Protokół z zebrania zarządu
Warszawa, biuro PZSzach, Al. Jerozolimskie 49
27 października 2012 r. godz. 10.00-18.00
c Szkolenie zawodniczek
Zarząd przedyskutował sprawę szkolenia czołowych polskich zawodniczek pod kątem przygotowania do nadchodzących Drużynowych Mistrzostw Europy. Agnieszka Fornal-Urban wyraziła opinię, że szkolenie kobiet prowadzone jest w stopniu wysoce niezadowalającym.
////////////////////
Do krytyki stanu wyszkolenia naszych zawodniczek przyłączyła się także dyrektorka Młodzieżowej Akademii Szachowej Agnieszka Fornal-Urban.
Do tej pory było wszystko super i wychwalano zasługi wieloletniego trenera kadry kobiecej Marka Matlaka. A tu nagle krytyka i to bezpośredniej przełożonej szefa trenerów MASZ.
To jest coś niespotykanego w dotychczasowej działalności Polskiego Związku Szachowego!
Bardzo trafnie ocenił sytuację szachów kobiecych jeden z dyskutantów mojego bloga:
slawomirus
18 listopada 2012 o godz. 15:32
Niestety Monika nie dała rady wygrać na zamówienie czarnymi, Bułgarka grała solidnie. Szkoda bo po wygraniu z Hou Yifan i odpadnięciu kilku innych faworytek wydawało się , że można zajść daleko. Żeby to jednak zrobić trzeba przede wszystkim grać równo. Jak podkreślił trener męskiej drużyny Rosji Jurij Dochojan, największe szanse w mistrzostwach mają zawodniczki, które grają normalne szachy, na średnim wysokim poziomie i są w stanie wykonać 40 dobrych ruchów (ciekawy wywiad http://chess-news.ru/node/10113). Monice nie można odmówić siły woli, walki. Doskonale rozegrała 2 partię z Hou Yifan, świetnie końcówkę 3 partii. Niestety przydarzyła jej się też prosta podstawka figury w 1 pierwszej partii ze Stefanową , czy słaba gra środkowa w pierwszej partii z Hou Yifan. Wydaje się też, że szwankowało też przygotowanie debiutowe , szczególnie kolorem białym.Dziwnym wydaje się, że była bez sekundanta na turnieju ( tak wynikało z jej słów na konferencji), nie wiem z czego to wynikało.
Co do Iwety, to kontynuowała swoją ” ulubioną” grę , czyli słabo rozgrywane debiuty i kładzenie nacisku na orginalną grę (mnie szczególnie „przypadł” do gustu patent na roszadę pionową z 2 partii z Girya, pion g4, wieża g1 i g3, król f1 i g1). Niestetu ta „orginalność” nie wystarczyła nawet na mało finezyjną rosyjską zawodniczkę.
Mistrzostwa świata kobiet potwierdzają( jak niejednokrotnie podkreślano na tym forum), że polskie szachy kobiece, to przede wszystkim szachy drużynowe, gdzie dziewczyny są w stanie postawić takim tuzom jak Rosja i przywieźć medale. Natomniast indywidualne czołówka światowa nam ucieka, nasze najlepsze zawodniczki nie robią postępów, nowych gwiazd na horyzoncie brak.