Archiwum dla sierpień, 2011
sie
06

W 1968 roku wziąłem udział w kursie dla instruktorów szachowych, który zorganizował Okręgowy Związek Szachowy w Bydgoszczy. Po zdaniu egzaminu w dniu 27 maja 1968 roku nadano mi III klasę instruktora szachowego.

Na początku 1976 roku Polski Związek Szachowy ogłosił po raz pierwszy w historii polskich szachów nabór na kurs trenerski II klasy. Po zaliczeniu trzech sesji w latach 1976-1977 i po zdaniu egzaminu końcowego otrzymałem w dniu 3 października 1977 roku dyplom trenera II klasy w szachach.

W szkoleniu uczestniczyli wytypowani przez PZSzach instruktorzy szachowi, m.in. Włodzimierz Schmidt, Jan Adamski, Aleksander Sznapik, Jerzy Kostro, Krzysztof Pytel, Władysław Schinzel, Andrzej Filipowicz, Zbigniew Szymczak, Jacek Bielczyk, Henryk Dobosz, Rafał Marszałek, Janusz Szukszta, Zbigniew Czajka, Janusz Śledziewski, Waldemar Jagodziński itd.

Wykłady ogólne (np. teoria sportu, psychologia, biomechanika, fizjologia sportu, medycyna sportu) prowadzili wykładowcy Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie. Zajęciami szachowymi zajmowali się uczestnicy kursu. Ja przeprowadziłem temat pt. „Znaczenie kompozycji szachowej i gry korespondencyjnej w rozwoju szachisty”. Gościnne wykłady mieli też Stanisław Gawlikowski z historii szachów i Andrzej Szyszko-Bohusz z pedagogiki szachów.

W latach 1985-1986 brałem udział w 2-letnim studium szkoleniowym zorganizowanym przez Niemiecką Federację Sportu dla trenerów. Po obronie pracy nadano mi trenerską A-licencję, najwyższą w Niemczech. Co dwa lata muszę ją odnawiać, biorąc udział w 3-dniowym szkoleniu.

W 2000 roku uczestniczyłem w szkoleniu trenerów II klasy na Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie. W marcu 2003 roku, po obronie pracy kontrolnej i zdaniu egzaminu przed państwową komisją, został mi przyznany przez Ministerstwo Edukacji Narodowej i Sportu w Warszawie tytuł trenera I-klasy.

sie
05

Pit Schulenburg z Dortmundu jest ciekawą postacią w niemieckich szachach. Znamy się od 1980 roku. Przez wiele lat graliśmy w jednej drużynie. Napisaliśmy wspólnie wiele książek.

Od kilku lat Pit poświęcił się działalności organizacyjnej: jest prezesem Okręgowego Związku Szachowego w naszym mieście, organizuje turnieje szachowe i prowadzi zajęcia szkoleniowe. Na pisanie książek nie ma już – niestety – czasu.

Jerzy Konikowski i Pit Schulenburg
Eröffnungen: Halboffene Spiele
Seria kieszonkowa (format 175×110)
Joachim Beyer Verlag 1989
ISBN 3-88805-066-9
143 strony

Książeczka omawia półotwarte gry i uzupełniła serię wydawnictwa o debiutach w małym formacie.

Strona Pita Schulenburga

sie
05

Z Eckardem Schmittdielem grałem razem przez kilka lat w I i II lidze niemieckiej w klubie Schachfreunde Brackel Dortmund. Pewnego razy padła myśl wspólnego napisania książki o nowoczesnym Benoni. Ten pomysł zrealizowaliśmy w 1989 roku. Książka miała duże powodzenie. W 1991 roku ukazało się drugie wydanie.

Książka omawia warianty po 1.d4 Sf6 2.c4 c5 3.d5 e6 4.Sc3 exd5 5.cxd5 d6 6.e4 g6 i teraz odgałęzienia: 7.f4, 7.Sf3 i 7.Gd3. Praca zawiera także 70 przykładowych partii.

W 1994 roku Eckard Schmittdiel otrzymał tytuł arcymistrza. Obecnie rzadko gra w szachy. Jego pasją jest pisanie książek o tematyce fantastycznej.

Modernes Benoni-richtig gespielt
Jerzy Konikowski i Eckard Schmittdiel
Thomas Beyer Verlags GmbH-Hollfeld 1989
1991-II wydanie
215 stron
ISBN-3-89168-016-3

sie
04

W dniach 1-10 sierpnia 2011 roku miał odbyć się w rumuńskiej miejscowości Brasov Puchar Transylwanii. Polski Związek Szachowy otrzymał od Rumuńskiej Federacji Szachowej specjalne zaproszenie. Do udziału w turnieju zostali wytypowani: Piotr Nguyen, Piotr Piesik, WIM Liliana Leszner, Robert Krasiewicz i Piotr Gasik.

Niespodziewanie organizator Transylwania Cup odwołał turniej. Stało się to dopiero w dniu planowanego rozpoczęcia imprezy. Grupa Polaków, która wybrała się do Rumunii, zmuszona została do powrotu do kraju.

Jednym słowem skandal!

Strona organizatora

sie
04

Treningi z młodzieżą w klubie miały raczej charakter specjalistyczny i były ukierunkowane w jednym celu: przygotowanie zawodników do konkretnych imprez.

Zupełnie inne doświadczenia zdobyłem w pracy z dziećmi. Przez kilka miesięcy w latach 1974-1975 prowadziłem zajęcia w Zakładowym Domu Kultury „Kuźnia” w Nowej Hucie na osiedlu Złotego Wieku 14. Była tam grupa około 10 chłopców w wieku 8-10 lat.

Szybko zorientowałem się, że prowadzenie zajęć w tak dużym gronie jest bardzo trudne. Podzieliłem więc wszystkich uczestników na dwa zespoły po 5 osób i to było optymalnym rozwiązaniem. Z jedną grupą zajmowałem się bezpośrednio przy tablicy demonstracyjnej, natomiast drugiej dawałem różne zadania do rozpracowania. Po dwóch spotkaniach wymieniałem zespoły.

Zauważyłem, że podopieczni pracujący samodzielnie dość szybko pojmują istotę zadanych problemów. Po kilku tygodniach pracy i obserwacji doszedłem do wniosku, że należy ograniczyć do minimum teoretyczne wykłady przy tablicy demonstracyjnej. Uczniowie muszą brać aktywny udział w treningach. Zacząłem wprowadzać zajęcia praktyczne, np. ustawiałem chłopcom jakąś pozycję na tablicy demonstracyjnej, krótko ją omówiłem, tworzyłem mniejsze grupy i kazałem grać przeciwko sobie. Potem wspólnie analizowaliśmy rozegrane partie. Korzyść takich treningów była duża, gdyż podopieczni poznawali w praktyczny sposób pewne ważne pozycje i struktury pionkowe. Musieli te problemy sami rozwiązywać przy szachownicy.

Organizowałem też turnieje tematyczne. Wcześniej podawałem pewną pozycję, aby chłopcy mogli się ewentualnie przygotować w domu i następnie grano partie w przyśpieszonym tempie.

Zajęcia prowadziłem bez pobierania honorarium. Później treningi przejął po mnie kolega klubowy Marek Rogalewicz. Nie mam żadnych danych, czy ktoś z tego grona młodzieży dalej grał aktywnie w szachy. W każdym razie dla mnie osobiście ta praca była doskonałym poletkiem szkoleniowym. Zdobyte doświadczenia wykorzystywałem w dalszej działalności trenerskiej.

Wniosek:

W mojej pracy szkoleniowej staram się prowadzić zajęcia w taki sposób, aby były one interesujące i podopieczni mieli z nich korzyści praktyczne. Treningi typu „Monolog trenera” ograniczam do minimum, praktycznie tylko w celu wprowadzenia do tematyki zajęć.

Nie popieram prowadzenia zajęć wyłącznie przy tablicy demontracyjnej, jak to praktykuje wielu trenerów. Moim zdaniem taka praca jest mało efektywna i niewiele daje. Nie wyobrażam sobie treningu np. z zakresu końcówek prowadzonego w ten sposób. Uczeń musi być aktywny w czasie treningu i trener musi go do tego zmobilizować!

Szkolenie

Wycinek z plakatu informacyjnego

sie
04

W czasach PRL ukazywało się mało literatury szachowej po polsku. Te niedostatki próbowano rozwiązywać w różny sposób. Dużo pozytywnego w tym kierunku zrobiła redakcja miesięcznika „Szachy”, która w latach 80-tych minionego stulecia wydawała specjalne biuletyny w opracowaniu Stefana Gawlikowskiego.

Broszurka przedstawia grę czarnymi przeciwko wariantowi Ałapina po posunięciach 1.e4 c5 2.c3 d6 3.d4 Sf6.

Tematem tej broszurki jest wariant jugosłowiański po ruchach 1.d4 Sf6 2.c4 g6 3.g3 Gg7 4.Gg2 d6 5.Sf3 0-0 6.0-0 i teraz dwa plany dla czarnych: 6…c5 i 6…Sc6.

Mój ulubiony system Tartakowera w gambicie hetmańskim został opracowany po polsku. Książeczka ma 33 strony i została wydana w 1990 roku przez klub wojskowy „Legion” Warszawa.

Wiele dla rozwoju literatury szachowej w języku polskim uczynił Grzegorz Pawiński z Warszawy, który miał swoje wydawnictwo Caissa i prowadził też własną księgarnię. Przez jakiś czas miałem z nim kontakt korespondencyjny. Wymieniliśmy ze sobą wiele listów i mieliśmy wiele planów wydawniczych. Jego przedwczesna śmierć nie przerwała działalności Caissy. Przejęła to siostra Grzegorza Danuta, która przez kilka lat realizowała zamierzenia brata.

Gambit wołżański A57
Wydawnictwo Caissa (Tom 13)
Warszawa 1994
40 stron
ISBN 83-86283-00-9

Książeczka omawia wariant po ruchach 1.d4 Sf6 2.c4 c5 3.d5 b5 4.cxb5 a6 5.b6!? Swego czasu polecałem swym podopiecznym ten system zwalczania gambitu wołżańskiego. Potem opublikowałem zebrane materialy i analizy.

Obrona polska A40
Wydawnictwo Caissa (Tom 15)
Warszawa 1995
40 stron
ISBN 83-86283-02-5

Otwarcie, które omówiłem w tej książeczce, zostało odkryte przez polskiego szachistę Aleksandra Wagnera (1868-1942) i po raz pierwszy zastosowane przez niego w partii turniejowej w 1913 roku.

Przedstawione warianty:

Rozdział 1: 1.d4 b5 2.e4 Gb7
Rozdział 2: 1.d4 b5 2.Sf3 Sf6
Rozdział 3: 1.Sf3 b5
Rozdział 4: 1.c4 Sf6 2.Sf3 e6 3.g3 a6 4.Gg2 b5
Rozdział 5: 1.e4 a6 2.d4 b5

Uzupełnieniem są partie przykładowe (30).

sie
04

GROSS PRZEGŁOSOWANY

Trwa antypolska kampania Grossa, autora skrajnie nieuczciwych książek o czasach Holokaustu na terenach polskich, będących pod władzą niemiecką. Fakt, że byliśmy pod hitlerowską okupacją i że to Niemcy decydowali o planach zagłady ( a nie tylko Żydów!) jest zupełnie pomijany przez autora „Sąsiadów”, „Strachu” czy „Złotych żniw”. Tym razem Gross, zaproszony na antypody przez antypolskie lobby, zamierza prezentować swoje łgarstwa w środowisku anglosaskim, co odsłania jego intencje oczerniania Polski i Polaków w kontekście światowym. Ta antypolska wojna Grossa trwa od lat, a nie stoi za nią być może wyłącznie jakaś osobista nienawiść do naszego kraju. To kanonada godnych politowania kalumnii, uderzających w polski naród, Kościół czy chłopów, rzekomo szczególnie dotkniętych antysemityzmem. Stek tych piramidalnych bzdur jest jakby wytworem umysłu chorego, bo odrzucającego obiektywne okoliczności okupacji niemieckiej, liczne dowody polskiej pomocy dla Żydów ( potwierdzone przez uratowanych!) albo to, że Polacy byli również ofiarą hitlerowskich łapanek, a do Oświęcimia początkowo wysyłano przecież Polaków. Ofiarność Polaków uznano nawet w Yad Vashem. Najlepiej oddajmy głos ocalonym, a także historykom dbającym o prawdę, opierającym się na obiektywnych źródłach. Bardzo dużo na tym polu zawdzięczamy prof. Jerzemu Robertowi Nowakowi, autorowi kapitalnych książek jak „100 kłamstw J.T.Grossa o żydowskich sąsiadach i Jedwabnem” oraz „Fałsze i przemilczenia Grossa”. W tych rzetelnych opracowaniach znajdujemy ważne wypowiedzi jak np. prof. Tomasza Szaroty: „Gross nie ma fachowego przygotowania do napisania pracy historycznej, spełniającej wymagania warsztatowe tej dyscypliny.On jest socjologiem, nigdy nie nauczył się warsztatu historyka: poszukiwania źródeł, ich oceny” ( Tygodnik Powszechny, 28.4.2002 ). Na marginesie można zauważyć, że panu Grossowi wcale nie zależy na dotarciu do źródeł, wybiera tylko to, co pasuje jego tendencyjnym tezom. Podsumował to też ks.prof.Waldemar Chrostowski: „Używanie słowa prawda w kontekście nawiązywania do Grossa jest obraźliwe dla pojęcia prawdy” Prof. J.R.Nowak cytuje też ważne słowa prof. Michała Głowińskiego ( ocalonego przez Polaków!), który stanowczo odrzuca obłąkaną tezę Grossa o współuczestnictwie polskiego Kościoła w Holokauście: „Nigdy bym się na to nie zgodził (…) Była piękna karta polskiego Kościoła, zwłaszcza sióstr z zakonów żeńskich, którego decydowały się na akty humanitarne z narażeniem wszystkiego. Irena Sendlerowa, którą bardzo dobrze znałem, mówiła bardzo często o swojej doskonałej współpracy ze sporą liczbą osób duchownych”.Aż 769 kapłanów ryzykowało życie przy ratowaniu Żydów, a wielu przez to poniosło śmierć. Słynny brytyjski znawca Polski, Stewert Steven, w książce „The Poles” ( New York.1982) stwierdził: „Kościół zachowywał się z nadzwyczajną odwagą(…), ustalono, że każdy klasztor w Polsce zajmował się Żydami w swej okolicy, ukrywając tysiące osób…” O pomocy Kościoła dla Żydów pisał nawet Władysław Bartoszewski w książce „Ten jest z Ojczyzny mojej. Polacy z pomocą Żydom” ( Kraków, 1966). Prof.J.R. Nowak wspomina kardynała Sapiehę, organizatora pomocy Żydom ( a dziś oczernianego przez Grossa!), przytacza też nazwiska biskupów, którzy zalecali proboszczom wystawianie fałszywych metryk chrztu. Podaje fakty świadczące o wydatnej pomocy Kościoła dla Żydów, a czyni to w oparciu o materiały Żydowskiego Instytutu Historycznego! Pan Gross je ignoruje, pomija również wspomnienia ocalonych z Holokaustu, bo świadczą one pozytywnie o roli Polaków w ratowaniu Żydów jak np. książka Stefana Chaskielewicza, wybitnego matematyka : „Ukrywając się zrozumiałem jak głęboko humanitarna jest rola religii, jak bardzo nauki Kościoła katolickiego wpływają na kształtowanie się tego, co najpiękniejsze i najszlachetniejsze u ludzi wierzących”. Grossa nie interesują też relacje najsłynniejszego kronikarza warszawskiego getta Emanuela Ringelbluma, albowiem wszystko nagina on do swojej maniakalnej tezy o jakimś ogólnym antysemityzmie Polaków. W tych urojeniach Grossa nie ma oczywiście ani krzty obiektywizmu, a odosobnione przypadki tzw.szmalcowników próbuje przedstawić jako powszechne zjawiska. Słusznie zauważył więc prof Jan Żaryn ( wywiad dla KAI, 14 czerwca br), że Gross usiłuje zniszczyć wizerunek Polaków na świecie. Jednak z braku rzetelnego udokumentowania swoich tez pan Gross swoje ksiązki adresuje cynicznie – jak dodał prof. Żaryn – do ignorantów, aby ich w tej ignorancji utrwalić. Niestety, na Zachodzie nie jest to rzecza trudną, gdyż znajomość dziejów Europy wschodniej jest tam na miernym poziomie. I dlatego w wydaniach anglojęzycznych Gross mógł sobie pozwolić na bardzo daleko idące antypolskie i antykatolickie banialuki, które usuwał w wydaniach przeznaczonych dla Polaków, ponieważ ich znajomość historii nie pozwala mu na epatowanie czytelnika prymitywnymi bredniami. Jak wielkie były to manipulacje mówi fakt, że polski przekład „Strachu” różnił się od wersji angielskiej aż na stu stronach. I właśnie te manipulacje już sugerują niewiarygodność konstatacji Grossa, choć jego androny znajdują poklask np. w środowisku „Gazety Wyborczej” czy w pokrewnych sferach, a na antypodach zapraszany jest przez lobby niewątpliwie mu bliskie, lecz mało dbające o historyczną prawdę.

Warto zauważyć, że pierwszym krytykiem niedorzeczności Grossa był Stefan Korboński ( niegdyś jeden z przywódców Polskiego Państwa Podziemnego ), wyróżniony przez Yad Vashem w r.1980 odznaczeniem Sprawiedliwy Wśród Narodów. Korboński na łamach paryskich „Zeszytów Historycznych” ( nr. 59/1981) ostro napiętnował kłamstwa Grossa w jego pracy „Polish Society under German Occupation”, a potem skrytykował „pisarstwo” Grossa w wydanej w Nowym Jorku książce „The Jews and Poles in WW II” ( 1989). Te i inne teksty Grossa ( np. z „Aneksu”, 1986) ostro ocenił też historyk z Oxfordu W.T.Bartoszewski, syn Władysława Bartoszewskiego, który zarzucił Grossowi świadome zniekształcanie tekstów, by oczernić Polaków jako antysemitów.

O mało chwalebnych tekstach Grossa pisali później Piotr Gontarczyk czy prof.Marek J.Chodakiewicz, który wykazał niezbicie, iż Polacy zmuszeni w Jedwabnem do udziału w eksterminacji ratowali Żydów, gdy tylko zelżała czujność Niemców ( vide „The Massacre in Jedwabne”, fragment w polskim tłumaczeniu w nr.48/2002 „Arcana”). I wreszcie, by znowu powrócić do opinii samych Żydów zacytujmy Bolesława Szenicera : „Nie mam żadnych wątpliwości, że pan Gross ma tylko jeden cel pisząc te pseudonaukowe rewelacje o polskim antysemityzmie – wywołac głośny skandal i utorować drogę do rewindykacji mienia pożydowskiego w Polsce, a przy okazji sprzedać jak najwięcej egzemplarzy paszkwilanckiej książki, by zbić forsę” ( Gazeta Polska, 30.1.2008). Na zakończenie przytoczmy tylko niektóre świadectwa Żydów ocalonych przez Polaków, przemilczane przez Grossa a umieszczone w nowej książce prof. J.R. Nowaka. I tak Arnold Mostowicz, prezes Stowarzyszenia Kombatantów Żydowskich oświadczył : „Żaden naród nie złożył na ołtarzu pomocy Żydom takiej hekatomby ofiar jak Polacy, chociaż w wielu krajach okupowanych pomoc ta nie niosła za sobą takiego ryzyka” ( „Życie”,25.2 1998). Oto Klara Mirska we wspomnieniach „W cieniu wielkiego strachu” ( Paryż,1980) napisała: „…Polacy są dziwni.Potrafią być zapalczywi i niesprawiedliwi. Ale nie wiem czy w jakimkolwiek innym narodzie znalazłoby się tylu romantyków, tylu ludzi szlachetnych, tylu ludzi bez skazy, tylu aniołów, którzy by z takim poświęceniem, z takim lekceważeniem własnego życia, tak ratowali obcych”. A oto słowa Janiny Altman : „Nie wiem czy my Żydzi, wobec tragedii innego narodu, zdolni bylibyśmy do takiego poświęcenia”… Ojciec Daniel, karmelita, a w czasie wojny jeden z najodważniejszych żydowskich partyzantów ( Oswald Rufeisen) powiedział: „Nigdy nie mówię o polskim antysemityzmie i gdzie tylko mogę, walczę z tym, bo to jest przesąd , to jest zabobon…” W obronie dobrego imienia Polski wystąpili Tyrmand, Elsner ( autor ksiązki „The Survival”), pisarz Dawid Klin ( za okupacji oficer łącznikowy między AK a „Żegotą”), Frank Morgens, Stanley Stein ( „Żydzi znaleźli śmierć nie w Polsce, lecz w okupowanej Polsce”!) czy słynny pianista Władysław Szpilman: „…od trzystu do czterystu tysięcy Polaków zaryzykowało życie, by ratować Żydów. Z szesnastu tysięcy Aryjczyków uczczonych drzewkiem sprawiedliwych Yad Vashem jedną trzecią stanowili Polacy…” A tropiciel nazistów Rosenbaum podczas swych misji odkrył, że niezliczeni polscy chłopi ryzykowali swoje życie po to, by ukrywać Żydów! Wniosek zupełnie to przeciwstawny do bajań Grossa, a wobec tak przygniatającej ilości świadectw możemy uznać, że pan Gross został demokratycznie przegłosowany i powinien przeprosić Polaków! Nec Hercules contra plures!

Marek Baterowicz

sie
03

Jako trener miałem w swym programie szkoleniowym wszystkie zagadnienia dotyczące szachów, m.in. zajmowałem się także rzadko granymi debiutami, gambitami itd.

W 1993 roku przeprowadziłem w punkcie szkoleniowym w Essen – na życzenie kilku zawodników – wykłady na tematy: gambit łotewski (1.e4 e5 2.Sf3 f5) i gambit słonia. (1.e4 e5 2.Sf3 d5).

Owocem tych zajęć były późniejsze publikacje. Między innymi moimi badaniami zainteresowała się firma Chess Base, która zaproponowała mi opracowanie tematycznej dyskietki. Omówiłem tutaj warianty po 1.e4 e5 2.Sf3 f5, 2…d5 i inne odpowiedzi czarnych. Ukazała się ona w 1994 roku.

sie
02

Władimir Kramnik, ros. Владимир Борисович Крамник (ur. 25 czerwca 1975 w Tuapse) – rosyjski szachista, mistrz świata organizacji Braingames (następcy PCA) w latach 2000-2006 i mistrz świata FIDE w okresie 2006-2007.

Kramnika poznałem w 1992 roku w trakcie superturnieju w Dortmundzie. Podzielił wtedy 1-2 miejsce w turnieju otwartym z Lputjanem. Już wtedy mówiło się, że to przyszły mistrz świata.

Władimir Kramnik był zawsze mile widzianym gościem w Dortmundzie. Dokonał rzeczy praktycznie nie do powtórzenia: dziesięć razy zwyciężał w głównym turnieju.

Władimir Kramnik w Wikipedii
Strona Władimira Kramnika

Władimira Kramnika znam już od dawna

sie
02

Zapraszam do interesującej lektury wspomnień z bogatego szachowego życia Andrzeja Filipowicza.

Andrzej Filipowicz jako sędzia główny superturnieju w Dortmundzie 2011


Wspomnienia 1

Wspomnienia 2