Archiwum dla sierpień, 2011
sie
24

W kategorii „Listy” zamieściłem list Marcina Zimermana, który wywołał duże zainteresowanie wśród Internautów. Otrzymałem sporo głosów w tej sprawie.

Generalnie wszyscy zgadzają się ze spostrzeżeniami autora listu. Choć ograniczył się on do jednego regionu, to taka sytuacja jest w całym kraju. Jest mało trenerów i instruktorów. Jest za to dużo zapaleńców, przeważnie bez kwalifikacji.

1. Brakuje specjalistycznych materiałów szkoleniowych i dlatego szkolenie nie zawsze idzie w dobrym kierunku. PZSzach przejął finansowanie nierentownego i nikomu niepotrzebnego „MATA”, zamiast np. stworzyć kwartalnik szkoleniowy o objętości ok. 140 stron wyłącznie z artykułami dotyczącymi gry w szachy. To by ułatwiło pracę w małych ośrodkach, gdzie nie ma instruktorów i pieniędzy.

2. Polski Związek Szachowy nie dba o rozwój królewskiej gry na prowincji. Zaniedbuje się małe kluby, które potrzebują wsparcia w zakresie szkolenia młodzieży.

3. PZSzach dba tylko o kadrę. Tymczasem nasi arcymistrzowie (może poza Wojtaszkiem) nic już nie osiągną. Na wyniki Dariusza Świercza trzeba jeszcze poczekać. Rok w rok systematycznie obniża się średni ranking mistrzostw Polski w każdej kategorii wiekowej. Kiedyś grywali zawodnicy z kategoriami centralnymi i kandydaci, dzisiaj gra wielu naprawdę słabych graczy. Niektórzy by15 lat temu nie wygrali mistrzostw juniorów….. swojego miasta!

Sam już dawno proponowałem, aby PZSzach więcej włączył się do kwestii szkolenia w kraju. Piszą do mnie dość często osoby, które proszą o wskazówki, bo nie wiedzą do kogo się w tej sprawie mogą zwrócić. Listy wysyłane do Polskiego Związku Szachowego przeważnie pozostają bez odpowiedzi.

Przypominam, co kilka lat temu napisałem na mojej witrynie:

Każdy trener pracujący na rzecz Akademii Młodzieżowej powinien opracować na każdą sesję ze swoim udziałem materiały szkoleniowe, które powinny być następnie dostępne szerszej widowni.

W tym celu proponuję stworzenie samodzielnej strony internetowej, np. pod nazwą „Wirtualne Centrum Szkoleniowe Polskiego Związku Szachowego”. Byłyby tutaj zamieszczane artykuły szkoleniowe i analityczne ze wszystkich faz partii, kombinacje, partie komentowane itd. Każdy miałby dostęp do niej i możliwość bezpłatnego korzystania z tych materiałów.

Proponuję też stworzenie możliwości wirtualnych konsultacji dla najzdolniejszej polskiej młodzieży, nie tylko dla uczestników Akademii. Często bywa tak, że ktoś potrzebuje jakiś rad, materiałów, analiz itd. Doświadczeni trenerzy mogliby pomóc w szybkim rozwiązaniu takich problemów.

sie
23

Normalnie praktykuje się, że związki sportowe lub trenerzy po ważnych zawodach dokonują oceny występu swych zawodników, nawet w przypadku braku sukcesów.

Polski Związek Szachowy prowadzi jednak swoją politykę. Po mistrzostwach świata w Chennai ogłoszono tylko wynik Dariusza Świercza. Natomiast pominięto zupełnie udział pozostałych reprezentantów Polski.

Tymczasem w mistrzostwach występowali także Klaudia Kulon i
Kacper Piorun
. Oboje grali słabo, bo w końcowym efekcie byli daleko od medalowych miejsc. Jeśli obejrzymy ich dotychczasowe kariery sportowe, to stwierdzimy, że w ostatnim okresie nie zrobili żadnych postępów.

Jaka jest tego przyczyna? Kto jest odpowiedzialny za przygotowanie ich do tych mistrzostw świata? Tutaj powinny być ujawnione nazwiska trenerów.

Sam po obejrzeniu ich partii doszedłem do wniosku. Kacper Piorun ma niedopracowany repertuar debiutowy, np. w 13 rundzie przeciwko Robsonowi wybrał przegrany wariant. Klaudia Kulon nie ma żadnego repertuaru. To jest gra na przetrzymanie fazy debiutowej i potem ewentualne ogranie przeciwniczki w grze środkowej. Taki styl może być owocny przeciwko słabym zawodniczkom, w silnych turniejach może to już nie zdać egzaminu. Pokazały to mistrzostwa świata w Chennai.

Wniosek jest więc jasny: w najbliższych miesiącach zabrać się z trenerami do solidnej pracy nad repertuarem debiutowym!

Przy tej okazji chciałbym wyjaśnić jeszcze problem mojego komentarza w tekście „Vivat Darek!” z 15 sierpnia: Wyjątkowo zagrał przeciwko Piorunowi 1.d4, ale to była z pewnością uzgodniona partia.

Nie byłem na miejscu. Jest to więc moje przypuszczenie, które oparłem na następujących wnioskach:

1. Darek zagrał tylko w tej partii 1.d4.
2. Zawodnicy powtórzyli do 13 posunięcia partię Dambacher-Chenkin, Amsterdam 2005. Potem wykonali szybko kilkanaście mało znaczących ruchów i zakończyli partię remisem. Tutaj nie było żadnej walki!

Decyzja zawodników była – moim zdaniem – jak najbardziej logiczna. Partia była grana w 7 rundzie, kiedy obaj mieli jeszcze szanse na zwycięstwo w turnieju. Postąpili zgodnie z klasyczną taktyką turniejową: jako zawodnicy jednego kraju nie zrobić sobie krzywdy, odpocząć w tej rundzie i od następnej partii grać na pełnych obrotach.

Jestem więc przekonany o słuszności mojej oceny!

sie
23

Ostatnio oglądałem w telewizji film pt. Vinci.

Vinci w Wikipedii
Filmweb – Vinci

Pojawia się w nim wątek szachowy. Podaję link do tego fragmentu filmu, w którym jeden z bohaterów gra partię na świeżym powietrzu.
Fragment w YouTube
„Młody” twierdzi że był mistrzem juniorów, po czym widać że szybko wyprowadza króla do centrum! Chyba chciał szybko przegrać.
A poza tym, jest błąd na tym filmie. Młody powiedział że daje wieżę for, a na filmie jednak gra obiema wieżami.

Pozdrawiam
Krzysztof Kledzik

sie
22

W najnowszym tygodniku „Wprost” ukazał się tekst o Dariuszu Świerczu.

sie
21

W zakończonej w Shenzhen (Chiny) letniej Uniwersjadzie (olimpiada studentów) polska ekipa nie odniosła sukcesów. Jedynie pozytywnie można ocenić 11 miejsce Krzysztofa Bulskiego. Zastanawiający jest od dłuższego czasu brak formy mistrzyni Polski Jolanty Zawadzkiej.

Barw Polski bronili:
1. WGM Jolanta Zawadzka – (mistrzyni Polski 2011) ranking 2405
2. IM Krzysztof Bulski – (akademicki mistrz Polski 2010) ranking 2479
3. GM Paweł Czarnota – (akademicki mistrz Polski 2009) ranking 2541
4. GM Wojciech Moranda – ranking 2586
5. GM Michał Olszewski – ranking 2541

Rozegrane zostały dwa turnieje indywidualne systemem szwajcarskim na dystansie dziewięciu rund (męski i żeński).

Wyniki kobiet
Wyniki mężczyzn

Strona turnieju
Transmisja
ChessBase News 1
ChessBase News 2

sie
20

Witam!

Przepraszam ze tak późno odpisuje ale z uwagi na obowiązki zawodowe brakowało mi czasu.

Czytałem Pańskie wpisy dotyczące szkolenia. W Polsce w ogóle w tej chwili nie ma szkolenia młodzieży. Tylko w kilku klubach coś się robi i często zabierają się za to ludzie, którzy szkolą zawodników taśmowo np. nakazując wszystkim grę tego samego debiutu (np. w pewnym mieście uczy się dzieci prawie wyłącznie obrony benoni i wariantu Swiesznikowa w obronie sycylijskiej, nawet jeśli dziecko ma 5 lat i kompletnie nie rozumie powstających tam irracjonalnych pozycji). Tak jest po prostu zwyczajnie łatwiej, niestety nie każdy może grać tak skomplikowane otwarcia. Dzieci – szczególnie małe – powinny grać pozycje klasyczne. 1.e4 białymi i 1..e5 czarnymi to najlepsza droga, przeglądając partie z licznych MP w niskich grupach wiekowych widzę, że trenerzy zalecają dzieciom 1.d4 i nawet 1.c4. To jest dramat, gra takich pozycji wymaga dużego pozycyjnego wyczucia i doświadczenia.

Nie ma już kursów trenerskich, teraz trzeba chyba ukończyć studia podyplomowe, które są kosztowne i nie zawsze są chętni. Niewiele one też zmieniają, bo większość klubów jest biedna i nie ma za co płacić trenerom, a te lepsze kluby zatrudniają silnych graczy. Często nie zwracając uwagi na to czy mają jakieś uprawnienia i doświadczenie trenerskie.

Brakuje tez materiałów szkoleniowych. W latach osiemdziesiątych ukazywały się różne biuletyny. Były one rozsyłane do klubów i dzięki temu pracujący tam trenerzy mieli narzędzia pracy. Ponieważ przeciętny instruktor nie zarabia kokosów, a związki nie kwapią się do zastąpienia np newslettera (kto go czyta? wszystko co jest tam napisane jest dużo wcześniej w internecie) biuletynem szkoleniowym. Można by go zamieścić na stronie związku, rozsyłać mailem, lub rozdawać na imprezach organizowanych przez PZSZACH.

Niegdyś ukazywał się „Poradnik szachisty”, który zawierał WYŁĄCZNIE materiały szkoleniowe. PZSZACH natomiast zamiast pomyśleć o wydawaniu takiego pisma – nawet jako kwartalnik – wykupił czasopismo MAT (szczegóły transakcji nie są znane do dzisiaj, na stronie www nie podano szczegółów. Poza tym związek ma już prawa do lepszego tytułu tj. SZACHY i mógł z tej nazwy korzystać. Sama działalność pisma finansowanego z pieniędzy państwowych w ogóle jest wątpliwa, bo podatnicy zapłacili za wykupienie tytułu od poprzedniego wydawcy, a teraz płacą drugi raz kupując pismo, które dodatkowo niszczy rynek konkurując z komercyjnymi podmiotami). A przecież można wydawać szkoleniowy kwartalnik, wypełniony materiałami do nauki gry w szachy np na 120 stronach, nie muszą być na pięknym papierze i z pięknymi zdjęciami. Szachiści cenią sobie samą zawartość. Pisma newsowe mają w XXI wieku coraz mniejsze powodzenie u czytelnika, bo informacja rozprzestrzenia się z prędkością światła i to, co opisane jest w gazecie, można znaleźć duuuuużo wcześniej w internecie. Jak to działa dokładnie wiem doskonale, bo od pewnego czasu pracuję dla jednego z największych europejskich koncernów medialnych. News nie ma dzisiaj kompletnie żadnej wartości, chyba, że jest serwujemy go jako pierwsi i jest on newsem autorskim tzn. konkurencja nie ma wiadomości np z jakiegoś zdarzenia.

Niepokoi mnie również sytuacja szachów w mniejszych ośrodkach. Po zmianie ilości województw, związki zostały przeniesione do największych miast. W ośrodkach oddalonych od nich życie szachowe zaczęło wymierać. Wystarczy podać przykład Jeleniej Góry, gdzie jeszcze na początku lat dziewięćdziesiątych grano w lidze i organizowano turnieje klasyfikacyjne. Dzisiaj nie ma tam ani ligi, ani turniejów (poza 1 czy 2 w szachy szybkie, w roku oczywiście), ani szkolenia młodzieży. A tradycje w szkoleniu były, z miasta tego pochodzi 2 arcymistrzów, 2 mistrzów FIDE, 1 IMC i przynajmniej kilkunastu zawodników z tytułami kandydata. Wielu z nich zdobywało medale na imprezach regionalnych i ogólnopolskich (GM Kuczyński był 2 razy mistrzem kraju!). Inne miasta w byłym województwie dolnośląskim też są szachowo wymarłe. Turnieje organizowane są jeszcze w Bolesławcu i Bogatyni (regularnie), tam też szkoli się młodzież. Dzięki pasji działaczy udało się też utrzymać przy życiu kluby w Kamiennej Górze i Przedwojowie. Członkowie tego drugiego klubu zorganizowali też 2 lub 3 ciekawe turnieje z silną obsadą międzynarodową. Niestety Gryfów (niegdyś grający w 1 lidze!), Lubań, Zgorzelec i wiele innych miast o szachach już nie pamięta. Gdyby nie zawody gimnazjów – organizowane tylko dlatego, że szachy są dyscypliną punktowaną – to nikt by tam nie grał. Podobnie jest w innych częściach Polski.

Problemy mają nie tylko małe miasta: w aglomeracji łódzkiej też niewiele się dzieje. A przecież silnych zawodników tam pod dostatkiem.

Pozytywnie oceniam przeniesienie biura związku do nowej siedziby i otwarcie małego klubu szachowego. Teraz każdy może sobie w centrum stolicy pograć z silnymi szachistami. Doceniam też działalność na rzecz kadry i powołanie Comarch Team. Tyle tylko, że szkolenie na poziomie centralnym to jest mało. Z roku na rok spada poziom juniorskich mistrzostw Polski. Proszę rzucić okiem, jaki był poziom w MP U12 w tym roku, a jaki 10 – 15 lat temu. W ogóle nie ma porównania. Niektórzy z dzisiejszych finalistów MP 15 lat temu nie wygrali by nawet… mistrzostw swojego miasta! Sam pamiętam, jak wysoki poziom trzeba było prezentować, żeby zakwalifikować się z woj. dolnośląskiego lub śląskiego. W eliminacjach grało wielu szachistów z centralnymi kategoriami, w tym nawet kandydaci …

A przecież szachy to nie tylko kadra i Warszawa, ale też inne, dużo mniejsze miejscowości, w których wychowano polskich czołowych szachistów. Podałem przykład Jeleniej Góry, ale jest też np Głogów (GM Markowski, WGM Michna). Regiony umierają, a z nimi umrze centrala.

Średni wiek TOP 10 polskiej listy to 25,5 roku. Szansę na rozwój mają z pewnością Świercz i Wojtaszek, liczę też na Mateusza Bartla. Reszta zawodników jest młoda jako ludzie, ale już troszkę stara jako szachiści. Pamiętajmy, że dzisiaj w wielu ekipach na olimpiadach ciężko się dopatrzeć zawodników starszych niż 30 lat. Ale, żeby mieć nieco lepszy przegląd sytuacji szachów w Polsce, popatrzmy dalej: w kolejnej dziesiątce naszej listy jeszcze chyba tylko W.Moranda i D.Świercz rokują nadzieje na przyszłość, ale ten pierwszy studiuje chyba w Niemczech i wątpię, żeby po ukończeniu dobrej uczelni chciał zostać zawodowym szachistą.

Jeszcze 30-40 lat temu nasi zawodnicy byli lepsi od Włochów czy Francuzów. Teraz różnice się zatarły i to właśnie Francuzi mogą pochwalić się wieloma szanowanymi arcymistrzami.

Kończąc chciałbym wyrazić nadzieję, że poza dobrą pracą z kadrą i promowaniu szachów „centralnie” ktoś w końcu pomyśli o rozwoju prowincji, o materiałach dla małych klubów. Bez małych klubów nie będzie wielkich szachów. Wiedzą o tym pewnie działacze Polonii Warszawa, którzy przez lata zawodników „sprowadzali” z innych miejscowości.

Pozdrowienia z upalnej Szwajcarii
Marcin

sie
20

W trakcie przygotowywania informacji o meczu Navara-Laznicka wpadłem na ciekawą ideę. Można przecież organizować podobne imprezy w Polsce! Miejsce meczu: lokal Polskiego Związku Szachowego w centrum Warszawy. To byłaby wspaniała promocja szachów i szansa pozyskania nowych sponsorów wspierających rozwój sportowy naszej czołówki.

Na początek proponuję mecz pomiędzy świeżo upieczonym mistrzem świata juniorów Dariuszem Świerczem i aktualnym mistrzem Polski Mateuszem Bartlem.

Mateusz Bartel po zdobyciu zaszczytnego tytułu nie zagrał w żadnym renomowanym turnieju i wielką niewiadomą jest jego aktualna forma sportowa. Mecz z mistrzem świata juniorów byłby sprawdzianem jego obecnych możliwości twórczych. Myślę, że taka impreza miałaby też ogromny aspekt propagandowy.

Praca przygotowawcza do tego spotkania oderwałaby też na jakiś czas mistrza Polski od niezwykle wyczerpujących zajęć pisarskich. Prowadzenie pisma związkowego „MAT” i własnegoblogawymaga wiele energii. Ostatnio Mateusz Bartel próbuje – jako początkujący instruktor szachowy – zdyskredytować moją wiedzę szachową i wieloletnie doświadczenie trenerskie.

Przy pomocy swych wiernych „komentatorów” nastąpił totalny atak na mnie. Źródłem tych napaści jest to, że na swojej prywatnej stronie w trakcie omawiania wyników mistrzostw Polski 2009 pozwoliłem sobie na publikację własnych spostrzeżeń dotyczących gry Dariusza Świercza. Następnie jak „lew” walczyłem z prezesem Tomaszem Sielickim o to, że doradcy naszego młodego i jeszcze mało doświadczonego arcymistrza kazali mu w ważnym turnieju w Wijk aan Zee ćwiczyć „oburęczność”. Na moim blogu w temacie „Imprezy szachowe – Wijk aan Zee” i „Szachy w Polsce – Polemika z prezesem PZSzach” jest opisana cała historia. Na stronie Polskiego Związku Szachistów do tych ataków na mnie włączył się wtedy także Mateusz Bartel, który poparł „oburęczność”.

Na mistrzostwach świata w Chennai Dariusz Świercz zastosował taki repertuar, jaki ja zaproponowałem 2 lata temu. Taka jest prawda, ale ten fakt wywołał teraz w pewnych kręgach szachistów szał agresji w stosunku do mnie. Jestem za wolnością słowa. Każdy może głosić swoje opinie na różne problemy. Ale nie można akceptować kłamstwa!

Przytaczam tekst, który znalazł się na blogu Mateusza Bartla:

Panda14
19/08/2011 – 16:27 | Stały link
Ostatnio dochodzą mnie głosy z bardzo dobrze poinformowanych źródeł w Niemczech, że znany blogger z Dortmundu już usiłuje zbić kapitał trenerski na sukcesie Pana Świercza i przedstawia swoje zasługi w jego trenowaniu. Mateusz, jak sądzisz jaki wpływ na ostateczny sukces w MŚ`20 miały konkretne porady pana Konikowskiego kierowane pod adresem Darka na jego stronie szachowej?

Szanowni Państwo! To jest prostacka kalumnia. Nigdy takie coś nie miało miejsca. Ale mnie już nie dziwi, że stałem się ofiarą ataków na stronie redaktora naczelnego „MATA” i rzecznika Polskiego Związku Szachowego. Po mojej publikacji na blogu w dniu 17 sierpnia „MŚ w Chennai – podsumowanie” otrzymuję niedorzeczne emaile. Oświadczam, że mój blog jest otwarty dla wszystkich, którzy mają coś wartościowego do powiedzenia o problemach naszej dyscypliny. Warunek: jawność. Nie będę akceptować żadnych anonimów!

Prezes PZSZach Tomasz Sielicki – reformator polskich szachów (fragment fotografii Marka Skrzypczaka)

sie
20

W Czechach od wielu lat cieszą się popularnością rozgrywane mecze pomiędzy silnymi zawodnikami. Mają one charakter propogandowy i reklamują królewską grę w szerokich mediach. Jest to wspaniała reklama dla szachów, która przyciąga nowych sponsorów.

W dniach 1-7 sierpnia 2011 roku odbył się w Novy Bor mecz pomiędzy obecnie najsilniejszymi szachistami Czech: Davidem Navarą – Viktorem Laznicką. Grano sześć partii.

Pierwsze dwie partie zakończyły się remisem. Czwartą i piątą wygrał Laznicka. W szóstej padł znowu remis i mecz zakończył się niespodziewaną porażką faworyta Davida Navary 4.5-1.5.

Strona meczu

Arcymistrz David Navara był zdecydowanym faworytem

Arcymistrz Viktor Laznicka – autor niespodzianki

Obaj kontrahenci przy wspólnej analizie

Zakończenie meczu

Fotografie nadesłał mistrz FIDE Bretislav Modr z Pragi – wydawca znanego pisma szachowego SachInfo.

sie
19

Jako młody szachista pasjonowałem się w 1963 roku meczem o mistrzostwo świata pomiędzy Michaiłem Botwinnikiem i Tigranem Petrosjanem. Zwycięstwo Petrosjana było przekonywujące: wygrał pięć partii i przegrał tylko dwie.

Analizowałem wszystkie meczowe partie, które zrobiły na mnie duże wrażenie. Petrosjan znany był ze swego defensywnego stylu gry, mimo tego jego partie bardzo mi się podobały. Z dużym więc zainteresowaniem śledziłem dalsze pojedynki nowego mistrza świata z Borysem Spasskim w 1966 roku. Petrosjan obronił tytuł po ciężkiej walce. W 1969 roku został jednak pokonany przez Spasskiego.

Nigdy nie miałem możliwości osobiście poznać Tigrana Petrosjana. W 1993 roku wydawca Joachim Beyer zaproponował mi napisanie książki o byłym mistrzu świata. Dokonałem tego z Pitem Schulenburgiem. Książka ukazała się w następnym roku.

Treść
Wstęp
Biografia Petrosjana
Najważniejsze sukcesy Petrosjana
Petrosjan jako strateg (20 partii)
Petrosjan jako taktyk (20 partii)
Zbiór partii Petrosjana z lekkim komentarzem (30 partii)
Petrosjan jako mistrz końcówki (10 pozycji)
Zagraj jak Petrosjan (10 testów)

Tigran Petrosjan
Jerzy Konikowski i Pit Schulenburg
Joachim Beyer Verlag 1994
184 stron
ISBN 3-88805-117-7

//////////////////////////////////

Drugie wydanie jest wzbogacone o nowe analizy. Zmieniła się też strona techniczna książki (skład  i diagramy).

Książka została włączona do nowej serii wydawnictwa: Kamienie milowe w szachach. Jej zadaniem jest wznowienie starych i wyczerpanych już dawno pozycji omawiających sylwetki znakomitych szachistów oraz relacje ze znanych turniejów szachowych, aby te wydarzenia nie uległy zapomnieniu.

Pet1

Pet2

Tigran Petrosjan
Jerzy Konikowski i Pit Schulenburg
Joachim Beyer Verlag 2016
168 stron
ISBN 978-3-95920-031-8