Jerzy Konikowski - wpisy autora

lis
11

poprzedni odcinek

01fot. Daily Telegraph

Dzisiaj rozpoczyna się w Nowym Jorku mecz o mistrzostwo świata pomiędzy obrońcą tytułu Magnusem Carlsenem i pretendentem Siergiejem Karjakinem.

Impreza trwa do 30 listopada i składać się będzie z 12 partii,  jednakże po wcześniejszym przekroczeniu 6,5 punktów przez jednego z zawodników mecz zostanie zakończony.

Tempo gry: 100 minut na 40 posunięć. Następnie 50 minut na 20 ruchów i dalej 15 minut na pozostałą część partii plus dodatkowe 30 sekund na jeden ruch.

Regulamin spotkania:

  1. W przypadku remisu będzie dogrywka składająca się z 4 partii w tempie 25 minut +10 sekund za każdy wykonany ruch.
  1. Gdy tutaj padnie również remis, to zawodnicy zagrają dwie partie błyskawiczne: 5 minut + 3 sekund za każde wykonane posunięcie.
  1. W sytuacji kolejnego remisu dogrywka będzie powtórzona, ale nie więcej niż 4 razy.
  1. Po piątym remisowym rezultacie rozegrany zostanie tzw. „Armegeddon”, w którym zawodnik białym kolorem będzie miał 5 minut i będzie musiał wygrać. Natomiast przeciwnik otrzyma 4 minuty i wystarczy mu remis, z tymże po 60 posunięciach oponenci będą dostawali po 3 sekundy za każde wykonane posunięcie.

carlsen_whitefot. Albert Silver

Plan meczu

11.11.2016 – Partia 1 (Rozpoczęcie o 20.00 czasu polskiego. Białym kolorem gra Carlsen)

12.11.2016 – Partia 2

13.11.2016 – Dzień wolny

14.11.2016 – Partia 3

15.11.2016 – Partia 4

16.11.2016 – Dzień wolny

17.11.2016 – Partia 5

18.11.2016 – Partia 6

19.11.2016 – Dzień wolny

20.11.2016 – Partia 7

21.11.2016 – Partia8

22.11.2016 – Dzień wolny

23.11.2016 – Partia 9

24.11.2016 – Partia 10

25.11.2016 – Dzień wolny

26.11.2016 –  Partia 11

27.11.2016 – Dzień wolny

28.11.2016 – Partia 12

29.11.2016 – Dzień wolny

30.11.2016 – Dogrywki

Strona meczu

Informacja na ChessBase News

Mat&Patt 

lis
11

Amici sumus

Mistrzom uznanym i nieznanym

i miłośnikom gry wspaniałej

radości niedostępnej dla rodzaju

na punkcie piłki oszalałej

Szachy – szlachetna sztuka

co budzi wciąż zachwyty

technika i nauka wiedzie

człowieka z szachownicy

po laury na Olimpu szczyty

Miłośnik analityk

odkryje rozwiązanie skryte

i w wiekuistej księdze czasu

uchroni przed niebytem

Szachy – to pojedynek mistrzów

to partia pogrążona w ciszy

jak Jasna Góra i Sykstyna

dyrektyw partii nikt nie słyszy

Nie znoszą wrzasku i rekordów

kwasów dopingu i kiboli

wszechmocna w świecie tajna służba

na szachownicy nie gra roli

Zasady tutaj takie proste

jak kodeks Boziewicza

gdy honor chcesz zachować

to lepiej żadnych figur

tak sobie bez namysłu

przenigdy nie dotykaj

 

Tak ze czterdzieści lat temu do klubu w Min. Finansów los przywiódł (czy może był to Jej ojciec) na symultanę takie dziewczątko, które później rozwinęło się do klasy arcy… Była to nikomu wówczas nieznana Agnieszka Brustman. Pobiła mnie i chyba ze czterdziestu podobnych do mnie miłośników szachów.

Z najlepszymi życzeniami

Adam Frysiak

 

lis
10

Gość napisał: 

Przeglądając relację z turnieju polanickiego 1966 znalazłem taki oto ciekawy zapis, dotyczący warunków jakie wówczas musiały spełniać turnieje, aby można było w nich zdobyć normę arcymistrzowską. Muszę przyznać, że przy tak wygórowanych zasadach to tytuł arcymistrza rzeczywiście był elitarny i dzisiaj arcymistrzów byłoby wielokrotnie mniej. Ale za to byliby to naprawdę wyjątkowi zawodnicy: zrzut z „Szachów” nr 10/1966.

Gość ma całkowicie rację. Jako początkujący szachista znałem na pamięć nazwiska wszystkich mistrzów międzynarodowych i arcymistrzów, bowiem w świecie było ich tak mało. Podobnie było z tytułami krajowymi w Polsce (mistrza i kandydata) oraz nawet z I kategoriami.

W obecnych czasach zrobiono z tym prawdziwą masówkę, przez co obniżono ogólny poziom szachów w świecie. Paradoksem jest to, że można zdobywać tytuły arcymistrzów i mistrzów międzynarodowych w jakiś trzeciorzędnych turniejach międzynarodowych i nawet krajowych.

Kiedyś organizowano nawet w pewnych krajach tzw. turnieje „widmo”. Już pisałem na blogu, że w 1991 roku zaproponowano mi uzyskanie pełnego tytułu mistrza międzynarodowego za 1000 niemieckich marek w takiej właśnie imprezie zagranicznej.

Mój tytuł mistrza FIDE wywalczyłem w dwóch turniejach międzynarodowych w Dortmundzie: link. Obecnie FIDE nadaje ten tytuł za ranking i oczywiście kasuje za to jakieś pieniądze.

Za ten stan odpowiada wyłącznie Międzynarodowa Szachowa Federacja FIDE, która w poszukiwaniu dodatkowych korzyści finansowych wprowadziła w życie tak liberalne przepisy zdobywania tytułów szachowych!

fide200b

Dodatkowa informacja w Wikipedii: link.

 

lis
09

Kontynuacja odcinka 37

VII Puchar Bieszczadów

Kolejny turniej pod kierownictwem Wacława Turskiego odbył się w dniach 1-10 października 1972 roku w Solinie.

Końcowa tabelka

Jako jedyny zakończyłem turniej bez porażki. Jan Plachetka przez wiele lat zaliczał się do czołówki szachistów czechosłowackich. Ciekawą postacią był mistrz Frantisek Pithart, który po zakończeniu każdej rundy, w trakcie wieczornych wspólnych spotkań, opowiadał nam różne interesujące plotki z historii szachów.

Obszerne sprawozdanie Władysława Schinzla z turnieju ukazało się w miesięczniku „SZACHY” (styczeń 1973).

lis
09

Polecam zainteresowanym tym tematem ciekawą pozycję: A. Delchev, S. Semkov – Attacking the Englisch/Retii.

A. Delchev, S. Semkov - Atak w obronie angielskiej oraz w debiucie Reti (K-5091)
Książkę można zamówić w firmie Caissa – Kod produktu: K-5091.
O otwarciu Retiego po niemiecku: link

lis
08

Kontynuacja odcinka 36

Puchar Polski 1971 – 1972

Po raz pierwszy w 1971 roku Polski Związek Szachowy zorganizował I Puchar Polski, do którego wytypowano 32 czołowych zawodników kraju. Z najlepszych zabrakło Włodzimierza Schmidta, Jacka Bednarskiego, Jerzego Kostry i Andrzeja Sydora.

W pierwszym kole przeszedłem mistrza Manasterskiego z Wrocławia. W II rundzie spotkałem się z Krzysztofem Pytlem. Mecz odbył się w Krakowie w dniach 7-9 stycznia  1972 roku. Ostatecznie pojedynek zakończył się remisem 1.5-1.5.

Wszystkie partie odbyły się pokojowo, ale po bojowym przebiegu. Mój przeciwnik miał wyższy ranking i dlatego odpadł z dalszych rozgrywek. Miesiąc później w indywidualnych mistrzostwach Polski we Wrocławiu Pytel zajął pierwsze miejsce.

W dniach 30.01-1.02.1972 roku w Warszawie spotkałem się w półfinale z Janem Adamskim. Mecz przegrałem 2-1. W finale Janek pokonał Andrzeja Filipowicza 2.5-1.5.

W imprezie brał udział również kolega klubowy Ryszard Gąsiorowski. W I kole wygrał z Serwińskim 2.5-0.5, natomiast w kolejnej grze przegrał z Dodą 2-1.

Załączam ciekawą końcówkę z pierwszej partii meczu z Krzysztofem Pytlem.

 

 

 

lis
08

Posiedzenie Komisji Kompozycji Szachowej PZSzach (Warszawa 13.03.2013). Od lewej strony siedzą: Waldemar Tura, Jan Rusinek, Piotr Murdzia i Stefan Parzuch.

(zdjęcie ze zbiorów Eugeniusza Iwanowa)

lis
08

(Ze zbiorów Eugeniusza Iwanowa. Autorem zdjęcia jest Wiktor Stasiak.)

 

lis
07

fot. Jerzy Jeszke

Ciekawe sylwetki szachowe: Jerzy Jeszke – aktor i szachista.

Jerzy Jeszke, aktor o międzynarodowej renomie, to także szachista amator (m.in. grywał w szachy z Romanem Polańskim). Jako polski aktor teatralny odniósł bezprecedensowy sukces sceniczny; największy w historii polskiego teatru poza granicami naszego kraju. Można iść o zakład że mało kto o tym wie, bo stroni od nagród i blichtru. Sam, dzięki talentowi ale przede wszystkim ciężkiej pracy dokonał rzeczy nietuzinkowych. A jego kariera jest uniwersalnym przykładem dla młodych pokoleń. W tym roku symbolicznie obchodzi 40 lat profesjonalnej pracy na scenie. Tam gdzie czuje się najlepiej, na scenie (we Wiedniu, w głównej roli. – przyp.aut.). Natomiast w prezentowanym materiale filmowym z 2001 roku opowiada o karierze i jej cenie.

Warto dodać, że po roku 2001, przez kilkanaście lat grał w głównej roli u samego Romana Polańskiego. Mimo że odniósł światowy sukces niestety nie jest obecny na scenie w Polsce…

„Podobnie jak w partii szachowej, w otwarciu budujemy bardzo solidne fundamenty, z dobrych materiałów. Tak samo na mojej wczesnej drodze kariery, najpierw starałem się zbudować solidne fundamenty, które były doszlifowywane, ociosywane przez moich mistrzów, których miałem honor spotkać na własnej drodze, a następnie bazując na tych elementach poszedłem w świat tworząc własną, niepowtarzalną przestrzeń artystycznej wypowiedzi” – Jerzy Jeszke

Źródło: http://www.konikowski.net/jeszke.php

Strona artysty www.JerzyJeszke.com