Niemiecki arcymistrz Alexander Donczenko z klubu Hansa Dortmund wygrał młodzieżowy turniej w Legnicy.
Wspomnienia Jana Przewoźnika: To Polanica 1980. Od lewej strony siedzą: Andrzej Filipowicz, Jan Przewoźnik, Danuta Przewoźnik (od roku to już małżeństwo), Stanisław Gawlikowski, przodem do nas stoi prezes Nestorowicz z Lublina.
Z tyłu widać Jacka Żemantowskiego, Daniszkowicza oraz osoby, których nazwisk już nie pamiętam.
A ja, cóż, tuż po wyczerpującym turnieju w Nałęczowie zgubiłem formę. Do dziś żałuję partii białymi z Barczayem. W niedoczasie nie zauważyłem prostego mata w pięciu ruchach. Byłaby perełka. A wtedy szczególnie interesowały mnie nagrody za piękność.
Siedzę smutny wieczorem po trzeciej przegranej.
– Panie Janku, a wypił Pan już coś? – to Stanisław Gawlikowski, nasz codzienny rozmówca.
– No jak to, przecież jest turniej…!
– Panie kelner! Proszę dwa koniaki! – zadysponował mistrz Gawlikowski.
Następnego dnia zremisowałem!
Niedawno jeden z moich współpracowników napisał: Załączam panu kilka „mądrości” pewnego blogiera. Co pan o tym myśli?
… a dzisiaj książki szachowe są nostalgiczną relikwią i nie są podstawą nauki debiutów. Po prostu nie nadążają za rzeczywistością. Dlaczego miałbym kupować książkę za 20-40 dolarów, która dotyczy jednego debiutu i zawiera ok. 180 partii, jeśli za 50-60 dolarów mogę mieć Mega DataBase z ponad 6 milionami partii, w tym 65 tys. komentowanych przez znanych arcymistrzów? ChessBase Magazine załatwia ostatecznie kwestię książek o debiutach – ukazuje się regularnie i omawia nowe trendy debiutowe.
Książki tego typu są reliktem czasów przedkomputerowych. Aktualnie „drogą kupna” stałem się właścicielem Mega DataBase 2016 i jest tam ponad 6,4 milionów partii, z czego ok. 68500 z komentarzem. Po co komukolwiek te książki, jeśli można kupić tak ogromny materiał szkoleniowy za 50+ dolarów? …
Ten temat był już kilka razy omawiany na tym blogu. Dla przypomnienia:
Blogier nie jest jedyną osobą, która ma takie podejście do sprawy otwarć szachowych i monografii debiutowych. W mojej wieloletniej działalności trenerskiej oraz publicystycznej spotkałem się z podobnymi teoriami.
Dla ciekawości wysłałem wytłuszczony tekst do kilku osób z prośbą o wyrażenie swoich opinii. Ote one:
Głos 1: Przypuszczam, że blogier nie trzymał nigdy w swoim życiu książki debiutowej. Inaczej by wiedział, że odgrywają one wielką rolę w treningu szachowym i przyśpieszają poznanie teorii o interesujących nas otwarciach oraz przygotowanie się do turniejów. Sam jako mistrz międzynarodowy bardzo często korzystam z takich książek i kupuję wszystko to, co jest związane z moich repertuarem debiutowym.
Głos 2: Baza danych MEGA nie daje podstaw do głębszego poznania poszczególnych debiutów czy wariantów. To jest zbiór partii, które są tylko doskonałym uzupełnieniem w pracy z debiutami. MEGA jest przede wszystkim narzędziem pracy dla wyższej klasy arcymistrzów. Nie nadaje się do samodzielnej pracy juniorów. Oni bez studiowania monografii debiutowych nie poznają idei otwarć szachowych.
Głos 3: Nie znam kwalifikacji szachowych oraz klasy gry blogiera, ale głoszenie teorii, że ChessBase Magazine załatwia ostatecznie kwestię książek o debiutach – ukazuje się regularnie i omawia nowe trendy debiutowe jest totalnym nieporozumieniem. Tam są omawiane przecież cząstkowe warianty, nie całościowe debiuty. W podobnym kierunku działa NEW IN CHESS (YEARBOOK). To są znakomite periodyki, ale przeznaczone dla zawodników z wyższymi tytułami szachowymi. A przecież w szachy grają nie tylko arcymistrzowie, lecz także młodzież. Ja jako trener nie polecam swoim młodym uczniom takich publikacji, tylko właśnie książki debiutowe. Jest tam zebrany najważniejszy materiał, który ukazuje plany w danym debiucie. Autorzy wskazują jakie warianty są dobre i jakie są złe, których należy unikać. Nie wobrażam sobie szachisty, który chce silnie grać i omija w szkoleniu monografie debiutowe.
/////////////////////////////////////////////
Te opinie pokrywają się z tym, co było już omawiane na naszym blogu. Kiedyś opisałem przypadek z własnych doświadczeń. Jako początkujący szachista postanowiłem grać czarnymi wariant drakona w obronie sycylijskiej. W tym czasie była dostępna tylko broszurka Eduarda Gufelda po rosyjsku. Dała ona mi ogólne spojrzenie na problemy strategiczno-taktyczne otwarcia, ale to było za mało w głębszym poznaniu niuansów wszystkich wariantów. Poświęciłem kilka miesięcy pracy na zebranie partii z różnych źródeł. W tym czasie grano białymi głównie ostry plan Rauzera z długą roszadą. Moje przygotowanie było na tyle dobre, że w tych wariantach wygrywałem prawie wszystkie partie. Czekała mnie jednak nieprzyjemna niespodzianka w MP juniorów w Goleszowie w 1965 roku. Jeden z moich przeciwników zagrał wariant z krótką roszadą. Przegrałem, gdyż nie bardzo czułem tej pozycji. W krótkim czasie przegrałem podobną partię. Nagle okazało się, że ta gra mi nie „leży”. Przestałem więc grać ten system. Moja kilkumiesięczna praca poszła na marne.
Obecnie kupuje się tematyczne książki i można w krótkim czasie poznać wszystkie problemy danego otwarcia. Dzięki temu oszczędza się wiele cennego czasu.
Stawiam więc pytanie: Są monografie debiutowe potrzebne w procesie szkolenia szachistów, czy są one nostalgiczną relikwią i nie są podstawą nauki debiutów?
Kilka tygodni temu rozmawiałem na temat książek debiutowych z szefem wydawnictwa Joachim Beyer Verlag Robertem Ullrichem. Zadałem pytanie: Jak wydawnictwo wytrzymuje konkurencję z produktami firmy ChessBase z Hamburga, która wypuszcza na rynek setki CD o tematyce debiutowej.
Odpowiedź: Nie ma to żadnych negatywnych problemów w sprzedaży naszych książek. Mają one w dalszym ciągu wielu odbiorców i to w kręgach czytelników wszystkich kategorii. Nasze książki kupują nawet arcymistrzowie. Obecnie w druku jest 3 wydanie pana książki o gambicie hetmańskim. Ma ona nową okładkę oraz skład. To chyba jest jasnym dowodem na to, że książki debiutowe cieszą się nadal dużą popularnością, gdyż przyśpieszają w istotny sposób rozwój szachistów.
Końcowy wniosek: Żyjemy w demokratycznym świecie i każdy ma prawo do wygłaszania swych poglądów. Proponuję, aby Internauci wyrazili swoją opinię w poruszonym temacie.
Książki debiutowe znalazły swe miejsce w działalności publicystycznej wielu wydawnictw, np.:
http://www.beyerverlag.de/index.php
https://www.everymanchess.com/
Propagowaniem książek debiutowych w języku rosyjskim zajmuje się polska firma Caissa:
W dniach 12 – 22 listopada odbyły się w Reykjaviku Drużynowe Mistrzostwa Europy.
Składy polskich ekip:
Kobiety
Mężczyźni
W reprezentacji męskiej zabrakło Dariusza Świercza, którego zastąpił Robert Kempiński. W tej kwestii odbyła się na blogu dyskusja: link.
Reprezentacja męska uplasowała sie ostatecznie na 13 miejscu z 10 punktami. Panie wywalczyły 4 pozycję z 11 pkt.
Dokładne rezultaty:
Końcowe wyniki na ChessBase News
Z dużymi nadziejami czekaliśmy na pojedynek Carlsen – Wojtaszek w ostatniej rundzie DME.
Niestety mistrz świata nie dał większych szans naszemu liderowi i uzyskał przekonywujące zwycięstwo.
W 8 rundzie DME w meczu kobiet Polska-Rosja jedyne zwycięstwo dla naszych barw odniosła Karina Szczepkowska-Horowska.
Nasza arcymistrzyni nie dała żadnych szans byłej mistrzyni Europy.
Ostatnio jeden z Internautów zaproponował, abym na blogu przypomniał stare fotografie zamieszczone na mojej witrynie. „To jest przecież trochę historii polskich szachów”!
Sugestia jest godna uwagi i dlatego podzielę się z Czytelnikami bloga moimi wspomnieniami. Zacznę od zdjęcia, które jest mi szczególnie bliskie. Wydarzenie opisałem na stronie: Link.
15 maja 1961 roku odkryłem na słupie ogłoszeniowym plakat informujący o półfinałach do mistrzostw Wojska Polskiego. Mimo ulewnego deszczu pobiegłem na ulicę Dwernickiego w Bydgoszczy do kawiarni Okręgowego Klubu Oficerskiego, gdzie grano właśnie pierwszą rundę.
Atmosfera turnieju tak mnie zafascynowała, że zapisałem się z miejsca do klubu OKO „Caissa”.
Tego dnia zostałem oczarowany wdziękiem bogini szachów Caissy. Była to miłość od pierwszego wejrzenia, która trwa do dnia dzisiejszego!
Na zdjęciu ten młodzieniec z prawej strony to ja. Po lewej stronie widoczny jest sędzia turnieju ppłk. Feliks Gabara, jeden z działaczy klubu. W głębi widać kandydata na mistrza Czesława Krulischa (wraz z Janem Kośmickim podzielił w turnieju 1-2 miejsce), który odniósł w tej partii piękne zwycięstwo z ofiarą hetmana.
| Wiktor Wiśniewski zaprasza: |
| Serwisy turniejowe:
1) OPEN: http://chessarbiter.com/turnieje/2015/ti_6138/ 2). Juniorzy do lat 13: http://chessarbiter.com/turnieje/2015/ti_6139/ 3). Juniorzy do lat 16: http://chessarbiter.com/turnieje/2015/ti_6139/ |












