Archiwum dla 17 sierpnia 2011
sie
17

Cieszy nas wszystkich wspaniały sukces Dariusza Świercza. Zwracam jednak uwagę na istotny aspekt tego wydarzenia: Darek wygrał jedną bitwę, ale daleko mu jeszcze do ścisłej elity najlepszych juniorów świata. Czeka go więc jeszcze wiele pracy, aby jego nazwisko znalazło się na liście FIDE wśród czołowych zawodników do lat 20-tu.

Młody arcymistrz musi teraz obiektywnie ocenić swój występ w Chennai i wyciągnąć właściwe wnioski. Mnie najbardziej cieszy to, że Darek ma dobrze opracowany repertuar debiutowy i gra warianty, które pasują do jego stylu gry. Ale nie można spocząć na laurach! Trzeba dalej modyfikować swój repertuar i wprowadzać do gry nowe elementy. Jeśli Darek będzie pracować w tym kierunku, to niedługo możemy mieć zawodnika dużego formatu. Jestem osobiście dobrej myśli!

Wracam jeszcze krótko do turnieju w Wijk aan Zee 2011. Darek mógł wygrać grupę „C” i awansować wyżej. O tym była już mowa na mojej witrynie i blogu. Apeluję teraz do prezesa Polskiego Związku Szachowego Tomasza Sielickiego, aby spróbował naprawić to, co spartaczyli doradcy Darka, każąc mu w tym ważnym turnieju ćwiczyć „oburęczność”. Dariusz jest mistrzem świata i jest to doskonała pozycja wyjściowa do załatwienia naszemu arcymistrzowi miejsca w turnieju „B” 2012!

Mam jeszcze jedną radę dla Darka. Zawodnik z ambicjami sportowymi powinien grać w silnych turniejach, a takich jest sporo. Polecam start w najsilniejszym openie świata „Aerofłot” w Moskwie. Zwycięstwo w turnieju gwarantuje udział w superturnieju w Dortmundzie. Sztuki tej dokonał dwukrotnie młody wietnamski arcymistrz Le Quang Liem (rocznik 1991).

Wydarzenia
Dariusz Świercz w TVP

sie
17

Natychmiast po powrocie z Elbląga odbyłem rozmowę z moim przełożonym i poinformowałem go o planach zmiany pracy. Nie był tym faktem zachwycony, ale ostatecznie otrzymałem zielone światło. Przeniesienie do Warszawy miało nastąpić na zasadzie zgody obu stron.

Powiadomiłem o tym sekretarza generalnego Polskiego Związku Szachowego Jana Eberlego i ustaliliśmy początek mojej pracy na 1 czerwca 1978 roku. Wcześniej musiałem zjawić się w PZSzach w celu załatwienia niezbędnych formalności związanych z przeniesieniem.

Jednocześnie ustaliłem z kierownikiem wyszkolenia Krzysztofem Sznapikiem i wiceprezesem PZSzach Andrzejem Filipowiczem mój plan pracy na najbliższe miesiące.

W pierwszym rzędzie trzeba było powołać zawodnika do startu w mistrzostwach świata juniorów do 20 lat. Impreza miała odbyć się w austriackim mieście Graz. Najpoważniejszym kandydatem do wyjazdu był mój podopieczny z Częstochowy Roman Tomaszewski. Ostatecznie wspólnie doszliśmy do wniosku, że mamy w Polsce kilku silnych zawodników i trzeba zorganizować eliminacje.

1 czerwca 1978 roku zostałem oficjalnie pracownikiem Polskiej Federacji Sportu z oddelegowaniem do pracy w Polskim Związku Szachowym w charakterze trenera kadry.

Już jako trener kadry obserwowałem w Warszawie w dniach 3-8 czerwca 1978 roku eliminacje przed mistrzostwami świata juniorów. Zgodnie z przewidywaniami zwyciężył Roman Tomaszewski.

Szkolenie