W dzisiejszej 6 rundzie mistrzostw Niemiec została rozegrana interesująca partia ilustrująca pozycyjne możliwoście obrony skandynawskiej, która dość często traktowana jest po macoszemu.
Tymczasem w dalszym ciągu jest silnym otwarciem przeciwko 1.e4.
Samomat jest osobną dziedziną kompozycji szachowej i wyróżnia się tym, że zaczynają białe i zmuszają czarne do dania im mata.
/////////////////////////////////////
Themes 64 jest francuskim kwartalnikiem poświęconym kompozycji szachowej. Ukazuje się od 1956 roku w Paryżu.
Posłałem tam samomata, który otrzymał wyróżnienie. Ten rodzaj kompozycji bardzo mnie zainteresował i ułożyłem w tym temacie wiele zadań, które otrzymały nagrody i wyróżnienia w silnych konkursach.
Themes 64 1963
3 wzmianka zaszczytna
Samomat w 2 ruchach
W pozycji diagramu czarne mogą dać mata na h1, ale nie chcą. Trzeba zatem zlikwidować skoczka i zmusić wieżę do …Wh1 mat.
Gdyby czarne zaczynały, to po każdym ruchu skoczka stanie się on łupem białych, po czym nastąpi mat na h1.
Tematem zadania jest zamiana gier.
Przygotowanie:
1…Sxc3 2.Wxc3 Wh1 mat
1…Se3 2.Wxe3 Wh1 mat
1…Sf4 2.Gxf4 Wh1 mat
Po wstępie 1.Hc1 na te same odpowiedzi czarnych są inne bicia białych.
1…Sxc3 2.Hxc3 Wh1 mat
1…Se3 2.Hxe3 Wh1 mat
1…Sf4 2.Hxf4 Wh1 mat
Strona techniczna zadania nie jest idealna (za dużo białych pionków), ale to był mój pierwszy samomat!
Tylko systematycznym treningiem możemy podnieść swój poziom w szachach. Należy cieszyć się zwycięstwami, ale też przyjmować niepowodzenia z podniesioną głową. Trzeba uczyć się na błędach i mieć szacunek wobec innych. Prawdziwym sportowcem jest ten, kto wciąż pracuje nad sobą i uczciwą grą osiąga zamierzone cele!
///////////////////////////
Wpis EDITORA nie był dla mnie zaskoczeniem. Wiedziałem od pewnego czasu o tej sprawie, ale czekałem na oficjalną informację. Teraz na facebooku wrze!
Tymczasem o tym konkretnym przypadku, jak się dowiedziałem, wiedziało już wcześniej wiele osób, także z kręgów Polskiego Związku Szachowego. Podobno nikt z zawodniczką o tym nie rozmawiał i nie ostrzegał, jakie mogą być tego reperkusje, gdy zostanie złapana na gorącym uczynku.
Po prostu czekano, aż wreszcie wpadnie! Jeśli to jest prawda, to te wszystkie osoby są współwinne tego, co się stało!
Sam kiedyś napisałem o niej same superlatywy. Oglądałem jej partie i byłem pod wrażeniem gry młodej zawodniczki. Teraz sam już nie wiem, czy to był efekt jej talentu czy wspierania się elekroniką.
Problem wspomagania sobie różnymi sposobami w czasie gry nie jest nowy. W czasie od 1961 roku do mojego wyjazdu z Polski w 1981 roku, poznałem wiele różnych technik, jakimi posługiwano się w polskich szachach w celu osiągnięcia pozytywnych rezultatów niesportowymi metodami. Ale nie będę tego opisywać. W każdym razie w tej chwili, bowiem lista tych „kombinacji” byłaby dość długa.
W okresie 1978-1981, gdy byłem trenerem kadry, zwracaliśmy uwagę ze Zbigniewem Czajką na obozach kadry z młodzieżą na tę kwestię. Jeśli sobie dobrze przypominam, to Władysław Schinzel w trakcie jednego ze swoich wykładów o psychologii i etyce w sporcie również wspomniał o tym.
Nie mam takiej wiedzy, czy obecnie na sesjach MASZ dyskutuje się z młodzieżą o tych problemach. Jeśli nie, to powinno się!
Inny poważny problem do omówienia to „moralność w sporcie szachowym”. Tym zajmę się w przyszłych wpisach.
Pisałem już na blogu, że od 1961 roku poznałem szerokie grono działaczy oraz prezesów różnego szczebla. Wielu z nich było oddanych całkowicie szachom, ale byli też tacy, co kierowali się głównie swoimi prywatnymi celami.
W wpisie przedstawiłem działacza Franciszka Konarkowskiego, który dbał więcej o karierę swej córki, niż o ogólny rozwój szachów na Pomorzu. Z tego względu były narzekania na jego poczynania, ale – jako wieloletni i zasłużony działacz Polskiego Związku Szachowego – pozycja jego była nie do podważenia.
Prezes Konarkowski zorganizował dopiero na przełomie września i października 1961r. mistrzostwa okręgu juniorów, czyli po mistrzostwach Polski 1961. Na MP 1962 pojechał Michał Fabianowski – mistrz okręgu 1961. Ja zostałem mistrzem województwa za rok 1962, ale turniej odbył się w styczniu 1963. Miałem nadzieję, że tym samym zagwarantowałem sobie udział w MP w 1963 r. Ale tak się nie stało. Franciszek Konarkowski postanowił uporządkować wreszcie rozgrywki juniorów i zadecydował, że muszę ponownie walczyć o awans.
Interwencja kierownictwa klubu OKO Caissa nie dała rezultatu. Prezes był stanowczy w swym postępowaniu. Prośba wysłana do PZSzach o dopuszczenie mnie do MP została odrzucona.
W tym czasie każde województwo miało tylko jedno miejsce. Były jednak wyjątki, ale prezes Konarkowski nie był zainteresowany załatwieniem jeszcze jednego miejsca dla naszego okręgu. Ostatecznie zająłem 2-3 lokatę z Lewim i na mistrzostwa kraju 1963 nie pojechałem. W następnym roku podzieliłem z Fabianowskim 1-2 m. Rewanżowy mecz zakończył się po walce nierozegraną. Także tym razem Franciszek Konarkowski odmówił załatwienie dodatkowego miejsca.
To mnie w pewnym momencie zniechęciło do intensywnego zajmowania się grą praktyczną i więcej czasu poświęciłem kompozycji szachowej.
Niespodziewanie pod koniec 1964 roku otrzymałem z Okręgowego Związku Szachowego w Bydgoszczy powołanie na mecz juniorów z Warszawą. Spotkanie odbyło się 7 lutego 1965 r. w stołecznym klubie na Starym Mieście. Przegraliśmy minimalnie z najsilniejszym zespołem kraju. Na pierwszej szachownicy Lewi pokonał Fabianowskiego, natomiast ja na drugiej gładko rozprawiłem się z Ufnalem.
Poniższy tekst pochodzi z moich notatek po zakończeniu meczu.

















