Mój wpis z 30 września wywołał duże zainteresowanie wśród Internautów. Dziękuję za wszystkie konstruktywne komentarze, które znalazły się na blogu. Otrzymałem też sporo prywatnych emailów. Autorzy chcą pozostać jednak anonimowo, mając obawy przed jakimiś atakami ze strony fanatycznych zwolenników obecnej polityki sportowej Polskiego Związku Szachowego. Rozumiem ich decyzję, gdyż sam byłem wielokrotnie dotknięty takimi akcjami.
Zostałem wtajemniczony, że w polskich szachach o powoływaniu kadr decyduje ranking.
Autorem tego regulaminu jest podobno sam Bartłomiej Macieja. Regulamin został następnie oficjalnie zatwierdzony przez trio: prezes Tomasz Sielicki, wiceprezes ds. młodzieżowych Piotr Zieliński i wiceprezes ds. sportowych Włodzimierz Schmidt.
Wyjaśnił się więc problem, który często poruszałem w moich tekstach. Czołówka krajowa unika gry w silnych turniejach, obawiając się strat rankingowych. Regulamin w tej formie jest najgłupszą wersją, jaką wymyślili działacze Polskiego Związku Szachowego w ostatnim czasie. Prowadzi to do jeszcze większej stagnacji w naszej dyscyplinie. Promuje się bowiem zawodników bez większych aspiracji sportowych, którzy unikają startów w silnych imprezach. Tym samym hamuje się rozwój młodych i utalentowanych zawodników. Przykład: Dariusz Świercz!
Także deprecjonuje się tym samym rangę mistrzostw Polski, jeśli druga lokata (przykład Pawła Jaracza) nie upoważnia do powołania do reprezentacji kraju. Natomiast jest tam miejsce dla najsłabszego zawodnika Bartłomieja Maciei, który już od lat nie czyni żadnych postępów sportowych i wiadomo, że polskie szachy już nigdy nie będą miały żadnego pożytku z tego zawodnika, jeśli się myśli o poważnych sukcesach międzynarodowych.
Dziwię się prezesowi Tomaszowi Sielickiemu, któremu podobno marzą się wielkie polskie szachy, i który jednocześnie podpisuje się pod regulaminem hamującym dynamiczny rozwój szachów wyczynowych!






