Niedawny post Krzysztofa Jopka: Link zaowocował polemiką, której echa brzmią również na niniejszym blogu. Komentarze czytelników nie były czarno-białe, z czego wynika że problem dopingu w szachach oraz medialne nagłośnienie tej sprawy nie może być oceniane w tak prostych kategoriach jak złe-dobre. Fakt ten nie uszedł uwadze Krzysztofa Jopka, który zamieścił wpis: Link będący jego przemyśleniami na temat wcześniej poruszonego zagadnienia i zamieszczonych komentarzy.
Odnosząc się do treści artykułu nie widzę powodu sięgania po tłumaczenia oparte na postmodernizmie oraz tego, iż cyt. „teraz wydaje się, że wszystko może być tłumaczone i interpretowane w dowolny sposób, wedle indywidualnych kryteriów”. Żyjemy w czasach swobodnej wymiany myśli i opinii, i w pełni korzystamy z tego przywileju. Internet pełen jest różnotematycznych forów dyskusyjnych oraz blogów, które przeznaczone są dla osób pragnących polemizować na dowolne tematy. W końcu każdy z nas ma zakorzenioną potrzebę rozmowy z drugim człowiekiem i wymienianie opinii dotyczących jakiś zagadnień. Oczywiście są kraje, których władze usilnie starają się ograniczyć ten przywilej, czyli mówiąc potocznie, chcą zamknąć ludziom usta. To tu niedaleko za naszą wschodnią granicą. Natomiast w Polsce już (i mam nadzieję że jeszcze) panuje wolność słowa. Między innymi polega ona na tym, iż każdy z nas ma prawo do własnej oceny różnych faktów, zjawisk, opinii, postaw, itp. i ma prawo oraz możliwość wypowiadania bądź zamieszczania w internecie swoich interpretacji. Oczywiście ważne jest zachowanie kultury wypowiedzi, a z tym niestety nie jest najlepiej w naszym kraju.
Wracając do wspomnianego blogu, pan Krzysztof użył niezręcznego sformułowania, iż cyt. „pisząc mój ostatni tekst na początku byłem przekonany, że nie dopuszczę do wielogłosu w sprawie dopingu, że sprawa jest tak oczywista jak to, że mat w szachach kończy grę”. Może mat kończy grę, a może nie. O tym i tak zadecyduje sędzia, a nie my. W końcu to co dla nas jest oczywiste, nie musi być takie z punktu widzenia prawa (karnego, sportowego, itd.). Jako bloger o skłonnościach filozoficznych, pan Krzysztof nie tylko nie powinien wyrażać dezaprobaty dla chęci wyrażenia opinii przez czytelników na temat problemów dopingowych, lecz warto aby wręcz zachęcał do dyskusji. Świat nie jest czarno-biały, podobnie jak sprawa dopingu. Na przykład, czy można na równi oceniać „naćpanie” się amfetaminą szachisty przed ważną partią (skutkujące lepszym przyswojeniem materiału teoretycznego, szybszym liczeniem wariantów, itp.), i zażycie leku na polepszenie ukrwienia mózgu przez osobę chorą, której lekarz zalecił taką kurację? Ta sprawa nie ma jednoznacznej oceny, i dlatego warto zachęcać czytelników do dyskusji. Jestem przekonany, że rozmowa o takich drażliwych problemach poszerzy horyzonty nasz wszystkich. I nikt nie chce tu walić w pana Krzysztofa żadnym „odłamkowym”, bo nie chodzi o dokopanie bliźniemu, lecz o otwartą dyskusję o zagadnieniach, których ocena nie jest jednoznaczna.
Krzysztof Kledzik












