lut
11

Zawsze zastanawiało mnie ortodoksyjne podejście dawnych mistrzów oraz niektórych współczesnych trenerów szachowych do problemu nauki gry środkowej oraz końcówek, z jednoczesnym deprecjonowaniem debiutów. Jest to dla mnie niezrozumiałe, bo przecież w trakcie rozgrywania partii szachowej do końcówki może wogóle nie dojść, np. gdy któryś z zawodników podda się na skutek posiadania przez przeciwnika znaczącej przewagi materialnej bądź pozycyjnej. Oczywiście nie można zawsze liczyć na taką komfortową sytuację, i dlatego wobec oporu (i uporu) przeciwnika, znajomość techniki rozgrywania końcówek jest potrzebna.

Warto zauważyć, że obecnie wszyscy, a na pewno znakomita większość czołowych szachistów świata przykłada ogromne znaczenie przede wszystkim do prawidłowego przygotowania odpowiedniego dla nich repertuaru debiutowego. Nie jest to tajemnicą, zresztą zawodnicy ci otwarcie przyznają się do zaawansowanych studiów debiutowych, dzięki którym zapewniają sobie przewagę nad rywalami już w początkowej fazie partii. Skoro czołówka światowa tak intensywnie pracuje nad debiutami przynoszącymi im wymierne korzyści sportowe, to dlaczego u nas w Polsce postponuje się tą dziedzinę wiedzy szachowej? Nietrudno znaleźć w internecie wypowiedzi trenerów, którzy przyznają się do nazbyt lekkiego podchodzenia do tej fazy partii szachowej, żeby nie powiedzieć, zaniedbywania jej. Zastanawiające jest, że trenerzy ci opierają swoją postawę contra nauce debiutów, na metodach szkoleniowych stosowanych przez Marka Dworeckiego. W swojej pracy np. z młodzieżą kładą oni znaczny nacisk na naukę strategii, taktyki, gry środkowej oraz końcówek, jednocześnie otwarcie przyznając się do pomijania pracy nad repertuarem debiutowym swoich podopiecznych. A przecież bez solidnie przygotowanego zbioru otwarć szachowych, nie ma co marzyć o zdobyciu przewagi nad zawodnikami z czołowych (a nawet niższych) miejsc listy rankingowej. Zresztą warto przyglądnąć się partiom rozgrywanym przez polskich arcymistrzów przeciwko silnym graczom z zagranicy. Nasze asy często nie są w stanie „wyjść z debiutu”, gdyż już w tej fazie gry otrzymują gorszą pozycję, nie rokującą na coś lepszego niż remis.

Dlaczego więc tak często spotykamy się z oporem trenerów twierdzących, że sami zawodnicy, a także ich rodzice oraz działacze klubowi oczekują od nich przygotowania odpowiedniego repertuaru debiutowego? Myślę że te oczekiwania są efektem właściwej postawy samych zainteresowanych, podobnie jak dopatrywanie się przez nich źródeł długotrwałych niepowodzeń właśnie w braku dopracowanego zestawu debiutów. Niewątpliwie praca nad przygotowaniem odpowiedniego repertuaru otwarć jest zajęciem ciężkim i długotrwałym, wymagającym chociażby przeglądnięcia dużej ilości partii, odnalezienia ciekawych wariantów i nowinek. Co więcej, jest nieustanną twórczą pracą, gdyż wobec rozwoju teorii debiutów istnieje konieczność ciągłego poszukiwania coraz to nowych dróg ku zdobyciu przewagi w grze. Czy zatem polscy trenerzy rezygnują z tej trudnej pracy na rzecz łatwiejszej działalności szkoleniowej w zakresie gry środkowej i końcówek?

Mark Dworecki nie wierzy w fundamentalne znaczenie pracy nad debiutami. Usiłuje przekonać, że przewagę zdobywa się w grze środkowej i w końcówce. Oraz że te dwie, późniejsze fazy gry decydują o powodzeniu bądź porażce zawodnika. A co będzie, gdy szachista „polegnie” już w debiucie? Postawa Dworeckiego kłóci się z wypowiedziami arcymistrzów z czołówki światowej, którzy przykładają kluczową wagę do prawidłowo dobranego, i właściwie rozegranego debiutu, jako fundamentu wygranej partii. Ciekawi mnie też to, dlaczego tak niewiele mówią o metodach Marka Dworeckiego? Czy może uważają jego techniki szkoleniowe za przestarzałe, a jego samego za osobę nie nadążającą za zmianami w teorii szachów? Trudno mi uwierzyć, że Dworecki odkrył jedynie słuszną metodę treningu szachowego, którą należy zaakceptować jako kanon, czy wręcz dogmat. Wydaje się że rzeczywistość szachowa pokazuje co innego. Czy może jest tak, że arcymistrzowska czołówka światowa odchodzi od metod Dworeckiego, nie widząc w nich sposobu na zdobycie zdecydowanej przewagi w partii, a nasi krajowi szachiści nadal posługują się jego starymi doktrynami, przez co nie są w stanie wybić się ponad przeciętność? Problem jest dyskusyjny, i warty podjęcia szerszej polemiki z trenerami.

Interesującym i problematycznym zagadnieniem jest sposób podejścia do nauki szachów, o czym sygnalizowałem już na wstępie niniejszego artykułu. W swojej trzytomowej książce pt. „Końcówki szachowe” (wyd. Arden, Rzeszów 2001) Bogdan Zerek wspomina, iż wielcy, klasyczni mistrzowie zalecali rozpoczęcie pracy nad szachami od nauki końcówek. Ich argumentem był cel gry w szachy, czyli danie mata wrogiemu królowi. Ale w trakcie gry nie zawsze do niego dochodzi. Poza tym, czy celem partii nie jest po prostu zwycięstwo, uzyskane bądź poprzez zamatowanie króla, bądź poddanie się przeciwnika? A właściwie, dlaczego naukę szachów należy rozpocząć właśnie od końcówek? Przecież partia szachowa nie rozpoczyna się od końcówki, lecz od początkowego ustawienia bierek, których stopniowe wyprowadzenie nosi nazwę odpowiedniego debiutu. Dopiero poprzez tą wstępną fazę rozwoju, partia stopniowo przechodzi w grę środkową, a ta, przynajmniej teoretycznie, w końcówkę. Wydaje się więc, że odpowiednim i naturalnym sposobem podejścia do nauki szachów, przynajmniej na początkowym etapie, będzie położenie nacisku jednocześnie na wszystkie trzy fazy partii. Myślę, że dzięki takiemu systemowi szkolenia, uczeń będzie mógł zrozumieć rolę poszczególnych faz gry oraz sposobu przejścia od debiutu do gry środkowej i końcówki. Co więcej, zwrócenie uwagi na prawidłowy wybór debiutu oraz właściwe jego rozegranie, umożliwi szachiście zrozumienie mechanizmu uzyskania przewagi jeszcze przed etapem gry środkowej, która, być może przejdzie w końcówkę.

Podczas moich treningów pod kierunkiem mm Aleksandra Czerwońskiego http://www.konikowski.net/ciek11.php#mojkurs oczywiście ćwiczyłem rozgrywanie końcówek, ale ten punkt nauki nie był wiodący. Mój nauczyciel przywiązywał wagę do stopniowego wyćwiczenia mnie we wszystkich fazach gry. Powiem więcej, kładł spory nacisk na prawidłowy sposób rozgrywania debiutu, podkreślając że jest to bardzo ważna faza gry, umożliwiająca już na wstępie walkę o dominację na szachownicy. W trakcie nauki demonstrował mi przypadki, gdy zaniedbania w początkowej fazie gry skutkowały późniejszą przegraną, gdyż gracz nie był w stanie wzmocnić pozycji pomimo dobrej znajomości metod rozgrywania fazy gry środkowej oraz końcówki. Czyli proces nauki obejmował równolegle trzy etapy partii, ale z podkreśleniem że debiut jest niezwykle ważną jej częścią, naznaczającą pewnym „piętnem” dalszy przebieg rozgrywki. Na przykład tym piętnem poza zdobyciem bądź utraceniem przewagi jest utworzenie określonej struktury pionkowej, mającej niezwykle ważne znaczenie dla charakteru gry.

Wymienię tu przykładowe problemy debiutowe, poruszane podczas moich treningów u mm Czerwońskiego:

1. Debiut a partia jako całość. Podejście do partii szachowej jako całości, w której kolejne fazy gry logicznie wynikają z poprzednich. Wykazanie wpływu prawidłowo (albo źle) rozegranego debiutu na przebieg gry środkowej, i uzyskanie w niej przewagi bądź gorszej pozycji (przy źle rozegranym debiucie). Walka o opanowanie centrum, rozwój figur, zdobycie przewagi w debiucie, prawidłowe uproszczenie materiału w grze środkowej, prowadzące do realizacji przewagi w wygranej końcówce.

2. Ustawienie króla w debiucie. Omówienie zagadnienia prawidłowego ukrycia króla poprzez zroszowanie we właściwą stronę. Wykazanie niebezpieczeństw na jakie jest narażony monarcha, pozostający w centrum bez wykonania roszady. Sposób realizacji przewagi pozycyjnej przy braku roszady u przeciwnika. Atak na króla.

3. Naruszenie zasad w debiucie. Konsekwencje źle prowadzonego rozwoju figur, strata temp, materiału, itp.

Krzysztof Kledzik

URL Trackback

Trackback - notka

Komentarzy: 10

  • Jako szachista amator mogę śmiało potwierdzić, że erudycja debiutowa jest niezbędna. Co prawda świadomie i z czystego zamiłowania – zasklepiłem się na badaniu ostatniej fazy gry szachowej i owszem, jeśli kiedykolwiek miałem możliwość stawiać czoła silniejszym szachistom w końcówce, to wychodziłem na tym znakomicie. Ale z kolei moje braki debiutowe utrudniają mi grę na takim samym poziomie w grze turniejowej. Prosty przelicznik: mam obecnie 1774 Elo, podczas gdy na chesstempo w treningu końcówek praktycznych pułap +2050 rankingu trzymam bez problemu 🙂 No lekka rozbieżność jest. Jestem przekonany, że jest to do przeskoczenia tylko i wyłącznie poświęcając się pracy nad otwarciami. Inna rzecz, że nie staram się – przynajmniej natenczas – nadrabiać te braki, a pielęgnuję zamiłowanie do końcówek 🙂

  • Krzysztof Kledzik

    Nie tak dawno przytaczałem wypowiedź Kasparowa oraz Tibora Károlyi na temat przygotowań debiutowych http://www.blog.konikowski.net/2013/01/06/praca-nad-debiutami/ Wskazywali oni na wagę tego zagadnienia. Przy okazji meczu Ananda z Gelfandem podkreślano dobre przygotowanie Borysa. Peter Leko był znany ze swojego przygotowania teoretycznego. W PZSzachu-u o niedostatkach debiutowych np pani Kariny mówi się otwarcie http://www.blog.konikowski.net/2013/01/28/odkrycie-wlodzimierza-schmidta-15/comment-page-1/#comment-5647
    Darek Świercz ani Radek Wojtaszek nie mają przygotowanego repertuaru debiutowego, który by umożliwiał im regularne zajmowanie wysokich miejsc na turniejach. Ich wygrane pojawiają się od przypadku do przypadku, gdy akurat „podejdzie” im jakiś wariant. Arcymistrz Schmidt oficjalnie przyznaje że zaniedbania debiutowe są bolączką naszych zawodników (patrz cykl artykułów pt. „Odkrycie” Włodzimierza Schmidta). To dlaczego polscy trenerzy wciąż uparcie lansują tezę, że nie warto na serio podchodzić do pracy nad debiutami?

  • Radko

    Trenerzy akademii lubią spokojne życie i nikt w Polsce nie będzie uczyć młodych teorii debiutów. Potem wszyscy grają obronę francuską. Są jednak pewne nasze osiągnięcia w teorii debiutów, np. gambit Gajewskiego.

  • Arek

    Bez dobrej znajomosci debiutow nie mozna osiagac sukcesow. To wszyscy wiedza. Ale nie wiedza o tym nasi trenerzy. Potem widzimy wyniki w turniejach. Nasze arcymisie zajmuja w silnych turniejach dalekie miejsca.

  • Krzysztof Kledzik

    Waldemar Świć napisał: „Jeden z moich przyjaciół od niepamiętnych już czasów będący pasjonatem szachowym podsumował to krótko i trafnie: Niech napiszą coś lepszego to pogadamy”. Cytat dotyczy wpisu o metodach treningowych Marka Dworeckiego. Szkoda że pan Waldemar nie chce podjąć dyskusji z nami, i uzależnią ją prawdopodobnie od tego, czy wpierw „nawrócimy” się na metody Dworeckiego. Zawsze dziwiło mnie ortodoksyjne podejście do metod M.D. Czy Dworecki odkrył jedynie słuszną metodę treningu szachowego? Czy nie ma lepszych metod, albo po prostu innych, takich które mogłyby konkurować z jego systemem szkolenia? Dlaczego w Polsce ciągle przykłada się bezgraniczną wiarę w system M.D., skoro czołówka światowa stosuje już inne podejście do treningów? Dlaczego nie wolno dyskutować z założeniami metod Dworeckiego? Odnoszę wrażenie, że dla polskich trenerów stał się on współczesnym Arystotelesem, z którego dogmatami nie wolno dyskutować, bo są traktowane jako pewniki i prawdę ostateczną.
    Pamiętam, jak ja studiach wysłuchałem wykładu o gazach szlachetnych (hel, neon, itd.), które kiedyś uważano za niereaktywne. To twierdzenie przyjmowano za prawdziwe i wręcz dogmatyczne. Ale po jakimś czasie okazało się, że gazy szlachetne tworzą związki chemiczne, i niektóre z nich robią to nawet chętnie. Wykładowca podsumował swój wykład kapitalnym i wiele mówiącym stwierdzeniem, że dogmat (np. ten o niereaktywności gazów szlachetnych) jest kategorycznym zakazem myślenia. Komentarz swój zakończę cytatem z blogu Waldemara Świcia: „Możecie to Panowie rozumieć i interpretować jak chcecie!”.
    Właśnie!

  • thinkerteacher

    Jeśli ktoś nie wierzy w „siłę debiutów”, to niechaj spróbuje bez ich znajomości przebić poziom 2000 (1 kategorii). Zapewniam, że zadanie to będzie to bardzo bliskie nierealnemu. Testowałem BRAK znajomości debiutów przez około 10-12 lat. I co się okazało? Otóż ze słabszymi (1000-1400) zawodnikami można grać „na czuja”. Przy średnich zawodnikach (1500-1800) zaczynają się poważniejsze schody. Natomiast przy silnych amatorach (1900-2100) większość partii kończy się porażkami, zaś nieliczne remisami. Wygranych jest nie więcej niż 10-15%. Dlatego opracowanie repertuaru debiutowego jest NIEZBĘDNE. Według mnie już od poziomu 3 kategorii (później może być „zbyt późno”, co będzie opóźniało przyszłe większe sukcesy).

    Co do Marka Dworeckiego, to oczywiście warto mieć na uwage jego OGROMNY dorobek teoretyczny (książki oraz artykuły, które opublikował). Niemniej nie wolno wszystkiego na ślepo (bezkrytycznie) przyjmować, bez względu na to czy jesteśmy bk, 5, 2 czy 1 kategoria (albo i FM, IM lub GM-em). Nie wiem czy dobrze rozumiem „omijanie” debiutów przez tak znanego trenera Marka Dworeckiego – niemniej wydaje mi się, że bardziej chciał On zaznaczyć to, żeby nie „zafiksować i zachłysnąć się” na debiutach, tylko aby inne części gry także „pilnować”. Na bardzo wysokim poziomie bardzo głęboka znajomość debiutów sprawia, że oddzielamy chłopców od mężczyzn, a mężczyzn od ELITY światowej. Wyjątkiem może być geniusz szachowy – Magnus Carlsen. Niemniej ten wonderboy ma na tyle głębokie zrozumienie szachów, że jest w stanie nadrabiać niedokładności, które popełniają przeciwnicy… pomimo gorszej pozycji po debiucie.

    Niestety ja także mam skrzywienie w kierunku końcówek, więc dla mnie partia powinna zaczynać się od …dowolnego zakończenia wieżowego 🙂 ;). Pomimo tego zdaję sobie sprawę, że bez dobrej znajomości debiutów (a ściślej: bez budowania i powiększania repertuaru debiutowego) NIGDY nie będę w stanie przeskoczyć poziomu 2000 (1 kategorii). Czemu? Ponieważ żyjemy w epoce cyfrowej i NIGDY w historii szachów debiuty i warianty nie były tak rozpracowane jak też opracowane i przetestowane. Jak to mawiał pewien klasyk: „to se ne wrati” (odnośnie możliwości grania debiutów „na czuja”).

  • Marcin

    Ale przeciez sam Dworecki nigdy nie negowal tego, ze przygotowanie debiutowe jest istotne. Niektore ze swoich ksiazek poswiecil wlasnie przygotowaniu debiutowemu np wiekszosc ksiazki „School of Chess Excellence : Opening Developments”.

  • Dworecki wspólnie z Jusupowem napisał ogólną książkę o pracy nad debiutami. Mam ją po niemiecku. Jest to dobry materiał dla trenerów. Dla samych zawodników jest mniej przydatny. Dworecki nigdy nie napisał fachowej książki o debiutach dotyczącej konkretnego otwarcia, wariantu. Jusupow wydał natomiast książkę w stylu informatora o obronie rosyjskiej.

  • Arek

    Przeglądam stare wpisy na tym blogu i znalazłem to o debiutach. Temat jest dalej aktualny. Debiuty są bardzo ważne i sam się przekonałem o tym w moich partiach.

  • Krzysztof Kledzik

    Tak, temat jest ważny, i dotyczy zawodników na różnym poziomie zaawansowania. Oczywiście wiadomo że charakter pracy debiutowej trzeba dostosować właśnie do poziomu szachowego danej osoby. Inaczej pracują osoby z „kategoriami”, a inaczej arcymistrzowie. Jakiś czas temu o problemach z repertuarem debiutowym naszych czołowych zawodników mówił też am Schmidt, ale potem sprawę chyba wyciszono.

Dodaj komentarz

Musisz sięzalogować aby móc komentować.

  • Szukaj:
  • Nadchodzące wydarzenia

    sie
    15
    pon.
    2022
    całodniowy FTX Crypto Cup
    FTX Crypto Cup
    sie 15 – sie 22 całodniowy
    Mistrz świata Magnus Carlsen wraz z Alirezą Firouzja, Levonem Aronjanem, Anishem Giri, Janem-Krzysztofem Dudą, Liem Le, Hansem Niemannem i Praggnanandhaa, zmierzą się w FTX Crypto Cup, który odbędzie się od 15 do 21 sierpnia w[...]
    sie
    26
    pt.
    2022
    całodniowy Grand Chess Tour (rapid)
    Grand Chess Tour (rapid)
    sie 26 – sie 28 całodniowy
    Uczestnicy: Nakamura, Rapport, Nepomniachtchi, Caruana, Vachier-Lagrave, Aronian, Dominguez, Firouzja, Mamedyarov, Shankland Strona Turnieju
    sie
    29
    pon.
    2022
    całodniowy Grand Chess Tour (blitz)
    Grand Chess Tour (blitz)
    sie 29 – sie 30 całodniowy
    Uczestnicy: Aronian, Nakamura, Caruana, Vachier-Lagrave, Firouzja, Nepomniachtchi, Mamedyarov, Dominguez, Rapport, Shankland Strona turnieju
    wrz
    2
    pt.
    2022
    całodniowy Sinquefield Cup
    Sinquefield Cup
    wrz 2 – wrz 11 całodniowy
    Uczestnicy: Carlsen, Nepomniachtchi, Firouzja, So, Aronian, Caruana, Mamedyarov, Vachier-Lagrave, Rapport, Dominguez Perez Strona turnieju
  • Odnośniki

  • Skąd przychodzą

    Free counters! Licznik działa od 29.02.2012
  • Ranking na żywo

    2700chess.com for more details and full list 2700chess.com for more details and full list
  • Codzienne zadania

    Play Computer
  • Zaprenumeruj ten blog

    Wprowadź swój adres email aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez email.

    Dołącz do 155 pozostałych subskrybentów

%d bloggers like this: