Jerzy Konikowski - wpisy autora

lip
29

Mam dużą przyjemność poinformować wszystkich Internautów o wielkim wydarzeniu edytorskim w polskich szachach. Dzięki wydawcy Penelopy Jerzego Morasia światło dzienne ujrzała interesująca biografia Liliany Najdorf o swoim ojcu – znakomitym arcymistrzu Mieczysławie (Miguelu) Najdorfie.

Książka rozpoczyna się wstępem Tadeusza Wolszy „Lider, czyli rzecz o Najdorfie”, w którym autor w ogólnych zarysach przedstawia sylwetkę arcymistrza. Następnie autorka w przedmowie wyjaśnia czytelnikowi cel swej pracy.

W 14 rozdziałach Liliana opisuje niezwykle bujne i zarazem tragicznie życie ojca. Przypomnę krótko, że olimpiada szachowa w Buenos Aires 1939 uratowała Najdorfowi życie. Tymczasem cała jego rodzina w Polsce wraz z żoną i trzyletnią córką została zamordowana przez nazistów.

Ojciec często wspominał córce o swoich przeżyciach i dzięki temu mogła powstać ta książka. Z dużymi emocjami przeczytałem te wspomnienia. Przybliżyła ona mi radykalnie wiedzę o wielkim szachiście. Do tej pory znałem sylwetkę Najdorfa tylko z przekazów prasowych, które bardzo ogólnie informowały o jego karierze. Natomiast książka Liliany przedstawia prawdziwego Najdorfa, jakim był w rzeczywistości, z jego wadami i zaletami.

W części „Posłowie” głos zabrały osoby, które spotykały się z Najdorfem w życiu zawodowym i szachowym: arcymistrz Oskar Panno, dziennikarz i szachista Luis Scalise, pracownicy biura Najdorfa Ernesto Gagliano i Adela Vallejos, prezes Argentyńskiego Klubu Szachowego Armando Hiebra oraz arcymistrz Miguel Angel Quinteros. Jest to bardzo ciekawy rozdział przedstawiający Miguela Najdorfa w spojrzeniu osób nie związanych z jego rodziną.

Jest „Chronologia” ilustrująca wyniki szachowe arcymistrza. Oczywiście nie zabrakło wątku czysto szachowego: nieśmiertelna partia polska (z Ignacym Glücksbergiem) oraz wybrane pojedynki z Capablancą, Botwinnikiem i Tajmanowem. W części „Kombinuj jak Najdorf” czytelnik może spróbować rozwiązać 7 efektownych kombinacji znakomitego wirtuoza szachów.

Książka zawiera wiele fotografii z prywatnych zbiorów rodziny Najdorfów.

Mam nadzieję, że ten krótki opis zmobilizuje czytelników mojego bloga do zakupu książki. Naprawdę wszystkich do tego gorąco zachęcam. Nikt tego kroku nie będzie żałować!

Sam miałem szczęście osobiście spotkać wielkiego Najdorfa. Stało się to w czasie szachowej olimpiady na Malcie 1980. W X rundzie nasza drużyna kobieca grała z konkurentem Rumunią. Obserwowałem z boku pojedynki naszych zawodniczek. Nagle patrzę i oczom nie wierzę. Do naszego sektora zbliżył sie sławny Najdorf i stanął przy partii Ereńskiej-Radzewskiej z Polihroniade. W pewnym momencie stanął zbyt blisko stolika, co spotkało się protestem Rumunki. Najdorf posłusznie odszedł na bok. Podszedłem do niego i przedstawiłem się. Arcymistrz uścisnął mi dłoń i życzył sukcesów. Niestety ten mecz akurat przegraliśmy wysoko 2.5-0.5, ale w końcowym rozrachunku wyprzedziliśmy Rumunię i zdobliśmy brązowy medal!

Najdorf1

Najdorf2

Najdorf o Najdorfie
Liliana Najdorf
Penelopa Warszawa 2014
160 stron
ISSBN 978-83-62908-80-6

 

 

lip
29

Za kilka dni rozpoczyna się kolejna olimpiada szachowa z udziałem dwóch polskich drużyn:

Mężczyźni (bez kolejności szachownic)

Wojtaszek Radosław
Bartel Mateusz
Gajewski Grzegorz
Bartosz Soćko
Duda Jan-Krzysztof

Kobiety (bez kolejności szachownic)

Soćko Monika
Karina Szczepkowska-Horowska
Jolanta Zawadzka
Klaudia Kulon
Marta Bartel

Kapitanami zespołów będą Bartosz Soćko (mężczyźni) i Marek Matlak (kobiety), a chodzą słuchy, że ekipom będą prawdopodobnie towarzyszyć jeszcze Kamil Mitoń i Bartłomiej Macieja.

W Tromso zobaczymy również  w akcji:

1. Sędzią meczowym będzie prezes Polskiego Związku Szachowego Tomasz Delega. W tym roku sędziowie meczowi mieszkają aż 70 km od Tromso (zgodnie z komunikatem ponad godzinę drogi)  i będą codziennie dojeżdżali autokarami, co jest wydarzeniem bez precedensu w olimpiadach.

Arbiters Tromso Chess Olympiad

2. Delegatem do FIDE, czyli głosującym w tegorocznych wyborach do władz FIDE jest były prezes PZSzach Tomasz Sielicki.

3. Andrzej Filipowicz będzie przewodniczyć Komisji Technicznej FIDE oraz jako prezydent strefy Wschodnio-Europejskiej FIDE  będzie uczestniczyć w posiedzeniach Rady Wykonawczej FIDE z prawem głosu.

 

 

 

 

 

lip
28

       SYBERIADA POLSKA

       Dzięki festiwalowi polskiego kina na antypodach dotarł do nas film Janusza Zaorskiego “Syberiada polska” ( premiera w r.2013 ) i będący śmiałą, ale niestety nieprzemyślaną próbą oddania tragedii zsyłek na Syberię. Wolałbym przyjąć taką wersję, chociaż nie jestem pewien czy właśnie tak było, bowiem nie można wykluczyć, że pominięcie autentycznych wspomnień Sybiraków w realizacji tego obrazu mogło jednak wypływać z premedytacji. A może nawet z pewnych nacisków polityczno-finansowych, które skłoniły reżysera do przyjęcia scenariusza według powieści Zbigniewa Domino, byłego pułkownika LWP, oficera śledczego a wreszcie prokuratora Naczelnej Prokuratury Wojskowej w latach stalinizmu. Cóż z tego, że autora tej książki też deportowano z rodziną na Daleki Wschód ? Jego kariera w PRL-u i udział w zniewalaniu rodaków ( a w tym wyroki śmierci) pozwala podejrzewać, że celowo nie przedstawił on obiektywnie gehenny zsyłek, a nawet przemilczał pewne sprawy, rzucające cień na okrutną naturę naszego powojennego „sprzymierzeńca”. Ukrywano i prawdę o Katyniu. A to „przymierze” stanowiło fundament peerelowskich dogmatów, podważanie ich jeszcze w czasach III RP nie było dobrze widziane przez tzw. „autorytety” i decydentów post-komunistycznego układu.

     W przypadku filmu można mówić więc o ostentacyjnym pomijaniu wielu aspektów deportacji, a także o upiększaniu relacji z życia w łagrach, o ile w ogóle można to nazwać życiem. Dlatego na blogach ktoś słusznie nazwał film Zaorskiego …”cepeliadą”, a można dodać, że nakręcił on „ prawie liryczny landszaft z momentami grozy”. Owszem, scena łomotania do drzwi w środku nocy i brutalna wywózka na stację kolejową są pełne realizmu, ale film pomija podróż, która była piekłem dla zesłańców stłoczonych w wagonach dla bydła. Transport w tych warunkach ( i zimą!) okazał się zabójczy dla wielu, nie tylko małych dzieci. Ich ciała Rosjanie porzucali wokół torów, albo palono je w piecu lokomotywy. Te krematoria na kółkach Zaorski ominął okiem swej kamery, natomiast przenosi nas ona od razu na miejsce łagru, gdzie jest dość malowniczo a obóz ma nawet dobrego człeka-lekarza i ofiarną pielęgniarkę. Komendant za to jest wcieleniem antypolskiej wrogości, choć nabytej ( jego ojciec zginął w wojnie 1920 r.). Konstrukcja zręczna, aby przypadkiem cudzoziemcy nie brali Rosjan za atawistycznych wrogów Polski, a nawet by wspólczuli Rosjaninowi, którego ojca źli polscy ułani zakłuli lancami! Ale kto najeżdżał nasze ziemie od Iwana Groźnego ? O tym rzecz jasna ani słowa. Zmarła kilka dni temu rosyjska dysydentka Waleria Nowodworskaja pisała, że rosyjska agresja wobec Polski wynikała też z nienawiści do wolności, na których wzniesiono fundamenty Rzeczpospolitej.

     Film Zaorskiego wprawdzie ukazuje nienawiść Rosjan do nas, a także do innych nacji, ale czy jej podłoże było głównie ideologiczne ? Nie jest to wcale pewne, mógł to być przecież wygodny pretekst do prześladowań innych narodowości, takie znakomite alibi: my was wytłuczemy dla dobra całej ludzkości. Celem jest wszak świetlane jutro. Pomimo owej „landszaftowej” wizji syberyjskich łagrów i stonowanych często akcentów wrogości do zesłańców przebija w tym filmie bestialstwo Sowietów i ich pogarda w stosunku do innych narodowości. Tego nie potrafił ukryć nawet reżyser Zaorski.

   Natomiast mało przekonywujące są w tym filmie wątki „miłosne” jak flirt polskiego chłopca z rosyjską pielęgniarką albo związek młodej Polki z zastępcą komendanta obozu, oczywiście w celach jak najbardziej praktycznych, ale czy w ogóle możliwy w warunkach łagru ? A przy tym niewiarygodny psychologicznie, ponieważ komendant obozu nie tylko górował nad zastępcą aparycją, ale i młodością. Niczym Omar Shariff nad jakimś emerytem o rysach platypusa. I czy córka zesłańca pozwoliłaby sobie na taki związek??Trzeci wątek miłosny między Ukraińcem a polską dziewczyną ma za to cechy prawdopodobieństwa, jednak zostanie zniszczony przez komendanta. Jest to jedna z mocniejszych scen tego filmu. A dziecko, które urodzi potem Polka, odegra dość ważną rolę w kolejnych epizodach. Oprócz okrucieństwa Sowieci demonstrują wielki pociąg do wódki, on też ułatwi zgon zastępcy obozu, a ten kryminalny wątek przewija się jeszcze w końcowych scenach. Po ogłoszeniu amnestii dość skąpo przedstawiono w filmie tworzenie armii polskiej, a o Andersie sza! Historyczne tło wypadło marnie.

   W intencji ukazania dobrych stron rosyjskiego charakteru reżyser przedstawia rubaszną strażniczkę, która na prośbę polskiego chłopca przechowuje zeszyt z zapiskami, które mogą zaszkodzić komendantowi łagru. To tylko jedna z naiwności tego filmu, który jakby miał na celu udowodnić, że NKWD nie było wszechobecne, ani tak złe jak należałoby sądzić. I tu wracamy do sedna sprawy: film nakręcono według książki stalinowskiego śledczego, a tacy przecież będą starali się wybielić sowieckie służby. Jak to możliwe, by w niby niepodległej Polsce sięgać po takie źródła w realizacji filmów ? Istnieją tuziny wspomnień sybiraków, oddających autentyczne warunki deportacji, jednakże zostały zignorowane ustępując dziełu stalinowskiego śledczego i prokuratora.

   W naszej III RP, tak chwalonej przez elity mało polskie, powstał więc film zakłamany, obrażający autentyczną tragedię zesłańców, a w dodatku film ze stalinowską skazą! Dlatego nie warto chyba podawać obsady. Jedynym plusem „Syberiady polskiej” jest muzyka ( Krzesimir Dębski ), także pejzaże. Zdjęcia kręcono w Chabówce, Sierpcu, Celestynowie pod Warszawą, Sanoku, Cedyni, pod Nowym Targiem i w Krasnojarsku. Ile lat jeszcze będziemy świadkami tego procederu, godnego raczej kina PRL-u, ale nie wolnej Polski !?? Na zakończenie moich impresji o tym poronionym filmie dodam, że całkowicie zgadzam się z krytyczną recenzją „Syberiady” Piotra Szubarczyka ( „Nasza Polska”), przedrukowaną w „Tygodniku Polskim” ( 8.5.2013).

Marek Baterowicz

 

                                                   ZAGADKA

                                 Otwieram się na cztery świata strony

                                – między ujściem Wisły a szczytem Rozsypańca –

                                 lubię poloneza, mazurka skoczne tony,

                                 lecz nie z każdym ruszę do tańca i różańca,

                                bo cenić sie muszę – wszak tradycja prosi

                                 i Orzeł Biały w tytule moim głosi,

                                 że od 1949 roku czytelnikom służę…

                                 wiek prawie sędziwy, ale serce młode!

                               Kto zacz ? Tę zagadkę kładę przed narodem

                                 dzisiaj, gdy płoną i lasy i róże,

                                 a z chmur spadają strącone anioły

                               na ziemię niegdyś naszą, Sarmatów popioły…

Marek Baterowicz

Syberiada1

lip
27

Tekst Krzysztofa Kledzika wzbudził duże zainteresowanie wśród Internautów. Otrzymałem sporo polemicznych listów, które wyrażają wspólną ocenę, np. Gość napisał:

Tamte osoby nie odróżniają od siebie dwóch rzeczy. Analizy Radka są cenne, ale dla Ananda. To są silnie wyspecjalizowane analizy nastawione na styl gry Ananda przeciwko konkretnym przeciwnikom w konkretnej sytuacji, chodzi o mecze o MŚ. Oczywiście one są wartościowe szachowo,ale spełniają rolę raczej wyspecjalizowanej fuchy. Natomiast Radek powinien robić analizy dla siebie, albo nawet ktoś powinien mu w tym pomagać. To dla Radka mają pracować osoby aby pomóc mu w progresie sportowym i wywindować go na szczyt, a nie on ma pracować dla innych. Co to wogóle jest za pomysł aby aktywny, młody zawodnik idący na szczyt, zaczął poświęcać dużo swojego czasu na windowanie w górę kariery innego aktywnego zawodnika?

Komentatorzy są zdania, że Radosław Wojtaszek – pracą dla Ananda – znacznie spowolnił swoje osiągnięcia sportowe. Jest to oczywiście osobista decyzja polskiego arcymistrza, który – zamiast walczyć o czołowe miejsca w świecie – wybrał rolę analityka.

Inaczej postępują szachiści z ambicjami sportowymi, np. Fabiano Caruana postawił wszystko w kierunku własnej kariery szachowej i konsekwentnie dąży do osiągnięcia najwyższych celów. Jego wyniki sportowe świadczą, że jest na właściwej drodze. Po niedawnym zwycięstwie w superturnieju w Dortmundzie udzielił kilka wywiadów, w których dobitnie podkreślił istotę intensywnego treningu przed każdym turniejem oraz wielką rolę jego osobistego trenera Władimira Czuczełowa. Pracują razem od 2010 i od 2012 trener towarzyszy mu w każdym silnym turnieju.

Władimir Czuczełow był także w Dortmundze i pomagał swojemu podopiecznemu w solidnym przygotowaniu się do każdej partii. Fabiano (rocznik 1992) w porównaniu z Radosławem (rocznik 1887) zainwestował w swoją karierę sportową i korzyści tego są widoczne. Oprócz światowych sukcesów turniejowych, młody arcymistrz rozgrywa świetne partie i wnosi nowe idee w teorii debiutów. Po zwycięstwie w Dortmundzie znalazł się jako trzeci szachista świata w klubie 2800.

Jednym słowem jest to przykład godny do naśladowania!

Ein starkes Team Fabiano Caruana ze swoim trenerem Władimirem Czuczełowem w Dortmundzie

 

 

 

lip
26

Liliana Najdorf – córka znakomitego arcymistrza – anonsuje w tekście „Najdorf o Najdorfie” książkę biograficzną o swoim  ojcu.  Do tej sprawy jeszcze wrócę w późniejszym wpisie. Teraz przedstawię treść czerwcowego numeru, który zawiera sporo ciekawych materiałów do czytania i studiowania.

Superturniej arcymistrzowski w Stavanger został omówiony przez Dariusza Gronkowskiego. Tegoroczny turniej „XVII królewski Gambit Radomia” wygrał Bartosz Soćko i dramatyczny jego przebieg (4 zawodników podziliło 1-4 miejsce) opisał Piotr Wołochowicz.  Paweł Dudziński kontynuuje swój cykl „Z poradnika nauczyciela szachów”. Partia numeru mojego autorstwa omawia pojedynek Karjakin-Griszczuk. Z innymi artykułami zapoznacie się Państwo po zakupie pisma, które jest dostępne w Empikach na terenie kraju.

Panorama1Panorama2Panorama3

lip
25

Internetowe Centrum Szachowe uprzejmie informuje, że pod adresem: http://szachy.pl/promo/ zostały udostępnione formularze, które pozwalają na aktywowanie konta pocztowego w poniższych domenach:

– chess.re (domena wyspy Reunion)

– e64.eu (domena europejska)

– poradnik.pro (domena globalna)

– szachista.pro (domena globalna)

– szachy.com (domena globalna)

– szachy.pl (domena polska)

– szachy.pro (domena globalna)

Roczna składka to tylko 20 PLN.

Dla osób chcących posiadać konto pocztowe na stałe, proponujemy jednorazową składkę w wysokości 90 PLN.

Po aktywacji wybranej usługi prosimy o sprawdzenie czy wszystko działa prawidłowo, czy się podoba, i jeśli wszystko będzie OK, to prosimy w ciągu 7 dni przekazać stosowną opłatę/składkę.

Wpłaty przyjmujemy na konto stowarzyszenia:

—————————-

Internetowe Centrum Szachowe

—————————-

Bank Gospodarki Żywnościowej S.A.

43 2030 0045 1110 0000 0315 4450

—————————-

z dopiskiem w polu tytułem: SKŁADKA CZŁONKOWSKA

—————————-

Osoby, które chciałyby zachować większą anonimowość, mogą dokonać wpłaty za pośrednictwem systemu PayPal na konto: paypal@e64.eu

– za okres roczny składka wynosi: 22 PLN

– jednorazowa wpłata „na stałe” wynosi: 95 PLN (Składka została zwiększona, ponieważ operator systemu PayPal pobiera dodatkową opłatę) W temacie wpłaty prosimy podać adres email aktywowanego konta pocztowego.

Z A P R A S Z A M Y!

Z szachowym pozdrowieniem,

IMc FM Andrzej DZIENISZEWSKI

Internetowe Centrum Szachowe

lip
25

ANTYCHRZEŚCIJANIE W ATAKU

( niegdyś Turcy, dziś „nergale”)

W roku 1620 – roku pamiętnej klęski pod Cecorą, w której zginął hetman Żółkiewski – wielka armia Iskandera paszy przekroczyła Dunaj i połączyła się z Tatarami, idąc na hospodara Mołdawii, Gaspara Gratianiego, sprzyjającego Rzeczypospolitej. A list otwarty sułtana do króla Zygmunta zapowiadał zrównanie Krakowa z ziemią i wykorzenienia w Polsce chrześcijaństwa. Gratiani uchodził w stronę Polski, ale w końcu dał się przekonać Żólkiewskiemu i stanęli razem pod Cecorą. Nie na długo, Gratiani – po dwóch dniach odpierania ataków – wymknął się nocą z częścią swego wojska. Finał już znamy: po trzech tygodniach heroicznej obrony tabor polski rozbili Tatarzy. Żółkiewski dysponował tylko ośmiotysięcznym korpusem, a na dodatek wróg wykorzystał zamęt wywołany paniką, gdyż własnych ludzi – wracających z sianem dla koni – wzięto za Tatarów. Głowę hetmana odesłano do Stambułu. W dwanaście dni potem ( 19 października ) Tatarzy stanęli pod Lwowem. Nie zdobyli jednak miasta, bronionego przez szczupłą załogę Stanisława Lubomirskiego i przez ojców bernardynów, zbrojnych w muszkiety. Wbrew zapowiedziom armia Iskandera paszy nie dotarła zatem pod Kraków, nie wykorzeniła w Rzeczypospolitej chrześcijaństwa.

Dzisiaj w ataku widzimy inny gatunek antychrześcijan, a dla uproszczenia ich klasyfikacji nazwijmy ich po prostu „nergalami”. Każdy pamięta, że termin ten zawdzięczamy jednemu osobnikowi, który podarł Biblię wraz Nowym Testamentem czyli z Ewangeliami, mówiącymi o Zbawicielu, Synu Bożym, który przyniósł ludzkości w darze chrześcijaństwo. Nie było chyba w dziejach daru większej wagi! Niestety, w naszym stuleciu w agresji na chrześcijaństwo i jego symbole biora udział już nie tatarskie ordy czy Turcy, ale watahy „artystów” – malarze, rzeźbiarze, piosenkarze lub spece od hapenningu. Czy są to ludzie wyrośli w tradycji chrześcijańskiej?? To ogromny znak zapytania, ale na pewno wyzuci z wrażliwości i szacunku dla religii. Od lat śledzimy ich wyczyny, prześcigają się w bluźnierczych pomysłach, które szokują świat i są skandalami wystaw, galerii czy koncertów. Dzieła te są w tak złym guście, że darujmy sobie przypominanie detali tych prymitywnych kiczów. Głównym celem ataków jest Krzyż ( np. na wystawie w Avignon w r.2011 krucyfiks zanurzony w urynie), ale nie tylko. Pamiętamy jak pewien poczytny tygodnik umieścił na okładce wizerunek Matki Boskiej w masce gazowej. Albo „impure photos” Matki Boskiej z Gwadalupy w książce wydanej w Powells City of Books. Owi „artyści” prześcigają się też w znieważaniu religijnych symboli chrześcijan, obrażając ich uczucia w sposób tak brutalny i złośliwy, że małpa z brzytwą byłaby kwintensencją wdzięku.

Watahy owych „nergali” ruszyły do ofensywy przeciwko chrześcijanom,, ich zamiarem – jak kiedyś celem Tatrów i Turków – jest wykorzenienie chrześcijaństwa w Polsce. Ich ofensywa w dorzeczu Wisły jest jednak zaledwie epizodem tej światowej wojny z chrześcijaństwem, prowadzonej na wielu kontynentach – od Nowego Jorku po Londyn, Paryż czy Madryt. Na okładce „The Observer” był kiedyś nagi Chrystus, a w stanie Texas teatralnym skandalem była premiera „Corpus Christi”, w niej Jezus utrzymuje stosunki homoseksualne z apostołami! Listę tych chorych i haniebnych widowisk – nie mających nic wspólnego ze sztuka teatralną – można wydłużyć, a ostatnim spektaklem w kręgu tych nikczemności jest „Golgota Picnic”, spreparowany przez argentyńską trupę, ale w istocie nie są to rodowici Argentyńczycy. Tournee tego widowiska wywołało wiele protestów we Francji w roku ubiegłym, a obecnie w Polsce. Za to na antypodach jakby trwał rozejm, czyżby rozsądek był tu górą nad paranoją diabolicznych ekscesów ?

Świat jest niewątpliwie chory, pisałem już o tym ( np. Tygodnik Polski, Melbourne, „Chory świat”, 1.6.2011). A oprócz ofensywy na scenach teatrów ( czy pseudo-teatrów) albo w galeriach sztuki wojna z Kościołem trwa w wydawnictwach, gdzie ukazują się antyklerykalne tytuły, ewentualnie wznowienia dzieł poczytnych autorów, w których można znaleźć bodaj jakieś szpilki godzące w wiarę chrześcijańską jak np. „Un coeur simple” Gustawa Flaubert’a lub „Wina ojca Mouret” Emila Zoli. Antychrześcijanie nie przepuszczą bowiem żadnej okazji dla agresji wobec Kościoła i religii. Powraca co roku kampania przeciwko świętom religijnym, łącznie z Christmas, które nieznani wrogowie katolicyzmu chcą usunąć z kalendarza. Nie brakuje też agresji fizycznej wobec chrześcijan, a w wielu krajach przybiera ona kształt ludobójstwa. Gdy Jan Paweł II odwiedził Afrykę ( 1980. 1982) widział mogiły pomordowanych księży jak w Zairze grób kardynała Biayendy. Nasz Papież potrafił znaleźć słowa przemawiające do mieszkańców Czarnego Lądu: „Chrystus jest nie tylko Bogiem, ale również człowiekiem. A jako człowiek jest też Afrykaninem” – co spotkało się z aplauzem Kenijczyków.

Niestety, w wielu krajach Afryki doszło do rzezi chrześcijan – zwłaszcza po publikacji karykatur Mahometa w Danii ( 2005) – chociaż akurat ten fatalny pomysł nie wylągł się w głowach katolików, natomiast to oni zebrali śmiertelne żniwo. Pozostaje tylko domyślać się kto stał za tą tragiczną prowokacją. Prześladowania chrześcijan osiągnęły monstrualne rozmiary na całej planecie, odnotowane są w różnych publikacjach jak np. w książce „Violence against Christians in the year 2003” ( Ed. Church in Need, Holland), gdzie znajdziemy zapis zbrodni dokonanych na chrześcijanach aż w 60 krajach, od Afganistanu po Zimbabwe. Pisałem o tym kilka lat temu ( Tygodnik Polski, Melbourne, „Chrześcijański holokaust”, 17.12.2008), a od tego czasu pogorszyła się bardzo sytuacja w Nigerii, w Syrii, ponownie w Indiach i Iraku. W pewnych krajach Afryki oddziały fanatyków islamskich są mocniejsze od tamtejszych armii, a przynajmniej korzystają z ich bierności.

Ale wróćmy jeszcze do sprawy protestów przeciwko nikczemnemu spektaklowi „Golgota Picnic”, które w Polsce zakończyły się represjami w stosunku do protestantów, a wśród nich była i młodzież. A tym cynicznym pacyfikowaniu młodych przez reżim IIIRP pisał niedawno na naszych blogachpl. Andy51, podając zestawienie osób represjonowanych. Chwała mu za to, ale na tym chyba poprzestać nie można ? Wypada, by liczne organizacje ( a pewnie i Episkopat ) ujęły się za młodzieżą, to w końcu przyszłość narodu. We Francji podobne protesty skupia i prowadzi prężna organizacja „Civitas”, a w Polsce z braku analogicznej instytucji oczekujmy bodaj obrony ze strony biskupów – nie pojedynczych jak dotąd, ale właśnie skupionych razem w Episkopacie. Nie muszą biskupi chwytać za muszkiety jak lwowscy bernardyni w r.1620, wystarczy że mocą słowa przeciwstawią się złu. Bo milczenie pasterzy może zostać poczytane za lęk i rozproszą się owce. A na to tylko czekają hordy „nergali” i faryzeuszy. Trzeba być ślepym, by nie widzieć intencji wrogów wiary i Kościoła, dzisiaj różnych maści, nie są to tylko byli marksiści.

Marek Baterowicz

lip
24

top

W dniach 12-25 lipca 2014 odbył się w Biel tradycyjny turniej 19 kategorii z udziałem Radosława Wojtaszka.

Skład

Maxime Vachier-Lagrave, Francja, 24 lat, Elo 2762, FIDE #10
Anish Giri, Holandia, 20 lat, Elo 2752, FIDE #14, Junior #1
Pentala Harikrishna, Indie, 28 lat, Elo 2726, FIDE #25
Radosław Wojtaszek, Polska, 27 lat, Elo 2715, FIDE #33
Alexander Motyłew, Rosja, 35 lat, Elo 2696, FIDE #50, mistrz Europy
Yifan Hou, Chiny, 20 lat, Elo 2629, FIDE Women #2, mistrzyni świata

Zawodnicy grali ze sobą po dwie partie.

Plan rozgrywek

14.07.2014 14:00: Runda 1
Maxime Vachier-Lagrave Pentala Harikrishna
Alexander Motylev Radoslaw Wojtaszek
Yifan Hou Anish Giri
15.07.2014 14:00: Runda 2
Pentala Harikrishna Anish Giri
Radoslaw Wojtaszek Yifan Hou
Maxime Vachier-Lagrave Alexander Motylev
16.07.2014 14:00: Runda 3
Alexander Motylev Pentala Harikrishna
Yifan Hou Maxime Vachier-Lagrave
Anish Giri Radoslaw Wojtaszek
17.07.2014 14:00: Runda 4
Yifan Hou Pentala Harikrishna
Anish Giri Alexander Motylev
Radoslaw Wojtaszek Maxime Vachier-Lagrave
18.07.2014 14:00: Runda 5
Pentala Harikrishna Radoslaw Wojtaszek
Maxime Vachier-Lagrave Anish Giri
Alexander Motylev Yifan Hou
19.07.2014 14:00: Runda 6
Pentala Harikrishna Maxime Vachier-Lagrave
Radoslaw Wojtaszek Alexander Motylev
Anish Giri Yifan Hou
20.07.2014: Wolny dzień
21.07.2014 14:00: Runda 7
Anish Giri Pentala Harikrishna
Yifan Hou Radoslaw Wojtaszek
Alexander Motylev Maxime Vachier-Lagrave
22.07.2014 14:00: Runda 8
Pentala Harikrishna Alexander Motylev
Maxime Vachier-Lagrave Yifan Hou
Radoslaw Wojtaszek Anish Giri
23.07.2014 14:00: Runda 9
Radoslaw Wojtaszek Pentala Harikrishna
Anish Giri Maxime Vachier-Lagrave
Yifan Hou Alexander Motylev
24.07.2014 14:00: Runda 10
Pentala Harikrishna Yifan Hou
Alexander Motylev Anish Giri
Maxime Vachier-Lagrave Radoslaw Wojtaszek

Sukces osiągnął Radosław Wojtaszek zajmując II miejsce.

Końcowe wyniki

1. Maxime Vachier-Lagrave 2766 -FRA -6
2. Radoslaw Wojtaszek 2733 -POL -5.5
3. Yifan Hou 2629 -CHN -5
Anish Giri 2750 -NED -5
Pentala Harikrishna 2726 -IND -5
6. Alexander Motylev 2698 -RUS -3.5

Wyniki na ChessBase News

W turnieju otwartym grają m.in. Mateusz Bartel i Dariusz Świercz.

Lista czołowych zawodników:

1. GM Viktor Erdos HUN 2648
2. GM Mateusz Bartel POL 2644
3. GM Dragan Solak TUR 2639
4. GM Samuel Shankland USA 2632
5. GM Aleksandr Rakhmanov RUS 2626
6. GM Surya Ganguly IND 2619
7. GM Dariusz Świercz POL 2617
8. GM Baskaran Adhiban IND 2610
9. GM Tamas Banusz HUN 2595
10. GM Benjamin Bok NED 2586

Turniej wygrał Adhiban 8.5 przed Mikhalevski 7.5, Bartel 7.5 itd. Świercz został sklasyfikowany na 7 pozycji z 7.5 pkt. Marta Bartel z 6.5 punktami zajęła 23 miejsce.

Szczegóły na stronie turnieju

lip
24

Na tym blogu dyskutowaliśmy wielokrotnie o istocie początkowej fazy gry w nowoczesnych szachach oraz potrzebie dobrej znajomości teorii otwarć.

Widocznie nie wszyscy szachiści zdają sobie sprawę z istoty tego problemu i wtedy często jesteśmy świadkami słabej gry nawet silnych arcymistrzów w stadium debiutowym.

W 9 rundzie turnieju w Bielu czołowy szachista Indii Pentala Harikrishna wybrał przeciwko Radosławowi Wojtaszkowi po 7.Gb5+ słaby ruch 7…Sc6? (teoria poleca 7…c6 lub nawet 7…Gd7) i po dalszej fatalnej grze został gładko ograny przez naszego arcymistrza.

Partia ta jest pouczającym przykładem na temat: Warto jest znać warianty debiutowe!

lip
23

Gość napisał: Wziąłem udział w seminarium trenerskim w dniach 11-13 lipca br. Nie mam wątpliwości, że wykładowcy byli dobrze przygotowani do zajęć i przeprowadzili je w interesujący sposób.

Jednakże ogólna tematyka wykładów była mało ciekawa, bez większego praktycznego znaczenia. My oczekiwaliśmy jakiś konkretnych wskazówek, jak mamy trenować młodzież, z jakich materiałów szkoleniowych mamy korzystać w naszej pracy. Na co mamy zwracać uwagę, aby nasi podopieczni robili możliwie szybkie postępy. Dalej była mowa o większym nacisku na szkolenie końcówek, bo tak polecał Capablanca. Nie było natomiast wykładu o znaczeniu debiutów i jak należy pracować w tym zakresie.

Moim zdaniem i w swojej ocenie nie jestem jedyny, seminarium niewiele wniosło w praktycznym przygotowaniu trenerów do pracy szkoleniowej.

Dla ciekawości podaję program szkolenia:

Seminarium trenerskie
Warszawa 11-13 lipca 2014 r.

Program godzinny – 28 godz. lekcyjnych (45 min).

Piątek – 11 lipiec:

9:00 – 10:30 recepcja, przyjmowanie uczestników

10,30 -10,45 Inauguracja seminarium

10,50-14.00 W.Szyszkin

Przerwa obiadowa

15,15 – 17,15 J.Przewoźnik

17,30 – 20,15 W.Szyszkin

Sobota – 12 lipiec

9.00 – 11.00 M.Matlak

11,15 – 13,15 A.Gryckiewicz

Przerwa obiadowa

14,15 – 16.00 A.Fornal-Urban

16,15 – 18,15 J.Bielczyk

18,30- 20,15 W.Szyszkin

Niedziela – 13 lipiec

9.00 – 11.00 M.Krasenkow

11,15 – 14,15  W.Szyszkin

14,30 – 15.00 Podsumowanie seminarium

Tematyka prelegentów:

Władimir Szyszkin
1) Przygotowanie do konkretnego przeciwnika
2) Zdublowane pionki, za i przeciw

Jan Przewoźnik
Zagadnienie percepcji w szachach

Aleksander Grickiewicz
Znaczenie kondycji psychoficznej w szachach oraz możliwości jej doskonalenia 

Agnieszka Fornal-Urban
Zasady racjonalnego żywienia 

Jacek Bielczyk
Analiza twórczości mistrzów świata jako konieczny warunek rozwoju kultury szachowej i siły gry młodego szachisty. 

Marek Matlak
Specyfika szachów kobiecych 

Michał Krasenkow
Systemy szkolenia szachowego w ZSSR

/////////////////////////////////

Już dawno pisałem w moich artykułach w fachowych pismach krajowych, na stronie i blogu o potrzebie opracowania generalnego programu szkolenia w polskich szachach. Trenerzy w kraju powinni mieć jakieś konkretne wskazówki do pracy szkoleniowej. Program taki powinien być opracowany przez grupę znawców przedmiotu i potem omówiony w szerszej dyskusji.

Przypominam, że wielokrotnie zwracałem uwagę na te zagadnienia, m.in. w serii artykułów „Problemy szkoleniowe w polskich szachach”, np. Link.