Archiwum kategorii ‘Solving’

paź
27

Kilka lat temu – w czasie seminarium dla niemieckich trenerów w Berlinie – zaprezentowałem moją książkę “Kompozycja w szkoleniu szachisty” i tym samym spowodowałem dyskusję na temat “Znaczenie kompozycji w szkoleniu zawodników”.

Zagadnienie było niektórym trenerom już dobrze znane, bowiem kilka lat wcześniej mieliśmy spotkanie z Markiem Dworeckim, który na bazie pouczających studiów pokazał plusy korzystania z takiej formy treningu.

Moją intencją było pokazanie, że inne kompozycje mogą mieć również kolosalne znaczenie w procesie szkolenia. Ale to musi być dobrze wybrany zbiór zadań, w których centralną rolę odgrywa przede wszystkim trudny do wykrycia wstęp. Większość uczestników było jednak zdania, iż tylko studia mają aspekt szkoleniowy.

Nagle dyskusja rozszerzyła się o solving. Tutaj byli wszyscy zgodni, że to nie ma nic wspólnego ze szkoleniem w szachach. Trudno jest bowiem propagowanie czegoś, co jest sprzeczne z zasadami królewskiej gry. Dokładnie chodzi o to, że samomaty i maty pomocnicze nie mają nic wspólnego z normalną grą w szachy.

Jeden z uczestników dalej kontynuował dyskusję: “Kiedyś zainteresowałem się rzucającym w oczy zjawiskiem, że w zawodach solvingowych na czele są ciągle te same nazwiska. Wielkich zmian praktycznie się nie widzi. To zdopingowało mnie do wyjaśnienia tego przypadku. Zacząłem analizować uczestników najbliższych mistrzostw świata i Europy. Okazało się, że około 80% to osoby pochodzące głównie z szeregów problemistów. Natomiast 20% to zawodnicy. Niekoniecznie aktywni, ale posiadający wysokie tytuły w grze praktycznej, np. arcymistrz Nunn. Mam wrażenie, że tutaj jest jakaś nieprawidłowość. To jakby kazać się ścigać mistrzowi świata formuły 1 Michaelowi Schumacherowi ze zwykłymi kierowcami. Moim zdaniem nie można porównywać zwykłego problemisty z szachistą praktykiem. Problemiści to przeważnie słabi gracze i w rywalizacji z silnym szachistami nie mają żadnych szans. To wyjaśnia problem, że w solvingu nie ma praktycznie żadnej konkurencji. Od lat ci sami zawodnicy dominują w mistrzostwach Europy i świata. Tutaj nie ma prawdziwej sportowej rywalizycji. Gra toczy się do jednej bramki. Trzeba więc z tej konkurencji wykluczyć wszystkich wyczynowych szachistów. Solving jest ściśle związany z kompozycją szachową“!

Wyraziłem swoją opinię: „Ciekawa teoria, lecz praktycznie nie do zrealizowania. To są przecież imprezy otwarte dla każdego. Podobnie w turniejach szachowych typu „open” każdy może startować po opłaceniu wpisowego. Można by ewentualnie organizować – podobnie jak w szachach turniejowych – zamknięte turnieje solvingowe. Ale do tego nigdy nie dojdzie, bo organizatorom chodzi o przyciągnięcie jak największej ilości uczestników, aby tym samym zbić jak największą kasę”!

paź
11

Po moim pierwszym wpisie z dnia 28 sierpnia otrzymałem wiele listów elektronicznych w poruszanej sprawie. Jeden ze znajomych napisał mi, iż kompozytorzy układają przede wszystkim swe utwory w celu ich rozwiązywania przez solverowców. “Błędna teoria” – odpowiedziałem.

Problemiści tworzą swe dzieła po to, aby następnie wziąć udział w jakimś turnieju, czyli konkursie. Taki jest główny cel każdego kompozytora. Sam kiedyś czynnie układałem zadania, aby wysyłać je na różne konkursy. Nie interesowało mnie to, czy ktoś je rozwiązuje. Mnie pasjonował przede wszystkim werdykt. Każde rozstrzygnięcie konkursu to dla problemisty wydarzenie podobne do wyniku szachisty w turniejach.

Ale prawdą jest, że nieraz w ramach relaksu układałem problemy, które charakteryzowały się jakimś ciekawym pierwszym posunięciem, czyli wstępem. Takie zadanie bez większej artystycznej treści nie nadawały się na konkurs. Wtedy wysyłałem takie kompozycje do pism, które prowadziły kąciki szachowe z konkursem dla rozwiązujących.

W obecnych czasach komputerów problemiści nie potrzebują pomocy solverowców!

paź
05

W trakcie pracy nad książką “Kompozycja w treningu szachisty” napisałem email do jednego czołowego solverowca w Polsce z prośbą o podzielenie się uwagami na temat udziału rozwiązywania zadań w procesie kształcenia szachisty. Młody człowiek odesłał mój email bez odpowiedzi. Dlatego w książce, oprócz małej wzmianki o solvingu, nie zająłem się tym tematem. Nie chciałem bowiem oceniać tej dyscypliny tylko z własnego punktu widzenia.

Ostatnio w czasie turnieju w Dortmundzie spotkałem się ze znanym niemieckim specjalistą od solvingu. Na moje podobne pytanie odpowiedział, że traktuje rozwiązywanie zadań jako przyjemność. Jeździ na mistrzostwa Europy tylko dlatego, aby spotkać się przede wszystkim z kolegami-problemistami. W treningu szachowym, w celu ćwiczenia techniki liczenia wariantów, korzysta tylko z kombinacji z gry praktycznej.

W latach mojej młodości w czasie wolnym od gry, oprócz rozgrywania lekkich partii błyskawicznych, zajmowaliśmy się też rozwiązywaniem problemów. Woziłem na turnieje ze sobą nawet zeszyt ze zbiorem różnych zadań. Często ustawiałem jakieś ciekawe pozycje na szachownicy i koledzy rozwiązywali je w ramach relaksu.

Taką formę rozgrzewki przed partią stosuje wielu silnych arcymistrzów. Kiedyś na turnieju w Polanicy Zdroju wszedłem do pokoju arcymistrza Dorfmana (wtedy reprezentował jeszcze Związek Radziecki), aby omówić jakąś sprawę. A on siedział zamyślony nad pewną pozycją. “Co robisz” – zapytałem. “Rozwiązuję ciekawe studium, tak dla rozgrzania mózgu przed grą” – odpowiedział. “Często to robisz”? “Oczywiście, przed każdą partią”.

Bardzo ceniłem rozwiązywanie tego typu zadań i polecałem tę formę treningu. W mojej książce podzieliłem studia na dwie grupy: kombinacyjne i analityczne. Studia analityczne są jakby żywcem wzięte z partii i dotyczą szczególnych przypadków gry końcowej. Studia kombinacyjne zawierają natomiast „niezwykłą treść” w postaci efektownych kombinacji, np. niespodziewanych matów, patów itp.

W czasie turniejów w Dortmundzie często widziałem w biurze prasowym szachistów, którzy w trakcie oglądania na monitorach partii rozwiązywali przy okazji różne zadania. Znany czeski publicysta Bretislav Modr opisał takie wydarzenie przed laty w swoim piśmie “Sachinfo”. “Od kilku godzin siedzieliśmy nad pewną trzychodówką. Nie mogliśmy jej rozwiązać. Nagle wszedł do pokoju Konikowski. Zapytałem się go, czy zna to zadanie”. Odpowiedział: “Oczywiście znam. To jest zadanie Loyda. Tutaj trzeba szukać jakiś abstrakcyjnych ruchów. Na tym polega urok zadań tego kompozytora”. “To pokaż pierwszy ruch” – poprosiłem – “Konikowski bez wachania wykonał 1.We1, a my dalej nie wiedzieliśmy o co chodzi. Dopiero dalsza wnikliwa analiza zadania wykazała, że to niespodziewane posunięcie prowadzi rzeczywiście do celu”.

Pamiętam dobrze ten przypadek. Zadanie było mi dobrze znane, gdyż jest w mojej książce.

 

wrz
24

Głównym celem partii szachowej jest danie przeciwnikowi mata. Dlatego obie strony tak rozwijają swe siły, aby osiągnąć ten cel.

W kompozycji szachowej są pewne zadania, które są sprzeczne z tymi zasadami. Są to samomaty, maty pomocnicze (zwane też współmatami) i innego rodzaju zadania bajkowe. Zostały one stworzone przez kompozytorów i dlatego egzystują tylko w problemistyce szachowej.

W mojej książce „Kompozycja w treningu szachisty” m.in. pisałem, że rozwiązywanie i analizowanie zadań szachowych może przynieść szachistom-praktykom dużą korzyść przez ćwiczenie techniki liczenia wariantów, rozwinięcie tzw. zmysłu kombinacyjnego oraz kształcenie zdolności analitycznych, co jest szczególnie przydatne w trakcie rozgrywania końcówek.

Ale też zwróciłem uwagę na to, że do tego celu może służyć tylko odpowiednio wyselekcjonowany zbiór zadań i studiów. Jestem także mistrzem kompozycji szachowej i znam bardzo dobrze specyfikę tej dziedziny szachów. Sam ułożyłem wiele samomatów i matów pomocniczych. Ale jako trener nigdy nie polecałem moim podopiecznym zajmowanie się tą grupą zadań. Bowiem ich rozwiązywanie nie ma żadnego aspektu szkoleniowego!

Czy widział ktoś boksera, który w czasie walki – zamiast przeciwnika – uderzał siebie? Podobnie szachista w trakcie partii dąży do dania przeciwnikowi mata, a nie odwrotnie. Dlatego nie można polecać zawodnikowi, aby w cyklu szkolenia zajmował się rozwiązywaniem samomatów czy współmatów.

Tak więc rozwiązywanie zadań szachowych ma tylko w ograniczonym aspekcie wartość szkoleniową. Zajmowanie się wszystkimi gałęziami kompozycji szkodzi tylko w prawidłowym rozwoju utalentowanych zawodników. Tutaj przykładem jest zdolny junior Kacper Piorun, który w momencie zajęcia się solvingiem obniżył swoje loty jako zawodnik. Wielka szkoda, gdyż według krajowych ekspertów ten utalentowany gracz już dawno mógłby być w czołówce polskich seniorów!

wrz
01

Lekcje nauki gry w szachy w jednej z niemieckich szkół podstawowych rozpoczynam od rozdania czerwonych kredek i arkuszy papieru z kilkoma jednochodówkami do rozwiązania. W ten sposób wygospodarowuję sobie czas na sprawdzenie obecności i spokojną obserwację zaangażowania i umiejętności moich podopiecznych.

Również bardzo często ustawiam na szachownicy demonstracyjnej pozycje-zagadki w celu wspólnego omówienia techniki gry w debiucie i końcówce oraz uderzeń taktycznych w grze środkowej. Z zadowoleniem obserwuję jak dzieci prześcigują się w rozwiązywaniu tych zagadek, jak wiele radości przeżywają w momencie przebłysku intelektualnego i jak rośnie w nich entuzjazm do szachów.

Muszę jednak przyznać, że jeszcze więcej emocji wyzwala w nich gra praktyczna, mająca charakter pojedynku, w której chodzi o pokonanie przeciwnika.

Osobiście też lubię rozwiazywać zagadki szachowe i często uprzyjemniam sobie nimi czas podróży. Zauważyłem jednak, że łamanie głowy nad skomplikowanymi studiami nic mi nie daje. Dlatego w takich przypadkach sięgam od razu po rozwiązanie i raczej podziwiam arcydzieło wysiłku umysłowego kompozytora.

Za to przekonałem się, że bardzo pożyteczne dla praktycznej gry jest rozwiązywanie zagadek opartych na autentycznych partiach szachowych. Przeważnie chodzi o ten moment gdy jednemu z graczy udało się przeprowadzić niespodziewaną, rozstrzygającą kombinację. W ten sposób utrwalają mi się skojarzenia, które później podczas gry w szachy zachęcają mnie do ustawicznego szukania i często ułatwiają znalezienie tego jednego posunięcia po którym przeciwnik, ku mojej radości, „spada z krzesła”.

Natomiast specjalizowanie się w tzw. solvingu kojarzy mi się z namiętnym rozwiązywaniem krzyżówek słownych z przekonaniem, że w ten sposób zdobywa się wiedzę ogólną z całego świata.

Instruktor szachowy Jan Jüngling
Fürth, 31.08.2011

sie
31

Wpis z 28 sierpnia spotkał się z dużym zainteresowaniem Internautów. Otrzymałem wiele ciekawych komentarzy, z którymi podzielę się z Państwem w odpowiednim czasie.

Zacznę od uwag eksperta w temacie historii szachów Tomasza Lissowskiego, który nie zgadza się z określeniem: „Saturnin Limbach nasz znany kompozytor szachowy podkreślał: „szachy są wiedzą pod względem treści, sztuką pod względem formy, grą zaś w swej istocie”.

Informację tę zaczerpnąłem z książki Andrzeja Filipowicza „Dzieje Polskiego Związku Szachowego”, strona 10 (Warszawa 2007).

Tomasz Lissowski powołuje się na pewne źródło w niemieckiej Wikipedii; hasło dotyczy Tassilo von Heydebrand und der Lasa:

„Schach ist in seinem Geist ein Spiel, in seiner Form eine Kunst und in seiner Ausführung eine Wissenschaft.” – Handbuch des Schachspiels (der „Bilguer”)

Myślę, że w związku z tym można już nie cytować więcej Saturnina Limbacha.

Panu Tomaszowi dziękuję za cenną uwagę i sprostowanie! Saturnina Limbacha znałem osobiście i wiele razy dyskutowaliśmy na różne tematy szachowe, nie tylko dotyczące kompozycji szachowej. Pan Saturnin był znany ze znajomości wielu ciekawych cytatów, które wtrącał dość często w trakcie rozmowy. Ale nigdy nie twierdził, że jest ich autorem. Przypuszczam, że ktoś tak jednak to zrozumiał i przypisał jemu własność tego zwrotu. Andrzej Filipowicz oparł się też na polskich źródłach.

sie
28

Zanim przejdę do meritum sprawy, zastanówmy się czym są szachy? Jest wiele definicji królewskiej gry.

Międzynarodowa Federacja Szachowa FIDE określa szachy jako jedną z najstarszych, intelektualnych i kulturowych gier, która stanowi kombinację sportu, naukowego myślenia i elementów sztuki.

Saturnin Limbach nasz znany kompozytor szachowy podkreślał: „szachy są wiedzą pod względem treści, sztuką pod względem formy, grą zaś w swej istocie”.

Pewien amerykański działacz szachowy na swój sposób sformułował królewską grę: „Szachy zawierają w sobie elementy kultury, sztuki i intelektualnych zdobyczy całej historii cywilizacji”.

Jedno jest pewne, że szachy są dyscypliną sportową. Zawodnicy startujący w zawodach, aby osiągnąć swój cel, muszą pokonać na swojej drodze i to w bezpośrednim pojedynku wielu przeciwników. Wymaga to kolosalnej wiedzy szachowej, niezwykłej kondycji psychofizycznej i koncentracji, ponieważ partia szachowa może trwać wiele godzin. Jednym słowem szachista wysokiej klasy musi posiadać wiele cech bojownika z prawdziwego zdarzenia!

Gra korespondencyjna tylko częściowo spełnia te kryteria: jest walka, ale nie ma bezpośredniego kontaktu z przeciwnikiem. Właściwie to niewiadomo, z kim się tak naprawdę gra!

Kompozycja szachowa to dziedzina całkowicie odmienna od praktycznej gry. Tutaj problemista nie walczy z przeciwnikiem, lecz z pewnym pomysłem. Ten bój może być krótki, ale może też trwać tygodniami, miesiącami a nawet latami. Tutaj nie liczy się czas. Ważna jest doskonałość i piękno kompozycji. Problemiści są wytrwali w osiągnięciu swego idealnego celu!

Te wszystkie dziedziny łączy jednak jedna cecha: owoc ich wysiłku umysłowego. Partie są udokumentowane i te najbardziej wartościowe znajdują swe miejsce w pismach specjalistycznych i różnych zbiorach. W ten sposób pamięć o nich nie zaginie. Niektóre z nich stają się nawet „nieśmiertelnymi”, przetrwają lata i nawet wieki. Podobnie jest z pięknymi kompozycjami.

W ostatnich latach nastąpił – w pewnych kręgach szachowych – wzrost zainteresowania tzw. solvingiem. Co to właściwie jest? To jest po prostu rozwiązywanie zadań szachowych. Czyli to, co problemista stworzy, nieraz nawet latami, jest przez solverowca rozwiązywane. Im szybciej tym lepiej.

Solverowcy mają swoje imprezy, czyli mistrzostwa krajowe, Europy i świata. Mają też swoje tytuły, podobnie jak w grze praktycznej.

Jak w ogóle doszło do powstania solvingu? Uboczne rozwiązania w zadaniach szachowych były kiedyś prawdziwą plagą. Sami problemiści często nie sprawdzali dokładnie swych dzieł i wysyłali na konkursy prace niepoprawne. Część z nich była potem nagradzana i przedrukowywana przez różne pisma specjalistyczne. Ukazywały się też książki, które zawierały między innymi niepoprawne problemy.

Konkursy rozwiązaniowe organizowane przez pisma fachowe tylko częściowo załatwiały tę kwestię. Ktoś wpadł w końcu na pomysł zmobilizowania większej grupy szachistów do zajęcia się rozwiązywaniem problemów, aby tym samym wyeliminować albo zmniejszyć do minimum te niepoprawności. W ten sposób zaczęto organizować pierwsze turnieje dla solverowców, które potem rozrosły się do imprez rangi europejskiej i światowej.

Coraz więcej osób zajmuje się teraz solvingiem, gdyż jest to dość łatwa forma rozrywki z szachami i nie wymagająca dużego wysiłku szkoleniowego, jak to jest w przypadku gry praktycznej. Nie brakuje też chętnych do organizacji takich imprez, gdyż na pewno są one profitowe.

Jakie korzyści mają obecnie sami problemiści z usług solvingu? Żadnych! Teraz są programy szachowe, za pomocą których można w ciągu nawet kilku sekund sprawdzić poprawność każdego zadania. Takie programy ma każdy kompozytor zajmujący się układaniem problemów!

Niedawno w Jesi (Włochy) Kacper Piorun został mistrzem świata w solvingu! Wcześniejszy jego występ na MŚ juniorów do lat 20 w Chennai zakończył się niepowodzeniem. Po rozegranych partiach można było wyciągnąć jeden wniosek: nie był do tego turnieju odpowiednio przygotowany. Szkoda, że ten utalentowany zawodnik – uznany kiedyś na miarę talentu Wasyla Iwańczuka – stanął w swym twórczym rozwoju jako szachista. Kacper Piorun wybrał łatwiejszą drogę. Zajmowanie się solvingiem i uzyskiwanie dobrych wyników nie wymaga tyle pracy, którą musi normalnie wykonać szachista z dużymi ambicjami sportowymi!

Chciałbym zwrócić uwagę na jeden ważny aspekt. Niektórzy w Polsce próbują stawiać znak równości pomiędzy solvingiem i grą praktyczną. Inni natomiast posuwają się jeszcze dalej i stawiają rozwiązywanie zadań wyżej. Argumentem są wyniki solverowców, którzy zdobywają od lat medale w mistrzostwach Europy i świata.

Błędna teoria! Solving nie jest i nie może być konkurencją dla szachów. To jest po prostu pewna forma rozrywki. W tej chwili na świecie organizuje się wiele imprez na zasadzie świetnej zabawy, np. rzut telefonem komórkowym na odległość, rzut beretem, rzut śledziem do beczki z wodą, rzut młotkiem do telewizora itd. Niedawno czytałem w jakieś gazecie, że Polak został już po raz drugi z rzędu mistrzem świata w dojeniu krów.

Kiedyś znany działacz i wieloletni dyrektor festiwalu szachowego w Rowach Alfred Obszański (1940-2009) planował zorganizowanie mistrzostw świata w rzucie figurami szachowymi na odległość. Miało to nastąpić na plaży w Rowach. Według pomysłodawcy byłaby to widowiskowa impreza (w porównaniu z nudnym solvingiem) i świetna reklama dla naszej dyscypliny.

Według mnie rozwiązywanie zadań może być pewną formą treningu. Pod warunkiem, że będzie to odpowiednio wyselekcjonowany zbiór wartościowych problemów. Na ten temat napisałem książkę „Kompozycja w treningu szachisty” (Wydawnictwo Szachowe Penelopa 2003).

Szachy są grą twórczą. Jak już wcześniej wspomniałem, szachiści rozgrywają piękne partie, które cieszą przez lata miliony wielbicieli królewskiej gry. Podobnie problemiści pozostawiają w spadku swe wspaniałe utwory.

A co zostawiają nam solverowcy? Praktycznie niewiele, bo tutaj nie ma żadnej twórczości. Solverowcy ograniczają się tylko do odtwarzania pewnych znanych idei wymyślonych przez kompozytorów szachowych! Ich „twórczość” to suche wyniki turniejowe i fotografie z uśmiechniętymi zawodnikami, z zawieszonymi medalami na szyjach i pucharami w rękach!

  • Szukaj:
  • Nadchodzące wydarzenia

    wrz
    27
    sob.
    2025
    całodniowy I Bundesliga open
    I Bundesliga open
    wrz 27 2025 – kw. 26 2026 całodniowy
    W okresie 27.09.2025-26.04.2026 odbywają się rozgrywki I ligi niemieckiej open z udziałem zawodników z Polski. Dodatkowe informacje na  ChessBase Info: 1 runda 2 runda  2 runda cd Niefortunnie wystartował Mateusz Bartel, który reprezentuje barwy klubu[...]
    mar
    29
    niedz.
    2026
    całodniowy FIDE Candidates 2026
    FIDE Candidates 2026
    mar 29 – kw. 15 całodniowy
    29 Mar – 15 Apr 2026, (Cyprus) Uczestnicy Nakamura, Caruana, Giri, Praggnanandhaa, Wei Yi, Sindarov, Esipenko, Bluebaum
    całodniowy FIDE Women’s Candidates 2026
    FIDE Women’s Candidates 2026
    mar 29 – kw. 15 całodniowy
    Strona turnieju Uczestniczki: Zhu Jiner, Tan Zhongyi, Koneru, Goryachkina, Divya, Vaishali, Lagno, Assaubayeva
  • Zwiastun

  • Odnośniki

  • Skąd przychodzą

    Free counters! Licznik działa od 29.02.2012
  • Ranking FIDE na żywo

  • Codzienne zadania

    Play Computer
  • Zaprenumeruj ten blog

    Wprowadź swój adres email, by prenumerować ten blog i mieć informację o nowych wpisach przez email.