademii Szachowej Ryszarda Bernarda i Marka Matlaka.

W ten sposób pomagałem przez 4 lata Radkowi Wojtaszkowi, co opisałem m.in. na mojej stronie:

Komputer w treningu szachowym.

19. O mojej współpracy z Radosławek Wojtaszkiem.

20. Jeszcze o współpracy z Radosławem Wojtaszkiem.

Tak ocenił naszą współpracę ojciec Radka, Jarosław:

Moja propozycja, aby podobnym szkoleniem objąć czołówkę czołowych juniorów (także juniorki) spotkała się z negatywnym przyjęciem osób związanych z działalnością Polskiego Związku Szachowego. 

cdn

cze
07

Kontynuacja odcinka 39

Apolonia Litwińska mistrzyni Polski w szachach z1961 r reprezentująca wtedy Górnika Wałbrzych,była nie tylko znakomitą szachistką ale także nauczycielką języka polskiego w szkole do której uczęszczałem w latach 1969-1974 Technikum Budowlanego Nr 2 w Wałbrzychu.

Była założycielką,opiekunką jak i trenerką naszej sekcji szachowej.
Drużyna, z którą grałem w szachowej lidze okręgowej zajęła dobre IX miejsce w IV szachowych mistrzostwach szkół średnich i zawodowych Dolnego Śl.

Z tego okresu zapamiętałem jej powiedzonka „Szachy lepsze od brydża „ czy też „Tej partii nie da się wygrać „ kiedy podczas gier treningowych jej sytuacja na szachownicy była gorsza od któregoś z nas.

Spotkanie po latach miało miejsce w 2007 r w jej mieszkaniu na Grabiszynie we Wrocławiu gdzie się w międzyczasie przeprowadziła.Oczywiście rozegraliśmy towarzyską partyjkę szachów wspominając wałbrzyskie czasy.Podarowałem Pani Profesor miesięczniki szachowe z Austrii i Niemiec które zawierały moje publikacje.

Nasze ostatnie spotkanie w 2016 r, odbyło się również we Wrocławiu podczas Arcymistrzowskiego Turnieju Szachowego Kobiet im Krystyny Hołuj-Radzikowskiej,gdzie Pani Profesor była gościem honorowym a ja na zaproszenie organizatorów przygotowałem wystawę towarzyszącą turniejowi pt”Szachy w Sztuce-Sztuka w Szachach”

Wspominam Panią Profesor jako osobę bardzo opanowaną, nigdy nie podnoszącą głosu i zawsze jakby trochę zamyśloną. Może miały na to wpływ jej przeżycia z dzieciństwa,kiedy była wraz z rodzicami zesłana na Syberię,może jeszcze jedno jej powiedzonko „Grajcie w szachy, bo nie wiadomo kiedy może wam to się przydać „ było też z tym związane?

Wrocław uczcił jej pamięć organizując od 2021r Memoriał Szachowy im Apolonii Litwińskiej.

cze
06

Kontynuacja odcinka 257

Jak pisałem w poprzednim odcinku, na kolejnych sesjach nie udało mi sie przeprowadzić praktycznych ćwiczeń z powodu braku zegarów oraz odpowiedniego pomieszczenia.

O tych problemach pisałem w różnych publikacjach, także obszernie na mojej stronie.

Dla przypomnienia.