Archiwum kategorii ‘Szkolenie’

mar
16

Na stronie byłego mistrza Polski Jana Przewoźnika został opublikowany bardzo interesujący artykuł. Zachęcam do lektury!

/////////////////////

 „Trening psychologiczny w szachach”

Chociaż często podkreśla się duże znaczenie psychologii w szachach, to można odnieść takie wrażenie, że jest to dziedzina, w której dotychczas więcej się u nas mówiło, niż czyniło w sposób świadomy i systemowy. Zresztą, jest i odwrotnie – w dalszym ciągu wiele jest jeszcze nie wykorzystanych możliwości badań w szachach, które mogłyby być spożytkowane w psychologii (Przewoźnik, 1984). Tymczasem połączenie psychologii i szachów jest ważne w praktyce każdego szachisty. Podkreślają to największe autorytety; wystarczy wspomnieć Kasparowa i Karpowa (Munzert, 1988, s. 216 – 252).

Dlatego propozycja poprowadzenia zajęć z psychologii szachów w ramach Młodzieżowej Akademii Szachowej stanowiła dla mnie niezwykle atrakcyjne wyzwanie, gdyż stwarzała szansę w pewnym sensie przecierania nowych szlaków, czy też systematyzowania prób podejmowanych przez szachistów intuicyjnie. Wszak nie ulega wątpliwości, że każdy do pewnego stopnia ukształtowany już szachista wypracowuje sobie swe własne metody samokontroli, reżimu turniejowego, przygotowywania szczytu formy na pożądany okres czasu, itd.

Niniejszy artykuł podsumowuje roczny program pracy z młodymi szachistami, przygotowany w ramach zajęć praktycznych na kolejnych sesjach Akademii Szachowej.

Chciałbym zaprezentować w nim podstawy teoretyczne i niektóre ćwiczenia praktyczne. Z racji ograniczonego miejsca, nie włączyłem w opis wielu przykładów konkretnych działań, jakie podejmowaliśmy na zajęciach.

Cd artykułu

Jan Przewoźnik w Wikipedii

mar
16

Przemyślany trening: metody mistrzów szachowych

Jednym z najlepszych przykładów „przemyślanego treningu” (ang. deliberate practice) jest chyba nauka gry w szachy. Opanowanie podstaw to kwestia kilku wieczorów. Osiągnięcie poziomu mistrzowskiego to dziesięć i więcej  lat wytężonej pracy. Słynna reguła dziesięciolecia (czas potrzebny na osiągnięcia mistrzostwa w dowolnej dziedzinie) została ukuta właśnie podczas badań najlepszych światowych graczy. Trening szachistów jest bardzo wymagający jak każdy inny „przemyślany trening”, ale w swych założeniach jest bardzo prosty i łatwo daje się zastosować w innych dziedzinach życia. Nie tylko w szachach.

Zacznijmy od ogólnego wyjaśnienia w jaki sposób trenują przyszli mistrzowie. Metodyka szkolenia może różnić się w pewnych szczegółach np. niektórzy trenerzy koncentrują się na końcówkach, podczas gry inni skupiają się na otwarciach a szkoła rosyjska różni się od amerykańskiej, itp. Przemyślany trening szachowy nie polega na zwyczajnym rozgrywaniu dziesiątek/setek/tysięcy partii, choć stanowią one jego nieodzowny fragment. W najbardziej ogólnym ujęciu można powiedzieć, że wszyscy przyszli mistrzowie rozwijają swoje umiejętności na dwa zasadnicze sposoby:

  • Analiza cudzych sukcesów i porażek, a więc poprzez pieczołowite studia pozycji szachowych z rozgrywek wybitnych graczy wszystkich epok (odkąd upowszechniło się zapisywanie przebiegu partii). Materiałów do studiów nie brakuje, bo dostępne jest multum książek i chyba jeszcze więcej różnych darmowych tekstów w internecie. Najpierw należy zastanowić się nad własnym rozwiązaniem danej pozycji, a następnie sięgnąć po rozwiązanie zastosowane przez arcymistrza i porównać. Jeśli odpowiedzi się różnią, należy zastanowić się, który ruch jest lepszy oraz dlaczego. Jest to doskonały sposób uczenia się od najlepszych – zrozumieć ich tok myślenia.
  • Wyciąganie wniosków z własnych doświadczeń, co w przypadku szachów oznacza analizę własnych partii, przede wszystkim tych przegranych. Odnalezienie błędów we własnym rozumowaniu oraz zidentyfikowanie przyczyn ich popełnienia. Szukanie powodu porażki oraz przeoczonych sposobów jej uniknięcia. W tym punkcie zawiera się także bliższe przyjrzenie się sukcesom (zwycięstwom), w poszukiwaniu sposobu jeszcze szybszej wygranej oraz przegapionych okazji dania mata. Własne pomyłki/porażki czasami drogo kosztują (różnie: czas, pieniądze, reputacja, szacunek, zdrowie… itp.). Często towarzyszą im olbrzymie emocje oraz stres, dzięki którym zapamiętuje się wydarzenie na lata, a bywa, że jest to lekcja na całe życie.

Metody treningu stosowane przez szachowych mistrzów dają się zastosować wszędzie tam, gdzie nauka obejmuje analizę różnych case studies, a więc w biznesie, prawie, medycynie, ale przyda się także inżynierom (jak coś zrobić lepiej, szybciej, taniej…). Systematyczny i zdeterminowany trening ostatecznie doprowadzi bowiem do ziszczenia się słów Williama Jamesa: „Z absolutną pewnością któregoś pięknego dnia obudzi się jako jeden z wysoce kompetentnych przedstawicieli swojego pokolenia, jakiejkolwiek kategorii wiedzy by nie wybrał. Cichcem, pośród szczegółów prowadzonych spraw, w jego umyśle narodzi się i już na zawsze już pozostanie ta specyficzna umiejętność ‘właściwego osądu’.”

Dalszy ciąg artykułu zajaczkowski.org

lut
17

Zgodnie z informacją zamieszczoną na stronie Polskiego Związku Szachowego istnieje duże prawdopodobieństwo wprowadzenia szachów jako dyscypliny sportowej do szkół w całej Unii Europejskiej!

Szachy w szkole w YouTube

 

lis
10

Literaturę szachową można podzielić na kilka grup, w zależności od tematyki i jej przeznaczenia:

1. Podręczniki dla początkujących:
Powinny nie tylko przekazać podstawy szachów, ale również popularyzować królewską grę.

2. Encyklopedie i Informatory:
Ten rodzaj literatury zalecam tylko doświadczonym zawodnikom z uwagi na zbyt lakoniczny, „znaczkowy” komentarz. Nie są to publikacje wskazane dla początkujących i słabszych szachistów, którzy powinni korzystać z obszerniejszych i słownych uwag, aby łatwiej pojąć zasady strategii i taktiki szachów.

3. Monografie debiutowe:
Dostępne obecnie w bardzo szerokim zakresie i omawiające nie tylko systemy, ale warianty i nawet poszczególne posunięcia w otwarciach. Bardzo pomocne mogą być również CD produkowane przez firmę Chess Base.

Dawniej, co pamiętam z własnej praktyki, aby opracować czarnymi wariant smoczy w obronie sycylijskiej, musiałem poświęcić kilka miesięcy na zebranie materiału teoretycznego. Po półrocznej pracy okazało się, że odnosilem sukcesy tylko przeciwko wariantom z długą roszadą. Natomiast, gdy stosowano wariant klasyczny z krótką roszadą, to powstawały pozycje, które mi nie „leżały” i musiałem odstawić wariant do lamusa, marnując całe miesiące pracy.

Teraz można kupić jedną lub kilka monografii na temat interesującego nas wariantu i błyskawicznie rozeznać tajemnice danego otwarcia. W krótkim czasie istnieje więc możliwość wprowadzenia nowych elementów w naszej grze.

4. Książki testowe:
Bardzo popularne i przydatne trenerom i także zawodnikom. Korzystanie z nich przyśpiesza proces szkolenia i samoszkolenia. Krytycy takich książek niekiedy nie zgadzają się z punktacją zaproponowaną przez autora, dobraną do stopnia trudności zadań. Jest to kwestia subiektywna. Jednakże możliwość otrzymania punktów za znalezienie prawidłowej drogi jest dodatkowym bodźcem dla rozwiązujących. Ta forma szkolenia jest obecnie bardzo modna w świecie. Sam jestem autorem lub współautorem wielu takich książek, które ukazały się w Polsce, Niemczech, Hiszpanii i Holandii.

5. Podręczniki z zakresu gry środkowej i końcowej:
Zalecam tylko książki z opisem słownym, gdyż wszelkie encyklopedie tego typu są przydatne tylko silnym graczom i publicystom szachowym. Mało doświadczeni szachiści muszą poznać zasady i ważne reguły, a „znaczki” tych problemów nie wyjaśnią.

6. Księgi turniejowe i zbiory partii:
Bardzo wartościowe pozycje pozwalające nam prześledzić walkę w turniejach, podziwiać twórczość i repertuar debiutowy mistrzów. Wiele dawnych partii jest nadal aktualnych pod kątem teorii otwarć, inne są cennym przyczynkiem do badań ważkich problemów gry środkowej i końcowej. Takie dzieła wzbogacają naszą ogólną kulturę szachową i wprowadzają nas w tajniki historii królewskiej gry. Nasza literatura jest w tym względzie jeszcze uboga, choć ukazało się na przestrzeni ostatnich lat kilka ciekawych pozycji, m.in. Tadeusza Wolszy „Arcymistrzowie, mistrzowie, amatorzy…”, Stanisława Gawlikowskiego: „100 zwycięstw polskich szachistów”, czy mojej wspólnej pracy z Andrzejem Filipowiczem „Złoto dla Polski” o zwycięstwie polskiej drużyny na olimpiadzie w Hamburgu w 1930 roku.

7. Biografie:
Książki poświęcone wybitnym szachistom są bardzo wartościowe i pożyteczne zarówno amatorom, jak i zawodowcom. Z własnych doświadczeń wiem, że dzięki analizie twórczości Alechina podniosłem w krótkim czasie swój poziom gry z III do I kategorii. Pouczające są partie innych klasyków: Capablanki, Botwinnika, Tala czy Petrosjana. Ze współczesnych arcymistrzów zachęcam do studiowania twórczości: Kasparowa, Karpowa, Kramnika, Ananda, Carlsena itd. Polecam partie naszego najwybitniejszego szachisty Akiby Rubinsteina.

8. Kompozycja szachowa:
W tej dziedzinie byliśmy zawsze potęgą światową. Przypomnę tylko twórczość Mariana Wróbla i jego znakomite dwie książki „Tajemnice dwuchodówki” i „100 lat polskiej kompozycji”. Na uwagę zasługuje też świetna praca Grzegorza Grzebana i Jana Rusinka „Studium szachowe w Polsce”. Są też zbiory zadań Leopolda Szwedowskiego i Henryka Żuka. Godna uwagi jest moja książka „Kompozycja w treningu szachisty”.

9. Beletrystka szachowa:
W tym dziale mamy kilka bardzo interesujących pozycji. Przede wszystkim „Z szachami przez wieki i kraje” Jerzego Giżyckiego, dwutomową encyklopedię „Szachy od A do Z” Litmanowicza i Giżyckiego, „Polscy szachiści” i „Dykteryjki i ciekawostki szachowe’ Litmanowicza.

Konkluzja: Bez literatury fachowej nie ma mowy o dalszym rozwoju królewskiej gry. Dobrze, że są wydawcy, którzy mimo wielu różnych trudności, oddają systematycznie do naszych rąk nowe tytuły. Tutaj należy wyróżnić Jerzego Morasia – wydawcy „Penelopy”.

Ceńmy autorów za ich prace. Dzięki ich zaangażowaniu możemy dalej zgłębiać tajniki gry szachowej i poznawać nowe trendy występujace w teorii debiutów. Książki szachowe w istotny sposób przyśpieszają poznanie wiedzy o strategii i taktyce szachów i są gwarantem naszego twórczego rozwoju! (Opracowanie na bazie mojego artykułu z serii „Zapiski trenera” 5 odcinek, opublikowanego w majowym numerze miesięcznika Szachista 2002).

lis
07

Krytyka Marka Dworeckiego w odniesieniu do twórczości Aleksieja Suetina (1926-2001) jest raczej przejawem jakieś osobistej antypatii. Suetin był bardzo znanym autorem wielu książek i artykułów, które zostały przetłumaczone na wiele języków. Jego prace i analizy miały ogromny wpływ na rozwój teorii debiutów, czym przykładowo Dworecki nie może się poszczycić.

Kilka lat temu widziałem w jednym polskim miesięczniku też krytyczną wypowiedź dotyczącą pisaniu książek przez mało znanych autorów, chociaż pojęcia znany i nieznany są bardzo dyskusyjne. Warto wiedzieć, że poważne wydawnictwa przed publikacją tytułu, dokonują oceny książki i szans jej sprzedaży. W stosunku do mało znanych autorów kryteria są znacznie ostrzejsze. Zresztą nie zawsze dzieła znanych autorów i silnych zawodników prezentują wysoki poziom, ponieważ część z nich traktuje napisanie książki, jako rodzaj „fuchy”. Z kolei często słabszy gracz może być twórcą ciekawej pracy, gdyż on bardzo poważnie traktuje swoją rolę.

Książkę przed zakupem warto obejrzeć, poradzić się trenera, ale krytycznie podchodzić do ocen „pseudospecjalistów”. Niektórzy z nich wydają negatywne oceny z prostej zazdrości lub niechęci do autora.

Powracam jeszcze do sylwetki Marka Dworeckiego. Pisałem już na blogu, że poznałem go osobiście w 1978 roku na mistrzostwach świata juniorów w Grazu, kiedy to przyjechał jako trener wraz z ekipą ZSRR (zawodnicy Jusupow i Dołmatow, am. Tukmakow, też jako trener). Spędziliśmy razem wiele chwil na wspólnych spacerach i dyskusjach. Wywarł pozytywne wrażenie i wiele skorzystałem w rozmowach o problemach pracy trenerskiej. Jako ciekawostkę wspomnę, że Dworecki wykazał się także świetną znajomością historii swego kraju, opowiadając wiele ciekawych i nieznanych mi faktów, przy czym zaskoczył mnie wówczas otwartą krytyką Stalina, twierdząc iż był największym zbrodniarzem w historii świata…

Ponownie widzieliśmy się rok później na MŚ juniorów w Skien, a do kolejnego spotkania doszło dopiero w 1995 roku, w ośrodku przygotowań olimpijskim pod Berlinem. Wtedy Dworecki miał kilka godzin wykładów na zgrupowaniu czołowych trenerów Niemiec. Poruszył wiele ważnych tematów, znanych mi częściowo z jego książek, m.in. mówił o „Znaczeniu kompozycji szachowej w kształceniu szachisty”. Tym zagadnieniem zajmuję się praktycznie od początku działalności szkoleniowej i zawsze uważałem korzystanie z osiągnięć problemistyki jako doskonały środek trenowania abstrakcyjnego myślenia.

W Niemczech ten temat nie jest traktowany poważnie przez trenerów i samych zawodników. Musiałem przez wiele lat toczyć ciężkie boje z moimi podopiecznymi, aby ich zachęcić do rozwiązywania studiów i efektownych problemów w celu ćwiczenia zmysłu kombinacyjnego i techniki w grze końcowej. Wykład Dworeckiego pomógł mi w rozwinięciu tej tezy.

W końcowej fazie zgrupowania Dworecki zaskoczył wszystkich obecnych stwierdzeniem, że nigdy nie istniała „szkoła Botwinnika”, co przyjęte zostało z dużym zażenowaniem. Osoba wieloletniego mistrza świata cieszy się w Niemczech wielkim szacunkiem i osiągnięcia jego szkoły były i są tutaj dobrze znane.

Dodam własny przykład. W 1969 roku odbyły się w Warszawie Mistrzostwa Armii Zaprzyjaźnionych. W meczu z Armią Radziecką wystąpił przeciwko mnie 16-letni Anatolij Karpow. Młody mistrz zaskoczył mnie efektowną ofiarą pionka i moja pozycja szybko się rozleciała. Po parttii Karpow oznajmił, że ta idea pochodziła od Botwinnika, a on jest uczniem jego szkoły.

Zresztą sam Dworecki w książce „Technika gry szachowej” (wydawnictwo „Arden” 2001, str.192 przyznał, że przez pięć lat był wykladowcą w słynnej szkole Michaila Botwinnika. Po cóż więc była ta cała maskarada w Berlinie?

lis
06

Przezwisko fuszer jest powszechnie znane w kręgach szachistów i określa kiepskiego zawodnika, czyli dosłownie partacza. Epitet ten jest jednak zbyt często nadużywany przez zawodników, szczególnie w sytuacjach konfliktowych. Wtedy na fuszera może „awansować” również potencjalnie silny gracz. Słownictwo szachistów w określaniu słabeuszy jest dość bogate w różnorodne ksywki. Oprócz wspomnianego już fuszera, spotyka się także określenia w rodzaju: jeleń, jelonek, miś itd.

W Magazynie Szachista (grudzień 2005) opublikowałem artykuł na ten temat, z którym można się zapoznać na mojej stronie: Fuszer może zagrać dobrą partię!

lis
04

Mark Dworecki, znany rosyjski trener i autor wielu książek (przetłumaczonych także na język polski) stwierdził w swoim artykule („64” nr 12/2000), że większość publikacji to makulatura, którą napisali niekompetentni ludzie. Jego zdaniem przy zakupie książki trzeba zwracać uwagę na nazwisko autora. Przykładowo zaleca dzieła Johna Nunna, który jest silnym szachistą i człowiekiem obdarzonym niezwykłym intelektem. Prace niektórych autorów (m.in. Suetina) porównuje do „lekkiej muzyki”, natomiast Nikołaja Krogiusa ocenia jako autora bez talentu…

Z teorią Dworeckiego zupełnie sie nie zgadzam. Jest ona oparta na jakiś osobistych przesłankach i świadczy tylko o braku obiektywnego spojrzenia na całokształt literatury szachowej, która jest pod względem treści dostosowana dla szachistów różnych klas, a więc dla amatorów, wyczynowców i zawodowców. Sam nie polecałbym zwykłym sympatykom królewskiej gry, czyli amatorom, książek Nunna i Dworeckiego, ponieważ są one głównie pisane dla zawodników myślących poważnie o karierze wyczynowego lub zawodowego szachisty.

Jest wiele bardzo interesujących i wartościowych pozycji napisanych przez nieznanych lub mniej znanych autorów. Na naszym rodzimym rynku szachowym, starsze pokolenie pamięta nazwisko Tadeusza Czarneckiego (1905-1973). Nie był znanym graczem, tylko problemistą, ale to nie było żadną przeszkodą w napisaniu przez niego wielu świetnych książek, np. „Szach i mat”, „Pułapki szachowe”, „Tajemnice Caissy”, „Klejnoty szachowe”. Jego książka dla początkujących „Nauka gry w szachy” (Warszawa 1950) zajmuje w mojej bibliotece szczególne miejsce. Dzięki temu ciekawie napisanemu podręcznikowi poznałem tajniki królewskiej gry i zaraziłem się bakcylem szachowym!

Wielu moich kolegów w Niemczech dziwiło się, gdy w latach 80-tych kupowałem książki mało znanego autora o polskim nazwisku Warzecha, a przecież w jego monografiach debiutowych znajdowałem nieznane mi i bardzo ważne dla teorii debiutów partie grane drogą korespondencyjną, nigdzie dotąd nie publikowane.

lis
01

Biblioteka fachowa odgrywa w naszej dyscyplinie istotną rolę, gdyż trening polega przede wszystkim na studiowaniu książek i czasopism szachowych. Dlatego ważne jest skompletowanie odpowiednich publikacji, przydatnych w pracy szkoleniowej.

Są kolekcjonerzy, którzy kupują wszystkie tytuły dla zasady, przede wszystkim w celu postawienia książek na półce. Natomiast szachista-praktyk kupuje taką literaturę, z której zamierza bezpośrednio korzystać. Ważną alternatywą są popularne obecnie CD firmy Chess Base w Hamburgu, których tematyka obejmuje właściwie wszystko to, co dotyczy szachów.

Wobec ogromu literatury szachowej, wybór nie jest łatwy. Przykładowo w Niemczech, oprócz rodzimych tytułów jest prawdziwy zalew publikacji w języku angielskim. Polski rynek szachowy nie jest jeszcze tak obfity, choć mamy już sporo pożytecznych książek, które mogą służyć sympatykom 64 pól w podwyższeniu ich poziomu gry.

Literatura w ojczystym języku ułatwia szybsze przyswajanie wiedzy. Korzyści szkoleniowe ze studiowania książek w obcym języku, bez jego dobrej znajomości, pozostawiają wiele do życzenia.

paź
24

15 kwietnia 2011 roku Krzysztof Długosz na swojej Szacharni pisał:

W Armenii inwestują w Aronianów, w Polsce – w puste boiska

Tylko niecałe pięćset tysięcy dolarów będzie kosztowało wprowadzenie do klas młodszych szkół podstawowych nauki gry w szachy w Armenii. Program wprowadzony będzie już od przyszłego roku szkolnego. Ormiański rząd wyda także ponad milion dolarów na dostosowanie ławek szkolnych i krzesełek go gry w szachy. Jest to ważny problem. Wie to każdy, kto w polskiej szkole organizował turniej. Standardowe ławki są po prosu kilkanaście centymetrów za wąskie i grające dzieci nie mają gdzie oprzeć łokci, nie mówiąc już o możliwości zapisywania partii.

W Polsce za astronomiczne pieniądze buduje się Orliki (nie żebym był przeciwny), które świecą pustkami. Nie ma pieniędzy na trenerów a dzieci nie mogą tam przebywać bez nadzoru. Na moim osiedlu są dwa. Często tamtędy przechodzę i widzę. Litość bierze, bo za kilka lat wszystko zardzewieje i pieniądze zostaną wyrzucone w … boisko. I do tego ileś tam stadionów, które po Euro 2012 ktoś przerobi na bazary. Jakie to nasze, polskie!

Gra w szachy przygotowuje do dorosłości

sie
10

Dzisiaj telewizja „Polonia” w Teleexpressie o godzinie 17.00 podała szachową informację:
Wśród rówieśników nikt mu nie podskoczy. Niemiłosiernie potrafi zbić też starszych i większych rywali. Jeśli tylko zechce jednym ruchem kładzie nawet konia, a przed jego obliczem pada sama królowa. Oskar Ogłaza ma dopiero sześć lat, a już jest pełnoprawnym mistrzem szachowym.

Mistrz szachowy

Wiem z różnych źródeł, że mamy w kraju sporo utalentowanych dzieciaków grających w szachy. A może Polski Związek Szachowy powinien zmienić strategię działania? Zamiast finansować nie czyniących od lat postępów sportowych seniorów (wyjątek Radosław Wojtaszek), zabrać się do pracy szkoleniowej od podstaw, czyli do pracy z dziećmi!
Moja propozycja:
1. Powołać kadrę chłopców i dziewcząt w wieku 5-7 lat.
2. Zapewnić im systematyczną opiekę trenerską.
3. Organizować dla nich turnieje treningowe.
4. Systematycznie podnosić poprzeczkę szkoleniową, czyli trenowac według współczesnych standartów światowych, np. opracowanie silnego repertuaru debiutowego indywidualnie dla każdej zawodniczki i zawodnika.
5. Uczulać ich na aspekt startów w silnych turniejach. Obecna kadra PZSzach nie może być tutaj wzorcem. Nasze asy startują bowiem w przeciętnych turniejach, aby poprawić sobie samopoczucie i zdobyć kilka punktów rankingowych.
6. Od początku uczyć szacunku do trenerów i ich pracy szkoleniowej.

Przy takiej działalności możemy się spodziewać, że w ciągu 10 lat „narodzą” się nam zawodniczki i zawodnicy światowego formatu. W innym przypadku grozi polskim szachom powolna degrengolada!

Przyszłość polskich szachów (fotografie Marka Skrzypczaka)

  • Szukaj:
  • Nadchodzące wydarzenia

    wrz
    27
    sob.
    2025
    całodniowy I Bundesliga open
    I Bundesliga open
    wrz 27 2025 – kw. 26 2026 całodniowy
    W okresie 27.09.2025-26.04.2026 odbywają się rozgrywki I ligi niemieckiej open z udziałem zawodników z Polski. Dodatkowe informacje na  ChessBase Info: 1 runda 2 runda  2 runda cd Niefortunnie wystartował Mateusz Bartel, który reprezentuje barwy klubu[...]
    mar
    29
    niedz.
    2026
    całodniowy FIDE Candidates 2026
    FIDE Candidates 2026
    mar 29 – kw. 15 całodniowy
    29 Mar – 15 Apr 2026, (Cyprus) Uczestnicy Nakamura, Caruana, Giri, Praggnanandhaa, Wei Yi, Sindarov, Esipenko, Bluebaum
    całodniowy FIDE Women’s Candidates 2026
    FIDE Women’s Candidates 2026
    mar 29 – kw. 15 całodniowy
    Strona turnieju Uczestniczki: Zhu Jiner, Tan Zhongyi, Koneru, Goryachkina, Divya, Vaishali, Lagno, Assaubayeva
  • Zwiastun

  • Odnośniki

  • Skąd przychodzą

    Free counters! Licznik działa od 29.02.2012
  • Ranking FIDE na żywo

  • Codzienne zadania

    Play Computer
  • Zaprenumeruj ten blog

    Wprowadź swój adres email, by prenumerować ten blog i mieć informację o nowych wpisach przez email.