Archiwum kategorii ‘Wspomnienia’

Maj
20

Kontynuacja odcinka 62

Zdjęcie przedstawia czwórkę znakomitych arcymistrzów, którzy w swoim czasie zaliczali się do ścisłej czołówki światowej.  Miałem okazję poznać ich wszystkich osobiście.

Wspomnienia o spotkaniu z Wasylijem Smysłowem.

Był to 13 sierpnia 1966 roku w Polanicy Zdroju. W tym dniu rozpoczęły się mistrzostwa Polski juniorów. Szedłem z kolegami na I rundę, gdy nagle ktoś krzyknął: Smysłow idzie! Spojrzeliśmy w kierunku wskazanym przez kolegę. Rzeczywiście w oddali rozpoznaliśmy znaną nam z pism szachowych sylwetkę byłego mistrza świata. Spacerował z kobietą. Później okazało się, że Smysłow przyjechał z żoną.

Graliśmy tylko parę kroków od głównej sali turniejowej. Często więc w trakcie partii wyskakiwaliśmy na drugą stronę, aby obejrzeć w akcji wielkiego arcymistrza. Miałem raz nawet okazję go obserwować z bliska przez całą partię. Dyrektor turnieju Jerzy Arłamowski zaproponował kilku juniorom demonstrowanie partii. W tej grupie znalazłem się i ja. Pokazywałem partię Smysłowa ze Śliwą, która została uznana później za najpiękniejszą w turnieju oraz Bednarskiego z Węgrem Lengyelem. Smysłow zaskoczył mnie niesamowitym spokojem. Siedział prawie całą partię przy swojej szachownicy i nie interesowały go inne pojedynki: zupełne przeciwieństwo do jednego z naszych mistrzów, który po każdym wykonanym ruchu biegał bez sensu pomiędzy stolikami.

Smysłow był w Polanicy bezkonkurencyjny i wygrał turniej wynikiem 11 pkt. z 14 partii (bez porażki) przed Lengyelem 9 pkt. i Liebertem 9 pkt. Najlepszy z Polaków Doda był szósty. W dniu wolnym od gry Smysłow rozegrał symultanę na 30 szachownicach. Było tak duże zainteresowanie, że z trudem udało się mi zarezerwować jeden stolik. Grałem wspólnie z kolegami, uczestnikami mistrzostw Polski, Janem Górskim z Gdańska i Michałem Fabianowskim, który w tym czasie reprezentował barwy Łodzi. Po bardzo ostrej grze udało się nam osiągnąć remis. Niestety nie zachowała się notacja tej partii.

W dniach 15-19 stycznia 1980 roku doszło w Warszawie do towarzyskiego spotkania Warszawa-Moskwa. Impreza odbyła się w tzw. Małej Auli Politechniki w Gmachu Głównym na obecnym Placu Politechniki, dawniej Placu Jedności. Smysłow grał na pierwszej szachownicy przeciwko Schmidtowi. Padł wynik remisowy 1,5-1,5 (1+, 1-, 1=), co uznano za wielki wyczyn naszego arcymistrza. Mecz wygrała wysoko Moskwa w stosunku 16-8. Jako trener kadry mogłem nie tylko z bliska obserwować zmagania na szachownicy, ale także brać udział w różnych spotkaniach towarzyskich. Dzięki temu nadarzyła się okazja do bezpośednich rozmów ze Smysłowem, który okazał się bardzo życzliwą osobą. Zadawałem wiele pytań, na które były mistrz świata ze stoickim spokojem odpowiadał.

W trakcie jednej kolacji w restauracji „Dzik” na rogu ulic Poznańskiej i Nowogrodzkiej, ktoś nagle krzyknął po rosyjsku: Wasja, zaśpiewaj. Oczywiście wiedziałem, że Smysłow ma piękny głos i że śpiewa. Ale nigdy nie miałem okazji tego przeżyć osobiście. Dopiero tego wieczoru na własne uszy usłyszałem dwie pieśni w wykonaniu arcymistrza. Dostał wielkie brawa, nie tylko od szachistów. Zasłużone, bo występ był rzeczywiście efektowny.

Holandia jest znana z organizacji wielu znakomitych imprez szachowych. W latach 80-tych minionego stulecia wyróżniał się Tilburg, gdzie odbywały się silne turnieje arcymistrzowskie. Jeździłem tam co roku, gdyż z Dortmundu jest to około 2 godziny jazdy samochodem. W 1982 roku byłem tam z dyrektorem dortmundzkiego turnieju Klausem Neumannem, który podpisywał na miejscu umowy z pewnymi zawodnikami. Spotkałem tam też Smysłowa, z którym zamieniłem kilka zdań.

Znakomity arcymistrz zawitał do Dortmundu w 1986 roku. Jednak w wieku 65 lat trudno jest już grać z młodymi zawodnikami. Smysłow zajął ostatecznie dziewiąte miejsce na 12 uczestników. Oczywiście było wiele okazji do rozmów z nim. Smysłow bardzo chętnie ze mną dyskutował na różne tematy szachowe. Miałem wrażenie, że niezbyt swojsko czuł się w młodym towarzystwie.

Pewnego razu przyniosłem ze sobą płytę pt. „Arcymistrz Wasyli Smysłow śpiewa”. Została ona nagrana wraz z chórem „La Renaissance” w Tilburgu. Otrzymałem ją w 1984 roku od organizatorów turnieju. Poprosiłem arcymistrza o autograf. Nagle zainteresowały się płytą inne osoby biorące udział w biesiadzie. Poprosiłem więc Smysłowa, aby zaśpiewał. Wykonał jedną piosenkę o Wołdze, która jest zresztą na płycie. Można ją posłuchać tutaj: Link.

 

 

Maj
17

Kontynuacja odcinka 61

Trzecim na zdjęciu jest Wiktor Korcznoj.

(zdjęcie z Internetu)

Sławnego arcymistrza poznałem osobiście w holenderskim mieście Hilversum pod koniec 1981 roku. Stało się to na zakończeniu jego meczu towarzyskiego z Timmanem. Na tę imprezę zabrał mnie ze sobą dyrektor turnieju w Dortmundzie Klaus Neumann,  który był gościem honorowym organizatorów.

Korcznoj był oblegany przez swoich fanów i nie przypuszczałem, że uda mi się dotrzeć do niego. Ostatecznie udało się! Przedstawiłem się jako znajomy Emanuela Sztejna i drzwi były otwarte. Rozmawialiśmy około godziny na różne tematy. Przy okazji dowiedziałem się o jego polskich korzeniach. W czasach jego życia w Związku Radzieckim musiał ten fakt ukrywać. Korcznoj okazał się bardzo serdecznym i otwartym człowiekiem. Gawędziliśmy po rosyjsku. Po latach spotkaliśmy się na turnieju w Dortmundzie. Rozmawialiśmy już po niemiecku, ponieważ obecna była przy tym jego żona Petra Leeuwerik.

Kim był Emanuel Sztejn? Przybył w latach 60-tych do Polski z Ukrainy i zamieszkał w Warszawie. Wykładał literaturę rosyjską na Uniwersytecie Warszawskim. Grał w barwach Legionu. W latach 70-tych wyemigrował do USA i zamieszkał w Orange. Poznaliśmy się bliżej w trakcie olimpiady na Malcie w 1980 roku. Potem korespondowaliśmy praktycznie do jego śmierci. W pewnym momencie Sztejn zaproponował mnie wspólne napisanie książki o polskich szachistach żydowskiego pochodzenia. On miał przygotować życiorysy, moje zadanie to komentarz partii. Książka miała ukazać się po polsku i angielsku. Niestety nie doszło do realizacji tego przedsięwzięcia. Zachorował na raka, ale do końca nie wiedziałem o tym. W 1999 roku w czasie mojej wizyty w USA zadzwoniłem do niego z Nowego Jorku. Planowaliśmy wcześniej spotkanie. Poprosił mnie o przełożenie tego na inny czas. Tłumaczył się, że czuje się nie najlepiej. Była to nasza ostatnia rozmowa. Niedługo potem dowiedziałem się o jego śmierci.

Dlaczego wymienienie nazwiska Emanuela Sztejna ułatwiło mi dojście do Korcznoja? Był on  przyjacielem arcymistrza i przez jakiś czas nawet członkiem jego ekipy (jako rzecznik prasowy)  w czasie meczów z Karpowem. Sztejn był wrogiem ustroju komunistycznego i Związku Radzieckiego. Na zakończeniu olimpiady na Malcie siedziałem obok niego. W trakcie grania hymnu ZSRR nie wstał. Wywołało to duże zgorszenie wśród członków ekipy radzieckiej, którzy siedzieli w pobliżu. „Kocham naród rosyjski, ale nienawidzę tego bandyckiego ustroju” skomentował to wydarzenie Sztejn.

Takie same poglądy miał jego przyjaciel Wiktor Korcznoj!

 

Maj
13

Kontynuacja odcinka 60

W dniach 7-20 lipca 1968 roku uczestniczyłem w Lublinie w znanym Festiwalu Szachowym im PKWN. Grałem w turnieju mistrzowskim, w którym startowało 18 zawodników.

(zdjecie z Internetu)

Pod koniec imprezy zjawił się pewnego dnia na sali turniejowej słynny arcymistrz – legenda światowych szachów Andor Lilienthal.

Towarzyszyła mu żona. Pamiętam, że była bardzo kolorowo ubrana, co wzbudziło na tamte czasy pewną sensację. Potem dowiedziałem się, że była aktorką i stąd tendecja do ekstrawagancji. Była Rosjanką, ale twierdziła, że jest Węgierką. Rzeczywiście rok wcześniej jej mąż uzyskał prawo wyjazdu ze Związku Radzieckiego i osiedleniu się w Budapeszcie. Stało się to dzięki staraniom przywódcy Węgier i jednocześnie wielkiego fanatyka szachów Jánosa Kádára, który załatwił to z wodzem ZSRR Leonidem Breżniewem. Oczywiście wtedy kulisy powrotu Lilienthala na Węgry były objęte tajemnicą. Dowiedziałem się o tym kilka lat później.

Arcymistrz wzbudził wielkie zainteresowanie i z miejsca zebrała się obok niego grupka ludzi. Akurat w tym dniu zakończyłem wcześniej swoją partię i dołączyłem do towarzystwa. Lilienthal wyjaśnił nam najpierw powód swojego pobytu w Polsce. Otóż został zaangażowany przez Polski Związek Szachowy do szkolenia naszej kadry. Następnie arcymistrz, na prośbę kibiców, pokazał kilka ciekawych partii. Mnie zaintrygował pewien plan białym kolorem przeciwko „wariantowi smoka” w obronie sycylijskiej. Zaraz po przyjściu do hotelu zanotowałem to sobie i potem wypróbowałem w mistrzostwach Krakowa w 1971 roku przeciwko Ryszardowi Gąsiorowskiemu. Do tego tematu jeszcze wrócę.

Arcymistrz w lipcu prowadził jeszcze szkolenie instruktorów w Lublinie i rozegrał symultanę z zegarami, którą wygrał. Pod koniec miesiąca przebywał w Poznaniu. Tutaj też wygrał symultanę z wysokim rezultatem. Pamiętam, że zremisowała z nim Hanna Ereńska.

O turnieju w Lublinie pisałem już w kilku wcześniejszych tekstach. Krótko dla przypomnienia.

Impreza w Lublinie była drugim, jeśli chodzi o rangę, turniejem po Festiwalu im. Rubinsteina w Polanicy Zdroju. W 1968 roku organizatorzy wprowadzili innowację: zwycięzca turnieju „B” zagra w następnym roku w grupie „A”. Tak ogłoszono na początku i potwierdzono na zakończeniu turnieju.

Turniej wygrałem i mimo tego w głównym turnieju w 1969 roku nie zagrałem. Organizatorzy niespodziewanie postawili warunek: muszę mieć tytuł mistrza krajowego.

Miałem w tym czasie kilka zdobytych norm, ale uznano mi tylko jedną. Działacze Polskiego Związku Szachowego wpadli bowiem na „genialną” ideę: jedna norma musi być uzyskana w turnieju z cyklu mistrzostw Polski. A więc w grę wchodziły dwie imprezy: indywidualne MP oraz I liga. Do tej sprawy jeszcze wrócę.

O tym fakcie dowiedziałem się krótko przed rozpoczęciem imprezy. Byłem zaskoczony zmianą regulaminu na moją niekorzyść. Zadzwoniłem do wiceprezesa Polskiego Związku Szachowego Stefana Fursa z pytaniem, czy rzeczywiście nie można uznać moich dotychczas zdobytych norm? Odpowiedział: „Nie będziemy teraz dla pana zmieniać pewnych ustaleń”.

W następnym roku zagrałem więc znowu w grupie „B”. Ku mojemu zdziwieniu w głównym turnieju grał Wojciech Dobrzyński z Piotrkowa Trybunalskiego, który w 1968 roku był za mną (12 miejsce) i był też tylko kandydatem. W następnych latach w turniejach „A” grali kandydaci na mistrza. Dlaczego więc zrobiono wyjątek tylko w odniesiu do mojej osoby? Wyjaśnił mi to w zaufaniu miejscowy zawodnik i mój dobry kolega Krzysztof Zakrzewski: „Dyrektor turnieju Zbigniew Nestorowicz popierał twój udział, ale tutaj na przeszkodzie stanął …”. I tutaj padło nazwisko osoby mającej wtedy duże wpływy. „Miałeś z nim jakiś konflikt”?. „Nie” – odpowiedziałem. „Po prostu wygrałem z nim partię w ważnym turnieju …”.

 

 

Cze
15

Kontynuacja odcinka 1

Od lewej strony Petr Herejk, Hrabusa Matej (Słowacja), GM Martin Petr i IM Petr Zvára

Josef Maršálek – autor wielu książek szachowych

Od lewej strony Dmitrij Pliseckij i GM Jan Smejkal

Dla uczestników imprezy był przygotowany na tarasie grill

Nagrody: książki wydane przez Břetislava Modra

Mar
03

Zwyciężczynią VII edycji Arcymistrzowskiego Turnieju Kobiet im. Krystyny Hołuj-Radzikowskiej została Jolanta Zawadzka, o czym pisaliśmy na blogu: link.

W tych dniach ukazał się folder z tej imprezy: 1303-003-1237-PROBIT-informator-2017_akcept_08a

Należy kliknąć na tytułowy obrazek!

Gru
09

Kontynuacja odcinka 53

Wielokrotnie odwiedzałem w przeszłości imprezy szachowe z udziałem zawodniczek oraz zawodników z Polski. Poniższe zdjęcie zostało wykonane w trakcie Mistrzostw Świata juniorek i juniorów w Duisburgu w 1992 roku.

Od lewej strony stoją: Jerzy Konikowski, Marcin Kamiński, jego mama, Zbigniew Czajka i Jacek Bielczyk

Maj
20

Kontynuacja odcinka 49

W wpisie wspomniałem o turnieju w Zemunie. W moich materiałach archiwalnych znalazłem nieco więcej informacji o tej imprezie.

Międzynarodowy drużynowy turniej z okazji wyzwolenia stolicy Jugosławii Belgradu odbył się w dniach 27.05.-3.06. 1971 roku w Zemunie (dzielnica Belgradu). Wzięła w nim udział reprezentacja Krakowa w składzie: Gąsiorowski, Jędrzejek, Konikowski, Steczkowski, Porębski, Róg (prezes Krakowskiego Okręgowego Związku Szachowego, który zastąpił potem w grze nie przybyłego na miejsce zbiórki Kłaputa) junior Kostyra i kobieta Kołacz.

Końcowe rezultaty
1.Mladost Zemun 32.5
2.Kraków 30
3.Rad Belgrad 24.5
4.Offenbach (RFN) 21.5
5.Mödling (Austria) 9
6.Esch (Luksemburg) 2.5
W turnieju cały czas konkurowaliśmy z silną drużyną Zemunu (Smederevac, Knezevic itd.). Wygrana była w naszym zasięgu. Niestety na szachownicy kobiet doszło do kuriozalnego zdarzenia, który zadecydował o końcowym wyniku. Przeciwniczka Jadwigi Kołacz przekroczyła czas w przegranej pozycji (4 pionki mniej). Kapitan naszego zespołu Ryszard Gąsiorowski podszedł do stolika naszej zawodniczki i oznajmił: „Czas”.  Kołacz myślała, że ma mało czasu i nie patrząc na zegar zaczęła grać blica, po czym podstawiła mata. W tej sytuacji musiałem grać na wygraną z Djaja i po ryzykownej grze w końcu zainkasowałem „zero”. Podobnie stało się w dobrych partiach Kostyry i Roga. W rezultacie przegraliśmy wysoko ten ważny mecz w stosunku 6.5-1.5.

Punkty dla Krakowa zdobyli: Gąsiorowski 3.5, Jędrzejek 4.5, Konikowski 4, Steczkowski 4, Porębski 4, Róg 3.5, Kostyra 3 i Kołacz 3.5.

Organizacja imprezy była znakomita. Przygotowano nam kilka atrakcyjnych wycieczek po Belgradzie i okolicy. Jednego dnia pokazano nam najbardziej luksusowy wówczas hotel w Jugosławii o nazwie Jugoslavija, który zrobił na nas rzeczywiście duże wrażenie. W 1988 roku w drodze do Grecji na turniej z reprezentacją Dortmundu zanocowaliśmy jedną noc właśnie w tym hotelu. Emocji już nie było.

Na wycieczce. Od lewej strony: Konikowski, Porębski, Kostyra, zawodniczka z Esch, Jędrzejek, Steczkowski, dwaj zawodnicy z Esch i prezes Róg.

W tej restauracji „Wenecja” odbył się bankiet i tutaj zamieniłem kilka słów z wybitnym jugosłowiańskim arcymistrzem Svetozarem Gligoricem.

Lis
12

Kontynuacja odcinka 38

Kolejne mistrzostwa Krakowa i jednocześnie okręgu odbyły się w czasie 17.02.1973 – 25.03.1973.

Wynikiem 7 wygranych i 4 remisy zapewniłem sobie samodzielne I miejsce i tym samym obroniłem tytuł.

Dla przypomnienia: link.

 

Lis
07

Kontynuacja odcinka 35

Drużynowe Mistrzostwa Polski – I liga (Wisła 16-24 października 1971) 

Na czołowych szachownicach graliśmy w składzie: Kostro, Gąsiorowski, Konikowski, Steczkowski, Porębski itd.

Najwięcej punktów zdobyli: Konikowski 7 z 11, Steczkowski 7 z 11, Porębski 6 z 10, Gąsiorowski 6 z 11 oraz Kostro 5.5 z 11.

Niestety mieliśmy słabe punkty na szachownicach juniora (Krótki) i kobiety (Gąsiorowska i Węglarz). Ostatecznie zajęliśmy 10 miejsce i utrzymaliśmy się w lidze.

Moje indywidualne rezultaty: wygrane z m. Bernardem, m. Brzózką, m. Gadalińskim, km. Burdasiem, km. Pilotem, remisy z m. Śliwińskim, k. Grzelakiem, k. Gralką, k. Zakrzewskim i przegrane z m. Szuksztą oraz z k. Terleckim.

Tym wynikiem zdobyłem trzecią normę na mistrza krajowego i spełniłem tym samym warunek przyznawania w tamtych latach tego tytułu: turniej z cyklu mistrzostw Polski!

Partia ze Stefanem Brzózką była opublikowana w 12 tomie „Sahovskiego Informatora”, w angielskim piśmie „Chess” oraz miesięczniku „Szachy”.

W efektownym stylu pokonałem też seniora szachów polskich mistrza Jana Gadalińskiego

 

 

 

 

Lis
05

Kontynuacja odcinka 34

Obóz treningowy – Krościenko 7-15.10.1971

W mojej kronice napisałem: „Pobyt na tym obozie treningowo-wypoczynkowym miał za zadanie przygotowanie drużyny do rozgrywek I-ligowych w Wiśle. Kierownictwo sekcji z prezesem Alfredem Miodowiczem na czele poważnie potraktowało zgrupowanie, gdyż ewentualna dobra lokata wzmocniłaby prestiż szachów na terenie Nowej Huty”.

Sam pomysł z odpoczynkiem  przed tak ważną imprezą był doskonały. Mieliśmy treningi prowadzone przez mm Jerzego Kostrę, natomiast wolne chwile poświęciliśmy na wycieczki w góry, do Czorsztyna, Nidzicy itd. Mieszkaliśmy w schronisku wczasowym HiL (Huta im. Lenina).

Przed domem wczasowym, w którym mieszkaliśmy. Od lewej strony: Jerzy Konikowski i Józef Lesiak.

img_20161104_0002

Na górskiej wspinaczce. Od lewej strony: Jerzy Konikowski, Jan Ozga i W.Ozga.

(oba zdjęcia wykonał Jerzy Kostro)

  • Szukaj:
  • Nadchodzące wydarzenia

    Lip
    11
    czw
    2019
    całodniowy 2nd Grand Prix Series Knockout
    2nd Grand Prix Series Knockout
    Lip 11 – Lip 25 całodniowy
    W dniach 11-25 lipca odbędzie się w Jurmala kolejny turniej z serii 2nd Grand Prix Series Knockout z udziałem So, Giri, Vachier-Lagrave, Grischuk, Aronian, Mamedyarov, Karjakin, Nakamura, Yu Yangyi, Topalov, Harikrishna, Svidler, Duda, Navara, Vitiugov, Dubov.[...]
    Lip
    13
    sob
    2019
    całodniowy Dortmund Sparkassen
    Dortmund Sparkassen
    Lip 13 – Lip 21 całodniowy
    Turniej z udziałem: Nepomniachtchi, Dominguez Perez, Radjabov, Wojtaszek, Rapport Strona turnieju  
  • Odnośniki

  • Skąd przychodzą

    Free counters! Licznik działa od 29.02.2012
  • Ranking na żywo

    2700chess.com for more details and full list 2700chess.com for more details and full list
  • Codzienne zadania

    Play Computer
  • Zaprenumeruj ten blog

    Wprowadź swój adres email aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez email.

    Dołącz do 152 pozostałych subskrybentów