Jerzy Konikowski - wpisy autora

lis
12

Tomasz Sielicki w swoim sprawozdaniu pisze:

Podstawowym narzędziem komunikacji jest oczywiście internet. Opracowana w trakcie obecnej kadencji nowa strona internetowa jest zawsze aktualna i stanowi źródło wiedzy o wynikach, planach i pracach PZSzach dla tysięcy stałych użytkowników. Niemal nie ma dnia żeby na stronie PZSzach nie pojawiły się nowe informacje, które są podzielone na cztery grupy – serwis sportowy, serwis informacyjny, wybrane z kalendarza i co nowego. Symbolicznym jest fakt, że PZSzach stał się, bez kwoty odstępnego, właścicielem domeny pzszach.pl, która poprzednio należała do rozczarowanych działaniami związku zawodników i była wykorzystywana jako forum krytyczne do ówczesnego zarządu PZSzach.

///////////////////

Z tą aktualnością strony PZSZach to jest raczej przesada. Często ważne informacje dotyczące problemów polskich szachów są wcześniej publikowane na innych blogach, szczególnie w wekeendy.

Przypominam prezesowi Tomaszowi Sielickiemu, że strona Polskiego Związku Szachowego była nie tylko wykorzystywana jako forum krytyczne do działalności ówczesnego zarządu PZSzach, ale także  zajmowano się tutaj atakami na osoby o odmiennych poglądach, niż oficjalna linia związku.

W 2003 roku na forum PZSzach w dyskusji p.t. „Akademia Szachowa unowocześniać czy nie?” gospodarz strony, czyli ówczesny prezes Polskiego Związku Szachowego Przemysław Gdański, dopuszczał do personalnych i chamskich ataków na mnie i innych dyskutantów, którzy byli za wprowadzeniem reform w szkoleniu polskiej młodzieży w ramach Młodzieżowej Akademii Szachowej.

Na mojej stronie oraz blogu jest sporo informacji dotyczących tego tematu. Do tej kwestii jeszcze wrócę.

lis
11

W dniach 10-11 listopada odbyła się w Krakowie XXVIII Ogólnopolska Konferencja Sędziów Szachowych.

Galeria Marka Skrzypczaka

lis
11

W ten weekend (10-11 listopada) odbyły się dwie kolejne rundy niemieckiej ligi z licznym udziałem polskich zawodników.

Stan po 4 rundach

1. OSG Baden-Baden 8
2. SG Solingen 8
3. SC Eppingen 6
4. Mülheim Nord 6
5. SV Wattenscheid 6
6. SF Katernberg 6
7. Wiesbadener SV 6
8. SV 1930 Hockenheim 5
9. SG Trier 5
10. Werder Bremen 4
11. Turm Emsdetten 2
12. Hamburger SK 2
13. SF Berlin 0
14. SV Griesheim 0
15. SK Norderstedt 0
16. SC Forchheim 0

Strona turnieju

Wyniki 3 rundy

Wyniki 4 rundy

lis
10

Agresywne szachy
Jacob Aaagard
501 stron, format 238×165, 54,90 złoty
ISBN 978-83-62908-54-7

Jest to kontynuacja pierwszej części, którą już przedstawiłem na blogu.

Druga część składa się z następujących rozdziałów:

1. Rozumienie ataków matowych
2. Typowa gra figurowa
3. Typowa gra pionami
4. Bezpieczeństwo króla
5. Intuicyjne ofiary i długotrwała inicjatywa

Każdy rozdział zawiera wiele pouczających i dobrze skomentowanych partii. Jest wiele ćwiczeń do samodzielnej pracy. Książka jest świetnym materiałem do indywidualnych treningów i także pomocna dla trenerów w ich pracy szkoleniowej.

Polecam! 

Można ją zamówić: Penelopa

 

lis
09

   Zaskakującą nagrodę pokojową Nobla dla Unii Europejskiej tłumaczy chyba kryzys, a zatem werdykt w Oslo próbuje ocalić prestiż Brukseli w trudnym okresie destabilizacji i to nie tylko jej waluty, lecz również proponowanych wartości. A zupełnie fantastycznie brzmi uzasadnienie jury, które głosi, że Unia „pomogła przekształcić większość Europy z kontynentu wojen na kontynent pokoju”.  Jest to bajka propagandowa, która nie ma podstaw a rozszerzenie ciągłości UE do lat sześdziesięciu (!?) czyli do jej zalążku pod postacia Wspólnoty Węgla i Stali jest wielkim nadużyciem. Obecny kształt Unia Europejska zawdzięcza dopiero traktatom z Maastricht i Lizbony, a dziś jeszcze wiele krajów posługuje się własną walutą, odrzucając „korzyści” płynące ze wspólnej monety.  Norweski komitet nie składa się z ludzi naiwnych, lecz politycznie przezornych, ponieważ nagroda ma być przypomnieniem tego, co zostałoby utracone, „jeśli UE pozwolono by upaść”.  A jednak i ta przestroga nie ma racji bytu, albowiem zanik wojen na starym kontynencie nie jest zasługą Unii Europejskiej. Narody europejskie po prostu wypaliły się militarnie, może poza krajami byłej Jugosławii, które dopiero po zgonie Tito mogły egzekwować swoje narodowe dążenia  i strącić serbską dominację. Stan zamrożenia etnicznych aspiracji w tej części Europy wynikał dawniej z tureckiej ekspansji na Bałkany,  potem z ram monarchii i wreszcie z małego „imperium” Serbów, zresztą niechętnie tolerowanego przez Stalina, który słał najemników z misją sprzątnięcia Tito. Próby te skutecznie likwidowała sprawna ochrona Serbów, a ustały natychmiast po telegramie wysłanym do Stalina tej oto treści: „ Jeśli nie przestaniesz przysyłać zamachowców, to ja tobie wyślę swoich – raz a dobrze. Tito”.

    Narody Europy wypalały się militarnie nieraz w dość zamierzchłych czasach – np. Szkoci w wieku XIII i XIV w walkach jeszcze zwycięskich z Anglikami, kiedy William Wallace  pokonał ich pod Stirling ( 1297) a potem Robert Bruce w bitwie pod Bannockburn (1314). Ostatecznie Szkoci wypalili się w krwawej bitwie pod Flodden w 1513, rozbici przez Anglików. W tym samym prawie czasie, bo w r.1514, siły polsko-litewskie pod wodzą księcia Ostrogskiego zniosły czterokrotnie silniejsze wojsko cara Wasyla. Do wypalenia było nam daleko! A Holendrom ( czy jak kto woli Flamandom)  bardzo zależało, by pozbyć się Hiszpanów, co osiągnęli w wieku XVI-tym, jednak po trzech dopiero powstaniach, wykorzystując w końcu bankructwo Filipa II zajętego też wojną z Turkami ( Lepanto, 1571). Ostatecznie Holendrzy wypalili się później w konfliktach z Anglią, a  Czesi w bitwie pod Białą Górą w r. 1620. Jaki byłby jednak wynik tej bitwy, gdyby prohabsburski ZygmuntIII Waza nie pozwolił cesarzowi werbować lisowczyków ? W tym samym roku Lwów odparł najazd Tatarów, nawet ojcowie bernardyni władali muszkietami!  Duńczycy osłabli  w wieku XVII, skoro ratować ich musiał korpus Czarnieckiego! O tej wyprawie ślicznie pisze w swych pamiętnikach imć Pasek. Szwecja wypaliła się w bitwie pod Połtawą w r.1709, grzebiąc przy okazji nadzieje nasze i Ukrainy. Francja wypaliła się ostatecznie pod Berezyną, Lipskiem, Sedanem i w okopach I wojny światowej i dlatego potem usiłowała daremnie ukryć się za linią Maginota. Anglicy i Polacy wypalili się pod Tobrukiem, także w gruzach Waszawy i w powstaniu antysowieckim, a Niemcy w ruinach Berlina. A Hiszpanie w latach swej wojny domowej, generał Franco odmówił też Hitlerowi przemarszu wojsk na brytyjski Gibraltar. Wysłał na front wschodni zaledwie dywizję ochotników, tym samym pozbywając się sprytnie elementów o sympatiach faszystowskich. Militarnie może nie wypalili się jedynie Szwajcarzy, dając nieraz dowody męstwa jak np. w bitwie pod Morgarten ( 1315), kiedy to chłopi z kantonów odparli jazdę austriacką dowodzoną przez Leopolda I. Dopiero rewolucyjna Francja utarła nosa  góralom.  Ale czy dzisiaj ktoś ich ruszy w alpejskich redutach ?

    W tym obrazie spacyfikowanej Europy nie ma już miejsca na militarne konflikty, nawet po ewentualnym rozpadzie Unii. Kraje europejskie zajmą się wtedy rekonstrukcją własnych państwowości, wszelkie wojenki byłyby bowiem przeszkodą w tym zbożnym celu. Niechże więc minister Rostowski nie straszy nas wojną po ewentualnym rozpadzie UE! Przekonano się już, że wojny na naszym podwórku nie prowadzą do niczego, nawet jeśli trwały sto lat albo trzydzieści! Tę wojnę 30-letnią pewni historycy , zwłaszcza hiszpańscy, łączą w konfliktem o Flandrię a wtedy określają ją jako wojnę 80-letnią ( 1568-1548 ). Uff, walczono w tej naszej Europie do upadłego…

    W dużym skrócie ujrzeliśmy jak  nasz stary kontynent, wypalając się militarnie w tylu wojnach, dojrzewał do pokoju. Nie było w tym żadnych zasług Unii Europejskiej, o której nawet nikt wtedy nie śnił. Inną też sprawą jest i to, że przyznanie nagrody organizacji łamie zalecenia testamentu Nobla, bo ową nagrodę przeznaczył on osobom, „orędownikom pokoju”. Pisano już o tym w wielu periodykach i witrynach,   Tegoroczna nagroda w Oslo budzi wiele kontrowersji, bardziej jeszcze niż nagroda przyznana prezydentowi Obamie z przyczyn dosyć enigmatycznych, bo przecież mało merytorycznych. Wręczenie czeku laureatom nastąpi 10 grudnia, ale czy suma ta uratuje Unię Europejską przed bankructwem ?

   Z kolei tegoroczna nagroda literacka Nobla jest skandalem moralnym, bo wyróżniono tu pisarza tolerowanego przez komunistyczny reżim Chin, podczas gdy tylu innych pisarzy i dysydentów ten sam reżim trzyma za kratami. Komitet noblowski składa się może z dawnych zwolenników Mao i tzw. kulturalnej rewolucji ? Sztukę i literaturę, niezgodną z linią partii, niszczono bezwzględnie, a także zabytki świetnej przeszłości Chin. Komuniści zgładzili około 80 milionów istnień, dzisiaj jeszcze trwają represje wobec członków ruchu Falun Gong, tępionego przez CCP ( Komunistyczną Partię Chin), a w r.1999 uznanego za „wroga klasowego”. W mediach spotyka się też wzmianki o handlu organami ludzkimi, wyjętymi z ciał ofiar jak czytamy np. w „The Epoch Times” ( 31.X.2012). Atoli podczas debaty Obamy z Romney’em ( 22 października br) ani jednym słowem nie skomentowano problemu praw człowieka w Chinach, chociaż obaj protagoniści przez około osiem minut mówili o chińskich sprawach. Ta zmowa milczenia ma szerszy zasięg, bo i politycy europejscy czy australijscy również unikają tego tematu. Po prostu nie opłaca im się podnosić kwestii Tybetu czy Falun Gong, jeśli mogą na tym ucierpieć rozmowy o byznesie.

     Pocieszą nas za to maksymy starożytnych Chińczyków jak ta myśl z epoki Han : „Zbyt stromy mur musi runąć. Zbyt wyniosły brzeg musi się zawalić”.  Myślą ową pocieszałem się jeszcze w latach PRL-u nie wiedząc, że w nowej Polsce pewne siły zbudują nowy mur, mur kłamstwa i fałszu, byle ukryć smoleńską zbrodnię popełnioną w majestacie bezkarności służb specjalnych. I nie jest to już tylko chaos wartości, lecz cyniczna gra pretorianów układu, który od dwóch lat usiłuje ukryć dowody zamachu. Nadal giną świadkowie „katastrofy” lub eksperci krytykujący raporty Anodiny i Millera, trwa seria tajemniczych „samobójstw” ( bez listów pożegnalnych!) , a  rzecznicy prokuratury występują z wyuczoną lekcją o braku śladów osób trzecich. Oczywiście nie są to ludzie sumienia, o których prosił Jan Paweł II. Ale cierpliwości, kłamstwo katyńskie też miało okres reżimowej „prosperity”, aż prawda wyszła na jaw oficjalnie, nawet ze strony Kremla. A jak pisał poeta Wojciech Bąk, zamęczony w latach stalinizmu:

         „Co zostało ukryte, zostanie odkryte –

          To mówi wiatr, więc jakże mógłbym wątpić o tym.

          Po nocy zawsze światło wstanie nagim świtem.

          A noc jest tajemnicą – a świt prawdą złoty…”

 Nie traćmy zatem nadziei, wprost przeciwnie – wiadomo, że szydło zwykle wychodzi z worka, nawet jeśli ten worek był made in USRR.

 Marek Baterowicz

lis
08

Wczoraj odbył się w Krakowie w Centrum Kultury Żydowskiej w Krakowie przy ul. Meiselsa 17 wykład pt. Czy Akiba Rubinstein mógł być mistrzem świata?  w ramach obchodów Roku Akiby Rubinsteina.

Galeria Tomasza Skrzypczaka

Strona MZSzach

Poniższy tekst załączył Marek Skrzypczak do zdjęć swego syna Tomasza. Jest on także zamieszczony na stronie PZSzach.

 

Wieczór szachowy w Centrum Kultury Żydowskiej, w Krakowie przy ul. Meiselsa 17

Małopolski Związek Szachowy i jego prezes Jan Kusina kontynuują spotkania poświęcone wielkiemu polskiemu szachiście Akibie Rubinsteinowi. Tym razem tematem wieczoru, który zgromadził licznych szachistów i przedstawicieli klubu Olimpijczyka w Krakowie 7 listopada 2012 roku.

Rok 2012 został uznany przez Europejska Unię Szachową rokiem Akiby Rubinsteina z uwagi na stulecie jego wspaniałych sukcesów, kiedy w 1912 roku wygrał pięć wielkich turniejów szachowych, co do tej pory jest niepowtarzalnym osiągnięciem w  skali światowej.

Jan Kusina przedstawił biografię Akiby Rubinsteina, rozwój jego kariery i największe osiągnięcia predystynujące go do walki o tron szachowy, bowiem w latach 1912-1914  Rubinstein słusznie uchodził za najsilniejszego szachistę świata. Wykład był bogato ilustrowany licznymi zdjęciami z turniejów w których uczestniczył Rubinstein w okresie swojej wspaniałej kariery. Jan Kusina zademonstrował również tzw. „nieśmiertelna” polską partię, którą Rubinstein rozegrał w Łodzi z Rotlewim.

Następnie Tomasz Lissowski zapoznał zebranych z historią miasteczka Stawiski, w którym urodził się w końcu XIX wieku Akiba Rubinstein. Zademonstrował współczesne zdjęcia Stawisk i  zebrany materiał historyczny sprzed lat (stare fotki i plany) i warunki, w jakich mógł urodzić się i spędzić dzieciństwo późniejszy wybitny szachista.

Andrzej Filipowicz nawiązał do tematyki spotkania  – „Dlaczego Akiba Rubinstein nie został mistrzem świata w szachach”. Nadmienił, że zaledwie 15 szachistów od chwili pierwszego oficjalnego meczu o tytuł szachowego mistrza świata meczu zasiadło na tronie szachowym. Problem Rubinsteina, niezależnie od obiektywnych przyczyn, jakim był wybuch I Wojny światowej i związane z tym perturbacje, sprowadzał się do tego, że był on wybitnym graczem tylko na szachownicy. Był człowiekiem niezwykle grzecznym, kulturalnym, ale grał, jak sam podkreślał, tylko z figurami szachowymi, koncentrując się wyłącznie na szachach. Natomiast mistrzowie świata, którzy po latach doszli do tytułu, reprezentowali zupełnie inne podejście do życia. Potrafili walczyć o swoje prawa poza szachami, toczyli batalie z rywalami na różnych polach, poza szachowych, w rywalizacji uwzględniali też psychologię i charakterystykę rywali. Ten sposób postępowania był obcy naszemu wielkiemu rodakowi, który koncentrował wyłącznie na rozwiązywaniu problemów szachowych i tu osiągnął poziom przewyższający wielu mistrzów. Jego głębia szachowego spojrzenia była i po dziś dzień jest wzorem dla wielu pokoleń szachistów.

Po tych prelekcjach zawiązała się bogata dyskusja, wychodząca poza ramy tematu.

Wieczór prowadził dyrektor Centrum Kultury Żydowskiej, Joachim Russek, który z wielkim zainteresowaniem śledził wstąpienia prelegentów i dyskusję (też brał czynny udział), wyraził zadowolenie, że szachiści cenią swoich wybitnych poprzedników i poświęcają wiele czasu na propagowanie ich życia i osiągnięć.

lis
08

Tomasz Sielicki w swoim sprawozdaniu pisze:

Sport wyczynowy to wiele turniejów, zgrupowań, szkoleń. Wiele z nich organizowanych jest przez biuro PZSzach i Szefa Wyszkolenia PZSzach.  Efekty większości tych prac, szczególnie w zakresie nowinek debiutowych, są wielką tajemnicą naszych profesjonalistów. Ale jesteśmy przekonani, że Radek Wojtaszek dzięki zapewnionym od 2011 roku przez PZSzach warunkom – prywatny trener-analityk GM Grzegorz Gajewski oraz superkomputer – na stałe zagości w elicie światowej, a dzięki niemu inni członkowie kadry narodowej zbliżą się do tego poziomu.

////////////////////

Wracam jeszcze do dyskusji na forum Polskiego Związku Szachowego na temat „Akademia szachowa-unowocześniać czy nie?”. W dniu 9 września 2003 roku Radosław Jedynak opublikował listę przeciwników i zwolenników reform w szkoleniu polskiej młodzieży. Grzegorz Gajewski stanął po drugiej stronie barykady, czyli był przeciwko wprowadzenia komputeryzacji w działalności Młodzieżowej Akademii Szachowej.

Teraz arcymistrz jest trenerem-analitykiem i  korzysta z pomocy superkomputera. No cóż, od wspomnianej dyskusji minęło już wiele lat i Grzegorz Gajewski zrozumiał znaczenie nowoczesnej techniki w szkoleniu szachowym. Ale wtedy mnie za to atakował!

Tomasz Sielicki wspomina o tajemnicy naszych profesjonalistów. Nie ma już więc mowy o wielkim „odkryciu”, czyli o gambicie Gajewskiego. Kiedy tę kwestię tłumaczyłem na blogu i uzasadniłem, że Grzegorz Gajewski spopularyzował tylko ten gambit, to na moją głowę posypały się gromy.

Dla przypomnienia:

Link 1

Link 2

Link 3

Link 4

Mam pewną uwagę do trenera-analityka, aby wprowadził w szkoleniu swego podopiecznego więcej urozmaicenia. Oglądając partie Wojtaszka ma się często wrażenie, że to gra komputer, a nie żywy szachista. Trzeba koniecznie wprowadzić jakieś ćwiczenia, aby „uatrakcyjnić” grę naszego superarcymistrza. Radzę przestudiowanie wszystkich partii szefa Radka – mistrza świata Ananda, którego twórczość powinna być wzorcem dla Wojtaszka, ale w całej rozciągłości, a nie tylko w wąskim zakresie!