Jerzy Konikowski - wpisy autora

maj
22

Głównym tematem tego numeru jest turniej kandydatów w Moskwie (Dariusz Gronkowski) oraz Mistrzostwa Polski Kobiet (Dariusz Gronkowski). W kolejnym zeszycie ukaże się sprawozdanie z konkurencji mężczyzn.

O zmaganiach w otwartym turnieju w Krynicy pisze główny organizator imprezy Jerzy Moraś. Inne ciekawe artykuły: Szachowy „Złoty pociąg” Piotra Wołochowicza, „Czwarty Norweski Turniej” Dariusza Gronkowskiego, „XIV turniej o puchar burmistrza Gryfic” Kazimierza Łaszewskiego, „IX Memoriał Jana Borka w Nowym Sączu” Jerzego Morasia, „Turniej w Pęgowie jak Złota Wieża … Jerzego Kota itd.

Jerzy Moraś omówił symultanę na 100 szachownicach na 100-lecie przyłączenia Mokotowa w wykonaniu Agnieszki Brustman i Jana Adamskiego.

Mój udział w numerze to partia Karjakin-Caruana, Moskwa 2016 oraz artykuł teoretyczny na temat 1.e4 c5 2.Sf3 d6 3.d4 cxd4 4.Sxd4 Sf6 5.Sc3 a6 6.Gc4 e6 7.Gb3 b5 8.Ge3!?

W uznaniu moich wieloletnich badań teoretycznych i praktycznych nad ruchem 8.Ge3!? niemiecki mistrz Werner Kaufmann nazwał wariant moim nazwiskiem: link.

Pano1Pano2

Pano3

maj
20

Efektowną kombinację przeprowadził w dzisiejszym pojedynku MEuropy nasz arcymistrz Jan Krzysztof Duda.

Partia ta znajdzie się jeszcze w mojej książce, która jest właśnie w trakcie końcowej obróbki.

 

maj
20

Wszystkim szachistom znane są zapewne dość dobrze liczne kontrowersje toczone w ramach walki psychologicznej, towarzyszącej meczom o mistrzostwo świata pomiędzy Karpowem i Korcznojem. Jej elementami były np. niepodanie przed rozpoczęciem partii ręki Korcznojowi przez Karpowa, czy też zarzuty Korcznoja o przekazywaniu umownych znaków Karpowowi w czasie gry. Na ten temat powstała też anegdota (czy rzeczywiście tylko anegdota?). Osądźcie sami!

Pewnego dnia w czasie meczu o MŚ Karpow – Korcznoj (Baguio 1978 r.), do głównego sędziego meczu am. Lothara Schmida przychodzi Korcznoj z protestem: „Panie sędzio! Proszę coś zrobić, sekundanci i członkowie radzieckiej ekipy nieustannie podpowiadają Karpowowi ruchy”.

Na to arbiter: „To niemożliwe, przecież wszyscy siedzą bardzo daleko od sceny i nie mają żadnej możliwości przekazywania informacji”. Korcznoj: „Wymyślili specjalny szyfr. Jeżeli wstaje np. Tal, to trzeba grać hetmanem, jeśli dr Zuchar – to wieżą, gdy Baturiński – to gońcem, a jak wstają ci siedzący po lewej stronie sali dziennikarze, to skoczkiem lub pionkiem”.

Nie przekonuje to Schmida: „Przecież to poważni ludzie, jak mogą udawać poszczególne bierki, to jakieś nieporozumienie, przecież to nie teatr”. Korcznoj ripostuje: „Dobrze znam te metody! Dziesięć lat temu sam byłem wieżą!”.

maj
19

02

maj
19

W przedstawionej partii czarne nie znalazły prawidłowej recepty na nowinkę przeciwnika 12.e4!? i w rezultacie przegrały praktycznie pojedynek już w fazie debiutowej.

 

maj
19

Kontynuacja odcinka 65

Z dużą uwagą przeczytałem artykuł Sukces Siergieja Karjakina w najnowszym Magazynie Szachista 5-2016. Autor Andrzej Filipowicz przedstawił analizę końcówki Caruana-Swidler, Moskwa 2016.

Oczywiście w zaciszu domowym i przy pomocy komputera jest łatwo przeanalizować taką pozycję i wydać prawidłową diagnozę. Co innego jest w partii i przy tykającym zegarze.

Andrzej Filipowicz bez problemu wskazał punkty krytyczne w partii i stwierdził m.in. „Cóż, jak zwykle decydującą rolę odegrał brak wiedzy w końcówce. Z tą typową, często zdarzającą się końcówką jest tak – albo się ją zna, albo nie…”

Czy to jest rzeczywiście typowa końcówka i tak często ogląda się ją w praktyce turniejowej? Mam duże wątpliwości!

Sam Fabiano Caruana powiedział po partii, że znał tę pozycję, ale zapomniał. W krytycznym momencie partia trwała już 7 godzin. A więc zadecydowały normalne ludzkie słabości: zmęczenie i pamięć! Jak można więc ganić czołowego szachistę świata o brak znajomości koncówek?

W wpisie m.in. napisałem:

Nie rzadko widzimy w praktyce turniejowej przeróżne wpadki w grze końcowej szachistów wszystkich klas, nawet ze ścisłej czołówki światowej. Czy świadczy to o słabej znajomości końcówek zawodników nawet z najwyższej półki?

Na pewno nie! Ale dość często taką wersję wypadków przedstawiają zwolennicy gry końcowej. Według nich powinno się więcej uwagi w treningu poświęcić końcówkom, gdyż one decydują o ostatecznym wyniku partii.

Taka teoria wydaje się mocno abstrakcyjna, gdyż aby dojść do końcowej fazy gry trzeba najpierw „przeżyć” wydarzenia na początku walki, czyli w debiucie i grze środkowej.

Trzeba brać też pod uwagę fakt, iż zawodnicy muszą często pokonać wiele przeszkód w trakcie partii. Nie tylko czysto szachowych, ale także wchodzą w grę kwestie kondycyjne. Partia szachowa może przecież trwać wiele godzin i często zmęczenie oraz psychiczne napięcie długotrwałą walką są przyczyną popełnianych błędów.

Jednakże o tym przeważnie się nie pisze i nie mówi, tylko oskarża się o nieznajomość końcówek zawodników. Bądźmy więc ostrożni w diagnozowaniu takich przypadków, które mogą wystawić tylko komuś nieuzasadniony zarzut.

Podobnych przypadków miałem sporo we własnej praktyce turniejowej. Podobne „klęski” widziałem również w twórczości znakomitych graczy i nawet mistrzów świata.

Jesteśmy przecież tylko ludźmi, a nie robotami szachowymi!

Na blogu przedstawiliśmę wspomnianą końcówkę: link.

W tekście napisałem: Zwracam uwagę na to, że choć te końcówki są teoretycznie równe, to w praktyce bardzo często wygrywa strona silniejsza materialnie. Sam widziałem na własne oczy takie momenty. Przypominam sobie pewną imprezę szachową (około 35 lat temu), kiedy to mój ówczesny podopieczny Roman Tomaszewski z Częstochowy „oszukał” w takiej pozycji największego specjalistę tego typu końcówek w kraju.

W praktyce turniejowej, przy tykającym zegarze, wszystko jest możliwe!  

Teraz precyzuję tę informację. Końcówka była grana w czasie mistrzostw Polski w Tarnowie w 1979 roku i „ofiarą” Romana Tomaszewskiego stał się sam Andrzej Filipowicz. Jak na ironię miał on wcześniej wykłady na ten temat w trakcie jednego zgrupowania kadry, którego uczestnikiem był Romek.

Końcówka była oczywiście remisowa, ale młodszy ją wygrał. Po partii Tomaszewski krótko skomentował wynik: „Łatwo pokazuje się taką końcówkę z notatkami przy tablicy demonstracyjnej, niż demonstruje się ją w rzeczywistej grze”. I miał rację!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

maj
18

Młodzieżowa Akademia Szachowa – szkoła z tradycjami
Agnieszka Fornal-Urban i Marek Matlak (MAT 8-2015)

„Na przestrzeni wielu lat działalności szkoły system szkolenia był nadzorowany, koordynowany i dofinansowywany ze środków publicznych. Przechodził wiele przeobrażeń i modyfikacji. Wdrażano nowe rozwiązania, które miały na celu uczynić go bardziej skutecznym. Zmiany dotyczyły nie tylko ram programowych, metodyki prowadzenia szkolenia, ale również doboru kadry trenerskiej, doboru kandydatów i selekcji zawodników. Ponadto uwzględniano trendy rozwoju sportu szachowego na świecie i dostosowywano sposób nauczania do odbiorcy w różnym wieku” …

///////////////////////////////////////////////

Kontynuacja odcinka 166

W w/w artykule autorzy stwierdzili:

MAT1A (Kopie)

 

Okazuje się, że po 20 latach działalności MASZ nie opracowano jeszcze optymalnego systemu szkolenia. Można zadać proste pytanie: Dlaczego?

Sam na trzech sesjach w latach 1999-2000 widziałem brak jakiejkolwiek logicznej koncepcji szkolenia naszej młodzieży. Później potwierdził to sam lider polskich szachów Radosław Wojtaszek: link.

Wcześniej na mistrzostwach świata juniorek i juniorów  w Duisburgu oraz Halle 1992 zaobserwowałem poważny mankament w przygotowaniach teoretycznych, który ogólnie brzmiał: debiuty!

Pisałem o tym wielokrotnie, np. link.

Moimi uwagami podzieliłem się z niektórymi trenerami w trakcie zgrupowań w Zakopanem 1999 oraz w Wiśle 2000, ale nie wywołało to zainteresowania. Ogólnie panowała euforia: nasza młodzież przywozi worek medali, a więc jest wszystko w najlepszym porządku!

Patrzyłem dalej w przyszłość. W emailu w dniu 15 sierpnia 2003 do ówczesnego prezesa Przemysława Gdańskiego zaproponowałem zorganizowanie spotkania roboczego w gronie czołowych trenerów, coś w rodzaju „okrągłego stołu”, w celu opracowania nowego systemu szkolenia dla polskiej młodzieży.

W odpowiedzi w dniu 18 sierpnia 2003 roku Przemysław Gdański napisał, że idea „okrągłego stołu” mu się podoba, ale postawił pewien warunek. Był on dla mnie nie do przyjęcia. Pisałem już o tym na blogu, więc nie będę się powtarzał.

Po 13 latach wraca znowu temat optymalnego systemu szkolenia w polskich szachach. Za 10 lat Polski Związek Szachowy będzie obchodzil 100-lecie swego istnienia. Może do tego czasu powstanie wreszcie jakaś wzorcowa – dla przyszłych pokoleń  – koncepcja szkolenia naszej młodzieży?

 

 

maj
18

Jacek Gajewski z Katowic jest nie tylko uznanym publicystą w problematyce „SZACHY”, ale zajmuje się także działalnością szkoleniową.

Owocem tej pracy jest niedawny świetny rezultat jego podopiecznej Ireny Hertlein:

Niebywały sukces sportowy osiągnęła uczennica naszej szkoły Irenka Hertlein z klasy 4″b”. Na XXII Ogólnopolskiej Olimpiadzie Młodzieży, która odbyła się w dniach 30.04.-07.05.2016. w Olecku wywalczyła II miejsce. Na dystansie dziewięciu rund zdobyła siedem i pół punktu, wygrywając sześć partii, trzy remisując i żadnej nie przegrywając!

Nasza nowo kreowana wicemistrzyni Polski wywalczyła ponadto awans do mistrzostw Europy i mistrzostw świata juniorów do lat dwunastu oraz została jej przyznana II klasa sportowa. Należy podkreślić, iż Irenka rywalizowała najczęściej z przeciwniczkami o rok starszymi od Niej. Bezpośredni przebieg Jej partii był transmitowany poprzez łącza internetowe na cały świat.

Serdecznie gratulujemy tak znaczącego sukcesu sportowego i jednocześnie dziękujemy, że godnie reprezentowała rodzinę, Szkołę Podstawową nr 62 im. Józefa Kocurka, trenerów oraz województwo śląskie.

Uzupełniająca informacja na stronie: link.

20160507_145651

OOS dyplom

OOS medal

 

DSCN0508

Jacek Gajewski wraz ze swomi podopiecznymi: Ireną Hertlein oraz córką Julią

maj
17

openingencyclopedia16

Ukazała się nowa encyklopedia debiutów w formie elektronicznej firmy z Hamburga CHESSBASE Opening Encyclopedia 2016, w której jest też sporo moich artykułów.

Clipboard02

Clipboard03

Źródło

maj
16

Kontynuacja odcinka 64

Kilku Internautów przysłało swoje komentarze do poniższego stwierdzenia:

szach1 (Kopie) (Kopie 2)

Zamieściłem jeden … A tak na serio, to brzydko jest nazywać pracowitych szachistów „kujonami”, szczególnie w tak opiniotwórczym czasopiśmie szachowym. Nazywać tak tych graczy, którzy poświęcają swój czas i siły na twórczą pracę szachową, mającą na celu osiągnięcie wyżyn w tej grze.

Inne uwagi były podobnej, ale nieco w ostrzejszej formie, więc odłożyłem je ad acta. Po co dramatyzować problem!

Zastanawiające jest końcowe sformułowanie Andrzeja Filipowicza: „Tych przykładów porażek jest znacznie więcej, niż sukcesów po osiągnięciu przewagi debiutowej”. 

Nigdy nie słyszałem o tym, aby ktokolwiek w świecie (także autor tego stwierdzenia) prowadził takie badania, gdyż byłaby to gigantyczna praca i zupełnie pozbawiona sensu. Po co? Aby udowodnić tylko tezę Andrzeja Filipowicza, że gra środkowa i końcówki są ważniejsze od początkowej fazy gry?

Przecież wszyscy, którzy poważnie traktują grę w szachy i chcą osiągać sukcesy na skalę międzynarodową zdają sobie sprawę z tego, że bez poprawnej fazy debiutowej ich kariera sportowa nie rozwinie się we właściwym kierunku. Kolejny raz przypominam wskazówki światowych autorytetów szachowych: Link. 

Oczywiście przypadków, że ktoś przegra lepszą partię po dobrze rozegranym debiucie jest bardzo wiele. Tylko komputery są w stanie wykorzystać swoją przewagę i pokonać nawet najlepszych szachistów świata.

Natomiast ludzie popełniają błędy. Przyczyn może być wiele, np. zła ocena pozycji i wybranie fałszywego planu gry, zwykłe przeoczenie silnej odpowiedzi przeciwnika, podstawka materiału itd. Szczególnie w pojedynkach zawodników o zróżnicowanym poziomie gry, strona silniejsza – z racji swej klasy – może ograć przeciwnika, nawet gdy słabszy osiągnie przewagę debiutową.

Oczywiście często wpływ na takie przypadki ma też nieodpowiednia praca nad debiutami. Pisałem o tym kilkakrotnie. Załączony wycinek pochodzi z tekstu Gorzka Prawda (Szachy/Chess 75/76 – 2002):

Po tym artykule otrzymałem kilka listów od rodziców, których dzieci były szkolone w Młodzieżowej Akademii Szachowej. Ich uwagi wykorzystałem w tekście Quo vadis… – raz jeszcze! (Magazyn Szachista – październik 2003).

Ogólnym problemem jest właśnie sposób pracy nad debiutami. Jeden z ojców utalentowanej juniorki napisał m.in.: „Kiedy córka miała 10 lat trenował ją czołowy szkoleniowiec (kandyduje do miana wybitnego trenera PZSzach), finansowany częściowo z kasy klubu, a częściowo przez rodziców. To szkolenie wyglądało tak, że przyjeżdżał do miejsca zamieszkania raz na dwa miesiące, bo nie miał więcej czasu. Wyjeżdżając zostawiał córce właśnie takie kartki – słupki z debiutami i wariantami do nauczenia się. Córka pewnego razy płakała, gdy była odpytywana z tych wariantów. Trener twierdził, że bez tego nie da rady dobrze grać w turniejach…”.

Przypominam, że własne spostrzeżenia na mojej pierwszej sesji MASZ w Zakopanem 1999 roku dało mi impuls do napisania książki Szybki kurs debiutów.

cdn

  • Szukaj:
  • Nadchodzące wydarzenia

    maj
    24
    niedz.
    2026
    całodniowy IMEK Batumi
    IMEK Batumi
    maj 24 – cze 6 całodniowy
    W dniach 24.05-06.06.2026 w Batumi (Gruzja) odbędą się Indywidualne Mistrzostwa Europy Kobiet. strona zawodów komunikat
    całodniowy Norway Chess
    Norway Chess
    maj 24 – cze 6 całodniowy
    Carlsen, Keymer, Firouzja, Gukesh, So, Praggnanandhaa
  • Zwiastun

  • Odnośniki

  • Skąd przychodzą

    Free counters! Licznik działa od 29.02.2012
  • Ranking FIDE na żywo

  • Codzienne zadania

    Play Computer
  • Zaprenumeruj ten blog

    Wprowadź swój adres email, by prenumerować ten blog i mieć informację o nowych wpisach przez email.