Archiwum dla 30 czerwca 2011
cze
30

Person [Bytom]
68 stron,
Wydawnictwo: Bucher Gruppe
ISBN-10: 1159247250
ISBN-13: 978-1159247256

Nie ma żadnych wątpliwości, że Internet jest najwspanialszym wynalazkiem ostatnich czasów. Jego największą zaletą jest m.in. możliwość uzyskania szybkiej informacji na dowolny temat. Za pomocą Internetu można np. obserwować na bieżąco partie z różnych turniejów na całym świecie. Dla szachistow jest on więc nieodzownym narzędziem w pracy informacyjno-szkoleniowej.

Sam od czasu do czasu wpisuję swoje nazwisko na wyszukiwarce Google w celu uzyskania najnowszych informacji o mojej osobie. Niedawno dowiedziałem się, że należę do grupy znanych ludzi urodzonych w Bytomiu. Rzeczywiście urodzilem sie w tym mieście, ale mieszkałem w nim tylko 6 lat. Zaskoczył więc mnie fakt, że znalazłem się w tej książce w tak doborowym towarzystwie, jak znany piłkarz Polonii Bytom Jan Liberda, znakomity trójskoczek Józef Schmidt i itd.

Wydawnictwo Bucher Gruppe
Bytom w polskiej Wikipedii
Bytom w niemieckiej Wikipedii
Bytom w angielskiej Wikipedii

 

24 stycznia 2012 roku ukończyłem 65 lat życia i 1 marca – po 30 latach pracy na Uniwersytecie w Dortmundzie – przeszedłem na emeryturę.

Z tej okazji otrzymałem bardzo miły list od prezydenta Bytomia Pana Piotra Koja.

cze
30

Był mistrzem krajowym i trzykrotnym mistrzem Warszawy w szachach. Do historii przeszedł jednak jako poeta, publicysta i krytyk systemu komunistycznego. Całe swoje życie walczył o prawdę! Był wrogiem ideologii, którą głosiły ówczesne władze PRL i jej poplecznicy pod ogólnym hasłem „Wszystko jest super”!

Był autorem prześmiewczych poematów komicznych, w których z wdziękiem wyszydzał rządzących w PRL prominentnych działaczy PZPR-u. W 1964 napisał sztukę Cisi i gęgacze, czyli bal u prezydenta, opera w trzech aktach z uwerturą i finałem – utwór będący pamfletem przeciwko rządom Władysława Gomułki, którego nazwał w tym utworze Gnomem, a także satyrą na ówczesne postawy inteligencji. W styczniu 1967 został aresztowany i w 1968 skazany na trzy lata więzienia „za rozpowszechnianie informacji szkodliwych dla interesów państwa”. W czasie wydarzeń marca 1968 Szpotański stał się ulubionym celem niewybrednych ataków I sekretarza. Gomułka nazwał poetę „człowiekiem o moralności alfonsa”, a jego utwór – „reakcyjnym paszkwilem, ziejącym sadystycznym jadem nienawiści do naszej partii”.

Janusz Szpotański w Wikipedii

„Walczących z komunizmem” było wielu. Specjalnie wziąłem tę frazę w cudzysłów, gdyż gdyby dokładnie przeanalizować działalność tzw. „legend opozycji”, to okazałoby się, że nie mają oni nic przeciwko komunizmowi czy socjalizmowi (czym się różni komunizm od socjalizmu – zapytał wnuczek dziadka? – Komuniści od razu strzelają w łeb, socjaliści męczą przez całe życie – A. Gacparski), a chcą go tylko poprawiać, pozbawiając „błędów i wypaczeń”. To właśnie oni, opisani przez Szpotańskiego „gęgacze” odpowiadają za kształt „przemian ustrojowych” po 1989r, „grubą kreskę” i inne patologie, których mroczne sekrety powoli zaczynają wydobywać się na światło dzienne w miarę odtajniania archiwów nie tylko PRL-u, ale i pookrągłostołowej republiki bananowej.
Janusz Szpotański jako nieliczny z opozycjonistów nigdy nie dał się uwieść socjalistycznej ideologii – ten mistrz szachowy był na nią genetycznie uodporniony. Wielu „pogromców komunizmu” tak nasiąkło jego bakteriami, że są nosicielami do dziś nawet o tym nie wiedząc i ciągle zarażają. Zachorowali nie tylko na głupotę, ale i na chorobę znacznie gorszą – oportunizm. Szpotański nie dał się sprostytuować – wyrzucenie ze studiów za „niewłaściwy stosunek do ustroju” potraktował jako order i uczył się sam (języków, historii, ekonomii) latami przesiadując w bibliotekach.
Przyjaciele „Szpota” nazywali go „ostatnim racjonalistą”, albowiem nigdy nie „łykał” żadnych haseł, patetycznych apeli, „konieczności dziejowych” i innych tandetnych sloganów. Z cierpliwością i dokładnością zegarmistrza rozbierał je na kawałki, analizował swoim chłodnym umysłem wyposażonym w rzetelną wiedzę (ekonomiczną, historyczną) i czyste sumienie, po czym bezlitośnie je ośmieszał, korzystając z danego mu przez Boga talentu, dzięki czemu możemy – niemalże co zdanie wybuchając śmiechem – uczyć się socjalizmu – od teorii, do praktyki. Fragmentami nie jest to może poezja najwyższych lotów, ale nie brakuje kawałków godnych prawdziwego geniusza – zwłaszcza te opisujące działanie systemu. Albowiem dokonać tak rzeczowej analizy systemu socjalistycznego, wszystkich niuansów dotyczących skomplikowanych zależności między zwykłą głupotą, a czystym złem i to jeszcze mową wiązaną, i z takim humorem, mógł tylko geniusz. Doceńmy to, zwłaszcza w sytuacji, gdy do tej pory miliony ludzi nie potrafią najprostszymi słowami wyartykułować, dlaczego socjalizm jest zły i jak rozpoznać jego trujące bakterie. Dzięki „Szpotowi” możemy połączyć przyjemne z pożytecznym, bowiem socjalizm jest wiecznie żywy i wciąż obecny wśród nas, podobnie jak hordy Szmaciaków, których wyhodował, więc ta nauka na pewno nam się nie raz przyda, niestety…

O Januszu Szpotańskim

W trakcie omówienia książki Ludwika Stomma – Skandale polskie (Szachy w literaturze) napisałem: „Z Januszem Szpotańskim spotykałem się wielokrotnie przy szachownicy. Pamiętam moje piękne zwycięstwo z ofiarą hetmana w czasie półfinałów Mistrzostw Polski w Krakowie w grudniu 1972 roku. Podzieliłem wtedy 1-4 miejsce z 10.5 punktami, natomiast Szpotański był siódmy z 7.5 punktami”.