Archiwum kategorii ‘Kontrowersje’

lip
30

Bardzo ciekawą ocenę meczu Polska-Ukraina opublikował Andrzej Filipowicz w piśmie „Magazyn Szachista” w lipcu 2012. Zamieszczam fragment:

Ciekawe czy kapitan polskiego zespołu Michał Krasenkow zorganizował jakieś teoretyczne przygotowania do tego spotkania, czy jego rola ograniczyła się tylko do obecności w Lublinie i następnie zainkasowania honorarium? Przebieg meczu raczej wykazał, że nie wszyscy nasi zawodnicy byli należycie do niego przygotowani.

 Autor artykułu poruszył jeszcze jedną ważną kwestię, mianowicie udział Oleksandra Sułypy w życiu szachowym naszego kraju. Przychylam się do obaw Andrzeja Filipowicza, że trener ukraiński poznał na wylot naszą czołówkę, co na pewno miało to duże znaczenie w końcowym wyniku meczu.

Sam jestem bardzo sceptycznie nastawiony do teorii, że tylko zagraniczni trenerzy mogą wyszkolić polskiego zawodnika czy zawodniczkę do światowego poziomu. Tak się w każdym razie do tej pory nie stało!

Do działalności Oleksandra Sułypy w szkoleniu polskiej młodzieży  mam dwie uwagi, które już wcześniej przedstawiłem w różnych moich publikacjach:

1. Zalecanie naszej młodzieży gry mało aktywnych wariantów przeciwko „Najdorfowi” w obronie sycylijskiej.

2. Zalecanie  „oburęczności” Dariuszowi Świerczowi na turnieju w Wijk aan Zee 2011, przez co nadzieja naszych szachów nie wygrała turnieju „C”. A zwycięstwo było realnie w przypadku stosowania aktywnego repertuaru debiutowego, co nasz arcymistrz pokazał w innych partiach. Na ten temat odbyła się na moim blogu wymiana zdań z Tomaszem Sielickim. Zapraszam do lektury „Polemika z prezesem PZSzach” w kategorii Szachy w Polsce.

W piśmie Szachy/Chess (7-8, 2002) w artykule „Gorzka prawda ciąg dalszy” poruszyłem problem szkolenia polskiej młodzieży w ramach Młodzieżowej Akademii Szachowej przez zagranicznych szkoleniowców. Byłem w latach 1999 i 2000 trzykrotnie na sesjach i miałem możliwość obserwacji i następnie dyskusji z naszą młodzieżą w tej kwestii. Nie wszyscy byli zachwyceni ich zajęciami i poradami.

Dlatego zaproponowałem, aby zapraszać zagranicznych szkoleniowców tylko do kształcenia naszych trenerów, aby w końcu stworzyć w Polsce silną kadrę fachowców, która będzie potem przekazywać wiedzę naszej młodzieży. W ten sposób uniknęłoby się penetracji stanu wyszkolenia naszych zawodniczek i zawodników przez zagranicznych trenerów z konkurencyjnych krajów!

Przy sposobności polecam lekturę ciekawych wspomnień Andrzeja Filipowicza, które regularnie zamieszczam na mojej stronie.

Wspomnienia

lip
26

Marcin Zimerman poruszył ważny problem w kwestii sędziowania w turniejach szachowych. Odpowiedzi na ten temat udzielił na mojej stronie Andrzej Filipowicz.

Pytanie Marcina Zimermana

Andrzej Filipowicz jako arbiter w Dortmundzie

   

 

lip
10

Andrzej Niklas napisał: Do mistrzostw świata w Astanie nie zaproszono naszego arcymistrza Radosława Wojtaszka, który uznawany jest za czołowego szachistę świata w tej odmianie szachów.

Chessbrains

W ME 2011 Radosław Wojtaszek zdobył brązowy medal

Mój komentarz: Już dawno pisałem, że Radek rzadko grywa w turniejach międzynarodowych i z tego powodu jest mało znanym zawodnikiem wśród organizatorów renomowanych imprez szachowych. To że polski arcymistrz był w składze analityków w ekipie mistrza świata Ananda nie ma większego znaczenia dla działaczy. Oni zapraszają aktywnych i znanych w świecie szachistów, do których Radosław Wojtaszek na pewno się jeszcze nie zalicza.

Ale jeśli uważano, że Polak powinien otrzymać zaproszenie do mistrzostw świata w Astanie, to co zrobił w tym kierunku prezes Polskiego Związku Szachowego Tomasz Sielicki? Była jakaś interwencja u organizatorów?

Z drugiej strony mistrzostwa miały charakter otwarty i Radek Wojtaszek mógł bez problemu wziąć udział w eliminacjach.  Jeśli PZSzach nie było stać na wysłanie swojego zawodnika do Kazachstanu, to Wojtaszek powinien jechać tam na swój koszt. Nie były one zbyt wysokie i wynosiły około 2000 Euro.

W przypadku awansu do finału inwestycja by się zwróciła kilkakrotnie, nie mówiąc już o wielkich korzyściach szkoleniowo-sportowych!

lip
06

Andrzej Niklas napisał: A propos Maciei i jego braku ambicji, zresztą to się tyczy też innych zawodników, z Wojtaszkiem na czele. Te słowa niżej mogą również dobrze dotyczyć polskich szachistów, którzy nie mają celu i ambicji!

////////////////////////////////////

Jerzy Jeszke: – Nie ma łatwego sukcesu i jednej drogi do jego osiągnięcia. Sukces to połączenie wielu czynników: talentu, miłości do zawodu, ciężkiej pracy, profesjonalnego przygotowania, odwagi. Jak mawiał trener Hubert Wagner: „Sukces tworzą ludzie inteligentni, którzy wiedzą co chcą osiągnąć i jakim sposobem. Dla osiągnięcia wybitnych sukcesów na miarę światową, trzeba się wyjątkowo dobrze przygotować i poświęcić w zupełności”. W zawodzie, który mam szczęście wykonywać poświeceń mnożny się mnóstwo. Wielu jest powołanych, lecz mało wybranych. Tu nie ma drogi na skróty. Obligatoryjnie trzeba przejść przez wszystkie szczeble drabiny bez taryfy ulgowej, bo i tak weryfikacja następuje bardzo szybko na scenie. Najpierw należy budujemy bardzo solidne fundamenty, z dobrych materiałów, które są doszlifowywane, ociosywane przez mistrzów, których spotykamy na własnej drodze, a następnie bazując na tych elementach tworzymy własną niepowtarzalną przestrzeń artystycznej wypowiedzi. Filozofią zawodu aktora nie może być sam zawód. Jasne, trzeba zarabiać pieniądze, ale to jest produkt uboczny. Zawód aktora to coś wyższego niż materialne korzyści. To mistyka!

Źródło

lip
05

Na witrynie tegorocznej olimpiady w Stambule podane zostały składy polskich ekip:

Mężczyźni

1.Radosław Wojtaszek 2717
2. Mateusz Bartel 2674
3. Bartosz Soćko 2629
4. Bartłomiej Macieja 2614
5. Dariusz Świercz 2595

Kobiety

1. Monika Soćko 2481
2. Iweta Rajlich 2419
3. Jolanta Zawadzka 2359
4. Karina Szczepkowska-Horowska 2376
5. Joanna Worek 2319

W drużynie męskiej znalazł się Bartłomiej Macieja – zawodnik bez żadnych perspektyw sportowych i rozwojowych. Ma się wrażenie, że polskim władzom szachowym zabrakło zdrowego rozsądku i rozstrzygnęły – jak zwykle – układy. Na pewno o klasę lepszy jest Kamil Mitoń (2622), który nie został powołany do reprezentacji. Na pocieszenie mamy w składzie Dariusza Świercza.

Skład drużyny kobiecej nie budzi żadnych zastrzeń. Jest to optymalne ustawienie.

lip
02

Zachęcam Czytelników niniejszego blogu do zapoznania się z krótkim felietonem Wojciecha Krzyżaniaka, zamieszczonym w Gazecie Telewizyjnej. Artykuł ten jest zaledwie zasygnalizowaniem pewnego problemu, który zapewne jest znany sporej części miłośników polskiego sportu, a mianowicie kultu przegranej. Niestety w naszym kraju ciągle pokutuje kanon szlachetnej klęski. Pochylamy ze zrozumieniem głowy nad wszelkimi niepowodzeniami, w tym i sportowymi, podczas gdy spora część sukcesów pozostaje bez echa. Media pełne są reportaży, wywiadów i opisów porażek sportowych, których wydźwięk jest, nie waham się użyć tego sformułowania, co najmniej rozgrzeszająco – wyrozumiały! A przecież nie przegrane decydują o laurach dla sportowców. Ich celem powinno być zwycięstwo, a przynajmniej zadowalające miejsce na podium, natomiast metodą zdobycia go – ciężka praca. Oczywiście w każdej dziedzinie rywalizacji pewną rolę ogrywa łut szczęścia, ale nie można polegać wyłącznie na nim. Praca nad sobą i praca w grupie powinny być doceniane i znajdować o wiele większy aplauz niż obecnie.

Piłka nożna nie jest jedynym przykładem sportu, w którym istnieje pewne społeczne przyzwolenie na szlachetną (?) przegraną. Niestety, podobne zjawisko obserwuje się także w szachach. Patologiczna polityka Polskiego Związku Szachowego doprowadziła do sytuacji, w której nie promuje się ciężkiej pracy nad podniesieniem swojego poziomu szachowego i sportowego. Wystarczy stagnacja w rozwoju i utrzymywanie rankingowego status quo, aby zapewnić sobie przyzwoite życie jako członek kadry narodowej. Nie ma parcia na sukcesy i zwycięstwa na renomowanych, światowych turniejach, a ambicja większej części naszej kadry narodowej jest już tylko zapomnianym, pustym słowem. Oczywiście są chlubne wyjątki, w których iskierkę ambicji należy stale podsycać.

Smutna, ale i prawdziwa jest konkluzja felietonu redaktora Krzyżaniaka. Zmiana opisywanego stanu rzeczy wymaga przewartościowania naszego sposobu myślenia o pracy w sporcie, i o dążeniu do sukcesów w nim. Musimy zaprzestać promowania fałszywie szlachetnych przegranych, a zacząć postrzegać zwycięstwa jako sukces, cieszyć się z nich, i doceniać pracę włożoną w ich uzyskanie. Ale taka „praca u podstaw” to zadanie na długie lata…

Krzysztof Kledzik

lip
02

9 marca tego roku przedstawiłem Państwu bloga Krzysztofa Jopka „Psychologia i Szachy„. Zaglądam tam regularnie i ostatnio natknąłem się na ciekawy tekst, który – za zgodą autora – zamieszczam w całości w tym miejscu. Uważam, że sugestia Krzysztofa Jopka jest interesująca i zasługująca na uwagę. Ale czy znajdą się chętni do wprowadzenia tej idei w życie?

//////////////////////////////

sobota, 30 czerwca 2012

„Wszędzie dobrze gdzie nas nie ma, czyli czym raczą inne „związki” swoich szeregowych członków”

Na pomysł napisania tego artykułu, wpadłem przeglądając portal http://www.polityka.pl/, gdzie znalazłem dość zajmujący tekst o działalności Polskiego Związku Wędkarskiego, którego byłem członkiem od podrostka, aż w okolice wieku dojrzałego. Oprócz gry w piłkę nożną, to właśnie różnego rodzaju eskapady wędkarskie zabierały mi każdą wolna chwilę w młodości. Czasowo znacznie dłużej trwała moja przynależność do PZW w porównaniu z moją obecnością w PZSzach i myślę, że porafię w miarę obiektywnie spojrzeć na obie organizacje.

Kilka informacji o tym, jak wyglądają opłaty za możliwość wędkowania. Otóż, szeregowy wędkarz, aby mógł zarzucić wędkę, musi uiścić opłatę roczną w swoim lokalnym „kole wędkarskim”. Dawniej płaciło się za wędkowanie na wodach nizinnych osobno, a na górskich osobno. Teraz płaci się za możliwość połowu na terenie swojej najbliższej okolicy, jednak aby uzyskać możliwość połowu w innym rejonie kraju płaci się za każdym razem dodatkowo. Są to naprawdę niemałe pieniądze. Wogóle wędkarstwo to sport drogi – sprzęt stały (wędki, kołowrotki itd.), oraz ten co się zużywa (żyłki, haczyki itp.) do tanich nie należą, wliczając do tego kupno zanęt i przynęt, płaci się dosłownie jak „za zboże”. Nie byłoby może w tym nic specjalnie zdrożnego, gdyby wędkarz wiedział za co płaci tak jak w Norwegii, gdzie na łososia jeździ cała wędkarska Europa i każdy stamtąd wraca z rybą oraz masą wrażeń. Według artykułu wędkarze wypowiedzieli prawdziwą wojnę zarządowi PZW, gdyż pieniądze z ich opłat idą na zarybianie (do teraz wszystko ok), by następnie podrosłą rybę odławiano na styl rybacki, sieciami, w celach komercyjnych. Tak więc zamiera turystyka wędkarska gdyż ryb w jeziorach jak na lekarstwo, ponadto ginie turystyka „wodniacka” gdyż zarzucone sieci wplątują się w motory jednostek wodnych. I sprawa najciekawsza – ta działalność jest całkowicie w zgodzie z literą prawa i nikt nie może nic zrobić, chyba że ewentualnie spróbować powołać się na ustawy o prawie wodnym gdzie wody Skarbu Państwa są dobrem ogólnospołecznym i nie należy działać na szkodę społeczeństwa, ale w sądzie taki precedens ciągnąłby się latami. Tak więc wędkarz ma płacić, cicho siedzieć, a tam ktoś sobie odbywa intratne odłowy gospodarcze za jego pieniądze. Szczerze mówiąc, będąc 6 latkiem z pierwszą wędką zrobioną z leszczyny przez mojego ojca i długo, długo poźniej, nie wiedziałem w co, że tak powiem, wdepnąłem.

Inna organizacja, o wiele bardziej na czasie i jeszcze bardziej interesująca (ewentualny uśmiech Czytelnika, jeśli się pojawi, będzie kwaśny jak po zjedzeniu plasterka cytryny) to…PZPN.

Ostatnio reporterzy TVN24 z programu „Czarno na białym”, usiłowali uzyskać informacje od PZPN o finansach związku. Nie byli jednak zbyt skuteczni, gdyż takiej informacji nie otrzymali, choć owa organizacja, jako że jest wspierana (podobnie jak PZSzach) przez Ministerstwo Sportu i Turystyki, finanse ma mieć jawne. Temat PZPN jest nie na odrębny wpis, a na założenie odrębnego bloga i tematów nie zabrakłoby nawet średnio kreatywnemu dziennikarzowi. Problem z PZPN-em jest taki, że jeśli mają wszystko ok w tzw. „papierach” nic nikomu do nich i kibice mogą tylko z zażenowaniem, z boku i zupełnie bezsilni, spoglądać na ich pogrążającą polska piłkę działalność.

Jeśli chodzi o Polski Związek Szachowy jestem umiarkowanym optymistą i myślę, że nie trafiłem najgorzej. Sprawa, która z pewnością wszystkim leży na sercu to szkolenie młodzieży. Problem wychwytywania talentów jest analogiczny z sytuacją, która ma miejsce w PZPN-ie, gdzie dosłownie masa utalentowanej młodzieży na poziomie trampkarskim dostaje „kartę zawodnika” i ma sobie szukać klubu i radzić sama. U nas też coś takiego ma miejsce. Wielu utalentowanych szachistów poszło „na zatratę” gdzies na styku juniora z seniorem. To nie jest tylko kwestia jakiegoś zaniedbania semego PZSzach, a raczej słabości związków wojewódzkich oraz… braku splotu szczęśliwych okoliczności. Nie ma takiej opcji, żeby przez ręce jednego „ośrodka” przechodziło wszystko, natomiast działalnosć koordynacyjna jest ze wszech miar pożądana.

Dwa lata temu, gdy reklamowałem swojego bloga i szukałem na internecie klubów czy sekcji szachowych aby ich do siebie zaprosić, to zauważyłem, że są całe połacie Polski całkowicie niezagospodarowane szachowo. Silni arcymistrzowie wywodzą się z mocnych klubów i prawie nie ma znanych zawodników z „Pcimia Dolnego”. Samo szkolenie jednak może odbywać się przecież poprzez Skype, Playchessa, drogą mailową, trzeba tylko umieć te talenty wychwytywać i nie zostawiać w połowie drogi co jest na porządku dziennym.

Co do opłat płaci się opłaty klasyfikacyjno-rankingowe, lub za zdobycie kategorii, czego nie ma podobno gdzie indziej, jednak ja jakoś tego nie odczuwam specjalnie dojmująco. Mówiąc szczerze, jeśliby moje pieniądze były dobrze rozporządzone np. na szkolenie młodzieży, byłbym w stanie zgodzić się na opłatę roczną (taką jak płaci się w PZW) np. w wysokości 150 zł. Kocham szachy, serce mi rośnie jak młodzież wygrywa, więc nie zbiedniałbym raz w roku o taką kwotę i pewnie wielu też by chętnie zapłaciło ale by widoczny był tego efekt. Samo wyszkolenie profesjonała szachowego ma zawsze wielu „ojców” i bez wsparcia finansowego rodziców, instytucji, sponsorów, wreszcie bez pełnego zaangażowania samego zainteresowanego, jest praktycznie niemożliwe do zrealizowania. Dla chcących grać w szachy profesjonalnie to sport drogi, choć na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że jest inaczej: co trzecie dziecko nie zostanie silnym arcymistrzem z rankingiem 2650 elo. Tutaj na drodze zawsze będzie stał czy kto chce, czy nie – pieniądz. Jestem ciekaw waszego zdania: jakie chodzą wam ciekawe pomysły po głowie, aby usprawnić, ulepszyć, czy wręcz naprawić to co funkcjonuje źle. Gdzie według Was tkwią rezerwy do poprawy kondycji naszej dyscypliny. A może macie zupełnie inne zdanie na ten temat??

Link do referowanego „wędkarskiego” artykułu:

W służbie ryb

 

 

 

cze
28

Do rozpoczęcia olimpiady w Stambule (27.08.-10.09.2012) zostało niewiele czasu. Tymczasem nasza kadra męska wyraźnie „odpoczywa”. Oczywiście z małymi wyjątkami. Dariusz Świercz zagrał niedawno w Bułgarii i mistrz Polski Mateusz Bartel wystartuje w lipcu w Dortmundzie.

Ale co z pozostałymi naszymi asami? Nic nie wskazuje na to, aby któryś z nich planował start w jakimś turnieju. Miejmy nadzieję, że mimo tego nie będzie problemów z formą we właściwym czasie!

Natomiast nasze zawodniczki bedą aktywniejsze przed olimpiadą. Czekają nas emocje w meczu z Niemkami i na II Memoriale Krystyny Hołuj-Radzikowskiej.

Dokładniejsze informacje:

Polki zmierzą się z Niemkami
II Memoriał Krystyny Hołuj-Radzikowskiej
Strona olimpiady

maj
20

Powraca sprawa nowego lokalu Polskiego Związku Szachowego, co już było poruszone na blogu.

W Warszawie dzień po dniu afera. Na ogół z burmistrzem Śródmieścia w tle…” – Żakowski w TOK FM [PRZEGLĄD PRASY]

– W Warszawie dzieją się bardzo dziwne rzeczy. Czasem aż przecieram oczy, bo szło całkiem dobrze przez ostatnie lata – mówił w porannym przeglądzie prasy Jacek Żakowski. I podkreślał: – Pierwsza kadencja PO – super po prostu. A teraz?

Publicysta wyjaśniał: – No a teraz właściwie dzień po dniu afera. Na ogół z osobą Wojciecha Bartelskiego, burmistrza śródmieścia gdzieś w tle. Dzisiaj „Rzeczpospolita” pisze o ukaraniu byłego wiceburmistrza, Marcina Rzońcę, za to, że przeznaczył pieniądze na trzy duże imprezy sportowe: mistrzostwa Europy w szachach, mistrzostwa Polski w szachach i mistrzostwa Polski w koszykówce.

– Te szachy to ciekawa rzecz, bo całkiem niedawno sam burmistrz śródmieścia znalazł się w ogniu krytyki po tym, jak w dziwnych okolicznościach przyznał związkowi szachowemu niezwykle atrakcyjny lokal o powierzchni 244 metrów kw. w centrum miasta i wziął za ten lokal mniej, niż za znacznie mniejszy lokal, który związek miał przy ul. Czerniakowskiej – zauważył Żakowski.

 Źródło

 

 

Wiceburmistrz ukarany za szachy

Robert Biskupski18-05-2012, ostatnia aktualizacja 18-05-2012 00:59

Były wiceszef Śródmieścia tłumaczył się komisji dyscypliny finansowej z… mistrzostw Europy w szachach

Były wiceburmistrz Śródmieścia Marcin Rzońca, gdy 2010 roku pełnił tę funkcję, podpisał umowy na dofinansowanie trzech imprez w jego dzielnicy: mistrzostw Europy w szachach, mistrzostw Polski w szachach i mistrzostw Polski w koszykówce. Zrobił to na prośbę dzielnicowych klubów i organizacji.

– Imprezy o takiej randze są doskonałym sposobem na promocję dzielnicy i popularyzację sportu – mówi Rzońca.

Jednak zupełnie inne zdanie na ten temat ma rzecznik dyscypliny finansów publicznych. Zarzucił wiceburmistrzowi , że łamie prawo, bo „władza samorządowa powinna wspierać finansowo tylko imprezy lokalne”. A te były „ponadlokalne”.

Mistrzostwa dzielnicy

Rzecznik dyscypliny zebrał w tej sprawie imponującą dokumentację (akta liczą 1350 stron) i sprawa trafiła do Komisji Odpowiedzialności Finansów Publicznych. Ta wczoraj orzekła, że burmistrz za mistrzostwa powinien zostać ukarany, ale lekko. Upomnieniem. To najniższa z możliwych kar za takie przewinienie (najwyższa to nawet zakaz pełnienia funkcji publicznych).

To triumf ślepej biurokracji nad zdrowym rozsądkiem, wygrało „nie da się”. Wojciech Bartelski burmistrz Śródmieścia

– Dofinansowanie imprez, które są organizowane w danej dzielnicy, a więc dla jej mieszkańców, jest powszechną praktyką – mówi Rzońca. – Odbywa się to przecież w każdej dzielnicy i niemal w każdym mieście. Suchej nitki na wyroku nie zostawia burmistrz Śródmieścia Wojciech Bartelski.

– Wyrok jest kuriozalny, a zarzuty niedorzeczne – mówi. – To zwycięstwo ślepo rozumianej biurokracji nad zdrowym rozsądkiem, triumf mentalności pt. „nie da się”. Nie było żadnych merytorycznych uwag, że ta impreza była np. niepotrzebna. Staramy się być kreatywni i robić coś dla dzielnicy. Jeśli będą nas karać za promowanie miasta, to wszyscy burmistrzowie wylądują w więzieniach, a pani prezydent w amieniołomach.

A co w takim przypadku choćby z koncertami Metalliki i Madonny dofinansowanymi przez władze Bemowa. Nie ma obawy wezwania na dywanik?

Promować trzeba

Zdziwienia wyrokiem nie kryje burmistrz Bemowa Jarosław Dąbrowski. – Naprawdę, ukarany za szachy? – dopytuje z niedowierzaniem. – Dziwnie by było, gdybyśmy musieli się ograniczać tylko do lokalnych imprez. W końcu to tymi dużymi promujemy dzielnicę na zewnątrz. Moje stanowisko jest niezmienne. Koncerty na Bemowie będą się nadal odbywać. Zapraszam na lipcowy Red Hot Chili Peppers – stwierdza.

W czerwcu z okazji Dni Ursynowa mają się też odbyć Otwarte Mistrzostwa Polski w Biegu Ulicznym na 5 km. Może warto byłoby zmienić nazwę?

– Nie ma mowy – zarzeka się burmistrz dzielnicy Piotr Guział. – Promocja dzielnicy i miasta w kraju i za granicą to zadania, które mamy wpisane do budżetu. Więc gdy na Ursynowie odbywają się wysokiej rangi imprezy, wykupujemy pakiety promocyjne. Dzięki temu, że pokazują miasto w telewizji, promujemy je wśród miłośników sportu, turystów czy potencjalnych inwestorów.

Źródło

 

maj
18

Blog mój cieszy się dużym zainteresowaniem wśród sympatyków królewskiej gry, co świadczą liczne do mnie emaile i komentarze poruszające różne problemy polskich szachów. Nie wszyscy godzą się – z różnych względów – na publikację swych tekstów pod swoim nazwiskiem. Tożsamość Sympatyka szachów jest mi znana!

//////////////////////////////

Z przerażeniem poczytuję sobie z wolnej chwili co dzieje się z PZSzach, wybory na szefa wyszkolenia etc. Jest gorzej niż było wcześniej. To się chyba w ogóle nie zmieni. No, ale to nie mój problem, to problem polskiego środowiska szachowego. Dopóki nie zrozumieją swojego błędu dopóty Polska będzie szachowym zaściankiem i skansenem skostniałych metod pracy i promocji szachów.

To przykre, że pomógł Pan polskim szachom i konkretnym ludziom, a oni nawet nie mają odwagi się do tego przyznać i po prostu – podziękować. To tylko i aż tyle.

Pzszach kasę ma chociażby od sponsorów ale na tym, że Wojtaszek zagrał w Tata B czy Świercz w C słuch o polskich zawodnikach na świecie zaginął, a ja na to patrzę jako kibic z zewnątrz. Wojtaszek jest sekundantem Ananda od 2008, nabił ranking do 2700 ale nie ma osiągnięć przez te 4 lata.

Przy całej bufonadzie Bartla będę mu kibicował w Dortmundzie.

Tak, musi Pan walczyć i pokazywać prawdę, aby to nie poszło w zapomnienie.

Sympatyk szachów 

 

 

  • Szukaj:
  • Nadchodzące wydarzenia

    wrz
    27
    sob.
    2025
    całodniowy I Bundesliga open
    I Bundesliga open
    wrz 27 2025 – kw. 26 2026 całodniowy
    W okresie 27.09.2025-26.04.2026 odbywają się rozgrywki I ligi niemieckiej open z udziałem zawodników z Polski. Dodatkowe informacje na  ChessBase Info: 1 runda 2 runda  2 runda cd Niefortunnie wystartował Mateusz Bartel, który reprezentuje barwy klubu[...]
    sty
    16
    pt.
    2026
    całodniowy Tata Steel Masters 2026
    Tata Steel Masters 2026
    sty 16 – lut 1 całodniowy
    Wijk aan Zee Strona turnieju  
    mar
    29
    niedz.
    2026
    całodniowy FIDE Candidates 2026
    FIDE Candidates 2026
    mar 29 – kw. 15 całodniowy
    29 Mar – 15 Apr 2026, (Cyprus) Uczestnicy Nakamura, Caruana, Giri, Praggnanandhaa, Wei Yi, Sindarov, Esipenko, Bluebaum
    całodniowy FIDE Women’s Candidates 2026
    FIDE Women’s Candidates 2026
    mar 29 – kw. 15 całodniowy
    Strona turnieju Uczestniczki: Zhu Jiner, Tan Zhongyi, Koneru, Goryachkina, Divya, Vaishali, Lagno, Assaubayeva
  • Zwiastun

  • Odnośniki

  • Skąd przychodzą

    Free counters! Licznik działa od 29.02.2012
  • Ranking FIDE na żywo

  • Codzienne zadania

    Play Computer
  • Zaprenumeruj ten blog

    Wprowadź swój adres email, by prenumerować ten blog i mieć informację o nowych wpisach przez email.