Archiwum kategorii ‘Szachy w Polsce’
? Dziś obchodzimy urodziny polskiego arcymistrza, Radosława Wojtaszka! Jest on nie tylko światowej klasy graczem, ale także inspiracją dla miłośników szachów na całym świecie. Z tej okazji życzymy mu wszystkiego najlepszego oraz wielu zwycięstw, jak w partii poniżej! pic.twitter.com/FgKbcyNcTm
— Chess.com (@chesscom_pl) January 13, 2023
(Jerzy Konikowski i Radosław Wojtaszek na MŚ juniorów w Goa 2002 rok)
Komentarz partii pochodzi z książki Atak na króla
1 czerwca 1978 roku zostałem oficjalnie pracownikiem Polskiej Federacji Sportu w Warszawie z oddelegowaniem do pracy w Polskim Związku Szachowym w charakterze trenera kadry.
Najpierw ustaliłem z kierownikiem wyszkolenia Krzysztofem Sznapikiem i wiceprezesem PZSzach Andrzejem Filipowiczem mój plan pracy na najbliższe miesiące.
W pierwszym rzędzie trzeba było powołać zawodnika do startu w mistrzostwach świata juniorów do 20 lat. Impreza miała odbyć się w austriackim mieście Graz. Najpoważniejszym kandydatem do wyjazdu był mój podopieczny z Częstochowy Roman Tomaszewski.
Ostatecznie wspólnie doszliśmy do wniosku, że mamy w Polsce kilku silnych zawodników i trzeba zorganizować eliminacje. Odbyły się one w Warszawie w dniach 3-8 czerwca 1978 i zgodnie z przewidywaniami zwyciężył Roman Tomaszewski.
UTRGV A crushes Harvard with a score of 4-0! After an 12unfortunate loss against Webster A in the morning, our A-team came back to defeat Harvard A in a convincing manner.
Our B-team scored two crucial victories yesterday putting them in 2nd place going into the last round! pic.twitter.com/xZhdyrWYQP— UTRGV Chess (@UTRGVChessTeam) January 8, 2023
link
„(…) M.in. za wspaniały występ na Olimpiadzie Szachowej nominację Polskiego Związku Szachowego otrzymał Kamil Dragun (KSz Stilon Gorzów Wlkp.), który z uwagi na studia w USA nie mógł brać udziału w eliminacjach do Mistrzostw”. PZSzach
„Kamil Dragun przy zaangażowaniu PZSzach wyjechał na studia do USA” – Tomasz Delega, były prezes PZSzach.
„Kamil Dragun nie może zagrać w DMŚ z uwagi na studia w USA” – Michał Bartel, szef wyszkolenia PZSzach.
„Kamil nie był w stanie przełożyć swoich egzaminów na uczelni i zaplanowanych startów w szachowej lidze uniwersyteckiej w USA” – Artur Jakubiec, wiceprezes ds. sportu wyczynowego (MAT 1/2019)
W dniach 14 – 29 czerwca 1978 roku odbył się w Jeleniej Górze silny turniej młodzieżowy w obsadzie międzynarodowej.
Otwierałem imprezę z ramienia Polskiego Związku Szachowego i ją zamykałem. Prawie przez cały czas byłem obecny na miejscu i obserwowałem grę mojego podopiecznego Romana Tomaszewskiego. Nie był faworytem. Zrobił jednak wielką niespodziankę, gdyż nie przegrał żadnej partii i wygrał turniej. Otrzymał za to tytuł mistrza krajowego.
Ten sukces odbił się szerokim echem w Częstochowie. Zostaliśmy przyjęci przez najwyższe władze miasta. Przy tej okazji udało mi się załatwić Romanowi jedną ważną sprawę. Tomaszewski mieszkał w tym czasie jeszcze u rodziców. Jako trener zajmowałem się nie tylko grą moich podopiecznych i ich treningiem, lecz także interesowałem się ich życiowymi problemami. Uważałem, że jako świetnie zapowiadający się szachista Romek powinien mieć lepsze warunki lokalowe. Poruszyłem to właśnie w trakcie tego spotkania. I sekretarz partii zanotował sprawę i obiecał pomoc. Dotrzymał słowa! W krótkim czasie Tomaszewski otrzymał przydział na kawalerkę. Gdy wyjeżdżałem z Polski Roman posiadał już swoje mieszkanie.
Interesowałem się również postępami mych podopiecznych w nauce. Pewnego razu Eugeniusz Iwanow poinformował mnie, że jeden z naszych asów ma problemy w szkole i nie został dopuszczony do matury. Udaliśmy się do dyrektora szkoły z prośbą o ponowne rozpatrzenie jego sytuacji. Przyrzekliśmy pomoc fachową w celu nadrobienia zaległości w nauce. Zawodnik został w drodze wyjątku dopuszczony do matury. Nie zawiódł nas. Maturę zdał, dostał się potem nawet na studia, które ukończył.
Wycinek mojego artykułu z miesięcznika „Szachy” oraz wywiadu Romana Tomaszewskiego w „Życiu Częstochowy” Nr.158, 6 lipca 1978 roku
Nie jestem w stanie zrozumieć jak można komuś wręczyć lub przyjąć prezent w postaci granatnika.
— Jedynak Radoslaw (@Radoom) December 18, 2022
link
link
link
link
„PZSzach naruszył postanowienia przyjętego przez PZSzach nowego regulaminu PZSzach. Takie postępowanie nie mieści się nawet w postępowaniu karnym czy cywilnym. Błędna interpretacja rzeczonego regulaminu doprowadziła do błędnej decyzji prezesa PZSzach, który powołał wadliwy organ orzeczniczy. PZSzach był tego świadom. To naruszenie, na gruncie postępowania karnego, tego rodzaju wadliwość uważa się za bezwzględną podstawę do uchylenia orzeczenia; na gruncie postępowania cywilnego niewłaściwy skład orzekający jest rudymentarną (elementarną -red.) wadliwością skutkującą nieważnością postępowania”.
link
link
Jerzy Konikowski:
—–
Nieudany występ naszych zawodniczek na turnieju strefowym w węgierskim Zalaegerszeg 1979 uświadomił mnie, że trzeba dokonać korekty podstawowego składu kadry kobiet. Pozycje Hanny Ereńskiej-Radzewskiej, Grażyny Szmacińskiej oraz Małgorzaty Wiese były pewne. Natomiast nie widziałem już miejsca w drużynie olimpijskiej dla Anny Jurczyńskiej (rocznik 1926).
Padło pytanie: kto ma ją zastąpić?
W grę wchodziła doświadczona Bożena Pytel (r.1945). Mistrzyni Polski 1970 i dwukrotna brązowa medalistka (Istebna 1976 oraz Piotrków Trybunalski 1979).
Jednakże największe szanse dawałem juniorce Bożenie Sikorze (r.1960).
Dotychczasowe znaczące wyniki:
Mistrzostwa kobiet
Wrocław 1975, VIII miejsce
Istebna 1976, IV miejsce
Elbląg 1978, XIII miejsce
Piotrków Trybunalski 1979, IV miejsce
Mistrzostwa Europy juniorek do lat 20
Nowy Sad 1977, złoty medal
Kikinda 1978, IX miejsce
Kierownik wyszkolenia PZSzach Zbigniew Czajka zareklamował utalentowaną juniorkę Agnieszkę Brustman. Skontaktowałem się z jej ojcem Janem, który m.in. trenował córkę. Poinformował mnie, że szkoli Agnieszkę w zakresie końcówek oraz analizuje z nią ciekawe partie arcymistrzów. Nie zajmuje się natomiast debiutami.
W trakcie spotkań w Warszawie z Agnieszką zwróciłem uwagę na istotę przygotowania repertuaru debiutowego. Pożyczyłem jej nawet moje notatki debiutowe. Jednocześnie powołałem ją na obóz szkoleniowy do Zakopanego.
Na wycieczce w czasie zgrupowania kadry kobiet i juniorek w Zakopanem (15-30 czerwca 1979 roku). Od lewej strony: Szmacińska, Pinkas (trener), Konikowski (trener). Drugi rząd: H.Jagodzińska, Sosnowska, Brustman. Trzeci rząd: Maziarka, Grabczyńska i Czajka (kierownik zgrupowania). link
Zacząłem bacznie przyglądać się Agnieszce Brustman. Na zgrupowaniach kadry i spotkaniach w Warszawie zrobiła na mnie pozytywne wrażenie. Przyznałem rację Zbigniewowi Czajce, że mamy do czynienia z wielkim talentem szachowym.
Obóz kadry juniorek w Zakopanem (15-30 czerwca 1980). Pierwsza z lewej strony Agnieszka Brustman, następnie Hanna Jagodzińska, Halina Maziarka, trenerzy Karol Pinkas i Jerzy Konikowski, przewodnik, Elżbieta Sosnowska, kierownik zgrupowania Zbigniew Czajka oraz Hanna Grabczyńska.
Jednakże nie było żadnych konkretnych atutów, aby powołać Agnieszkę do kadry olimpijskiej. Na szczęście dla nas obojga 18-letnia juniorka w mistrzostwach kobiet w Częstochowie 1980 zajęła drugie miejsce z 9.5 punktami z 13 partii oraz w indywidualnych mistrzostwach Europy juniorek do 20 lat (Senta 1980) zdobyła złoty medal.
Dzięki tym wynikom zostały wyeliminowane wszelkie konkurentki, ale pozostała jeszcze na placu boju Anna Jurczyńska, która była pięć razy mistrzynią Polski. Na olimpiadzie w Buenos Aires w 1978 roku zdobyła brązowy medal za indywidualny wynik na III szachownicy. Łącznie rozegrała 17 olimpijskich partii, w których zdobyła 12 punktów.
Byłem świadomy tego, że czeka mnie wielka rozprawa z zarządem PZSzach w momencie akceptacji składu na olimpiadę!”. link
Zebranie zarządu Polskiego Związku Szachowego w sprawie ustalenia ostatecznych składów ekip na olimpiadę odbyło się w sierpniu 1980 r. bez udziału prezesa Czesława Wiśniewskiego, który był w tym czasie na urlopie.
Najpierw Andrzej Filipowicz podał nazwiska zawodników swojej drużyny, co zostało przyjęte bez dyskusji. Oczekiwano, że podobnie będzie też z reprezentacją kobiet. Tymczasem po mojej propozycji: Hanna Ereńska-Radzewska, Grażyna Szmacińska, Małgorzata Wiese i Agnieszka Brustman, nastąpiła krótka konsternacja, po czym padło pytanie: „A co z Jurczyńską?”.
Oczywiście byłem na to przygotowany. Nastąpiło uzasadnienie mojej decyzji. Podzieliłem się swoimi osobistymi doświadczeniami z pracy z mistrzynią. Przede wszystkim zwróciłem uwagę na wiek Anny Jurczyńskiej (54), co miało istotne znaczenie w jej grze. „Myli warianty i zmienia często nasze wspólne analizy. Tymczasem Agnieszka jest młoda i utalentowana. To jest nasza przyszłość. Musimy stawiać na młodość”. Gdy skończyłem, usłyszałem głośny szept kogoś z zebranych: „koń zwariował”.
Po czym rozpoczęła się ożywiona dyskusja: „Moja decyzja jest ryzykowna i w razie niepowodzenia mogę się liczyć nawet z utratą stanowiska”. Nie dałem się tym zastraszyć i twardo trzymałem się mojej wersji. W końcu ustalono, że w tej sprawie powinien wypowiedzieć się prezes. Ostateczny skład kobiet ustali się zatem po jego powrocie z urlopu.
Tak też nastąpiło. Zostałem zaproszony na rozmowę. Czesław Wiśniewski uważnie wysłuchał argumentów i ostatecznie zaakceptował moją propozycję.
W ten sposób 18-letnia juniorka, tylko z jednym sukcesem międzynarodowym, znalazła się w drużynie olimpijskiej!
Jestem przekonany, że gdyby prezesem PZSzach w tym czasie byłby ktoś z naszego środowiska, to nie dopuściłby do takiej sytuacji. Anna Jurczyńska miała wielkie zasługi dla polskich szachów. Czesław Wiśniewski został nam przydzielony przez partię; miał jednak podobne jak ja spojrzenie na rozwój naszej dyscypliny: stawianie na młodzież!
Agnieszka Brustman nie zawiodła mnie, o czym pisałem już w poprzednich odcinkach, np. tutaj.
Jako trener odniosłem też wielki sukces, ponieważ tylko dzięki mojej determinacji udało mi się zmontować optymalny zespół, który wywalczył brązowy medal! Następny brązowy krążek zdobyły nasze panie dopiero w 2002 roku w Bledzie”. link
Krótko przypomnę jeszcze indywidualne wyniki naszych zawodniczek.
1 szachownica: Hanna Ereńska-Radzewska 9 z 13 (indywidualnie brązowy medal)
Aktualna mistrzyni Polski – w konfrontacji z czołówką świata – znakomicie wytrzymała ciężar pierwszej szachownicy. Wynik 9 z 13 partii był wielkim osiągnięciem Hani!
2 szachownica: Grażyna Szmacińska 3 z 7
Grażyna była bez formy, ale to może się każdemu przydarzyć. Jednakże walczyła w każdej partii bardzo ambitnie!
2-3 szachownica: Małgorzata Wiese 6.5 z 11
Małgosia grała większość partii na drugiej szachownicy i to czarnym kolorem. Uzyskała świetny rezultat!
szachownica rezerwowa: Agnieszka Brustman 8 z 11 (indywidualnie srebrny medal).
Najmłodsza zawodniczka w drużynie grała rewelacyjnie i uzyskała fantastyczny wynik. Nie pomyliłem się w swojej ocenie, że warto postawić na młodość!
Zwycięski mecz 3-0 w 11 rundzie z RFN. Od lewej: Hanna Ereńska-Radzewska, Grażyna Szmacińska oraz Małgorzata Wiese.
Hania odniosła w tym meczu cenne zwycięstwo z wysoko notowaną w świecie Giselą Fischdick. Niemka po tej partii była w szoku i długo nie mogła pojąć, co się stało.
Kilka lat później spotkaliśmy się w bezpośrednim pojedynku i była mocno zaskoczona, że potrafię grać w szachy partia.
Olimpiada na Malcie umocniła mnie w przekonaniu, że trzeba mieć swoje zdanie i nie dać się sobą sterować. Moja dewiza życiowa do dnia dzisiejszego brzmi:
Rola trenera nie jest łatwa. Pod warunkiem, że podejmuje samodzielnie decyzje i nie daje sobą manipulować przez działaczy i zawodników. A są tacy, którzy dla „świętego spokoju” wolą się nie narażać i akceptują wszelkie dogodne dla siebie rozwiązania.
Teraz proponuję obejrzeć najciekawsze pojedynki naszych medalistek:
Oto rewelacyjne zwycięstwo Agnieszki z ówczesną wicemistrzynią świata!
—–
Tymczasem:

link
link
link
fot. z arch. J. KonikowskiegoDewiza znakomitego brazylijskiego piłkarza Pelé
Powinni brać z tego przykład nasi wyczynowi szachiści. A jak jest w praktyce? Oto ocena sytuacji naszej czołowej szachistki:
Monika Soćko: Magazyn SZACHISTA (czerwiec 2009):
Ranking rzędu 2400 czy 2500 można zdobyć samym talentem, ale dalszy rozwój wymaga dobrych trenerów i wielkiej własnej pracy. Tak, polscy szachiści są leniwi. Naturalnie nie wszyscy, ale większość.
Arcymistrzyni nie była jedyną osobą, która odważyła się publicznie na taką cenzurkę!
Wiceprezes Włodzimierz Schmidt podkreślił, że słabe przygotowanie debiutowe jest problemem zarówno czołówki kobiet, jak i mężczyzn i zadeklarował gotowość nadzorowania pracy konsultanta debiutowego kadry kobiet i mężczyzn (Protokół z zebrania zarządu Warszawa, biuro PZSzach, Al. Jerozolimskie 49, 27 października 2012 r. godz. 10.00-18.00).
W moim przypadku dobre rady w sferze debiutów są przyjmowane jako wrogość do polskich szachów!





























