Archiwum kategorii ‘Bazy szachowe, partie’

mar
17

Sliwa Bogdan Wroclaw

Arlamowski E - Sliwa 1960

Edward Arłamowski i Bogdan Śliwa (fotografie pochodzą ze zbiorów Andrzeja Filipowicza)

W dniach 6-15 stycznia 1978 roku odbył się w budynku Zarządu Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Radzieckiej w Rynku Głównym turniej dla uczczenia 33 rocznicy wyzwolenia Krakowa.

W turnieju wziął udział Bogdan Śliwa – legenda polskich szachów. Niespodziewanie zwycięstwo odniósł Stanisław Kostyra 7 z 9 partii, przed Bogdaną Śliwą 6.5. Ja zająłem 4 miejsce z 5 pkt. Na 6 miejscu uplasował się były mistrz Polski Józef Gromek z 4.5 punktami.

W turnieju grałem całkiem nieźle, ale na finiszu przegrałem wygraną pozycję z Andrzejem Szyszko-Bohuszem i nie docisnąłem w dużym niedoczasie Śliwę. Partia była w sumie ciekawa i dlatego przedstawiam ją Państwu.

Rok później udał mi się rewanż. W X Międzynarodowym Turnieju o Puchar Prezesa „Korony” Kraków odniosłem zwycięstwo nad wielokrotnym mistrzem Polski. Niestety zaginął mi zapis tej partii, ale zachowała się fotografia z tego pojedynku.

Sliwa

Wyniki tego turnieju

1. A.Bitman (ZSRR) 7
2. K.Pinkas 7
3. J.Konikowski 6.5
4. J.Gralka 6.5
5. S.Kostyra 6
6. P.Dimitrow (Bułgaria) 6
7. B.Śliwa 5.5
8. H.Piskorz 4.5
9. D.Basta (Jugosławia)
10. K.Steczkowski 4.5
11. H.Ereńska-Radzewska 4
12. D.Barwiński 4

mar
16

Szymanski Aleksander- Ciejka 0912-049

Fotografia pochodzi ze zbiorów Andrzeja Filipowicza

Mistrz krajowy Tadeusz Ciejka (1911-1971) był z zawodu pianistą i profesorem Wyższej Szkoły Muzycznej w Krakowie. Szachy były jego wielką pasją. Kilka razy startował w mistrzostwach Polski. W turnieju międzynarodowych w Sopocie w 1951 roku zajął 15 miejsce na 16 uczestników.

Przy szachownicy spotkaliśmy się w 1968 roku w Iwoniczu Zdroju w czasie turnieju o puchar Bieszczadów. Profesor zajął 6 miejsce z 6 punktami z 11 partii. Ja byłem drugi z 8.5 punktami.

Tadeusz Ciejka był specjalistą wariantu zamkniętego w obronie sycylijskiej. Nasza partia miała ciekawy przebieg, jak stwierdził po partii mój partner.

mar
14

Jedną z moich pierwszych książek szachowych była praca Władysława Litmanowicza „III Międzynarodowy Turniej Szachowy – Sopot 1951”.

Nie ukrywam, że to była dla mnie bardzo ciekawa lektura i przestudiowanie komentowanych partii podniosło moją wiedzę o grze w szachy. W turnieju barwy Polski bronili: Kazimierz Makarczyk, Wiktor Balcarek, Edward Arłamowski, Kazimierz Plater, Bogdan Śliwa, Jan Gadaliński i Tadeusz Ciejka.

Sopot1

Nie przypuszczalem wtedy, jako początkujący amator królewskiej gry, że kiedykolwiek spotkam tych zawodników na swojej drodze. A jednak tak się stało. Kazimierz Makarczyk był dwukrotnie trenerem na obozie kadry juniorów z moim udziałem. Z Wiktorem Balcarkiem zamieniłem kilka słów na jakimś turnieju na Śląsku. Edwarda Arłamowskiego poznałem w klubie KKSz Kraków, natomiast z pozostałymi zmierzyłem się przy szachownicy. Moją partię z Kazimierzem Platerem pokazałem już na blogu: Link. 

Dzisiaj przedstawiam pojedynek z Janem Gadalińskim. Partia została rozegrana w rozgrywkach I ligi w Wiśle w 1971 roku.

mar
11

Brzozka Stefan 021

Zdjęcie ze zbiorów Andrzeja Filipowicza

Mistrz krajowy Stefan Brzózka w latach 50 i 60-tych zaliczał się do czołówki krajowej i w barwach warszawskiego klubu „Maraton” zdobywał wielokrotnie drużynowe mistrzostwa Polski. Na olimpiadzie szachowej w Monachium w 1958 roku bronił barwy naszego kraju.

Jest silnym graczem korespondencyjnym i na tym polu osiągnął wiele znaczących sukcesów.

Przedstawiona partia była rozegrana w rozgrywkach I ligi w Wiśle.

mar
07

Gawlikowski Stanislaw 007

Gawlikowski- Filipowicz-Adamski A 0912-113

Od lewej strony stoją: Stanisław Gawlikowski, Andrzej Filipowicz i Andrzej Adamski (Zdjęcie ze zbiorów Andrzeja Filipowicza)

Jako początkujący szachista (1961) kupiłem sobie wszystkie książki szachowe w języku polskim, które znajdowały się w księgarniach. W tym zbiorze były dwa tomy końcówek Stanisława Gawlikowskiego. 

Autora poznałem osobiście dwa lata później (22.07-5.08.1963) na festiwalu szachowym w Sajenkach koło Augustowa. Udało mi się zamienić z mistrzem kilka słów, co było dla mnie dużym przeżyciem.

W czasie 6-15 września 1968 roku odbył się w Iwoniczu Zdroju turniej o puchar Bieszczadów. Zwyciężył Jan Adamski 9 przed Jerzym Konikowskim 8.5. Na 7 miejscu znalazł się Stanisław Gawlikowski. W bezpośrednim pojedynku z autorem kilku świetnych książek szachowych odniosłem efektowne zwycięstwo.

mar
05

New Picture (6)

Mistrz międzynarodowy Ryszard Skrobek był szczególnie niebezpiecznym przeciwnikiem przeciwko obronie sycylijskiej, którą stosowałem namiętnie czarnymi po 1.e4.

W rozgrywkach I-ligi w Jaszowcu w 1980 roku zdecydowałem się więc zagrać coś innego w celu zaskoczenia silniejszego przeciwnika. Czułem, że w obronie Caro-Kann, którą grałem rzadziej, mam lepsze szanse, niż w moim ulubionym otwarciu. Nie pomylilem się. Były mistrz Polski nie znalazł skutecznej recepty na zastosowany wariant…

lut
26

New Picture (8)

Aleksander Sznapik jest jednym z największych talentów w historii naszych powojennych szachów. Był mistrzem Polski, olimpijczykiem i jednym z najsilniejszych mistrzów międzynarodowych na świecie. Grał na poziomie arcymistrza, ale w tamtych czasach nie było tak łatwo zdobyć ten tytuł, jak obecnie. Niezależnie od problemów zdrowotnych, myślę, że Olek miałby jeszcze lepsze osiągnięcia, gdyby więcej „żonglował” wariantami.

Tymczasem czarnymi, zarówno po 1.e4, jak i 1.d4, ograniczał się do systemów z rozwinięciem gońca na g7, co znacznie ułatwiło mi przygotowanie się do bezpośredniego pojedynku.

Przedstawiona partia była grana w rozgrywkach I ligi w Szeligach. Wybrałem mój ulubiony atak czterech pionków przeciwko obronie królewsko-indyjskiej. Rzadko przegrywałem w tym wariancie, gdyż znałem go dobrze i miałem tutaj swoje opracowania. Już mieszkając w Niemczech opublikowałem na ten temat wiele artykułów oraz książki.

lut
24

Gambit jest otwarciem, w którym jedna ze stron poświęca materiał (pionki lub figury) w celu uzyskania określonych korzyści, np. ataku na króla, uzyskania przewagi rozwojowej, przejęcia inicjatywy itd.

Przedstawiam „Gambit krakowski”, który powstaje po posunięciach 1.e4 e5 2.Sf3 Sc6 3.Gc4 Gc5 4.c3 Sf6 5.d4 cxd4 6.cxd4 Gb4+ 7.Kf1!?

Komentarz Siegberta Tarrascha dotyczący ostatniego ruchu białych w książce „Die moderne Schachpartie”: Po raz pierwszy zastosował to posunięcie w 1883 roku angielski amator Lord w głównym turnieju Londyńskiego Kongresu. Wariant został nazwany „wariantem krakowskim”, ponieważ był on dokładnie przeanalizowany przez krakowskich szachistów.

////////////////////////

Ruchem 7.Kf1!? białe ofiarowują pionka po odpowiedzi 7…Sxe4. Dlatego moim zdaniem „Gambit krakowski” jest nazwą prawidłową. Zachęcam więc Krakusów do dalszych analiz gambitu, który prowadzi do bardzo ostrych i interesujących gier.

Piękny tematyczny przykład z książki Tarrascha:

lut
23

W miesięczniku „Magazyn Szachista” opublikowałem serię artykułów „Zapiski trenera”. Jeden z tematów brzmiał: O repertuarze debiutowym.

W numerze sierpień 2004 m.in. pisałem: Obrona królewsko-indyjska była w moim repertuarze stałym elementem, którą stosowałem czarnym kolorem z niezłym skutkiem.

W rozgrywkach I ligi w 1979 roku grałem w zespole Hutnika Warszawa na zmianę na 1 i 2 szachownicy. Zmuszało mnie to do pojedynków z zawodowcami. Zdawałem sobie sprawę, że moje ulubione otwarcie może być niewystarczające w grze przeciwko Włodzimierzowi Schmidtowi czy Janowi Adamskiemju, którzy akurat świetnie grali białym kolorem przeciwko schematom z rozwinięciem gońca na g7. Postanowiłem przygotować coś specjalnego, tak aby zaskoczyć moich partnerów. Wybor padł na rzadko stosowany wariant Alechina w obronie holenderskiej. Decyzja okazała się trafna, gdyż wytrzymalem na pierwszej desce natarcie Schmidta, J.Adamskiego, Schinzla oraz Ignacego Nowaka. Uzyskałem 6.5 p. z 11 partii, co dla amatora było wynikiem pozytywnym.

 

Nieco więcej o tym ciekawym wariancie jest na mojej stronie w dziale „Teoria i praktyka/Artykuły”:  Link

lut
17

Po osiedleniu się w 1981 roku w Dortmundzie wziąłem udział w kilku turniejach, które wygrałem. Zostałem też mistrzem miasta i okręgu. Byłem też liderem klubu, który był współorganizatorem znanego festiwalu. Dzięki swojej pozycji mogłem wpłynąć na organizatorów, aby zapraszali szachistki i szachistów z Polski. W Dortmundzie grali m.in. Hanna Ereńska-Radzewska (obecnie Barlo), Agnieszka Brustman, Małgorzata Wiese, Włodzimierz Schmidt, Aleksander Sznapik, Andrzej Filipowicz, Jacek Gdański, Roman Tomaszewski itd.

W 1988 roku odbyły się dwa turnieje arcymistrzowskie: A (kategoria 12) i B (kategoria 7). Wcześniej organizatorzy proponowali mnie dwa razy uczestnictwo w głównym turnieju. Mój wysoki, jak na tamte czasy ranking 2400, dawał takie możliwości. Odmawiałem, gdyż słusznie nie czułem się na siłach startować w tak silnych imprezach. Nigdy nie byłem zawodowym szachistą i grę w turniejach traktowałem zawsze hobbystycznie. Wolałem grać w Dortmundzie w openach lub w grupie mistrzowskiej.

W 1988 roku zdecydowałem się na grę w turnieju B, w którym wziął też udział wielokrotny mistrz Polski i olimpijczyk arcymistrz Włodzimierz Schmidt. W 8 rundzie doszło do naszego spotkania przy szachownicy. Ciekawa sytuacja była przed partią. Włodek ze swoim niemieckim nazwiskiem grał pod polską flagą, natomiast ja z polskim pod niemiecką. W pewnym momencie podszedł do mnie dyrektor turnieju Jürgen Grastat z prośbą, abyśmy punktualnie rozpoczęli partię, ponieważ jeden z fotografów znanego niemieckiego pisma chce zrobić nam – z uwagi na kuriozalną sytuację – zdjęcie. Tak też się stało i fotografia ukazała się potem w tym piśmie z odpowiednim komentarzem.

Kilka słów o samej partii. Zdawałem sobie sprawę, że moje szanse z zawodowcem są znikome. Postanowiłem więc grać oryginalnie, aby zmusić Włodka do większego wysiłku w debiucie. Udało się! Schmidt poświęcił wiele czasu na fazę debiutową. Uzyskał znacznie lepszą pozycję, ale nie starczyło czasu na wykończenie dzieła. W 36 posunięciu mój partner przekroczył czas do namysłu.

Ostatecznie Włodek zajął w turnieju 6 miejsce z 5.5 punktami, natomiast ja 9 lokatę z 4 pkt. Nie byłem ostatni (konkurowało 12 zawodników) i to uznałem za sukces.