Cieszy nas wszystkich wspaniały sukces Dariusza Świercza. Zwracam jednak uwagę na istotny aspekt tego wydarzenia: Darek wygrał jedną bitwę, ale daleko mu jeszcze do ścisłej elity najlepszych juniorów świata. Czeka go więc jeszcze wiele pracy, aby jego nazwisko znalazło się na liście FIDE wśród czołowych zawodników do lat 20-tu.
Młody arcymistrz musi teraz obiektywnie ocenić swój występ w Chennai i wyciągnąć właściwe wnioski. Mnie najbardziej cieszy to, że Darek ma dobrze opracowany repertuar debiutowy i gra warianty, które pasują do jego stylu gry. Ale nie można spocząć na laurach! Trzeba dalej modyfikować swój repertuar i wprowadzać do gry nowe elementy. Jeśli Darek będzie pracować w tym kierunku, to niedługo możemy mieć zawodnika dużego formatu. Jestem osobiście dobrej myśli!
Wracam jeszcze krótko do turnieju w Wijk aan Zee 2011. Darek mógł wygrać grupę „C” i awansować wyżej. O tym była już mowa na mojej witrynie i blogu. Apeluję teraz do prezesa Polskiego Związku Szachowego Tomasza Sielickiego, aby spróbował naprawić to, co spartaczyli doradcy Darka, każąc mu w tym ważnym turnieju ćwiczyć „oburęczność”. Dariusz jest mistrzem świata i jest to doskonała pozycja wyjściowa do załatwienia naszemu arcymistrzowi miejsca w turnieju „B” 2012!
Mam jeszcze jedną radę dla Darka. Zawodnik z ambicjami sportowymi powinien grać w silnych turniejach, a takich jest sporo. Polecam start w najsilniejszym openie świata „Aerofłot” w Moskwie. Zwycięstwo w turnieju gwarantuje udział w superturnieju w Dortmundzie. Sztuki tej dokonał dwukrotnie młody wietnamski arcymistrz Le Quang Liem (rocznik 1991).




