Archiwum kategorii ‘Tomasz Sielicki ocenia’

sie
28

New Picture (17)

Ustępujący prezes Polskiego Związku Szachowego udzielił wywiadu dla czasopisma związkowego MAT nr 4(36) 2013, w którym wyraził zadowolenie ze swoich osiągnięć na stanowisku prezesa. Podkreślił profesjonalny profesjonalizm profesjonalnego związku, w którym za poprzednich władz nie było profesjonalnej organizacji. Ta obecnie przejawia się chociażby w działalności profesjonalnego biura. Ufff, ale silnie sprofesjonalizowany związek szachowy, nieprawdaż? Wydaje mi się, że wiele wcześniejszych władz PZSzach-u nie było aż tak złych, choć oczywiście zawsze można wymagać więcej. Ale czy obecnie profesjonalny związek szachowy jest rzeczywiście aż tak profesjonalny? To że powszechnie, i to nie tylko w środowisku szachowym nadużywa się tego zwrotu, nie oznacza że automatycznie dany produkt nabiera cech wybitnych. Zresztą mam pewne zastrzeżenia czy profesjonalne biuro związku jest rzeczywiście aż tak profesjonalne, skoro zatrudniono w nim szachistów, a więc osoby nieprofesjonalne.

Tomasz Sielicki nie kryje radości z faktu, iż w końcu w biurze pracują osoby potrafiące grać w szachy. Ale czy umiejętność gry podniesie wydajność pracy biurowej? Czy urzędnik potrafiący grać w szachy lepiej wykonuje swoje obowiązki biurowe niż urzędnik nie odróżniający pionka od gońca? Czy np. w Polskim Związku Pływackim pracownicy biurowi muszą umieć pływać? A w Polskim Związku Tenisa Stołowego urzędnicy muszą umieć grać w tenisa? Czy biuro PZ Tenisa Stołowego jest miejscem do grania w tenisa? To że na stanowiska urzędnicze przyjmuje się szachistów nie mających „zielonego pojęcia” o tym fachu, nie może być rekompensowane faktem iż znają oni np. wzmocnienie w szesnastym posunięciu Obrony Berlińskiej, czy potrafią dobrze rozgrywać końcówki gońcowe. Bo jedno z drugim nie ma nic wspólnego.

Znam pewną osobę, tu w Gdańsku, pracującą w charakterze urzędnika przy obsłudze biurowej dużego, kilku zespołowego grantu naukowego z fizyki. Osoba ta jest nieocenionym pracownikiem doskonale administrującym organizacją, funkcjonowaniem i finansami tego grantu, ale… ale ona w ogóle nie jest fizykiem! A pomimo to wzorowo wykonuje swoją pracę. Ale cóż, wygląda na to, że u Tomasza Sielickiego miejsca by nie zagrzała.

Krzysztof Kledzik

mar
26

New Picture (6)

Krzysztof Pańczyk poinformował nas o wywiadzie z prezesem Polskiego Związku Szachowego Tomaszem Sielickim w Diarium TV.

 

 

lis
24

Tomasz Sielicki w swoim sprawozdaniu pisze:

Tradycyjnie ogromne sukcesy odnosili nasi zawodnicy oraz reprezentacja w Solvingu. Rok 2011 to Mistrzostwa Europy w Solvingu rozgrywane w Polsce w Łowiczu. Mimo obciążeń organizacyjnych, wspaniały triumf odniósł Piotr Murdzia. Niestety drużyna nieco rozczarowała zdobywając jedynie brąz. Za to Mistrzostwa Świata 2011 rozgrywane we Włoszech to całkowita dominacja naszych reprezentantów. Zdobyliśmy niemal wszystko co było do wygrania, w tym oba złote medale: drużynowo oraz indywidualnie Kacper Piorun. Dodatkowo brązowy medal zdobył Piotr Murdzia. John Nunn i reprezentacja Wielkiej Brytanii musiały się tym razem zadowolić srebrem indywidualnym i drużynowym. Tym samym Kacper został arcymistrzem solvingu, a już w roku 2012 uzyskał tytuł arcymistrzowski w grze bezpośredniej.

Rok 2012 to kolejny rok dominacji naszych solverowców. Na rozgrywanych w Japonii Mistrzostwach Świata szósty złoty medal zdobył Piotr Murdzia, Szef Wyszkolenia i od niedawna Dyrektor Biura PZSzach. Złoto przywiozła także nasza drużyna, a arcymistrz Kacper Piorun zdobył brąz. W Mistrzostwach Europy na Ukrainie zdobyliśmy złoto drużynowo oraz indywidualnie. Chyba nie było takiego roku, gdzie wszystkie 4 złote medale trafiły do Polski!

////////////////////

Nasi solverowcy mają znakomite warunki do uprawiania swej dyscypliny: trener kadry, zgrupowania, wyjazdy na imprezy na koszt Polskiego Związku Szachowego i stypendia sportowe.

Jest to więc grupa profesjonalistów z prawdziwego zdarzenia. Podejrzewam, że żadna federacja szachowa w innych krajach nie otacza opieką swych solverowców tak jak PZSzach. Stąd takie znakomite wyniki.

Szkoda, że w ich ślady nie idą nasze kadry w grze normalnej!

Solving był już tematem dyskusji na blogu. Dla przypomnienia:

Link 1

Link 2

Link 3

Link 4

Link 5

Link 6

Link 7

lis
16

Tomasz Sielicki w swoim sprawozdaniu pisze:

Materiały analityczne i podsumowania pojawiają się w czasopiśmie MAT, które PZSzach przejął na początku 2011 roku i wydał już 14 numerów. MAT wydawany jest w rytmie co 6-7 tyg. numer, czyli 8 numerów na rok. Czasopismo MAT sprzedawane jest w nakładzie niemal 1000 egzemplarzy, co nie jest wystarczające do pokrycia kosztów przy braku reklam. Do chwili obecnej udało się pozyskać jednego stałego ogłoszeniodawcę gotówkowego i kilku barterowych. Mamy nadzieję, że nie będziemy zmuszeni do zamknięcia wydawnictwa, które cieszy się uznaniem specjalistów i jest ważnym elementem realizacji naszych umów sponsorskich. Wysoką jakość MATa zawdzięczamy arcymistrzowi Mateuszowi Bartelowi oraz redaktorowi prowadzącemu FM Michałowi Rudolfowi. Kontynuujemy umowę dystrybucyjną z EMPiK-em oraz umowę na wysyłkę prenumeraty z Pocztą Polską.Dopełnienia materiałów z MATa oraz bieżące informacje z życia związku publikowane są w elektronicznym Newsletterze PZSzach, pod redakcją specjalisty ds. promocji Doroty Rzepeckiej.

////////////////////

Mamy w Polsce dwa periodyki szachowe „Magazyn Szachista” i „Panorama Szachowa”, które obiektywnie i rzetelnie podają informacje z imprez z udziałem naszych zawodniczek i zawodników. Tomasz Sielicki postanowił mieć swoje pismo informacyjno-propagandowe i stworzył konkurencję istniejącym już czasopismom, mimo że „Mat” jest deficytowy.

Jaki jest tego sens? Jest to przecież duże obciążenie finansowe dla budżetu Polskiego Związku Szachowego. Widziałbym jeszcze jakąś logikę, gdyby „Mat” był pismem szkoleniowym i zamieszczającym materiały potrzebne zawodnikom, trenerom, działaczom, arbitrom i nawet problemistom szachowym.

Widocznie Tomasz Sielicki potrzebuje „Mat-a”, nad którym ma kontrolę i które pisze o jego działalności w samych superlatywach. Bowiem tutaj nie ma żadnych polemicznych tekstów autorów mających inne spojrzenie na problemy naszej dyscypliny, bo tego prezes przecież nie toleruje!

Mianowanie redaktorem naczelnym „Mata-a” Mateusza Bartla było dużym błędem prezesa. Mistrz Polski powinien intensywnie trenować, gdyż tylko w ten sposób można podwyższać swe kwalifikacje szachowe. Natomiast zajmowanie się publicystyką temu nie sprzyja. Widać to po tegorocznych wynikach. Mateusz Bartel gra coraz słabiej. Wygrał wprawdzie turniej Aerofłotu w Moskwie, ale w Dortmundzie nastąpiła prawdziwa katastrofa. Turniej ten ujawnił wszystkie słabe strony naszego arcymistrza.

Mateusz Bartel niepotrzebnie też zaangażował się w redagowanie swojego bloga, którego głównym celem była walka z ludźmi o innych poglądach, czyli niezgodnych z oficjalną polityką władz Polskiego Związku Szachowego.

Ta dodatkowa działalność kosztowała arcymistrza także wiele wysiłku. Na rzetelne przygotowanie się do turniejów nie było czasu i skutki tego są widoczne: słabe wyniki turniejowe.

Dla zainteresowanych polecam lekturę wpisów na moim blogu w kategorii:

Szachy w w Polsce – Polemika z Mateuszem Bartlem

Jest w sumie 19 części. Początek

 

 

 

lis
14

Tomasz Sielicki w swoim sprawozdaniu pisze:

W lipcu 2012 rozegrany został prestiżowy mecz lidera zespołu Wojtaszek Comarch Team – arc. Radosława Wojtaszka z czołowym zawodnikiem na świecie arc. Baadurem Jobavą. Dzięki świetnej współpracy pomiędzy PZSzach, Wielkopolskim Okręgowym Związkiem Szachowym oraz Politechniką Poznańską udało się przygotować arc. Wojtaszka do Olimpiady Szachowej. Mecz rozegrany został w ramach obchodów Międzynarodowego Roku Akiby Rubinsteina. Wyjątkowa transmisja internetowa oraz infrastruktura meczu została zapewniona przez sponsorów meczu.

////////////////////

Tutaj prezes Tomasz Sielicki bardzo mocno przesadził. Baadur Jobava nigdy nie był czołowym szachistą świata, nie jest i chyba nigdy nim nie będzie. Przed napisaniem tego tekstu należało się poradzić opinii jakiegoś eksperta.

Sama idea rozegrania takiego meczu okazała się trafna. Gruzin reprezentuje ciekawy styl gry i był silnym sparringowym partnerem dla naszego superarcymistrza, który gra inne szachy.

Spotkanie zostało rozegrane na dystansie 4 rund partii klasycznych oraz 4 partii w szachach szybkich.

Radosław Wojtaszek przegrał oba spotkania w jednakowym stosunku 2.5-1.5, czyli razem 5-3.

Mecz okazał się pożytecznym treningiem dla Wojtaszka, który potem błysnął formą na olimpiadzie w Stambule i na turnieju na Syberii.

Strona imprezy

Relacja Krzysztofa Kledzika

lis
12

Tomasz Sielicki w swoim sprawozdaniu pisze:

Podstawowym narzędziem komunikacji jest oczywiście internet. Opracowana w trakcie obecnej kadencji nowa strona internetowa jest zawsze aktualna i stanowi źródło wiedzy o wynikach, planach i pracach PZSzach dla tysięcy stałych użytkowników. Niemal nie ma dnia żeby na stronie PZSzach nie pojawiły się nowe informacje, które są podzielone na cztery grupy – serwis sportowy, serwis informacyjny, wybrane z kalendarza i co nowego. Symbolicznym jest fakt, że PZSzach stał się, bez kwoty odstępnego, właścicielem domeny pzszach.pl, która poprzednio należała do rozczarowanych działaniami związku zawodników i była wykorzystywana jako forum krytyczne do ówczesnego zarządu PZSzach.

///////////////////

Z tą aktualnością strony PZSZach to jest raczej przesada. Często ważne informacje dotyczące problemów polskich szachów są wcześniej publikowane na innych blogach, szczególnie w wekeendy.

Przypominam prezesowi Tomaszowi Sielickiemu, że strona Polskiego Związku Szachowego była nie tylko wykorzystywana jako forum krytyczne do działalności ówczesnego zarządu PZSzach, ale także  zajmowano się tutaj atakami na osoby o odmiennych poglądach, niż oficjalna linia związku.

W 2003 roku na forum PZSzach w dyskusji p.t. „Akademia Szachowa unowocześniać czy nie?” gospodarz strony, czyli ówczesny prezes Polskiego Związku Szachowego Przemysław Gdański, dopuszczał do personalnych i chamskich ataków na mnie i innych dyskutantów, którzy byli za wprowadzeniem reform w szkoleniu polskiej młodzieży w ramach Młodzieżowej Akademii Szachowej.

Na mojej stronie oraz blogu jest sporo informacji dotyczących tego tematu. Do tej kwestii jeszcze wrócę.

lis
08

Tomasz Sielicki w swoim sprawozdaniu pisze:

Sport wyczynowy to wiele turniejów, zgrupowań, szkoleń. Wiele z nich organizowanych jest przez biuro PZSzach i Szefa Wyszkolenia PZSzach.  Efekty większości tych prac, szczególnie w zakresie nowinek debiutowych, są wielką tajemnicą naszych profesjonalistów. Ale jesteśmy przekonani, że Radek Wojtaszek dzięki zapewnionym od 2011 roku przez PZSzach warunkom – prywatny trener-analityk GM Grzegorz Gajewski oraz superkomputer – na stałe zagości w elicie światowej, a dzięki niemu inni członkowie kadry narodowej zbliżą się do tego poziomu.

////////////////////

Wracam jeszcze do dyskusji na forum Polskiego Związku Szachowego na temat „Akademia szachowa-unowocześniać czy nie?”. W dniu 9 września 2003 roku Radosław Jedynak opublikował listę przeciwników i zwolenników reform w szkoleniu polskiej młodzieży. Grzegorz Gajewski stanął po drugiej stronie barykady, czyli był przeciwko wprowadzenia komputeryzacji w działalności Młodzieżowej Akademii Szachowej.

Teraz arcymistrz jest trenerem-analitykiem i  korzysta z pomocy superkomputera. No cóż, od wspomnianej dyskusji minęło już wiele lat i Grzegorz Gajewski zrozumiał znaczenie nowoczesnej techniki w szkoleniu szachowym. Ale wtedy mnie za to atakował!

Tomasz Sielicki wspomina o tajemnicy naszych profesjonalistów. Nie ma już więc mowy o wielkim „odkryciu”, czyli o gambicie Gajewskiego. Kiedy tę kwestię tłumaczyłem na blogu i uzasadniłem, że Grzegorz Gajewski spopularyzował tylko ten gambit, to na moją głowę posypały się gromy.

Dla przypomnienia:

Link 1

Link 2

Link 3

Link 4

Mam pewną uwagę do trenera-analityka, aby wprowadził w szkoleniu swego podopiecznego więcej urozmaicenia. Oglądając partie Wojtaszka ma się często wrażenie, że to gra komputer, a nie żywy szachista. Trzeba koniecznie wprowadzić jakieś ćwiczenia, aby „uatrakcyjnić” grę naszego superarcymistrza. Radzę przestudiowanie wszystkich partii szefa Radka – mistrza świata Ananda, którego twórczość powinna być wzorcem dla Wojtaszka, ale w całej rozciągłości, a nie tylko w wąskim zakresie!

lis
05

Tomasz Sielicki w swoim sprawozdaniu pisze:

Widzimy też wielką przyszłość przed naszym debiutantem 18-letnim Dariuszem Świerczem, który wspaniale wytrzymał pierwszy występ olimpijski i otarł się o medal. Jest to też wielki sukces specjalnych projektów PZSzach wsparcia najlepszych młodych szachistów.

////////////////////

Z tym zgadzam się całkowicie. Już dawno pisałem o tym, aby ten projekt wsparcia Dariusza Świercza przyśpieszyć.

Proszę zapoznać się z tym linkiem.

lis
03

Tomasz Sielicki w swoim sprawozdaniu pisze:

Nowe biuro PZSzach

Po wielomiesięcznych staraniach udało się znaleźć odpowiednie nowe biuro dla związku w samym centrum Warszawy w Alejach Jerozolimskich 49, w sercu miasta, obok Dworca Centralnego. W listopadzie 2010 roku, po podpisaniu umowy najmu, rozpoczął się remont w nowej siedzibie, który zakończył się po pięciu miesiącach. Przeprowadzka z Czerniakowskiej w Aleje odbyła się w kwietniu br. Nowy lokal posiada 250 m2 powierzchni (130 na parterze z wejściem od ulicy, oraz 120 w piwnicy) i dzięki swojej przestronności umożliwia organizację turniejów, wykładów i spotkań szachowych. Jednym z pierwszych przedsięwzięć w nowym lokalu było zorganizowanie w lipcu 2011 roku Turnieju Arcymistrzowskiego kobiet im. Krystyny Hołuj-Radzikowskiej, z udziałem kilku arcymistrzyń i naszych trzech obiecujących juniorek. Turniej był kontynuowany w roku 2012. W nowym biurze niemal codziennie odbywają się zajęcia i turnieje szachowe.

Nowe biuro związku, to nie tylko fantastyczna lokalizacja i duża powierzchnia. To także, wiele nowego sprzętu komputerowego i mebli, w tym stoły szachowe. Trzy łazienki pozwalają na bezkolizyjną pracę biura i klubu, a także na odświeżenie się po długich podróżach, co jest szczególnie ważne dla naszych „latających” trenerów.

Nowe biuro miało też swoją mniej przyjemną stronę – koszty. Remont i wyposażenie kosztowały ponad 200,000 zł co spowodowało stratę związku za rok 2011.

////////////////////

Lokalu tego nie znam, więc opieram się tylko na opinii kolegów i korespondentów. Według ich nowe pomieszczenie Polskiego Związku Szachowego nie nadaje się do swobodnego wykonywania czynności zawodowych. W jednym pokoju siedzą wszyscy pracownicy biura. W czasie rozmów telefonicznych powstaje hałas, co przeszkadza w pracy. W takich sytuacjach jest trudno na prowadzenie rozmów, co szczególnie daje się we znaki osobom, które chcą załatwić jakieś sprawy.

Turnieje błyskawiczne odbywają się raz w tygodniu i trzeba uiścić wpisowe 5 złotych. Nie ma nagród. Dlatego turnieje te nie cieszą się popularnością. Stwierdzenie „W nowym biurze niemal codziennie odbywają się zajęcia i turnieje szachowe” jest raczej wymysłem prezesa, które nie ma pokrycia w praktyce!

Pomieszczenia nie mają klimatyzacji. Latem w czasie trwania międzynarodowego turnieju kobiet było bardzo gorąco, co przeszkadzało w koncentracji zawodniczek i wpłynęło na obniżenie jakości rozgrywanych partii.

Lokal jest bardzo drogi w utrzymaniu i atrakcyjnym kąskiem dla ewentualnych „zamachowców. Już były takie próby. Szachiści się obawiają, że mogą w każdej chwili stracić siedzibę i wtedy co będzie?

Link 1

Link 2

////////////////////

Dobrze pamiętam siedzibę na Czerniakowskiej. Było tam kilka pomieszczeń, w których można było swobodnie i spokojnie pracować. Nikt nikomu nie przeszkadzał. Nie było żadnych problemów z dojazdem. A więc lokal był idealny. Dlaczego Tomasz Sielicki poszedł na takie ryzyko? Przeprowadzka kosztowała bardzo dużo pieniędzy. Było to rzeczywiście tego warte?

lis
02

Moje zaproszenie do dyskusji spotkało się z dość dużym odzewem. Otrzymałem kilkanaście listów elektronicznych. Przeprowadziłem też kilka rozmów telefonicznych. Pozwoliło mi to na zebranie sporo ciekawych informacji, z którymi podzielę się z Państwem.

Moje przypuszczenia się sprawdziły, że komentatorzy chcą pozostać anonimowo. Choć niektórzy obiecali, że będą się włączać do ewentualnej dyskusji. Sprawa jawności jest problemem we wszystkich dziedzinach w kraju – tak mnie poinformowano. Ludzie nie chcą z reguły podawać swych nazwisk, aby nie narazić się na ewentualne szykany lub problemy.

Tak było też przed laty, kiedy to niektórzy koledzy popierali mnie w walce przeciwko przeciwnikom zmian w unowocześnieniu metod szkolenia Akademii Młodzieżowej, ale nie chcieli się ujawnić. Np. jeden z nich uważał, że szkolenie witualne to świetna sprawa, ale nie włączył się do jawnej dyskusji.  Kiedyś się tłumaczył, że nie chciał stracić etatu w Akademii. I nie stracił, jest nadal wykładowcą.

Zaznaczam, że nie zamierzam walczyć z Polskim Związkiem Szachowym i prezesem Tomaszem Sielickim. Moim celem jest przedstawienie problemów polskich szachów z innej strony. Jeśli marzą się nam światowe szachy, to  musimy obiektywnie spojrzeć na różne kwestie naszej dyscypliny. A nie z jednej relacji w stylu: Wszystko jest super. Tą drogą do szczytów na pewno nie dojdziemy!

A jaka jest nasza kondycja w świetle pozycji szachów światowych, ilustruje aktualna lista rankingowa FIDE. Aby to poprawić trzeba na pewno zdecydowanych czynów. Ale jeśli Polski Związek Szachowy działa w stylu, że tylko władza ma rację i inne głosy się nie liczą, sukcesów na miarę najwyższej ligi raczej nie osiągniemy.

Po tym wstępie przejdę do konkretów.

Wszyscy zwrócili uwagę na często używany zwrot Tomasza Sielickiego: nie mieliśmy szczęścia. W innym przypadku byłoby wspaniale!

Motyw szczęścia jest nieodłącznie związany z działalnością w sporcie. Raz się go ma, innym razem go nie ma. Często brakuje po prostu umiejętności i wtedy wszystko zwala się na „brak szczęścia”.

Nie możemy twierdzić, że naszym szachistkom i szachistom nie uśmiecha się los. Nie prowadzę takiej statystyki, ale przypominam sobie, co pisałem o występie naszych zawodniczek po olimpiadzie w Khanty-Mansijk 2010:  „Nasze panie miały niebywałe szczęście w kojarzeniach. Z pierwszej dziesiątki Polki grały tylko z trzecią Gruzją (remis) i ósmą Bułgarią (przegrana). Ostatecznie szóste miejsce można ocenić pozytywnie. Ale musimy rozsądnie podejść do sprawy. Z uwagi na niezbyt silny dystans musimy być daleko od optymizmu w ocenie występu naszej drużyny”.

Przypominam o szczęściu Mateusza Bartla w turnieju w Dortmundzie 2012 w partiach z Ponomarjowem i Friedmanem. Mistrz Polski uzyskał w tych pojedynkach 1.5 pkt. Gdyby przeciwnicy wykorzystali swoje szanse, to nasz arcymistrz miałby tylko połówkę.

Uzupełniające informacje: Link 

  • Szukaj:
  • Nadchodzące wydarzenia

    kw.
    18
    czw.
    2024
    całodniowy IMEK Rodos
    IMEK Rodos
    kw. 18 – kw. 30 całodniowy
    W dniach 18-30.04.2024 roku na Rodos (Grecja) odbędą się Indywidualne Mistrzostwa Europy Kobiet z licznym udziałem Polek. Strona Lista startowa
  • Odnośniki

  • Skąd przychodzą

    Free counters! Licznik działa od 29.02.2012
  • Ranking FIDE na żywo

  • Codzienne zadania

    Play Computer
  • Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

    Wprowadź swój adres email aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez email.