Wrz
14

Kontynuacja odcinka 174

Kandydat na prezesa Polskiego Związku Szachowego Radosław Jedynak w swoim programie poruszył wiele istotnych aspektów dotyczących działalności Młodzieżowej Akademii Szachowej. Te problemy tkwią w polskich szachach już od wielu lat i są, jak to wynika z wielu fachowych przekazów, nadal aktualne. Na bazie własnych doświadczeń opisałem to m.in. w tekście „Gorzka Prawda” („Szachy/Chess” 75/76 – 2002).

Jak już podałem w poprzedniej części, udało mi się w Zakopanem w pełni zrealizować plan szkoleniowy. Kolejna sesja z moim udziałem odbyła się w Wiśle w dniach 13-21.04.2000. Dwa miesiące wcześniej rozmawiałem z kierownikiem wyszkolenia PZSzach i przypomniałem moje trzy życzenia, które uzgodniłem wcześniej na pierwszej sesji z kierownictwem MASz: obecność Radka Wojtaszka, odpowiednie warunki do zajęć (sala i sprzęt wraz z zegarami) oraz wypełnione przez uczestników zgrupowania ankiety zawodnika. Zapewniono mnie, że  wszystko będzie jak należy.

Na miejscu okazało się, że nie ma Wojtaszka. W ten sposób kierownictwo MASz dało mi do zrozumienia, że zaproponowany przeze mnie trening wirtualny, jako uzupełniająca forma szkolenia, został odrzucony.

Nie było przygotowanych ankiet. Część przywiozłem ze sobą, resztę skopiowaliśmy w pobliskim sklepie i rozdaliśmy uczestnikom do wypełnienia. Z tego materiału korzystali potem wszyscy trenerzy.

Największym rozczarowaniem dla mnie było brak zegarów. To uniemożliwiło mi przeprowadzenie treningu praktycznego, jak to zrealizowałem w Zakopanem. Zostałem w ten sposób zmuszony do zmiany koncepcji treningowej. Na moje starania u kierownika sesji  zegary znalazły się pod koniec zgrupowania. Na zajęcia było to już za późno, ale mogliśmy przynajmniej przeprowadzić turniej błyskawiczny z nagrodami książkowymi, które przywiozłem ze sobą.

Sesja zaczęła się od mojego dwugodzinnego wykładu inauguracyjnego pt. „Wspólne idee: gra praktyczna kompozycja”. Poruszyłem na bazie przykładów praktycznych i studiów następujące tematy:

1. Odciągnięcie
2. Własna figura przeszkadza
3. Zugzwang
4. Nowotny
5. Słaba promocja
6. Widłowe uderzenia
7. Warto znać studia

Jako trener polecam swoim podopiecznym rozwiązywanie pouczających zadań i studiów, ale zbliżonych swym charakterem do gry praktycznej. Wykluczam jednak trening z zadaniami typu samomaty, maty pomocnicze i bajkowe, ponieważ te problemy nie mają żadnego aspektu szkoleniowego. Wręcz przeciwnie, uważam, że szkodzą w normalnym rozwoju szachisty. Niech tymi zadaniami zajmują się problemiści, ale nie zawodnicy, szczególnie młodzi.

Powracam do moich treningów. Została przydzielona mi utalentowana grupa średniaków, w której m.in. byli: Paweł i Dorota Czarnota, Marcin Tazbir, Piotr Brodowski, Dominika Hermanowicz itd. Tematem zajęć były różne formy ataku na króla. Wobec braku zegarów musiałem zrezygnować z zajęć praktycznych. Na szczęście sala treningowa była duża. Każdy miał swój stolik i komplet szachów. Na tablicy demonstracyjnej pokazywałem różne partie wzorcowe. W krytycznych momentach zadawałem wiele pytań, na które młodzież musiała po analizie odpowiedzieć. Była dyskusja i wymiana uwag. Był to trening aktywny. Taka forma szkolenia jest też bardzo efektywna, pod warunkiem, że trener zadaje wiele pytań i zmusza tym samym podopiecznych do intensywnej pracy. Młodzież pracowała sumiennie i otrzymała ode mnie bardzo dobrą ocenę.

W sumie byłem zadowolony z pobytu w Wiśle, choć pozostał pewien niedosyt: nieobecność Radka Wojtaszka i brak zegarów.

Z kierownictwem MASz uzgodniłem, że przyjadę na kolejną sesję, ale postawiłem dwa warunki: obecność Wojtaszka i dostęp do zegarów. Otrzymałem zapewnienie, że nie będzie z tym żadnych problemów!

Krótko przed rozpoczęciem zgrupowania (Wisła, 3-11 sierpnia 2000) dowiedziałem się, że znowu nie będzie Wojtaszka. W taki to sposób definitywnie moja propozycja pomocy szkoleniowej młodzieży za pomocą poczty elektronicznej nie znalazła uznania u kierownictwa MASz.

W Wiśle czekała mnie kolejna niespodzianka. Przydzielono mi grupę najmłodszych i ulokowano w małej salce. Nie było oczywiście obiecanych zegarów.

Poprosiłem kierownika sesji o odpowiednie lokum. Tłumaczył się, że nie otrzymał do dyspozycji innych pomieszczeń. Była to nieprawda. Potem miałem okazję obejrzeć ośrodek, w którym mieszkaliśmy i było tam kilka wolnych sal, w których można było przeprowadzić bez problemu odpowiedni trening.

Pod koniec zgrupowania odbyła się w holu budynku symultana. Miejsca było tam bardzo dużo. Tam też można było pracować z grupą. Znalazły się też niespodziewanie zegary. Tak więc na moje zajęcia kierownik zgrupowania nie zagwarantował mi odpowiednich warunków treningowych i sprzętu, natomiast na swoją symultanę miał wszystko. To się nazywa zmysł organizacyjny!

Powracam do moich treningów. Ostatecznie zgodziłem się przeprowadzić zajęcia w tak niedogodnych warunkach. Mam duże doświadczenie z pracą z młodymi zawodnikami od 10 do 12 lat. Najlepiej prowadzi się trening w grupie 4-5 osobowej. Przy liczbie 8 osób powstaje już za duży chaos. Miałem nadzieję, że dam sobie jednak radę. Niestety okazało się to praktycznie niemożliwe. W czasie zajęć dochodziło często do rękoczynów. Wyrywano sobie figury z ręki i rozrzucano szachy. Najbardziej agresywnego młodzieńca wypraszałem za drzwi. Ale to nic nie dało. Młody człowiek kopał w drzwi i treningu nie można było również dalej prowadzić.

Poprosiłem kierownika sesji o przydzielenie mi do pomocy jakiegoś trenera w celu podziału na dwie grupy. Nie było takich możliwości kadrowych. Wobec braku zapewnienia mi godnych warunków treningowych, zrezygnowałem z zajęć z grupą najmłodszych. Prowadziłem od tego momentu konsultacje indywidualne.

Zgrupowanie w Wiśle było pasmem wielkich rozczarowań. Na dwie sesje w 2000 roku poświęciłem w sumie cztery tygodnie urlopu wypoczynkowego i moje zaangażowanie poszło na marne. Natychmiast po powrocie do Dortmundu zadzwoniłem do kierownika wyszkolenia PZSzach i poinformowałem go, że zrywam dalszą współpracę z akademią!

Poniższy odcinek pochodzi z tekstu „Gorzka Prawda” („Szachy/Chess” 75/76 – 2002).

A jednak koledzy mieli rację …

Końcowy wniosek: Mam kontakty z wieloma osobami w kraju i wiem z różnych opinii, że powinno się coś zmienić w działalności Młodzieżowej Akademii Szachowej. Ale to jest już problem nowych władz Polskiego Związku Szachowego!

 

 

URL Trackback

Trackback - notka

Dodaj komentarz

Musisz sięzalogować aby móc komentować.

  • Szukaj:
  • Nadchodzące wydarzenia

  • Odnośniki

  • Skąd przychodzą

    Free counters! Licznik działa od 29.02.2012
  • Ranking na żywo

    2700chess.com for more details and full list 2700chess.com for more details and full list
  • Codzienne zadania

    Play Computer
  • Zaprenumeruj ten blog

    Wprowadź swój adres email aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez email.

    Dołącz do 170 pozostałych subskrybentów

%d bloggers like this: