Rozmaitości7 lutego 2011Jerzy Konikowski
Na początku lat 90-tych ubiegłego stulecia odwiedziłem – na zaproszenie Jerzego Morasia- międzynarodowy turniej w Krynicy. Dyrektor turnieju natychmiast pokazał mnie pewnego młodzieńca z komentarzem: „Przypatrz mu się dobrze. Zapowiada się na dobrego gracza”. Zacząłem obserwować jego partie. Potem kilka razy rozmawiałem z nim o szachach. Sprawił na mnie rzeczywiście pozytywne wrażanie. Po powrocie do Dortmundu zacząłem obserwować jego wyniki turniejowe i pierwsze sukcesy. 23 marca 2003 roku byłem w Warszawie i przy tej okazji odwiedziłem imprezę szachową. Był to turniej błyskawiczny w silnej obsadzie. W pewnym momencie podszedł do mnie „stary” znajomy z Krynicy. Przywitał się serdecznie i zamieniliśmy kilka zdań. Obserwowałem dalej jego szachowy rozwój i karierę, która zapowiadała się bardzo obiecująco. W ostatnich latach nastąpił wyraźny spadek formy młodego arcymistrza i nikt nie mógł mnie wyjaśnić jej przyczyny. Ale chyba poznałem wreszcie problem tego zawodnika.
Młody arcymistrz niedawno tak m.in. napisał na pewnym forum: „Odnośnie osoby p. Konikowskiego – w moim przypadku ciężko mi się odnosić do p. Konikowskiego niechętnie, bowiem nigdy nie widziałem go na oczy (a jeśli już widziałem to faktu tego nie pamiętam)”.
Młody arcymistrz stracił więc pamięć! A bez tej ważnej cechy nie można myśleć o sukcesach w szachach. Moja rada: Trzeba trenować więc umysł. Arcymistrz przyznał się do znajomości tylko jednej mojej książki. Pozwolę sobie więc mu zaproponować inną moją pracę „Kompozycja w treningu szachisty”. Może rozwiązywanie krzyżówek szachowych i poznanie korzyści z takiej formy treningu pomoże młodemu człowiekowi w ćwiczeniu pamięci? Potem sukcesy w grze praktycznej gwarantowane!

Wydawnictwo Penelopa