Jerzy Konikowski - wpisy autora

mar
31

Mistrz świata Magnus Carlsen dalej prowadzi na nowej liście rankingowej z 2881 pkt. Na drugim miejsu jest Levon Aronjan z 2812 pkt.

Najlepszy Polak Radosław Wojtaszek zajmuje 31 miejsce z 2716 pkt. Dariusz Świercz jest 9-ty na liście juniorów z 2627 pkt. Na liście juniorek najlepsza jest Anna Iwanow (42 miejsce) z 2210 pkt.

Wśród kobiet prowadzi nadal Judit Polgar z 2685 pkt. Monika Soćko z 2450  jest na 37 pozycji.

Dokładne informacje

Czołówka mężczyzn
Czołówka kobiet
Czołówka juniorów
Czołówka juniorek

Lista polskich zawodników
Lista polskich zawodniczek

 

mar
31

Dagobert (Dago) Kohlmeyer z Berlina nie jest ani arcymistrzem, ani mistrzem. Nie wiem czy w ogóle posiada jakąś kategorię szachową, ale to nikogo w wydawnictwie Joachima Beyera nie interesuje. Tutaj tytuły nie mają większego znaczenia. Każdego autora ocenia się wedle jakości pracy oraz podaży jego książek. Dago jest jednym z najpopularniejszych publicystów szachowych w Niemczech!

Poznaliśmy się w trakcie superturnieju w Dortmundzie w 1992 roku. Od tego czasu jesteśmy w stałym kontakcie. Wspólnie napisaliśmy trzy książki:

1. 23. Internationale Dortmunder Schachtage 1995
2. 24. Internationale Dortmunder Schachtage 1996
3. Von Schachgiganten lernen 2011

Kolejne wspólne prace są w planie.

Dago często korzysta w swoich książkach z moich komentarzy. Tak stało się w jego najnowszym dziele o Magnusie Carlsenie. Jest to piękna rzecz opisująca błyskotliwą karierę geniusza królewskiej gry z Norwegii od początku do superturnieju w Zurichu. Jest tutaj wiele opisów turniejowych, opinii znanych arcymistrzów oraz znawców przedmiotu o grze Magnusa. Jest 50 obszernie skomentowanych partii, w tym wszystkie z meczu o mistrzostwo świata w Chennai. Świetnym uzupełnieniem są liczne fotografie. Należy podkreślić doskonałe wykonanie techniczne książki: papier kredowy, twarda okładka, superdruk itd.

Jest to książka, która powinna zadowolić szerokie gremium sympatyków szachów. Jest bowiem tutaj wiele materiałów do czytania i studiowania. Dlatego pracę Dagoberta Kohlmeyra gorąco polecam. Oczywiście ważnym atutem jest znajomość języka niemieckiego.

Dago1

Dagobert Kohlmeyer
Magnus Carlsen …kam, zog und siegte
Joachim Beyer Verlag 2014
240 stron
ISBN 978-3-940417-57-2

mar
30

Tal

Michaił Tal

za szkłem – ze zdjęciem

Jose Luis Pisano

takim moim komentarzem

Miał, ciekawy sposób prowadzenia gry w szachy.

Do dziś, on mi jeszcze, bardzo często się śnił.

Szkoda, że nie dla zdrowia – jemu – dymek się tlił

Warto, by jego myśli, teraz trafiły pod strzechy.

Józef Rybak

mar
30

Dzisiaj zakończył się w Chanty-Mansijsk turniej kandydatów z udziałem ośmiu najsilniejszych szachistów świata. Średni ranking wynosił 2766. Zawodnicy rozegrali dwukołowy turniej.

Uczestnicy

1. Viswanathan Anand (Indie)
2. Vladimir Kramnik (Rosja)
3. Dmitry Andreikin (Rosja)
4. Veselin Topalov (Bułgaria)
5. Shakhriyar Mamedyarov (Azerbajdżan)
6. Levon Aronian (Armenia)
7. Sergey Karjakin (Rosja)
8. Peter Svidler (Rosja)

Końcowa tabelka

TabelkaZwycięzca Viswanathan Anand będzie walczył w listopadzie z mistrzem świata Magnusem Carlsenem o najwyższy tytuł w szachach. Miejmy nadzieję, że tym razem mecz będzie miał więcej emocji od ubiegłorocznego w Chennai.

Strona turnieju

Informacja na stronie FIDE: link

mar
30

Anatoli Karpow – mistrz świata w latach 1975-1985 oraz 1993-1999: Każda faza partii, otwarcie, gra środkowa i końcówka ma duże znaczenie. Jeżeli na początku gry, któraś ze stron uzyska przewagę materialną lub pozycyjną, to zniwelować ją w grze środkowej będzie bardzo trudno. W tej sytuacji do końcówki może w ogóle nie dojść. Bez poprawnej gry w debiucie, nie można więc myśleć o sukcesach w szachach.  

////////////////////////////////////////////////////////////////////////////

Po publikacji odcinka  zwrócono mi uwagę w emailach, że nie poruszyłem jednej bardzo istotnej kwestii: talent zawodnika. To jest bardzo ważna cecha decydująca o rozwoju każdego szachisty. Jeśli Piotr Kaim, mimo studiowania prawie wyłącznie debiutów, nigdy na serio nie przekroczył poziomu 2300, to może brakuje mu tego daru natury?

Z tym nie mogę się zgodzić. Kiedyś uczestniczyłem w dyskusji o ogólnych problemach szachów w Polsce i jeden z kolegów wspomniał o bardzo zdolnym juniorze „Legionu Warszawa” Piotrze Kaimie. Myślę, że nastąpiły inne przeszkody w prawidłowym rozwoju szachowym Pana Piotra, ale ja nie jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie.

Spotkałem w swoim życiu wielu niezwykle pracowitych szachistów, ale bez odpowiednich zdolności i odwrotnie.

Przypomnę przypadek Jerzego Lewiego. Wspomnienia o Jurku zamieściłem na mojej stronie.

Jerzy Lewi miał niezwykły talent, który rozwinął  się burzliwie po jego wyjeździe w 1963 roku do Warszawy. W latach 1961-1963 graliśmy w jednym klubie OKO Caissa Bydgoszcz i przez ten okres miałem możliwość obserwacji jego szachowego rozwoju.

Jurek grał znakomicie taktyczne pozycje i lubił analizować końcówki.  Jego największą słabością były otwarcia. W pewnym momencie zaproponowałem mu współpracę. Miała ona polegać na tym, że ja mu pomogę rozwiązać problemy debiutowe, a on będzie ze mną analizować różne końcówki. Wspólnie trenowaliśmy przez kilka miesięcy i potem po jego wyjeździe do Warszawy graliśmy kilka tematycznych partii drogą korespondencyjną.

Repertuar debiutowy Jurka był bardzo skromny i ograniczał się praktycznie do 3-4 debiutów: białymi grał podobne schematy po 1.g3 lub 1.Sf3, czasami 1.c4. Czarnymi po 1.e4 odpowiadał symetrycznie 1…e5, natomiast po 1.d4 grał układy „Benoni”, rzadko obronę Grünfelda.

Mimo tego odnosił w Polsce sukcesy. Był pięć razy mistrzem Polski juniorów, W 1968 roku zdobył w Kielcach trzecie miejsce na mistrzostwach Polski w grze błyskawicznej. W następnym roku wygrał V Międzynarodowy Festiwal im. PKWN w Lublinie. W tymże roku został mistrzem Polski juniorów i seniorów. Słabo wypadł jednak w Memoriale Rubinsteina w Polanicy Zdroju, w którym zajął 12 miejsce na 16 uczestników (6.5 pkt) oraz w turnieju strefowym w Atenach, po którym nie powrócił do kraju i następnie wyemigrował do Szwecji. Kariery szachowej na obczyźnie nie zrobił. Tragicznie zginął w wieku 23 lat.

Jestem przekonany, że gdyby Jurek pracował solidnie nad swoim repertuarem debiutowym to mógłby być bardzo silnym zawodnikiem. Okazało się, że w renomowanych turniejach jego wielkie naturalne predyspozycje do gry w szachy był niewystarczające. Wiele partii przegrywał już w fazie debiutowej i jego technika w końcówkach na niewiele mu się przydała.

Przykład Jerzego Lewiego, uważanego za największy talent szachowy w Polsce po II wojnie światowej, dowodzi o tym, o czym ja już dawna głoszę i piszę:

Bez dobrze opracowanego i dopasowanego do stylu gry repertuaru debiutowego jest trudno osiągać znaczące sukcesy na skalę międzynarodową.   

Dla ciekawości. Niedawno przeglądając Panoramę Szachową (luty 2004) na stronie 51 zapoznałem się z sylwetką Radosława Wojtaszka. M.in. podano tam: Jego najsilniejszą stroną jest właśnie doskonała znajomość teorii debiutów.

Chyba trudno zgodzić się z tą oceną. Właśnie w jego grze nie widać tej znakomitej znajomości teorii debiutów, o czym świadczą partie z ostatnich lat.

mar
29

Włączenie się Piotra Kaima do dyskusji w temacie: link spowodowało wśród Internautów duże zainteresowanie osobą redaktora technicznego czasopisma związkowego MAT.

Dziękuję Andrzejowi Filipowiczowi za udostępnienie fotografii z symultany Garri Kasparowa w Warszawie w 1991 roku oraz interesującą partię z tej imprezy.

Kaim Piotr - Kasparov Symul W-wa 1991Pojedynek Kasparow-Kaim

1991-Warszawa Kasparov symultaKasparov Gary W-wa 1991 symult 3Filipowicz-Kasparov Gar-W-wa 1991Andrzej Filipowicz w rozmowie z Garri Kasparowem

Kasparov Gary W-wa 1991 symult 2Kasparov Gary W-wa 1991 symult

 

mar
29

Problem3

IV Zjazd Problemistów w Częstochowie 27.XI 1966 (zdjęcie zostało udostępnione przez Eugeniusza Iwanowa).

Siedzą od lewej: Włodzimierz Suchodolski (Śrem), Ludwik Maślanka (Węgierska Górka), Tadeusz Horak (Poznań), Saturnin Limbach (Częstochowa), Roman Bąk (Katowice), Grzegorz Grzeban (Warszawa), Tadeusz Stawecki (Częstochowa).

Stoją od lewej: Jerzy Panecki (Przemyśl), Stanisław Sobiela (Częstochowa), Eugeniusz Iwanow (Częstochowa), Waldemar Tura (Lublin), Andrzej Trzęsowski (Warszawa), Henryk Żuk (Warszawa), Jan Rusek (Komorowice Śl), Władysław Rosolak (Łódź), Janusz Śledziewski (Częstochowa) i Gustaw Litwin Staszewski (Warszawa).

mar
28

W I rundzie odbywających się obecnie w Warszawie mistrzostw Polski, nadzieja naszych szachów Jan Krzysztof Duda rozegrał interesującą partię, w której pokazał duże umiejętności taktyczne.

Polecam jej obejrzenie i wnikliwą analizę.

mar
27

Artykuł polemiczny – wizerunek Polskich szachów

Oprócz podejmowanych na tym blogu szczegółowych propozycji skupiających się na problematyce szkolenia i treningu, warto zwrócić uwagę  na  ogólną pozycję szachów jako dyscypliny, oczami szachowego amatora. Wydaje się to istotne choćby w kontekście dyskusji na temat wyboru drogi życiowej i warunkom poświęceniu się zawodowym szachom. Młodzi obiecujący zawodnicy muszą mieć ” motywację do wyczynowego uprawiania szachów” cytując Pana Konikowskiego, niestety tu cieniem kładzie się  nieudolność działań PZSZACH. Jak postrzegani są szachiści ? Jaki jest prestiż naszej dyscypliny? Na jakie korzyści i profity może liczyć nastolatek podejmując decyzję by związać swoja przyszłość z zawodowym uprawianiem szachów?  To niełatwe pytania, bilansując potencjalne korzyści z włożonym wysiłkiem ( ciężką stałą pracą nawet po 8-10 godz. dziennie ) dojdziemy do wniosku że  jest to wyjątkowo niełatwa droga.

W dodatku moim zdaniem, związek robi naprawdę niewiele, ani samodzielnie ani nie mobilizuje związków terenowych w kierunku działań propagujących szachy, zwiększających masowość i popularność królewskiej gry.

Gdzie działania dla rozwoju szachów amatorskich np. symultany z „mistrzem” rozgrywane w małych miejscowościach, gdzie jakaś oferta pomocy w organizacji (nie  turniejów) ale imprez promocyjnych dla małych klubów w dogorywających szachowo miejscowościach?

Przecież tylko zwiększając masowość i popularność można przyciągnąć sponsorów, wprowadzić większe zainteresowanie szachami a poprzez to zapewnić możliwość utrzymywania siebie i rodziny przez czołowych zawodników. W stosunku do wyrzeczeń,  nakładu pracy itp. efekty finansowe czołówki są niekonkurencyjne  ze średnio-przeciętnymi regionalnymi „kopaczami” a  nawet w porównaniu do stabilnej pracy naukowej na uczelni.

To jest głównie  powodem tego że czołowi szachiści dorabiaja nie tylko trenowaniem  i konsulacjami ale innymi dostępnymi im zajęciami np. pracą w związku, wydawnictwach itp. To właśnie finanse są powodem zainteresowania wielu dobrych zawodników pokerem sportowym któremu poświęcają więcej czasu niż szachom, w kuluarach powszechnie wiadomo że poważny to problem którego oficjalnie się nie zauważa.

Niestety realnie szachy to wciąż w Polsce niszowa dyscyplina, zawodowy szachista nie ma nawet szans na sportowa emeryturę jaka dostanie każdy medalista olimpijski w zaryzykuję-jednak mniej popularnych dyscyplinach jak strzelectwo, pchnięcie kulą lub gimnastyczne ćwiczenia na koniu z łękami. Poważne ograniczenie rozwojowe stanowi to iż szachy obok brydża stanowią najmniej „telewizyjny” sport, na szczęście internet z transmisjami na żywo i interaktywnymi serwisami daję nadzieję na lepsze perspektywy.

Niezwykle istotny (także wizerunkowo) a rzadko podejmowany publicznie jest problem sędziowania i środowiska sędziowskiego w szachach. W ramach naszego związku PZSZACH-u każdy sędzia może prowadzić własną „politykę” i samodzielne „postrzeganie” przepisów, słynne są forumowe spory sędziów w sprawach interpretacji poszczególnych paragrafów i wykładni przepisów dotyczącej nawet spraw podstawych jak reklamacji remisu w niedoczasie.

Kontrowersje sędziowskie w wielu turniejach, szczególnie niższej rangi prowadzą do kłótni i sporów a temu przyglądaja się dzieci i ich rodzice czy lokalni decydenci.

Pomyślał ktoś w związku  jak to wpływa na wizerunek dyscypliny ?

Nie ma otwartych szkoleń i wykładów dla szeregowych sędziów, wprowadzania do zmian w kodeksie, praktycznie nie działają wojewódzkie kolegia sędziowskie, nie wydaję się jednolitych wytycznych ani sposobów postępowania w sprawach spornych ale powtarzających się sytuacji( takiej oficjalnej ściągi dla zawodników i sędziów ) a nieprzewidywalność decyzji sędziowskich źle wpływa na atmosferę zawodów i poziom agresji na sali gry. To temat rzeka.  Widoczny jest brak możliwości samooczyszczania tegoż środowiska, nawet po rozpatrzonych pozytywnie protestach ( które to złożone na piśmie stanowią może promil sytuacji gdzie gracze bywają skrzywdzeni przez sędziów ) przy  poważnych naruszaniach przepisów i konsekwencje dla sędziów są wręcz symboliczne.

W końcu dochodzą ciągłe zmiany w przepisach gry – nowe przepisy często doprowadzają do powstawania spornych trudnych do oceny nawet przez najlepszych sędziów sytuacji.

Takie rozwiązania znów  prowadzą do  gry nieeleganckiej z naruszeniem zasad fair ( przykładem skutków modyfikacji przepisów w szachach błyskawicznych były incydenty z łapaniem za rękę rywala stawiającego mata w FINAŁACH mistrzostw polski).

Wszytko to świadczy o bezradności, braku wpływu i realnych  działań wspomagających szachy masowe oraz braku prawidłowej koncepcji rozwoju szachów. PZSZACH skupia się na reprezentacjach, zaniedbując całą resztę podstawy – piramidy zawodników, na forach szachowych przewijaja się tematy o drenażu finasowym małych klubów i osób grających dla przyjemności dla których związek nie robi nic, amatorszczyźnie i błędach (przełom roku 13/14 komunikaty klasyfikacyjne i finansowe, problemy z prawidłowym działaniem oficjalnego programu związkowego chessarbiter  itp).

Na szczęście istnieje  inicjatywa oddolna, jest wielu szachowych zapaleńców idących własną drogą.  Z powodu braku akceptacji działań związku coraz częściej powstają samodzielne ligi i rozgrywki niezależne od oficjalnych struktur. Ale to już odrębny temat.

Tomasz Pańczak 

mar
27

Anatoli Karpow – mistrz świata w latach 1975-1985 oraz 1993-1999: Każda faza partii, otwarcie, gra środkowa i końcówka ma duże znaczenie. Jeżeli na początku gry, któraś ze stron uzyska przewagę materialną lub pozycyjną, to zniwelować ją w grze środkowej będzie bardzo trudno. W tej sytuacji do końcówki może w ogóle nie dojść. Bez poprawnej gry w debiucie, nie można więc myśleć o sukcesach w szachach.  

Źródło

////////////////////////////////////////////////////////////////////////////

Piotr Kaim napisał w swoim komentarzu: Krótko pisząc, arcymistrz nie namawia nikogo do lekceważenia debiutów. Skrytykował jedynie teorię, wedle której szachista powinien studiować debiuty PRZY JEDNOCZESNYM lekceważeniu końcówek. Jestem żywym dowodem na to, że ta teoria jest chybiona, bo jako junior studiowałem prawie wyłącznie debiuty i dlatego nigdy na serio nie przekroczyłem poziomu 2300.

////////////////////////////////////////////////////////////////////////////

Osobiście znam wiele przypadków, że szachiści po gruntownym studium fazy debiutowej szybko podnieśli swój poziom szachowy. Być może, że Piotr Kaim pracował w niewłaściwym kierunku. Może miał niedostosowany repertuar debiutowy do swojego stylu gry. Może korzystał z niewłaściwej literatury szachowej. Przyczynę słabego progresu redaktora „MAT-a” mógły ocenić tylko doświadczony trener.

Nigdy nie twierdziłem, że nie należy zajmować się końcówkami. Napisałem przecież wiele książek na ten temat. To tej kwestii zresztą jeszcze wrócę. Twierdziłem natomiast, że szachista z ambicjami sportowymi musi mieć dobrze opracowaną początkową fazę partii. Bez tego nie ma żadnych szans na uzyskiwanie znaczących sukcesów na arenie międzynarodowej.

Tak traktują ten problem czołowi szachiści świata i o tym była już wielokrotnie mowa na blogu. Nam jeszcze bardzo daleko do tej klasy i to zarówno w konkurencji kobiet, jak i mężczyzn. Ale  nieraz jesteśmy świadkami większych niespodzianek i to nas cieszy. Ale chyba nie na tym  polega rzecz. Wszyscy szachiści w kraju chcieliby widzieć naszych asów w renomowanych turniejach i to na czołowych miejscach. Podobnie wzrosłaby ranga szachów w Polsce w przypadku włączenia się naszych kadr do walki o mistrzostwo świata!

Ale jesteśmy wszyscy realistami. Takich emocji w najbliższych latach nie oczekujemy. Trening szachisty wymaga kolosalnej pracy i to około 8-10 godzin dziennie. Po grze naszej czołówki i poziomu rozgrywanych przez nich partii nie widać takiego zaangażowania treningowego!

Ale powracam do moich doświadczeń. Opisałem moje początki w wspomnieniach: link.

Dzięki mojemu zdrowemu rozsądkowi nie posłuchałem rad niektórych starszych klubowych kolegów o studiowanie szachów „od tyłu” i rozpocząłem intensywne studia nad otwarciami, czyli początkową fazą partii. Dzięki temu w szybkim tempie doszedłem do ścisłej czołówki Polski juniorów. Potem – jeszcze jako junior – stałem się czołowym szachistą Pomorza w kategorii seniorów.

Na karierę szachisty zawodowego nigdy się nie zdecydowałem. Wybrałem rolę trenera. W  pracy szkoleniowej zwracałem uwagę na studiowanie debiutów oraz przygotowanie optymalnego repertuaru debiutowego.

Dla przypomnienia moje najważniejsze sukcesy na tym polu:

1. Pierwsze doświadczenia w treningu Lidii Fentzel: link

2. Punkt szkoleniowy w Częstochowie w latach 1977-1981: link 1 i link 2.

3. Trener kadry 1978-1981. W swojej działalności p0dkreślałem problem uczenia się debiutów na bazie całych partii: link

Największy sukces to brązowy medal wraz z drużyną kobiet na olimpiadzie na Malcie: link

4. Praca z Arkadim Naiditschem 1997: link

5. Współpraca z Radosławem Wojtaszkiem 1999-2003: link

6. W punkcie szkoleniowym w Essen 1983-1998 uczęszczali na moje zajęcia z teorii debiutów m.in. dwaj olimpijczycy: Christopher Lutz oraz Detlev Heinbuch.

7. W latach 2005-2011 byłem trenerem kadry niemieckiej głuchoniemych: link

W wydawnictwie Polskiego Związku Szachowego „Wybrane zagadnienia teorii i praktyki szachowej” (Warszawa 2002) omówiłem temat: Zasady pracy szkoleniowej nad debiutami.

W wieloletniej pracy trenerskiej zwracałem uwagę na wszystkie fazy w partii ze szczególnym uwzględnieniem znaczenia otwarć oraz przygotowaniem dobrze opracowanego do stylu gry repertuaru debiutowego!